Dziś zarabia ponad 12 milionów euro rocznie. Nie uwierzysz, ile płacono mu w Zniczu Pruszków

Andrzej Blacha wyjaśnił, jak to się stało, że Lewandowski trafił akurat do Znicza Pruszków.
Po tym, jak nie chcieli go w Legii, był bez klubu. Pamiętam, że pierwszy raz przyjechał do Pruszkowa z mamą. Kiedy pani Iwona Lewandowska konwersowała z prezesem Znicza Sylweriuszem Muchą - Orlińskim, jak wziąłem Roberta na bok i krótko powiedziałem: "Koniec gadania. Idź do szatni się przebrać. Wychodzisz na trening". Może zabrzmiało to szorstko, ale uważałem, że tak wtedy należało postąpić. Trzeba było chłopakiem wstrząsnąć
- wyjaśnił ówczesny trener trzecioligowego Znicza Pruszków.
Był mocno poobijany życiowo. Załamany, wycofany, zamknięty w sobie. W krótkim czasie spadło na niego mnóstwo ciosów. Najpierw zmarł mu tata, potem w rezerwach Legii pokazano mu drzwi, a jakby tego było mało, był po ciężkiej kontuzji. Potem opowiadał, że lekarze w Legii powiedzieli mu, żeby zaczął się rozglądać się za jakimś innym zajęciem, bo istnieje ryzyko, że w pełni sił już nie wróci na boisko. Tyle ciosów powaliłoby Herkulesa, a co dopiero osiemnastoletniego chłopaka
- dodał
Zapytano go ile płacono Lewandowskiemu w Zniczu Pruszków.
Tysiąc złotych miesięcznie. Od czasu do czasu mógł też liczyć na zwrot kosztów dojazdów na treningi. Cóż, graliśmy tylko w trzeciej lidze...
- zdradził.
Komentarze
Nie żyje legendarny piłkarz. Mial zaledwie 48 lat
Jacek Magiera pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Nawrockiego

Iga Świątek bez Darii Abramowicz
Dziś ostatnie pożegnanie Jacka Magiery. Podano szczegóły uroczystości

Trenerski debiut Francisco Roiga. Pewne zwycięstwo Igi Świątek


