loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Dr Paweł Matuszewski dla TS: Wynik II tury wyborów prezydenckich można było przewidzieć dużo wcześniej
Opublikowano dnia 06.03.2017 11:07
Wynik drugiej tury wyborów prezydenckich można było przewidzieć dużo wcześniej, badając zaangażowanie w mediach społecznościowych – mówi dr Paweł Matuszewski, socjolog polityki z Instytutu Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, współautor projektu Radar Polityczny, w rozmowie z Maćkiem Chudkiewiczem.

M. Żegliński - Tygodnik Solidarność
– Czym jest polityka na Facebooku i czy różni się od tej polityki gdzie indziej?

– Największa różnica dotyczy tego, że w mediach społecznościowych mamy wrażenie bezpośredniego kontaktu z politykiem. To bardzo widoczne w przypadku partii Wolność albo Kukiz’15, których liderzy zdają się sami prowadzić swoje fanpage’e (swoje strony na portalu Facebook – przyp. red.) i często prowadzą dialog z fanami. Oczywiście nie wiadomo do końca, kto w rzeczywistości siedzi po drugiej stronie, ale wygląda to bardzo autentycznie. W bardzo podobny sposób jest też prowadzone konto prezydenta Andrzeja Dudy na Twitterze.
Po drugie, media tradycyjne filtrują wiadomości. Ustalają, o czym należy powiedzieć, biorąc pod uwagę to, co będzie interesujące dla ich odbiorców i to, co sami uważają za słuszne do pokazania. Jako organizacje ponoszą jednocześnie odpowiedzialność za publikowane treści, dlatego w obawie przed pozwami nie mogą m.in. bezpodstawnie oskarżać i podawać niesprawdzonych informacji. Przynajmniej w teorii współgra z tym wszystkim etyka dziennikarska. Media społecznościowe rozbiły tę tradycyjną relację między mediami, dziennikarzami a odbiorcami. Obecnie każdy może założyć bloga lub kanał na YouTube i mówić praktycznie wszystko, co chce, nie mając żadnego warsztatu dziennikarskiego, a nawet kompetencji do merytorycznej selekcji swoich źródeł. Mówiąc wprost, część może być nawet nieświadoma, że powtarza bzdurne i niesprawdzone informacje, bo nikt ich wcześniej nie nauczył, jak oceniać jakość materiału. Po trzecie, odbiorcy otrzymali nigdy wcześniej niespotykaną możliwość samodzielnego decydowania o tym, czego chcą się dowiedzieć, od kogo i jak bardzo dany temat chcą drążyć. I po czwarte, media społecznościowe otworzyły nowe możliwości przed samymi politykami. Politycy sami decydują, co chcą powiedzieć, i ponoszą za to pełną odpowiedzialność. Nie mogą powiedzieć, że media przekręciły ich słowa. Co też okazało się niezwykle istotne w wyborach prezydenckich, media społecznościowe dzięki temu, że nie generują za dużych kosztów, a oferują dostęp do milionów wyborców, umożliwiają zaistnienie kandydatom i ugrupowaniom, które nie mają wsparcia tradycyjnych mediów i nie dysponują gigantycznymi budżetami.

– W przypadku większych partii media społecznościowe są prowadzone przez piarowców czy marketingowców. Czy autentyczność w mediach społecznościowych ma większe znaczenie niż działania wyszkolonych i specjalnych służb marketingowo-piarowe?

– Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ żyjemy w erze fabrykowanych wizerunków. Nie wiemy, czy to, co widzimy, jest autentyczne, czy jest to produkt specjalistów od PR-u. Najlepiej jakby lider wytwarzał relacje rezonujące ze swoimi zwolennikami. Powinien się o nich troszczyć, inspirować, dawać nadzieję i być w tym wszystkim spójny. Specjaliści mogą być pomocni, bo jest olbrzymia różnica w nawiązywaniu takich relacji w kontaktach twarzą w twarz i w sytuacjach, kiedy dzieli nas monitor lub telewizor. Jeśli jednak lider nie będzie autentyczny w tym, co robi, to odbiorcy bardzo szybko to wychwycą i przestaną mu wierzyć. Nie wyobrażam sobie na przykład, aby Grzegorz Schetyna zaczął budować wokół swojego fanpage’u społeczność na takich samych zasadach jak Paweł Kukiz czy Janusz Korwin-Mikke. Po pierwsze, nie będzie wiarygodny. Po drugie, to co jest atrakcyjne dla zwolenników tych dwóch polityków, wcale nie musi być atrakcyjne dla potencjalnego elektoratu Platformy Obywatelskiej. I tutaj wracamy do sedna pytania. Autentyczność ma zawsze znaczenie, choć oczywiście nie wystarczy do tego, aby przyciągnąć i utrzymać elektorat. Ludzie podążają za politykami m.in. dlatego, że podzielają oni ich wizję świata.


Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (10/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj

 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Rosja i Zachód. Kto słabnie, kto rośnie?
W jakim stanie jest Rosja? Kwitnie, znajduje się w stagnacji, czy wręcz upada? Nie ma, co do tego zgody na świecie. Są tacy badacze, nawet bardzo znani i prominentni, jak np. Joseph Neye Jr. z Harvardu, autor i badacz kategorii soft i smart power, którzy uważają, że w XXI wieku nasz wschodni sąsiad znajduje się w zmierzchowym stadium swej potęgi, a może wręcz upada. Inni, wśród których znajdują się autorzy amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego wręcz odwrotnie, są zdania, że Rosja jest światową potęgą nr 2, która rzuca właśnie wyzwanie pozycji Stanów Zjednoczonych i w związku z tym Waszyngton winien odpowiednio zmodyfikować swoją politykę. Wreszcie nie brak i takich, jak Andrew Kuchins z Georgtown University, którzy uważają, że obydwa te poglądy są uprawnione, bo Rosja w niektórych obszarach się wzmacnia i jest silniejsza a w innych, odwrotnie, słabnie.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Prezydent harcerz zagapił się
Druhu Prezydencie, proszę więcej nie robić takich błędów!
avatar
Marcin
Brixen

Marcin Brixen: Siedzimy na schodach przeciwko rządom pięści
- Tu nie ma... nie... I tu też nie ma...\nTata Łukaszka szukał po całym mieszkaniu mamy Łukaszka. I jej nie było.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.