REKLAMA

"Na trzy dni wyłączyłam telefon." Emilewicz mówi o "prawdziwym tsunami"

To, co wydarzyło się po publikacji, było dla nas prawdziwym tsunami. Na trzy dni wyłączyłam telefon – powiedziała w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" była wicepremier Jadwiga Emilewicz.
/ Adam Guz/KPRM

Synowie byłej wicepremier zostali przyłapani w miejscowości Suche niedaleko Poronina, jak jeździli na nartach wraz z profesjonalnymi narciarzami, mimo że nie posiadali ważnej licencji sportowej.

Do afery ze swoim udzialem była wicepremier odniosła się ponownie w rozmowie z tygodnikiem "Sieci". Polityk przyznała, że to, co wydarzyło się po publikacji, było dla niej prawdziwym tsunami.

Na trzy dni wyłączyłam telefon

– podkreśliła.

Emilewicz stwierdziła, że taka sytuacja zdarzyła jej się pierwszy raz w czasie pięciu lat pracy w administracji rządowej.

Próbowałam wytłumaczyć dzieciom, co się dzieje

– dodała. 

Na pewno zasłużyłam na publiczny pręgierz, pod którym zresztą mnie i moją rodzinę postawiono. Jednak muszę podkreślić, że nie złamałam prawa. Złożenie mandatu byłoby nieadekwatne do skali przewinienia

– stwierdziła.


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura