[NASZ WYWIAD] J. Sosnowska, autorka biografii Jana Pawła II: Dopóki żył, moce Zła trzymały się jeszcze w karbach

Cóż z tego, że ciało słabło, skoro ani duch, ani Jego umysł nie gasły; Papież Polak nie zamierzał schodzić z krzyża. Nakładem wydawnictwa "Biały Kruk" ukazał się 4. tom „Hetmana Chrystusa”, biografii autorstwa Jolanty Sosnowskiej, opowiadając o schyłku pontyfikatu,i wciąż intensywnej posłudze, o heroicznym wypełnianiu Piotrowej misji aż do ziemskiego końca. Zapraszamy do rozmowy autorki książki z Mateuszem Kosińskim.
 [NASZ WYWIAD] J. Sosnowska, autorka biografii Jana Pawła II:  Dopóki żył, moce Zła trzymały się jeszcze w karbach
foto. Biały Kruk

Mateusz Kosiński: Czwarty tom „Hetmana Chrystusa” opowiada o ostatnich latach życia Jana Pawła II. Na przełomie wieków XX i XXI pojawiły się przed światem nowe problemy, m.in. związane z rozwojem tzw. postępowych kwestii społecznych, jak aborcja, klonowanie, eutanazja. Jaki był stosunek Jana Pawła II do tych kwestii?
 

Jolanta Sosnowska, autorka "Hetmana Chrystusa": Nietrudno się domyśleć, że całkowicie negatywny. Piszę o tym obszernie w czwartym tomie w rozdziale „Tsunamiczne uderzenie” – mając na myśli uderzenie w ludzką prokreację, a tym samym w rodzinę. Chodzi o próby przedefiniowania przez postmodernistycznych naukowców kwestii związanych z ludzkim życiem, z jego świętością, z jego nienaruszalnością od poczęcia do naturalnej śmierci. O ile wypowiedzi Ojca Świętego przeciw aborcji i eutanazji są bardziej znane, stanowisko wobec klonowania mniej. Można je odnaleźć w powstałym na prośbę Jana Pawła II dokumencie poświęconym tym kwestiom, a opracowanym w 1997 r. przez najznamienitszych naukowców z całego świata, skupionych w Papieskiej Akademii „Pro Vita”. To był, można powiedzieć, organ doradczy Papieża Polaka w kwestii ludzkiego życia. W dokumencie tym czytamy, iż „idea klonowania istot ludzkich doprowadziła już do wyobrażeń inspirowanych pragnieniem wszechmocy”. Papieski organ doradczy nie pozostawiał wątpliwości: „Projekt klonowania istot ludzkich to przejaw straszliwej dewiacji, na jaką skazana jest nauka pozbawiona wartości; to znak głębokiego zagubienia naszej cywilizacji, która szuka w nauce, technice i ‘jakości życia’ surogatu sensu istnienia i zbawienia”. Członkowie Papieskiej Akademii, przestrzegali już wtedy proroczo przed „demiurgiczną degeneracją nauki”, a także przed coraz powszechniej realizowanym obecnie na naszych oczach despotyzmem nauki, który „wydaje się zajmować miejsce dawnych ideologii”. Za to bezkompromisowe stanowisko wobec ochrony ludzkiego życia, czyli również rodziny, coraz bardziej schorowany Jan Paweł II był nieustannie brutalnie atakowany, poddawany frontalnym i zmasowanym kampaniom medialnym, szczególnie w krajach niemieckojęzycznych, będących pod silnymi wpływami protestantyzmu. W Liście do rodzin głosił, że bez rodziny ludzkość nie ma przyszłości, że pośród wielu rozmaitych dróg „rodzina jest drogą pierwszą i z wielu względów najważniejszą. Jest drogą powszechną, pozostając za każdym razem drogą szczególną, jedyną i niepowtarzalną, tak jak niepowtarzalny jest każdy człowiek”. Próbowano zmusić go do pójścia w kierunku liberalizacji nauki Kościoła, tak jakby Boże przykazania można było poddawać pod głosowanie, wybierać z nich, wzorem supermarketu, tylko to, co człowiekowi w danym momencie się podoba, a inne odrzucać – co tydzień mieć coś nowego

Jan Paweł II udziela sakramentu Chrztu św. podczas sobotniego wieczornego czuwania młodzieży na paryskim hipodromie w Longchamp 23 sierpnia 1997 r.

