loading
Proszę czekać...
[Tylko u nas] Prof. Nalaskowski: Aby zwyciężać, trzeba wyjść na ring w imię Jezusa, Polski, historii
Opublikowano dnia 09.07.2020 22:51
– nów mamy odwołać się do tego, co już było, co znamy? Myślę, że czeka nas ogromny wysiłek w tworzeniu zupełnie nowej jakości. Inaczej nie przetrwamy jako ludzkość. Prędzej czy później większość ideologii, postaw i nastawień pójdzie do lamusa. I sięgniemy do źródeł (...) Do Ewangelii, do nauk Jezusa Chrystusa. Bo tylko tam znajdziemy instrukcję na budowę nowego świata. Jeśli tylko do tego momentu dożyjemy, co nie jest aż takie oczywiste – mówi w rozmowie z Mateuszem Kosińskim prof. dr hab. Aleksandrem Nalaskowski, pedagog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, autor wydanej niedawno nakładem wydawnictwa Biały Kruk książki „Wielkie Zatrzymanie. Co się stało z ludźmi?”.

zbiory prof. Aleksandra Nalaskowskiego
– Panie Profesorze, czy w dzisiejszych czasach wciąż istnieją autorytety społeczne?
– Oczywiście istnieją, ale nie w wymiarze globalnym czy nawet narodowym. Istnieją w pewnych grupach, dla pewnych grup. Można by teraz powiedzieć, że są to „autorytety plemienne” i często nieodnoszące się do postaw moralnych czy ogólnie rozumianego dobra, ale do ideologii. Dostrzegam też „dobór” autorytetów wedle reguły „myśli tak jak ja” albo „mówi to, co chciałbym usłyszeć”. Autorytet globalny taki jak chociażby Ghandi nam się już chyba nie przydarzy. Nawet św. Jan Paweł II jeszcze za życia miał sporą grupę oponentów. Także we własnym środowisku, w Kościele. Autorytet wreszcie to nie tylko wzór, wyrocznia, ale i wyrzut sumienia. A tego Europa i coraz bardziej chyba Polska, zwłaszcza w osobie młodszych pokoleń, sobie nie życzy, bo to ingeruje w wolność. Amerykańskie niszczenie pomników, ale i ideologizacja historii to przykład usuwania autorytetów w atmosferze i przy działaniach iście rewolucyjnych. Dewastacja pomnika Kościuszki, o którym większość tych hunwejbinów nie miała pojęcia, szła wedle prostego klucza – skoro jest na pomniku, to znaczy chyba autorytet, a my nie chcemy żadnych autorytetów. Tamta sytuacja jest rozwojowa.

– W eseju „Zatrzymanie” w pewien sposób porównuje pan społeczne zatrzymanie związane z pandemią z reakcją społeczeństwa po śmierci Jana Pawła II i po katastrofie smoleńskiej. Czy jest szansa, że pandemia koronawirusa doprowadzi do głębszych przemian społecznych niż te po poprzednich dwóch wydarzeniach? W jakim kierunku one mogą pójść? 
– Aby skutki społeczne, mentalnościowe czy moralne pandemii zauważyć, po pierwsze potrzebujemy kilku lat. Społeczeństwo to nie pies Pawłowa: światło – ślina. Po drugie – ale tylko moim zdaniem – to zbyt krótko trwało, aby cokolwiek na stałe zmienić. To, co było rynsztokiem, nie wyschło do końca i znów przybrało. Ale też trzeba zauważyć, że takim stymulatorem powrotu starego były wybory prezydenckie. To kawałek tamtego świata, który do nas obecnych dotarł mocno już poturbowany. Wystarczy sobie przypomnieć, jakie awantury miały miejsce przy okazji ustalania daty. Zakłamanie i furia opozycji nie miały sobie równych. Być może, gdy już opadnie kurz bitewny, naszym oczom ukaże się jakaś inna rzeczywistość. Być może… Ale jednak wstrząs pandemiczny i to Wielkie Zatrzymanie co bardziej opornym i zapiekłym dało niewiele do myślenia. Z drugiej strony ci, którzy coś z tego rozumieli i w zatrzymaniu widzieli szansę, nie próbowali przekonywać innych. Myślę, że zmarnotrawiliśmy kolejną szansę.

– Czy rozwiązaniem bolączek współczesnego świata, również tego po pandemii, byłby renesans solidaryzmu społecznego? 
– Znów mamy odwołać się do tego, co już było, co znamy? Myślę, że czeka nas ogromny wysiłek w tworzeniu zupełnie nowej jakości. Inaczej nie przetrwamy jako ludzkość. Prędzej czy później większość ideologii, postaw i nastawień pójdzie do lamusa. I sięgniemy do źródeł.

– Jakich?
– Do Ewangelii, do nauk Jezusa Chrystusa. Bo tylko tam znajdziemy instrukcję na budowę nowego świata. Jeśli tylko do tego momentu dożyjemy, co nie jest aż takie oczywiste.

– W swojej książce poświęca Pan Profesor bardzo dużo miejsca sytuacji szkół i uniwersytetów. Czy stają się one płaszczyznami, na których postępowcy chcą „wykuć nowego człowieka”? 
– Na naszych oczach realizuje się postulat Herberta Marcuse’a i szkoły frankfurckiej o tworzeniu kontrczłowieka/obywatela dla kontrpaństwa. Tę rolę filozof przewidział dla edukacji, a zwłaszcza uniwersytetów. I uczelnie na całym świecie skrzętnie ją odgrywają. Ostatnie wybory pokazały, że na lewicowego, a chwilami lewackiego kandydata na urząd prezydencki głosowała głównie inteligencja. A inteligencja to wszak wytwór szkolnictwa i uniwersytetów. Przecież „po owocach ich poznacie”. Nawet kandydat tzw. narodowców, gdy tylko coś na nim pęknie, to spod spodu widać kolor co najmniej różowy. 

