REKLAMA

Tylu już mówi w ich imieniu. A co pracownicy hipermarketów sądzą o OGRANICZENIU handlu w niedziele?

- Z marketami się nie dyskutuje. Albo wykonujesz polecenia - albo tam są drzwi (...) Jeśli pracownicy wspomną o wolnych niedzielach w marketach, odpowiedzią "góry" zawsze będzie sugestia, że niech sobie szukają innej pracy, jeśli im nie pasuje - mówią pracownicy hipermarketów w rozmowie z Cezarym Krysztopą
 Tylu już mówi w ich imieniu. A co pracownicy hipermarketów sądzą o OGRANICZENIU handlu w niedziele?
/ morguefile.com

Cezary Krysztopa: Na jakim stanowisku Pan pracował?

Pan Andrzej 8 lat pracy w handlu wielkopowierzchniowym: Głównie jako kasjer.

Był Pan zadowolony z tej pracy?

Z takiej pracy raczej nie jest się zadowolonym. To nie jest tak,że ktokolwiek pracuje w markecie bo tak sobie wymarzył. Poza tym sama struktura organizacyjna sprawia, że wszystkie naciski ostatecznie spadają na barki kasjerów. W różnych firmach są różne problemy ale stres zawsze jest spory. Czasami jest parę miesięcy lżejszych, czasem więcej ale zazwyczaj coś tam w końcu "góra" wymyśli i się zaczyna.

Jak w Pana firmie są traktowani pracownicy?

Akurat teraz jestem bezrobotny. Ale z doświadczenia wiem, że wiele zależy od tego, na jakiego kierownika sklepu i zastępców się trafi. Od nich bardzo wiele zależy. Znałem kierowniczkę która potrafiła wyzywać pracowników przy klientach. Znałem też i takie, z którymi nie było problemów, ale nawet jeśli się pracuje z dobrą kierowniczką to najwięcej zależy od kierownika rejonu. On jest KRÓLEM. O wszystkim z reguły decyduje. A najczęściej ma niewielką orientację w codziennych problemach. Bywa, że kierownicy rejonów naciskają na kasjerów, czasem wręcz grożą zwolnieniami. Za wolne tempo pracy, za słabe wyniki w jakimś programie lojalnościowym, koszyki kontrolne - przyczyny bywają różne w różnych sieciach. Ale z czymś problemy prawie zawsze są. Kasjer to stresująca praca.

Czy prawa pracownicze były łamane?

Praktycznie zawsze są łamane.

Przepisy BHP dla przykładu są traktowane z dużym przymrużeniem oka. Teoretycznie kobieta na ręcznym paleciaku może przewieźć 80 kilo z czego 75 kilo to sam paleciak, ale elektryczny wózek niemal zawsze jest tylko jeden - więc jak wwieźć palety na sklep jeśli np. nie ma faceta na zmianie albo właśnie wwozi palety na magazyn? Życie.

Inny problem to dokumentacja czasu pracy. Tam gdzie jest na papierze - niemal zawsze pisze się nie godzinę wyjścia z pracy tylko tak jak powinno być wg. planu. Zdarzało mi się pracować w sklepie czynnym do 23:00, powinienem wychodzić z pracy 23:15 - ale w 15 minut NIE DA SIĘ rozliczyć kasy, posprzątać itp. Wychodziłem nieraz 23:45, albo i później. Ale zapisywałem 23:15.

O mobbingu nawet nie warto wspominać bo ze strony kierowników rejonu praktycznie zawsze się on zdarza. Czasami też ze strony kierowników sklepów. Centrala nic z tym nie robi, a zresztą nikt nie odważy się złożyć skargi bo wiadomo, że szary kasjer w starciu z kierownictwem nie wygra.

Czy wśród załogi było poparcie dla postulatu ograniczenia handlu w niedzielę?

Nie znałem ANI JEDNEJ kasjerki, która by nie była gorącą zwolenniczką zamknięcia marketów w niedziele. To zwykłe kobiety, które chciałyby mieć czas dla rodziny, dzieci. Często żartuję, że dajcie mi feministkę, a ja zamknę ją w jednym pomieszczeniu z koleżankami z pracy - ale nie gwarantuję, że przeżyje. Tak samo to wygląda odnośnie przeciwników zamknięcia marketów w niedziele.

Przeciwnicy ustawowego ograniczenia handlu w niedzielę uważają, że państwo nie powinno ingerować w stosunki pracownik-pracodawca. Dlaczego nie uzgodniliście wcześniej z pracodawcą, że niedziele mają być wolne?

Z marketami się nie dyskutuje. Albo wykonujesz polecenia - albo tam są drzwi. Jedynym wyjątkiem tutaj jest jeden z hipermarketów, gdzie - są jakieś tam ankiety, centrala udaje że słucha - ale realnie nic z tych ankiet nigdy nie wynika i wszyscy doskonale o tym wiedzą. Kiedyś zwróciłem uwagę kierowniczce personalnej na zebraniu na to, że kasjerzy są przeładowani obowiązkami. Odpowiedź brzmiała: "no, ja mam świadomość, że kasjer to nie jest praca dla każdego..."

No więc właśnie. Jeśli pracownicy wspomną o wolnych niedzielach w marketach, odpowiedzią "góry" zawsze będzie sugestia, że niech sobie szukają innej pracy, jeśli im nie pasuje.

Wiele zawodów ma pracujące niedziele, dlaczego pracownicy handlu mieliby ich nie mieć?

