Obrońcy Giertycha: "Nie rozumiemy, dlaczego tak poważnemu adwokatowi nie wysłano zaproszenia. Na pewno by się stawił"

"Nie rozumiemy, dlaczego tak poważnemu adwokatowi, po prostu jeżeli prokurator chciał go przesłuchać, nie wysłano zaproszenia. Na pewno by się stawił" - powiedział jeden z obrońców Romana Giertycha.
Wojciech Olkuśnik Obrońcy Giertycha:
Wojciech Olkuśnik
PAP

Roman Giertych znalazł się w grupie zatrzymanych przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Zatrzymanie ma związek ze sprawą wyprowadzenia kwoty niemal 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej. Zdaniem Giertycha, celem jego zatrzymania jest, jak napisał na Twitterze, "przykrycie katastrofy epidemicznej rządu PiS".

Giertych po zatrzymaniu przed warszawskim sądem został przewieziony do jego domu w Józefowie, gdzie rozpoczęło się przeszukanie CBA. Przeszukiwana była też kancelaria adwokacka na Nowym Świecie w Warszawie. Podczas przeszukania w willi adwokat zasłabł. Na miejsce przyjechała karetka pogotowia. Został wyniesiony nieprzytomny z domu na noszach do karetki.

Jak poinformowała na Twitterze jego córka, Giertych trafił do szpitala. Do jego zasłabnięcia doszło w obecności funkcjonariusza CBA w łazience. "Wcześniej czuł się dobrze i mówił, że po jego odpowiedzi >>nie<< na pytanie funkcjonariuszy o to, czy ma myśli samobójcze, wybuchli oni śmiechem. Nie chcę myśleć, co się stało. Dziękuje za wsparcie" - napisała córka adwokata.

Po zasłabnięciu Giertycha do dziennikarzy w Józefowie wyszli jego obrońcy, Jakub Wende i Paweł Pietkiewicz. Według Wende do tej sytuacji by nie doszło, "gdyby nie sposób, w jaki pan mecenas został zatrzymany, gdyby nie to, że od wielu godzin prowadzone są przeszukania, naszym zdaniem w sposób bezprawny, bez obecności pana mecenasa Giertycha także w jego kancelarii".

"Nie rozumiemy, dlaczego tak poważnemu adwokatowi, po prostu jeżeli prokurator chciał go przesłuchać, nie wysłano zaproszenia. Na pewno by się stawił" - powiedział jeden z obrońców.

Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prok. Anna Marszałek poinformowała w czwartek, że funkcjonariusze CBA zatrzymali na polecenie prokuratury grupę osób zamieszanych w sprawę wyprowadzenia pieniędzy ze spółki. Wśród zatrzymanych poza Giertychem jest biznesmen Ryszard K.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn podał w czwartek, że zatrzymanych zostało w sumie 12 osób. Poinformował, że materiał dowodowy zgromadzony przez CBA wskazuje na udział zatrzymanych w procederze wyprowadzania środków ze spółki giełdowej, przywłaszczania tych środków, a także prania pieniędzy. Żaryn zaznaczył, że sprawa jest prowadzona od kilkunastu miesięcy, a "materiał dowodowy w tej sprawie jest mocny".

Prok. Marszałek poinformowała, że po doprowadzeniu do siedziby Prokuratury Regionalnej w Poznaniu podejrzani usłyszą zarzuty przywłaszczenia środków spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. "Zarzucanych czynów mieli dopuścić się w latach 2010-2014" – wskazała.

Dodała, że po przesłuchaniu i przedstawieniu zarzutów podejrzanym zostaną podjęte decyzje ws. ewentualnego zastosowania wobec nich środków zapobiegawczych. Marszałek powiedziała, że wszystkie zatrzymane osoby przebywały na terenie Polski i nie wykluczyła, że jeszcze w czwartek zostaną przewiezione do Poznania.

Prokurator nie chciała powiedzieć, jaką rolę w sprawie wyprowadzenia pieniędzy ze spółki giełdowej mieli zatrzymani Ryszard K. i Roman Giertych. Odmówiła też odpowiedzi na pytanie, od kiedy prowadzone jest w tej sprawie śledztwo.

Roman Giertych, adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007) - napisał na Twitterze, że został zatrzymany "pod zarzutem działania na szkodę jakiejś spółki". "Skuto mnie kajdankami w przeddzień sprawy aresztowej L. Czarneckiego, którego jestem jedynym obrońcą. Nie pozwólcie, żeby moje zatrzymanie przykryło katastrofę epidemiczną rządu PiS, bo taki jest tego cel" - napisał.

Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do śledztwa, adwokat miał pomóc w wyprowadzeniu pieniędzy z jednej spółki Ryszarda K. do drugiej, a w rezultacie w ukryciu ich w spółkach zarejestrowanych na Cyprze. Miał zarobić na tym "ogromną kwotę pieniędzy". (PAP)

Autorzy: Agnieszka Ziemska, Marcin Kucharzewski

agzi/ mark/ robs/


Ankieta
Czy #StrajkKobiet służy kobietom?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy #StrajkKobiet służy kobietom?
Tygodnik

Opinie

Popkultura