Użyto gazu wobec posłanki KO. Jest komentarz policji

W sobotę ulicami Warszawy przeszła kolejna demonstracja zorganizowana przez Ogólnopolski Strajk Kobiet pod hasłem "W imię matki, córki i siostry". Manifestacja odbyła się w 102. rocznicę wywalczenia przez Polki praw wyborczych.
Podczas protestów doszło do kilku starć z policją, podczas których funkcjonariusze użyli pałek oraz gazu. Ucierpiała także posłanka Koalicji Obywatelskiej Barbara Nowacka, wobec której zastosowano gaz, kiedy ta prezentowała prawdopodobnie legitymację poselską.
- Komendant Stołeczny Policji postawił jedno, główne zadanie po wczorajszych wydarzeniach - dokładnie wyjaśnić sytuację z panią poseł, jakie były okoliczności i dlaczego został użyty gaz - mówił niedawno rzecznik warszawskiej policji nadkom. Sylwester Marczak.
Podczas sobotnich demonstracji zatrzymano łącznie 11 osób. Jak podkreślił rzecznik, duża część z nich to "osoby, które odmówiły podania swoich danych". - Są trzy przypadki, gdzie doszło do naruszenia nietykalności - dodał.
Nowy komentarz policji
Rzecznik prasowy komendanta stołecznego policji nadkom. Sylwester Marczak dziś, podczas specjalnej konferencji prasowej o godz. 17, odniósł się do sytuacji związanej z użyciem gazu wobec posłanki Koalicji Obywatelskiej Barbary Nowackiej.
- Na nagraniach widzimy policjanta, który wielokrotnie używa słów "odsuńcie się". Napierają na niego osoby. Z nagrań publikowanych w mediach widać, że niemal wpycha legitymację w twarz policjanta - stwierdził Marczak.
Jego zdaniem policjant "nie miał możliwości, żeby zobaczyć, co pani poseł chciała pokazać". - Zachęcamy by posłowie rejestrowali to, co robią policjanci i zgłaszali ewentualne łamanie prawa. Ale prosimy, by w momencie, gdy policjanci wykonują swoje działania, umożliwić im to wykonanie - dodał.
Stołeczna policja opublikowała także na Twitterze film z całego zdarzenia. "Nagranie wyraźnie pokazuje, że jedna osoba lekceważy komunikaty nadawane przez urządzenia nagłaśniające i wezwania policjantów. To kobieta, która podchodzi do policyjnego szyku i będąc tuż przy funkcjonariuszach przepycha tarczę i wyciąga rękę przed samą twarz jednego z nich" - czytamy.
Nagranie wyraźnie pokazuje, że jedna osoba lekceważy komunikaty nadawane przez urządzenia nagłaśniające i wezwania policjantów. To kobieta, która podchodzi do policyjnego szyku i będąc tuż przy funkcjonariuszach przepycha tarczę i wyciąga rękę przed samą twarz jednego z nich. pic.twitter.com/4DLROwfTWX
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) November 29, 2020
W kolejnym wpisie stołeczna policja podkreśliła, że funkcjonariusze "nie muszą znać wszystkich polityków". "Osoba, która pomimo wezwań do odsunięcia się od policyjnego szyku, celowo nadal się zbliża i nagle wyciąga rękę z jakimś przedmiotem przed twarz policjanta, może być odebrana jako zagrożenie" - stwierdzono.
Policjanci nie przebywają z politykami na co dzień i nie muszą znać każdego z nich. Osoba, która pomimo wezwań do odsunięcia się od policyjnego szyku, celowo nadal się zbliża i nagle wyciąga rękę z jakimś przedmiotem przed twarz policjanta, może być odebrana jako zagrożenie.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) November 29, 2020
„To przeżytek”. Ta ocena zniknie ze szkół?

Oświatowa Solidarność napisała do minister Nowackiej. Związkowcy chcą zmian w dodatkach za pracę
Ukrainiec wiózł plakaty propagujące nazizm. Szybka akcja Policji
Ukrywał się 16 lat. Policja znalazła go w nietypowym miejscu
Tajemnicza śmierć aktorki. Nowe informacje w sprawie Magdaleny Majtyki