 

Na przełomie wieków Jan Paweł II wciąż wiele podróżował. Czy pielgrzymka na komunistyczną Kubę była jedną z najważniejszych pielgrzymek w życiu Jana Pawła II?


Nie wartościowałabym apostolskich pielgrzymek Jana Pawła II, bo każda z nich była ważna i niepowtarzalna dla danej wspólnoty, którą akurat odwiedzał, służyła jej umocnieniu w wierze, pokrzepieniu na duchu. Pielgrzymka na Kubę w 1998 r. była niewątpliwie trudna, bo prowadziła do kraju władanego bezwzględnie przez komunistycznego satrapę. Nie mniej trudne pod tym względem były wcześniejsze podróże do rządzonych przez junty wojskowe krajów Ameryki Łacińskiej, np. do Nikaragui w 1983 r., gdzie Jan Paweł II sprawował Eucharystię dosłownie pod lufami karabinów, a jego słowa były zagłuszane. Wtedy najbliższe otoczenie Ojca Świętego naprawdę drżało o jego życie, ale także o życie własne. Niezaprzeczalnie wielkim plonem pobytu Papieża Polaka na Kubie było to, dzień Bożego Narodzenia stał się tam dniem wolnym od pracy, że ok. 100 zagranicznych misjonarzy otrzymało wizy wjazdowe na wyspę i mogło rozpocząć po wielu latach pracę duszpasterską wśród wiernych, których liczba drastycznie się w czasach reżimu skurczyła, że zostali uwolnieni więźniowie polityczni. Ciekawym faktem jest, iż krwawy dyktator Fidel Castro, niegdyś wychowanek szkoły jezuickiej, otrzymał od Jana Pawła II na zakończenie rozmowy mały krzyż. Może właśnie o tej dawnej formacji Papież chciał mu przypomnieć, kiedy sięgnął do kieszeni swej białej sutanny, wyjął z niej mały krzyż i – poza protokołem – podarował komunistycznemu przywódcy.


Jan Paweł II swoją uwagę w tym czasie kierował również w stronę Afryki... 


Tak, niezmiennie w ciągu całego pontyfikatu kierował tam Papież Polak swoją troskę, zainteresowanie i konkretną pomoc. Bardzo bolało go ogromne zaniedbanie i wykorzystywanie Czarnego Lądu oraz żyjących tam ludzi. Odbył tam trzynaście podróży apostolskich – pierwszą w 1980 r. a ostatnią w 1998 r., podczas których odwiedził 41 krajów. Dostrzegał tam olbrzymie zaplecze wiary. Wiek XX nazywany bywa w Kościele katolickim wiekiem Afryki. Gdy na początku tego stulecia było na tym kontynencie zaledwie 2 mln katolików, to na koniec – aż 110 mln. Tak ogromny skok ewangelizacyjny tam się dokonał – początkowo głównie dzięki pracy zagranicznych misjonarzy, ale potem, stopniowo, coraz bardziej dzięki tubylczym kapłanom, katechistom i tubylczej hierarchii. Janowi Pawłowi II bardzo rozwój rodzimych, afrykańskich powołań leżał na sercu, wspierał budowę tamtejszych seminariów duchownych, świątyń. W latach 1994-95 odbywało się Specjalne Zgromadzenie Synodu Biskupów poświęcone Afryce – pierwsze tego typu zgromadzenie w historii. Jego owocem stała się adhortacja apostolska Ecclesia in Africa. Jan Paweł II zawiózł ten dokument na Czarny Ląd i przekazał mieszkańcom całego kontynentu podpisując go w stolicy Kamerunu Jaunde w święto Podwyższenia Krzyża Świętego 14 września 1995 r.

Msza św. beatyfikacyjna na błoniach Kubwa na przedmieściach stolicy Nigerii Abudży sprawowana była w 45-stopniowym upale z udziałem ogromnej rzeszy wiernych.


Na przełomie wieków nakładem Wydawnictwa „Biały Kruk” ukazywały się liczne publikacje związane z Janem Pawłem II. Jak wspominają Państwo te chwile?


To prawda, że wtedy, aż do śmierci Ojca Świętego, były to bardzo liczne i różnorodne publikacje, które w artystyczny i naukowy sposób dokumentowały ten niezwykły i ważki pontyfikat. Ale nasza działalność wydawnicza nakierowana na propagowanie nauki i osoby Papieża Polaka nie zakończyła się wraz z Jego odejściem do Domu Pana, ona jest kontynuowana do dziś, choć siłą rzeczy już nie z takim natężeniem. Miesiąc po śmierci Jana Pawła II ukazało się monumentalne, dwutomowe, liczące łącznie 1328 str. „Ilustrowane Kalendarium Wielkiego Pontyfikatu 1978-2005. Jan Paweł II. Dzień po dniu”, które opracował prof. Gabriel Turowski, a które ja redagowałam. Przez kolejnych blisko pięć lat ukazywała się sukcesywnie, złożona z 27 pięknie wydanych albumów seria „Dzieje Wielkiego Pontyfikatu” ukazująca najważniejsze wydarzenia każdego roku pontyfikatu na fotografiach Adama Bujaka i Arturo Mariego oraz z fragmentami przemówień i homilii papieskich. Najlepszym przykładem tego, że nie zapominamy o naszym ukochanym Ojcu Świętym, jest że w tym roku skompletowana została największa na świecie biografia Jana Pawła II „Hetman Chrystusa”, której ostatni, czwarty tom właśnie się ukazał. 

Na paryskich Polach Marsowych Ojciec Święty błogosławi uczestników Światowych Dni Młodzieży zgromadzonych podczas spotkania inauguracyjnego pod Wieżą Eiffla.
 

Dwie ostatnie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski były wielkimi wydarzeniami społecznymi. Jan Paweł II niósł pociechę w tym trudnym czasie transformacji ustrojowej?


Niósł nam pociechę najpierw w czasie długich, smutnych lat komunistycznego ucisku i to jeszcze jako krakowski biskup i kardynał. Do czasu obalenia prosowieckiego reżimu bardzo cieszyliśmy się z tego, że Ojciec Święty był najlepszym ambasadorem Polski i polskości na całym świecie, że walczył i zabiegał o naszą sprawę, że gromadził wokół siebie Polaków i Polonię, że emanując swą polskością uczył nas podnosić głowę i nie wstydzić bycia się Polakami. Obie pielgrzymki do Polski w 1991 r. pokazały jednak, że gdy pierwsze opary liberalnej, jednostkowej wolności uderzyły do głów niektórym przedstawicielom naszego społeczeństwa, w tym przedstawicielom okrągłostołowej władzy, uznano Papieża za niepotrzebnego moralizatora a jego nauki za przebrzmiałe, niedzisiejsze. Wielu nie podobało się, że mottem czerwcowej pielgrzymki w 1991 r. były Boże przykazania. Jan Paweł II niestrudzenie przypominał nam prawdy wiary i zachęcał, by żyć zgodnie z Dekalogiem także po obaleniu komunizmu. Szczególne znaczenie miały pod tym względem pielgrzymki w 1999 r. i ostatnia w 2002 r., kiedy niejako zostawiał nam swój testament, w tym orędzie o miłosiernej miłości Boga.


Ostatnia Pielgrzymka była dedykowana poświęceniu Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, w którym spoczywają prochy Faustyny Kowalskiej. Jaką rolę w życiu Jana Pawła II odgrywała Faustyna Kowalska?


To jest bardzo długa i piękna opowieść, można ją prześledzić w książce „Apostołowie Bożego Miłosierdzia”, którą napisałam wraz z ks. prof. Janem Machniakiem. W skrócie można powiedzieć, że Karol Wojtyła przejął dalszą realizację misji, którą Pan Jezus Miłosierny zlecił Siostrze Faustynie. Zetknął się z kultem obrazu opatrzonego inskrypcją „Jezu ufam Tobie”, z odprawianym tam nabożeństwem, podczas którego odmawiana była Koronka, oraz ze wspomnieniami o Apostołce Bożego Miłosierdzia przychodząc do kaplicy łagiewnickich sióstr w czasie niemieckiej okupacji. Wtedy już stał się czcicielem Bożego Miłosierdzia. Jako krakowski metropolita odprawiał nabożeństwo ku czci Miłosierdzia Bożego, zatroszczył się o prawidłowe, zgodne z oryginałem Siostry Faustyny przetłumaczenie na język włoski „Dzienniczka”, przeprowadzenie na szczeblu diecezjalnym procesu beatyfikacyjnego Apostołki Bożego Miłosierdzia, jak również o odwieszenie notyfikacji Kongregacji Świętego Oficjum z 1959 r. zabraniającej szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia wedle objawień krakowskiej mistyczki. Jako papież pierwszą swą encyklikę zatytułował Redemptor hominis (1979), torując nią drogę dla kultu Miłosierdzia Bożego oraz dla drugiej swojej encykliki Dives in misericordia (1980). W 1993 r. dokonał beatyfikacji i w 2000 kanonizacji Siostry Faustyny a także ustanowił święto Bożego Miłosierdzia. 


Ojciec Święty odziany w uroczystą, bogato zdobioną kapę podczas ceremonii otwarcia Drzwi Świętych w Bazylice św. Piotra. Za pośrednictwem mediów w wydarzeniu tym uczestniczyło ok. 1,5 mld ludzi na całym świecie.

 

Czy pogarszający się stan zdrowia Jana Pawła II umacniał w Nim wiarę? 


Myślę, że miał niezwykle mocną wiarę od początku. Dla wielu ludzi utrata zdrowia, postępująca niedołężność, niesprawność ciała, stają się czasem powodem do buntu przeciwko Panu Bogu. Jan Paweł II nieskończenie ufał Bogu, oddał Mu się całkowicie do dyspozycji przez serce Matki Bożej, jego wiara na pewno nie słabła z wiekiem. Cały świat widział, bo przecież niemal nieustannie towarzyszyli jego pasterskiej posłudze fotoreporterzy i operatorzy kamer, że nie buntuje się przeciwko starości, coraz dotkliwszym cierpieniom, utracie mobilności, a wreszcie głosu. Wszystko to znosił ze spokojem i cierpliwością dając swą postawą przykład innym ludziom starym, chorym, niedołężnym. Przekonywał – także pisząc w 1999 r. List do osób w podeszłym wieku – że: „Ludzie starzy pomagają nam mądrzej patrzeć na ziemskie wydarzenia, ponieważ dzięki życiowym doświadczeniom zyskali wiedzę i dojrzałość. Są strażnikami pamięci zbiorowej, a więc mają szczególny tytuł, aby być wyrazicielami wspólnych ideałów i wartości, które są podstawą i regułą życia społecznego. Wykluczyć ich ze społeczeństwa znaczy w imię nowoczesności pozbawionej pamięci odrzucić przeszłość, w której zakorzeniona jest teraźniejszość. Ludzie starsi dzięki swej dojrzałości i doświadczeniu mogą udzielać młodym rad i cennych pouczeń”. 


Co możemy powiedzieć o ostatniej encyklice Jana Pawła II Ecclesia de Eucharistia? 


Zaczął ją od jakże pięknych i wymownych słów: „Kościół żyje dzięki Eucharystii”. W 14. encyklice pontyfikatu Jana Pawła II znalazło kulminację dotychczasowe jego nauczanie poświęcone tajemnicy i kultowi Eucharystii. Nie było to tylko nauczanie ex cathedra, ale jak najbardziej potwierdzane własnym żywym i głębokim sprawowaniem Najświętszej Ofiary a także praktykowanym kultem Najświętszego Sakramentu. Znajdujemy w tej encyklice bardzo osobiste myśli odnośnie do tego, co Jan Paweł II głęboko poznał, rozważył, przemodlił i odczuł. Przytoczę tu mój ulubiony fragment: „Pamiętam kościół parafialny w Niegowici, gdzie spełniałem moją pierwszą posługę duszpasterską, kolegiatę św. Floriana w Krakowie, katedrę na Wawelu, bazylikę św. Piotra oraz wiele bazylik i kościołów w Rzymie i na całym świecie. Dane mi ją było również sprawować w wielu miejscach na górskich szlakach, nad jeziorami i na brzegach morskich; sprawowałem ją na ołtarzach zbudowanych na stadionach, na placach miast... Ta różnorodna sceneria moich Mszy św. sprawia, iż doświadczam bardzo mocno uniwersalnego – można wręcz powiedzieć kosmicznego –charakteru celebracji eucharystycznej. Tak, kosmicznego! Nawet wtedy bowiem, gdy Eucharystia jest celebrowana na małym ołtarzu wiejskiego kościoła, jest ona wciąż poniekąd sprawowana na ołtarzu świata. Jednoczy niebo z ziemią. Zawiera w sobie i przenika całe stworzenie”. Ostatnia encyklika Ecclesia de Eucharistia, będąca pieśnią pochwalną ku czci tajemnicy Eucharystii, stanowiła też wyraz nieustannej troski dobrego pasterza o owczarnię, która została powierzona Ojcu Świętemu. W tym także o owce, które się od owczarni oddaliły, które błądziły lub wręcz działały na szkodę Kościoła. 


Czy śmierć Jana Pawła II jest datą przełomową w historii Polski? 


Jak najbardziej można tak powiedzieć. Jestem zdania, że dopóki Papież Polak żył, moce Zła trzymały się jeszcze w karbach. Św. Jan Paweł II, nawet stary i schorowany, był ogromnym, wspaniałym autorytetem, na którym można się było bez wahania oprzeć. Śmiem powiedzieć, że odczuwamy dzisiaj dotkliwy i dojmujący brak jego odwagi, zdecydowania i przykładu, z którym każdy – chcąc nie chcąc – musiał się mierzyć, jego bezgranicznego zaangażowania w Bożej sprawie. Papieża Polaka nie można było ignorować, trzeba było się z nim liczyć, nawet, jeśli prowadzono z nim ostrą walkę. Na końcu IV tomu papieskiej biografii piszę: „Nie pozwalałeś na letniość, umiałeś wzniecić żar i rozpalić płomień wiary. Nie ulegałeś zwątpieniu i załamaniu. Byłeś prawdziwie Hetmanem Chrystusa, który nie bał się stanąć na czele i objąć przywództwo, który nie uciekał od odpowiedzialności, nie znał strachu i nie godził się na fałszywe kompromisy eliminujące de facto Boga z przestrzeni publicznej i czyniące Go wielkim nieobecnym”. Z tych właśnie względów data śmierci świętego Papieża Polaka stała się datą przełomową nie tylko w historii Polski, ale całego świata, którym chce zawładnąć ideologia LGBT. 


Ankieta
Czy popierasz zniesienie przesłanki eugenicznej?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy popierasz zniesienie przesłanki eugenicznej?
Tygodnik

Opinie

Popkultura