REKLAMA

Marcin Brixen: Opowieść o prawdziwym akwarium

Na osiedlu, na którym mieszkali Hiobowscy, powstał sklepik zoologiczny. Połowa sklepu była zawalona karmą dla psów, druga połowa karmą dla kotów, a pozostała część... - Jaka pozostała część?! - tata Łukaszka przerwał siostrze Łukaszka i zakrztusił się herbatą. - Może być tylko jedna połowa i druga połowa. Więcej nic!
 Marcin Brixen: Opowieść o prawdziwym akwarium
/ pixabay.com/Schoggimouse

Na osiedlu, na którym mieszkali Hiobowscy, powstał sklepik zoologiczny. Połowa sklepu była zawalona karmą dla psów, druga połowa karmą dla kotów, a pozostała część...
- Jaka pozostała część?! - tata Łukaszka przerwał siostrze Łukaszka i zakrztusił się herbatą. - Może być tylko jedna połowa i druga połowa. Więcej nic!
- A właśnie, że może - zaśmiała się siostra Łukaszka. - Bo oni mają jeszcze drugie pomieszczenie!
Tata Łukaszka wyszedł załamany.
- No i co tam jest? - chciała wiedzieć reszta rodziny,
- Rybki!
Łukaszek sprzedał informację swoim kolegom. Zarówno Gruby Maciek, jak i okularnik z trzeciej ławki mieli wolne popołudnie więc wybrali się pooglądać rybki.
Kiedy stali przed akwariami do sklepu weszły dwie panie z torbami w sześciokolorowe pasy. Wyglądały podobnie. Były chude, maiły tatuaże i różnił je tylko kolor włosów. Jedna miała różową grzywkę, a druga turkusową.
Właściciel westchnął ciężko.
Panie pooglądały karmy dla psów, potem karmy dla kotów, a na koniec trafiły przed akwaria.
- Mama, kup mi jakieś rybki - zawołała turkusowa grzywka. - Przecież mamy w domu akwarium!
Różowa grzywka pomedytowała chwilę i zobaczyła na górnej półce ryby w kubeczkach.
- To są bojowniki, proszę pani.
- Bardzo mi się nie podoba, że nie spytał pan najpierw o zaimki. Co prawda, używam akurat she, her, ale mimo wszystko powinien pan spytać.
- Pani też nie spytała, a może pan jest niebinarny cis? - wtrącił się Łukaszek.
- Jodła? - dodał okularnik.
- Świerk? - uzupełnił Gruby Maciek.
Turkusowa grzywka próbowała wyrzucić ich ze sklepu, ale pan sprzedawca stanął w ich obronie.
- To są moi klienci.
Różowa grzywka przeliczyła pieniądze i poprosiła o dwie rybki. Pan sprzedawca podał jedną z kubeczka a po drugą sięgnął do akwarium.
- Prosiłam o obie z kubeczków.
- Tam są same samczyki, w akwarium może być tylko jeden, będą ze sobą walczyć...
- Niech pan przestanie dziadersować i wyznaczać z góry role społeczne.
- Ależ płeć...
- To też konstrukt społeczny. A może jeden z samczyków będzie się identyfikował jako samiczka?
- A może oba? - dorzuciła turkusowa grzywka. - Pieska też nauczyłyśmy jeść tylko kalafior. Wszyscy mówili. że się nie da. I co? Dwa lata wytrzymał.
Pan sprzedawca tylko spojrzał i podał obie ryby z kubeczków.
Parę dni później chłopcy znowu poszli popatrzeć na rybki. I znowu przyszły obie panie.
- I jak bojowniki? - nie wytrzymał pan sprzedawca.
- Zdechły - przyznała różowa grzywka.
- Mówiłem!
- Proszę pana, to nie było prawdziwe akwarium! Teraz będzie prawdziwe! Poproszę tą kulę i dziesięć skalarów!


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura