[Felieton "TS"] Waldemar Biniecki: Potrzeba nam profesjonalnych liderów

Kilka tygodni temu napisałem tekst: „Niemiecki «new deal» groźny dla Polski”, przypomnę tylko, że niemiecka minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer przedstawiła koncepcję nowego ładu w relacjach transatlantyckich pomiędzy USA a Niemcami.
 [Felieton
pixabay.com

Deal ten wyraźnie podporządkowuje Niemcy Ameryce, w zamian za danie Niemcom wolnej ręki w sprawach europejskich i utrzymania porządku polityczno-strategicznego w tym rejonie świata. Ponadto prorokowana następczyni Angeli Merkel proponuje stworzenie największej strefy wolnego handlu między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Podobny w swoim brzmieniu głos przedstawił minister spraw zagranicznych Niemiec – Heiko Maas (Czas na nowy początek partnerstwa transatlantyckiego) w „Die Welt am Sonntag”. Z kolei SPD zaprezentowała w podobnym czasie program utworzenia Armii Europejskiej przedstawiony w dokumencie z 6 października przez niemiecką Frakcję Polityczną Bundestagu – Grupa Robocza ds. Bezpieczeństwa i Obrony Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Pozornie niemieckie pomysły idą w tym samym kierunku. Berlin chce nowego resetu z Waszyngtonem, deklarując inwestycje w niemiecką armię, oraz promuje strefę wolnego handlu dla całego Zachodu. Nagły powrót Niemiec do idei atlantyckiej i odrzucenie wizji promowanej przez francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, który chce, aby Europa dążyła tylko do „autonomii” i „suwerenności”, jest typowym przykładem niemieckiej skuteczności w prowadzeniu polityki służącej tylko i wyłącznie Niemcom. Karrenbauer proponuje także, że jeżeli w Europie nie uda się osiągnąć kompromisów w dyplomatyczny sposób, wtedy Bundeswehra lub armia europejska użyje wpływu wojskowego, aby zaprowadzić porządek w swoim sąsiedztwie – od państw bałtyckich po Bałkany, od Morza Północnego po Morze Śródziemne. Amerykańskie elity nie spieszą się z odpowiedzią, tym bardziej że proces obejmowania władzy przez ogłoszonego przez media prezydenta elekta Joe Bidena jest ciągle w fazie rozwoju. Amerykanie zdają sobie sprawę, że ich dotychczasowa polityka europejska: trzymać Rosję z dala, a Niemcom nie pozwolić zdominować znów Europy, wymaga modyfikacji. Czy projekt Trójmorza, wschodniej flanki i amerykańskiej obecności w Europie Wschodniej może być istotną zaletą do włączenia się polskiej dyplomacji w ten nowy deal, w którym Niemcy dużo obiecują i dużo pragną? Polska od dawna podjęła inwestycje w armię i polska dyplomacja powinna przygotowywać scenariusze negocjacyjne oraz zespoły fachowców do prowadzenia takich negocjacji. Jest to nasza historyczna szansa, aby uzyskać godną pozycję dla 40-milionowego państwa na wschodniej flance NATO. Do poprowadzenia tego dyskursu potrzeba nam jednak profesjonalnych i asertywnych negocjatorów i liderów, którzy mogliby zacząć najpierw zasygnalizować naszą ewentualną gotowość do podjęcia takich rozmów. Trzeba nam Włodkowiców, Modrzewskich, Zamoyskich, Dmowskich i Paderewskich. Tacy Polacy istnieją obecnie, ale systemy partyjne blokują ich kariery i debatę na temat przyszłości Polski oraz polskiej racji stanu, gdzie narracja wojny polsko-polskiej dokładnie wypełnia przestrzeń medialną. Warto też zająć się na poważnie budowaniem propolskich grup nacisków w krajach strategicznych dla Polski. Na temat propolskiego lobbingu, którego nie ma, piszę od 2012 roku. Bez skutku. 
 


Ankieta
Nowy szef CDU to dla Polski...

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Nowy szef CDU to dla Polski...
Tygodnik

Opinie

Popkultura