[Felieton "TS"] Karol Gac: Strefa wolna od prawdy
![[Felieton "TS"] Karol Gac: Strefa wolna od prawdy](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/e0dfe68d-9d84-47ad-9f9b-ec166271e9ac/16022555338a4889c3da8ce669958e946cca058cbff6aede2adcdf7ae230133a8a73e058d2.jpg?p=article_hero_mobile)
Mówi się, że prawda sama się obroni. Być może tak, ale na pewno nie w polityce. Otóż jeden z aktywistów LGBT postanowił jeździć po Polsce, by na znakach w różnych miejscowościach przykręcać tabliczki z napisem "strefa wolna od LGBT". Wiadomo: radosny happening w smutnej, kaczystowskiej dyktaturze.
Coś, co początkowo wydawało się zwykłym dziwactwem, lub co najwyżej marną prowokacją, szybko zaczęło być polityczno-medialnie pompowane. W efekcie mamy już za sobą debatę na forum PE, podczas której (a to zaskoczenie!) mogliśmy posłuchać różnych kłamstw i manipulacji. Głos w sprawie zabrał nawet kandydat na prezydenta USA Joe Biden.
Medialny parasol liberalno-lewicowych mediów był zresztą na tyle szczelny, że jeden z felietonów na stronie Gazety-Której-Nie-Jest-Wszystko-Jedno, w miarę rzetelnie opisujący kłamstwa wspomnianego aktywisty, przy jego pierwszym grymasie szybko został usunięty. Nihil novi.
Doszliśmy jednak do momentu, w którym rzekome "strefy wolne od LGBT" wpływają na relacje międzypaństwowe. I nie, nie chodzi o żadne fakty, co - wydawać by się mogło - powinno być podstawą. Chodzi o "wrażenie". Nawiązuję rzecz jasna do głośnego wywiadu z ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.
Dowiedzieliśmy się więc, że "w sprawie LGBT jesteśmy po złej stronie historii", a Polska posiada złą reputację w tym zakresie. Jak ją zmienić? Na pewno nie poprzez "strefy wolne od LGBT". I mamy zamknięty krąg. Trochę jak z tym żartem o darmowych samochodach na placu Czerwonym w Moskwie.
Możemy się oczywiście zżymać na ten stan rzeczy, ale powstaje oczywiste pytanie: co dalej? Niestety, nic nie wskazuje na to, by na poziomie politycznym była na to gotowa odpowiedź. Jednocześnie nie mam żadnych wątpliwości, że sprawa LGBT jest tutaj wyłącznie pretekstem, a gra toczy się o coś innego. Nie to, to znalazłoby się coś innego (vide praworządność).
Asymetria w relacjach z USA doprowadziła jednak do sytuacji niezdrowej. Trudno oczywiście oczekiwać, by Polska patrzyła z góry na supermocarstwo, ale biorąc pod uwagę spektrum interesów oraz pieniądze, jakie wędrują za ocean, można mieć przynajmniej nadzieję, że nie będzie się traktowanym jak republika bananowa.
W dzisiejszym świecie nie wystarczy mieć racji. Trzeba ją jeszcze umiejętnie pokazać. Przekonujemy się o tym każdego dnia. Nie można się jednak zniechęcać. A państwo też powinno sobie przypomnieć, że ma całą masę środków, aby odpowiednio zareagować i kształtować świadomość.
Autor jest dziennikarzem portalu DoRzeczy.pl.
[Felieton „TS”] Karol Gac: „Tak” dla gotówki
[Felieton „TS”] Karol Gac: Dla naszego dobra
[Felieton "TS"] Karol Gac: Wyborcza magia





