Ryszard Czarnecki: Wszystko się kręci wokół "siatki"... Plus żużlowa prognoza
07.08.2020 19:03

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Polska lokomotywa siatkarska z maszynistą Vitalem Heynenem ruszyła. Najpierw jak w wierszowanej bajce Jana Brzechwy („Ruszyła -- maszyna -- po szynach -- ospale, Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I
I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej ….") w Zielonej Górze w pierwszym na świecie oficjalnym meczu reprezentacyjnym siatkarze przegrywali z Niemcami 0:2, ale potem do lokomotywy wsiedli Wilfredo Leon i Bartosz Kurek i zrobiło się 3:2, a następnego dnia spokojne 3:0 - z nerwami tylko w pierwszym secie, który wygraliśmy 26 do 24. Niech nikogo nie zmyli wynik podawany przez niektóre media, że pokonaliśmy Teutonów 3:1, bo w oficjalnym meczu było 3:0 - a wcześniej trenerzy umówili się, że mecz będzie skladal się ze względów szkoleniowych z czterech setów . Tego czwartego "niestatystycznego" wygrali Niemcy 27 do 25. W drugim meczu nie grali już Leon i Kurek, a w pierwszej szóstce nie było też mistrzów świata: Fabiana Drzyzgi i Bartosza Kurka. Byli w niej z kolei ci, którzy nie grali w pierwszym meczu, czyli dwóch mistrzów świata: Piotr Nowakowski i Aleksander Śliwka oraz brązowy medalista Ligi Narodów 2019 - Marcin Komenda. Ten ostatni musiał odejść z Asseco Rzeszów, bo do tego klubu z największym budżetem w PlusLidze (nieoficjalnie 16 mln złotych) ściągnięto z ligi rosyjskiej, z Syberii, wspomnianego już Fabiana Drzyzgę, syna Wojtka, którego starsi kibice, do których należę, pamiętają z gry w reprezentacji Polski cztery dekady wstecz.
Komenda odszedł więc z Podkarpacia, ale gdyby zdecydował się wcześniej, trafiłby do stolicy, gdzie VERVA Warszawa Orlen Paliwa (dawniej "Politechnika", a później ONICO) chciało zbudować czysto polski skład. I to nie z konieczności, jak na przykład w Lidze Siatkówki Kobiet w zeszłym sezonie nasza Gwardia Wrocław czy PTPS Piła (budżety!) - ale z wyboru. Odszedł jednak za późno i stolica zaprosiła na pokład Hiszpana, który rok temu grał… przeciwko Warszawiakom reprezentując francuski Tours. To jedyny cudzoziemiec w ich składzie (Grobelny z belgijskim paszportem to oczywiście Polak).
Pozostając przy siatkarskich klimatach - właśnie ruszyła Grand Prix w siatkówce. Niby na plaży, ale z udziałem czołowych drużyn męskich i żeńskich siatkówki halowej. Właśnie: drużyn, bo nie są to pary, jak w klasycznej siatkówce plażowej, tylko zespoły czteroosobowe. To bardzo ciekawa inicjatywa Polskiej Ligi Siatkówki, która podczas zarazy, gdy daleko jeszcze było do rządowego rozporządzenia o możliwości gry w halach, wymyśliła sposób na promocję dyscypliny i sportową rywalizację klubów męskiej Plus Ligi oraz żeńskiej Tauron Ligi. Tak, tak, Tauron - za co mu się nisko kłaniam! - od 1 czerwca został patronem najwyższej klasy siatkarek, pierwszej (czyli drugiej) ligi mężczyzn oraz Pucharu Polski i Superpucharu kobiet i mężczyzn. Pierwszy turniej GP właśnie odbył się w Krakowie, następny weekend siatkarki i siatkarze spędzą w Warszawie, aby po kolejnym tygodniu spotkać się na wielkim finale w Gdańsku. Uczestniczy w tej GP 16 drużyn panów (13 z Plus Ligi i trzy z niższej Tauron Ligi: Bydgoszcz, Bielsko-Biała i Września - niech nikogo nie dziwi, że aż trzy zespoły z Tauron Ligi, bo prostu Cerrad Radom - kiedyś "Czarni" - zrezygnował i w to miejsce wskoczył kolejny klub z Tauron Ligi).
Jest też osiem drużyn pań, w tym 7 z Tauron Ligi i jeden z pierwszej Ligi - Pajda Jarosław. Tak, ten sam sensacyjny uczestnik Final Four Pucharu Polski w Nysie, który wyrzucił za burtę wicemistrzynie Polski z "Budowlanych" Łódź. Szkoda, że w męskim gronie nie ma "Gwardii"’ Wrocław, której zaraza zabrała być może Plus Ligę - z powodu COVID- 19 nie rozegrano play - offów.
Skądinąd siatkarska Tauron Liga( dawniej Krispol Liga) będzie w tym roku pasjonująca, bo klubów z aspiracjami do gry w Plus Lidze jest sporo. Dobry przykład temu rok temu dały Suwałki, a w tym roku Nysa: to był znak, że kluby z mniejszych miast mogą skutecznie zaatakować siatkarski raj.
Od siatkówki zacząłem i na niej skończę (chyba nie dziwota, skoro jestem wiceprezesem PZPS). Biało-Czerwoni drugi mecz z Niemcami zagrali 23 lipca, a więc równiutko rok przed rozpoczęciem przełożonych Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Gdyby nie pandemia, byliby już na miejscu po pierwszych meczach, w drodze po… Nic nie napiszę, żeby nie zapeszać, ale marzenia musieliśmy przełożyć.
No, właśnie - czy o rok? Wszyscy bardzo chcą, aby IO w Tokio, drugie w historii w stolicy Japonii (pierwsze w 1964, z największymi w 40-letniej historii startów Polaków w IO sukcesami) doszły do skutku. Nie chce być Kasandrą i nie będę, ale wiemy, że Igrzyska są wciąż zagrożone. Nie wiadomo czy się odbędą z udziałem publiczności, nie wiadomo czy się odbędą w ogóle. Ale trzeba wierzyć, że jednak tak. I trzeba wierzyć, że wysłuchamy tam co najmniej kilku "Mazurków Dąbrowskiego" - tej najpiękniejszej melodii świata…
PS. Piszę ten felieton w dniu meczu żużlowców Betard Sparta Wrocław z Rybnikiem. Obstawiam 55:35 dla naszych. Państwo przekonacie się czy dobrze prorokowałem…
*"Słowo Sportowe" (24.07.2020)


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.08.2020 19:03
Niepokojące słowa na temat stanu zdrowia Mariusza Kamińskiego
14.01.2024 12:15
Samolot Lufthansy musiał awaryjnie lądować. Na pokładzie znany polityk PiS
28.09.2023 20:23
Ryszard Czarnecki: Licznik geopolityczny bije na naszą korzyść
19.09.2023 17:00

Komentarzy: 0
– Akces Grecji do tego projektu pokazuje, że nasz region potrafi nie tylko się organizować, ale także przyciągać jak magnes. Dołączyły do nas Ateny, a dwa kolejne kraje – Mołdawia i Ukraina – zyskały status członków stowarzyszonych. To też pokazuje, że Polska, inwestując najpierw w budowanie relacji, a następnie także formalnych struktur regionalnych, jest skuteczna w roli lidera naszego regionu. Licznik geopolityczny bije na naszą korzyść – mówi eurodeputowany Ryszard Czarnecki w rozmowie z Agnieszką Żurek.
Czytaj więcej
Czarnecki mocno o Von der Leyen: Jestem rozczarowany tym, jak sprawuje swoją funkcję. To bardzo słaba kadencja
09.09.2023 09:50

Komentarzy: 0
Orędzie o stanie UE to przykład megalomanii Komisji Europejskie i jej szefowej Ursuli Von der Leyen. Nie spodziewam się po nim konkretów. Mimo, ze poparłem Von der Leyen w głosowaniu na stanowisko szefowej KE, jestem rozczarowany tym, jak sprawuje swoją funkcję. To bardzo słaba kadencja - mówi PAP europoseł Ryszard Czarnecki (PiS).
Czytaj więcej
Ryszard Czarnecki: Oddałem do Parlamentu Europejskiego 100 tysięcy euro
09.03.2023 19:58