– W aktualnym numerze „Tygodnika Solidarność” zajmujemy się tematyką starcia cywilizacji. Czy zgadza się Pan Profesor z tezą, że mamy z takim starciem do czynienia i czy strona konserwatywna ma w takim starciu szanse? 
– Każda wojna czy to na tle rasowym, czy ideologiczna, czy cywilizacyjna toczy się o władzę. Władza zaś to zarówno niebywały przywilej życiowy, jak i silny afrodyzjak, narkotyk. Uzależnia emocjonalnie. Najprostszy przykład, całkiem potoczny i nie wiem, czy jakkolwiek sprawdzony – kobiety uwielbiają mężczyzn u władzy. Czyż to nie miłe? Zatem obecna wojna to nie starcie cywilizacji, ale walka przy pomocy różnic cywilizacyjnych. Tym samym w łeb biorą mrzonki o mieszaniu się kultur, różnorodności kulturowej etc. Nic z tego. Zawsze jedna kultura będzie próbowała zdominować drugą. Czasami zapożyczy od niej to i owo, ale na swoich warunkach i nie rezygnując z przewagi. Różnice cywilizacyjne mogą być niezwykle skuteczną bronią w zdobywaniu władzy. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby za dziesięć lat był już całkiem oswojony parytet dla homoseksualistów w sejmie, na listach wyborczych, w zarządach spółek państwowych, w rządzie. „Why not?”. Tak zadziałał Biedroń. Dostał się po raz pierwszy do parlamentu przede wszystkim jako homoseksualista z tęczowym sztandarem. Z tego był znany i z tego, jego ówczesny mocodawca uczynił parytet. Kilka lat później to samo zrobił z Krzysztofem Bęgowskim vel Anną Grodzką. LGBT to nie tylko sposób zaspokajania popędu, ale również buzujące emocje, które najlepiej znajdują ujście w sprawowaniu władzy. Ta władza może mieć różne oblicza. Jednym z nich są marsze i parady, których naczelnym hasłem nie jest ani miłość, ani tolerancja, ani różnorodność, tylko podskórny przekaz „musicie nas oglądać, musicie nas tolerować, nic nie możecie nam zrobić”. Czyż to nie władza, nie przemoc i realizacja przewagi? Widzimy tylko to, co potrafimy nazwać. Tak nas ukształtowała kultura. Najgorsze jest to, że uznaliśmy, że jeśli czegoś nie widzimy, to tego nie ma. A wojna przy użyciu wrednej broni, jaką jest cywilizacja, jest faktem. Czy strona konserwatywna ma szansę? Ależ ma! Tylko musi spełnić warunek – podjąć walkę. Tymczasem jest anatomicznym kuriozum, bo ma nie dwa, lecz chyba ze sto policzków, które nastawia do bicia. No i ma ten pysk już mocno obity. To cena za bierność. Konserwatyści gadają, a lewacy maszerują i się drą. Dlatego mają przewagę. 

– Jeden z esejów poświęca Pan Profesor tematyce edukacji seksualnej. Czy ta dziedzina wywołuje tak gorące dyskusje na całym świecie? Czy to jeden z elementów „starcia cywilizacji”? 
– Każde starcie cywilizacji, jak każda wojna, to uderzanie w najwrażliwsze miejsca przeciwnika. To bombardowanie obiektów strategicznych, likwidacja przywódców czy eliminacja inteligencji. I teraz nie jest inaczej. Dzieci, wychowanie, rodzina to nasze pryncypia. Należy je więc sabotować, obrzydzać i niszczyć, aby tym samym anihilować przyczynę oporu. Słynne „Standardy edukacji seksualnej WHO” to nic innego jak działania dywersyjne na terytorium przeciwnika. Klasyka wojenna. Ale powtórzę. Aby zwyciężać, trzeba wyjść na ring w imię Jezusa, Polski, historii. Tymczasem oddajemy większość starć walkowerem. Przykładem jest tzw. kompromis aborcyjny. Albo realizujemy konstytucyjny zapis o ochronie życia, albo wpiszmy do konstytucji eugenikę. Inaczej diabeł się cieszy z ogarka, a Bogu niewesoło przy świeczce.

 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

--> POBIERZ WYDANIE CYFROWE


Sprawdź w których placówkach Poczty Polskiej kupisz "TS": https://bit.ly/tysolnapoczcie

Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Grzebień dla łysego czyli PO jeszcze nie umarła ...
Można powiedzieć, że PO w ostatnich wyborach prezydenckich dostała KO...
avatar
Grzegorz Gołębiewski
(grzechg)

Grzegorz Gołębiewski: Opozycja przeciwko Polsce
Bojkot zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy nie był przykładem niedojrzałości politycznej, był jak najbardziej wrogim wystąpieniem wobec polskiego państwa. Przyznaniem się, że nie będzie zgody na dialog i merytoryczną dyskusję o Polsce.
avatar
Graf
Zero

[Grafzero vlog] "Dzieci burzy" Magdalena Świerczek-Gryboś - recenzja
"Dzieci burzy" Magdaleny Świerczak-Gryboś to próba połączenia powieści science-fiction i motywów, które znamy z literatury fantasy. Czarnobyl, wymiary, podróże kosmiczne, emigranci, wielka polityka, potężne istoty, wiedźmy i... wiele wiele więcej. Co z tego wyszło? O tym w Grafzero vlog literacki.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.