Ja w ogóle nie rozumiem tego rodzaju argumentów szczerze mówiąc. Wychowałem się w czasach, gdy absolutnie wszystkie sklepy były w niedzielę pozamykane. I świat się nie zawalał, ludzie nie głodowali. Dlaczego teraz gdy są pomysły powrotu do tego to krzyczy się, że będzie tragedia? Poza tym mamy święta ustawowo wolne i jakoś też katastrofy nie ma. Jeśli ktoś ma wolne weekendy - może robić zakupy w sobotę. Jeśli nie ma wolnych weekendów, ma wolne w normalne dni i też ma kiedy zakupy zrobić. To nie jest tak, że niedziela albo nic.

#NOWA_STRONA#

Cezary Krysztopa: Na jakim pracuje pani stanowisku?

Pani Beata, 20 lat w handlu wielkopowierzchniowym: Jestem pracownikiem hali dział sery - filar działu.

Jak w firmie, w której Pani pracuje są traktowani pracownicy?

Trudne pytanie, ale odpowiem że dobrze.

Powszechne przekonanie jest takie, że w handlu wielkopowierzchniowym pracownicy traktowani są źle.

Wypłaty na czas, zabezpieczenie socjalne OK, umowy na stałe.

Jak pani współpracownicy odbierają się projekt ograniczenia handlu w niedzielę?

Trudno mi powiedzieć ale ok 80% jest za.

Skoro jesteście zadowoleni z warunków pracy to po co Wam to ograniczenie?

Chcemy więcej czasu spędzić z dziećmi a większość pracowników to kobiety.

Krytycy ustawowego ograniczenia twierdzą, że jest niepotrzebne, ponieważ wystarczy żeby pracownicy uzgodnili warunki pracy z pracodawcą. Dlaczego wcześniej tego nie zrobiliście?

Głupie pytanie. Nie było takiej możliwości. Nie ma takiej opcji, klienci nie raz pytają nas czy mamy otwarty sklep w święta. I są zaskoczeni że chcemy spędzić Święta z z rodziną.

Rozumiem, ale to nie z nimi możecie negocjować tylko z pracodawcą. Dlaczego nie negocjujecie?

Bo w życiu by się na to nie zgodzili! Jesteśmy takie szare myszki.

I jeszcze jedno. Jest wiele zawodów, które pracują w niedziele, dlaczego pracujący w handlu mieliby być wyjątkiem?

Dlatego że marchewkę na rosół można kupić w sobotę.

#NOWA_STRONA#

 

Cezary Krysztopa: Na jakim stanowisku pan pracował?

Pan Bartek, rok pracy w handlu wielkopowierzchniowym: Doradca handlowy. Taka ładnie brzmiąca nazwa dla zwykłego sprzedawcy.

Był pan zadowolony z tej pracy?

Były dni, że czas szybko mijał i było w porządku. Ale były i takie, że miałem ochotę wyjść i nie wracać. Im dłużej tam pracowałem, tym więcej było tych gorszych.

Jak w firmie, w której pracowałeś byli traktowani pracownicy?

Zależało to od nastroju kierownika. Jak miał dobry, to się witał i albo cały dzień się nie pojawiał, albo przychodził zamienić kilka zdań, ale jak miał zły, to co chwilę wymyślał coś innego, głównie bezsensownego, do zrobienia. Oczywiście, kto bez słowa wszystko robił, ten miał lepiej. Ogólnie było nieliczenie się z tym, że ktoś może być zmęczony po kilku dniach pracy. Cały czas trzeba było coś robić, bez względu na to, czy klienci byli, czy nie.

Czy prawa pracownicze były łamane?

Ogólnie rzecz biorąc nie. Urlopy na żądanie były respektowane. Norm godzinowych się trzymano. ale grafik często wyglądał w ten sposób, że było cztery, pięć dni pracy, jeden dzień wolnego i znowu to samo, a zmiany były często dziesięcio- a nie ośmiogodzinne

Czy postulat ograniczenia handlu w niedzielę miał wśród załogi poparcie?

Nie licząc kilku wyjątków, to wszyscy mieli nadzieję, że to ograniczenie wejdzie jak najszybciej w życie. Oczywiście poza dyrekcją i kierownictwem.

Krytycy ustawowego ograniczenia handlu w niedzielę, twierdzą, że w sprawy pomiędzy pracownikiem a pracodawcą państwo nie powinno ingerować. Dlaczego więc nie uzgodniliście wcześniej z pracodawcą że niedziele mają być wolne?

Bo tak naprawdę nie mieliśmy takiej możliwości. Każdy ma zapewniony jeden weekend w miesiącu wolny i to miało wystarczyć. Jako weekend była traktowana sama niedziela, bez soboty. Godziny były takie same jak w tygodniu

Co to znaczy "nie było takiej możliwości". Dlaczego?

Jak mówiłem, nie chcieli zrezygnować z zysków. Dodatkowo zatrudnili na tyle mało osób, że nie dałoby się zbyt wiele w tej kwestii zrobić, nawet gdyby chcieli. A wewnętrzna polityka sklepu mówiła, że w weekendy ma być prawie cała obsada. Z rozmów ze znajomymi wywnioskowałem, że to pomysł dyrekcji sieci, a nie naszego konkretnego sklepu.

Wiele zawodów ma pracujące niedziele, dlaczego pracownicy handlu mieliby w niedziele nie pracować?

Bo nie jest to moim zdaniem praca, której wykonywanie jest niezbędne bez przerwy, jak policjanci, czy lekarze. Klienci mogą równie dobrze zrobić te same zakupy w piątek czy sobotę. Nie widzę z tym żadnego problemu. Zwłaszcza, jeśli sprzedawane są takie artykuły, jak na przykład meble.

Dziękuję za rozmowę


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura