[Tylko u nas] Prof. David Engels: Agonia wolności. Wkraczamy w erę posthumanizmu

Kiedy na początku kryzysu koronowego pisałem o tym, że lockdown i jego konsekwencje będą stanowić największy wstrząs w historii Europy Zachodniej od zakończenia II wojny światowej, wielu czytelników i komentatorów uznało tę opinię za zbyt pesymistyczną. Dziś, gdy po prawie roku sytuacja bynajmniej nie uległa poprawie, a nawet pod wieloma względami się pogorszyła, mamy do czynienia z owocami naszych błędnych decyzji. Ponieważ to nie pandemia niszczy europejskie społeczeństwo, ale sposób, w jaki reagują na nią rządy i instytucje międzynarodowe.
apokalipsa
apokalipsa / Pixabay.com

W rzeczywistości lockdown nie jest prawdziwym problemem; działa raczej jako katalizator wielu dążeń i tendencji, które dały o sobie znać  już przed pandemią; a prawdziwa tragedia polityczna polega na tym, że obecnie, pod pretekstem jak najszybszego powrotu do (rzekomej) „normalności” i ku wielkiej  uciesze tych, którzy najbardziej korzystają z takiego rozwoju sytuacji, żąda się tego desperacko od tych obywateli i władz państwowych, które dotychczas podchodziły do tego z pewnym sceptycyzmem. Gdyż ta „nowa normalność”, nawet jeśli z początku przypominałaby tę „starą”, oparta będzie na jednoznacznej kondycjonalności, która da jej zupełnie inną podstawę i szybko stanie się dźwignią daleko idących, długofalowych przemian: ludzka wolność  stanie się już na zawsze jedynie ustępstwem, nie zaś prawem podstawowym człowieka. I jeśli nawet owa „nowa normalność” dla powierzchownego obserwatora będzie się pozytywnie wyróżniać na tle tych ogromnych ograniczeń wolności z czasów pandemii, to z trudem da się ukryć fundamentalną zmianę paradygmatów, więcej nawet: całkowite zerwanie, które obecnie dokonuje się na naszych oczach i które niejako jednym kopnięciem katapultuje nas w posthumanizm.

Klasa średnia - prawdziwa ostoja klasycznej demokracji obywatelskiej okresu powojennego - już od w wielu lat borykała się z coraz większymi problemami ekonomicznymi; dziś jednak została już całkowicie zmiażdżona w uścisku dwóch skrajności: niewielkiej warstwy niewiarygodnie bogatych oligarchów, sprawujących kontrolę nad tzw. big tech, big data, deep state, ale także nad polityką i mediami – z jednej strony, i wielkiej masy zatomizowanych i zubożałych jednostek - z drugiej, a poprzez wzajemne oddziaływanie skrajnie wysokich podatków i warunkowych dotacji stała się ona całkowicie zależna od państwa.
Podobnie wygląda sytuacja z międzynarodowym systemem finansowym: jeszcze przed pandemią wiele osób obawiało się, że jej implozja jest tylko kwestią czasu; teraz stało się już jasne, że ogromne zadłużenie, jakie obecnie wciąż narasta, nigdy nie zostanie opanowane bez fundamentalnej reorganizacji całego systemu monetarnego, np. poprzez zniesienie gotówki, ujemne stopy procentowe, gospodarkę planową, redukcję długów, „zombifikację” handlu detalicznego i ukrytą dewaluację walut. W tym przypadku zarządzanie finansami z czasów pandemii koronawirusa można by nawet postrzegać jako „kontrolowane wyburzanie” systemu finansowego, uczynionego wcześniej celowo niewydolnym - z katastrofalnymi tego skutkami dla obywateli i państw narodowych.

Również nasze dotychczasowe pojęcie godnego życia ulegnie zasadniczej zmianie. Jeszcze przed kryzysem, na przykładzie Japonii czy Korei Południowej, można było zobaczyć, jak wygląda zrobotyzowane, skomputeryzowane, odhumanizowane społeczeństwo samotnych jednostek, które stały się już niczym więcej, jak tylko organicznym przedłużeniem ich cyfrowego miejsca pracy a jednocześnie instrumentem dostarczania przyjemności. Teraz, gdy na masową skalę wykorzystuje się wirtualne sale szkolne, biura domowe oraz systemy zamówień i dostaw on line, gdy milionom Europejczyków dało to możliwość nie opuszczania domów przez całe tygodnie, a nawet miesiące, ów nowy styl życia stanie się czymś powszechnym i wkrótce przekształci się w stan trwały i ostateczny, tym bardziej, że lockdown będzie miał trudne do przewidzenia konsekwencje również dla równowagi psychicznej młodzieży europejskiej, która cierpi z powodu zamknięcia od prawie roku.
Również batalia o monopol  interpretacyjny w odniesieniu do samej pandemii zmienia szybko krajobraz medialny. Tendencja do cenzurowania nieprzyjemnych treści ze strony tzw „mediów jakościowych” była już  wyraźnie widoczna przed rokiem 2020, jednak obecny, przyspieszony upadek finansowy klasycznych mediów drukowanych, ich pośrednie przejęcie przez państwo za pomocą dotacji, upowszechnianie się walki z rzekomymi „fake newsami” oraz publicznie domaganie się ograniczania wolności wypowiedzi dla ludzi „niepokornych” lub „zaprzeczających pandemii” radykalnie zmieniają świat mediów i pomijając kilka ostałych się jeszcze wyjątków degradują go do zwykłej tuby rezonansowej systemu rządów.

W wyniku pandemii ogromnie wzrosła również polityczna polaryzacja społeczeństwa, która stała się już widoczna od czasu pojawienia się na scenie tak zwanego „populizmu”, wkrótce jednak doprowadzi do zupełnie nowego ustanowienia frontów. W większości krajów zachodnich walka polityczna nie jest już bowiem prowadzona jako klasyczna wymiana ciosów przy użyciu argumentów, nie jest ścieraniem się stanowisk postępowych i konserwatywnych, prospołecznych i liberalnych, nacjonalistycznych i internacjonalistycznych, lecz mamy raczej do czynienia z sytuacją, gdzie po jednej stronie uformowała się zdominowana przez poglądy lewicowo-liberalne i internacjonalistyczne elita polityczna, kontrolująca publiczne media i instytucje edukacyjne i idąca ręka w rękę z nową oligarchią gospodarczą, zaś po drugiej mamy gwałtownie rosnącą liczbę tych, którzy stali się głęboko nieufni wobec „systemu” i domagają się zmian. Coraz częściej znajduje to odzwierciedlenie w ocenie samej pandemii i lockdownu oraz prowadzi do powstawania zadziwiających "querfrontów", różnych "trzecich dróg",  które wcześniej byłyby nie do pomyślenia.  Coraz bardziej widoczna skłonność elit politycznych i medialnych do wygłaszania oczywistych kłamstw na temat sposobu planowania, wdrażania i zakresu lockdownu, obowiązkowości szczepień, ograniczania ludzkiej mobilności czy odnośnie pomocy finansowej ze strony państwa sprawiła, że wiele osób straciło zaufanie do istniejących instytucji i zapewne jeszcze przez długi czas stanowić to będzie trudną hipotekę obciążająca jakikolwiek stabilny porządek polityczny – a także nieprzewidywalnie silną pulę głosów dla alternatywnych ruchów charyzmatycznych.
Ściśle z tym związany jest upadek wartości demokratycznych. Było to przygotowywane już na początku XXI wieku poprzez ideologiczną radykalizację i instytucjonalne wzmocnienie urzędów europejskich oraz coraz większe upolitycznienie edukacji i mediów. Jednak walka z pandemią doprowadziła obecnie do powszechnej akceptacji społecznej nie tylko dla niedemokratycznych, ale  często wręcz dla antydemokratycznych metod osiągania i wzmacniania własnych pozycji, co było nie do pomyślenia jeszcze dwie lub trzy dekady temu. W imię „dobra wspólnego”, w oparciu o nadzwyczajne ustawodawstwo i często ryzykowną interpretację konstytucji, ogranicza się dziś podstawowe prawa, pozbawia uprawnień parlamenty, siły policyjne wykorzystywane są przeciwko własnemu społeczeństwu, pozbawia się praw całe przyszłe pokolenia, a media zostają całkowicie zglajchszaltowane, i to najczęściej za zgodą samych obywateli, tak więc pozostaje rzeczą bardziej niż wątpliwą, czy i w jakim stopniu te zdewastowane instytucje i systemy wartości będą mogły być kiedykolwiek ponownie uzdrowione.

Nawet najbardziej absurdalne, w żaden sposób nie związane z kryzysem covidowym postulaty polityczne mają być zatem realizowane pod przykrywką walki z pandemią, czego „domaga się” nie tylko wiele rządów krajowych, ale także instytucje europejskie i co wymuszane jest poprzez sprytny rozdział dotacji lub ich odmawianie. Tymczysem na stole leżą już konkretne plany, których zakres i radykalizm jeszcze kilka lat temu byłby nie do przyjęcia dla  wszystkich zdrowo myślących ludzi i odrzucony  jako coś zupełnie absurdalnego: genderowe równouprawnienie, walka z prawicą, „pogłębianie” integracji europejskiej, „kontrola praworządności” i tzw. „zielony ład” aż po rozważaną na poważnie „dyktaturę klimatyczną”.
Na koniec nie zapominajmy o jednej z najgorszych konsekwencji obecnej sytuacji, a mianowicie o ingerencji w integralność cielesną człowieka: początkowo powszechnie odrzucany przez instytucje polityczne, obecnie zaś coraz bardziej forsowany obowiązek zaszczepienia się biopreparatami, których długotrwałe działanie (np. w zakresie chorób autoimunologicznym  i genetycznych) jest całkowicie nieznane - w celu zwalczenia pandemii, która tak naprawdę dotyka jedynie niewielki procent populacji, w większości ludzi starych z wcześniejszymi chorobami - musi jawić się wielu obywatelom jako dowód na wątpliwe poczucie odpowiedzialności polityków. A co gorsze: mając przed oczami widmo transhumanistycznego przewrotu, do którego nawołuje wielu wybitnych polityków, takich jak prezydent Macron, owo stosowanie na masową skalę genetycznie modyfikowanych, naszpikowanych nanocząsteczkami szczepionek, wymagających być może  regularnego „odświeżania” lub „aktualizacji” pod groźbą pozbawienia niezbędnych wolności, jawi się jako celowe przerwanie ostatniej tamy na drodze do stworzenia „nowego”, w pełni zmedykalizowanego, sztucznego człowieczeństwa.

Kto dziś nie ma odwagi nazywać rzeczy po imieniu, podczas gdy opisana powyżej „nowa rzeczywistość”, ów „wielki reset”, przestał być już jedynie teorią spiskową nawiedzonych dziwaków, lecz deklaruje go dziś w świetle kamer wielu politycznych i ekonomicznych decydentów jako ostateczny cel ich utopii, ten nie ma prawa później narzekać, że „niczego nie widział”.


 

POLECANE
Prezydent wziął udział w VII Biegu Wyklętych. Upamiętniono „Łupaszkę” i „Lalka” z ostatniej chwili
Prezydent wziął udział w VII Biegu Wyklętych. Upamiętniono „Łupaszkę” i „Lalka”

W nocy z 28 lutego na 1 marca Prezydent RP Karol Nawrocki wystartował w VII Biegu Wyklętych w Pniewach. Wydarzenie było częścią ogólnopolskich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych i zgromadziło licznych uczestników oraz przedstawicieli życia publicznego.

Reuters: Najwyższy przywódca Iranu nie żyje  z ostatniej chwili
Reuters: Najwyższy przywódca Iranu nie żyje 

Najwyższy przywódca duchowy i polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei został zabity w amerykańsko-izraelskim ataku, a jego ciało zostało znalezione - przekazała w sobotę agencja Reutera, powołując się na wysokiego rangą izraelskiego oficjela.

Telefoniczna narada Trumpa z szefami państw Zatoki i NATO z ostatniej chwili
Telefoniczna narada Trumpa z szefami państw Zatoki i NATO

Prezydent USA Donald Trump w sobotę rozmawiał przez telefon z przywódcami Arabii Saudyjskiej, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte - poinformowała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt.

Blokada cieśniny Ormuz. Iran wysyła ostrzeżenia do statków na strategicznym szlaku Wiadomości
Blokada cieśniny Ormuz. Iran wysyła ostrzeżenia do statków na strategicznym szlaku

Statki znajdujące się w Zatoce Perskiej odbierały w sobotę komunikaty radiowe, nadawane przez irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, ostrzegające, że nie mogą przepływać przez ten strategiczny szlak wodny - poinformowała agencja Reutera.

Netanjahu: wiele wskazuje, że najwyższego przywódcy Iranu Alego Chamenei już nie ma z ostatniej chwili
Netanjahu: "wiele wskazuje, że najwyższego przywódcy Iranu Alego Chamenei już nie ma"

Trwa operacja militarna USA i Izraela przeciwko Iranowi. Premier Izraela Beniamin Netanjahu powiedział, że istnieje wiele oznak wskazujących na to, iż irański Najwyższy Przywódca ajatollah Ali Chamenei mógł zostać zabity w izraelsko-amerykańskich atakach na Iran.

Kosmiczny olbrzym 1500 razy większy od Słońca budzi niepokój badaczy Wiadomości
Kosmiczny olbrzym 1500 razy większy od Słońca budzi niepokój badaczy

Jedna z największych znanych gwiazd może zbliżać się do końca swojego życia. Chodzi o WOH G64 - potężny obiekt znajdujący się w Wielkim Obłoku Magellana, galaktyce satelitarnej Drogi Mlecznej. Astronomowie od lat obserwują tę gwiazdę, bo jej zachowanie budzi coraz więcej pytań.

„Receptą na zwycięstwo jest jedność”. Prezes PiS ostrzega przed podziałami Wiadomości
„Receptą na zwycięstwo jest jedność”. Prezes PiS ostrzega przed podziałami

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zaapelował w sobotę do członków partii o jedność w obliczu ostatnich tarć wewnętrznych. „Receptą na zwycięstwo jest jedność, a wszelkie próby jej podważania to realizowanie scenariusza obecnej koalicji rządzącej” - napisał na platformie X Kaczyński.

Tragiczny wypadek w Bielsku. Nie żyje kilkuletnie dziecko Wiadomości
Tragiczny wypadek w Bielsku. Nie żyje kilkuletnie dziecko

Tragiczny wypadek drogowy wydarzył się w sobotę, 28 lutego, około godziny 12:30 na ul. Płockiej w Bielsku (pow. płocki). Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 44-letni kierowca Toyoty na łuku drogi z nieznanych przyczyn zjechał na przeciwległy pas i uderzył w jadący w przeciwnym kierunku samochód ciężarowy marki DAF, którym kierował 50-letni mężczyzna.

Komisja Wenecka akceptuje segregację sędziów. Ekspert: To przekracza granicę, której przekraczać nie wolno tylko u nas
Komisja Wenecka akceptuje segregację sędziów. Ekspert: To przekracza granicę, której przekraczać nie wolno

Czy można „ponownie oceniać” raz powołanych sędziów? Opinia Komisja Wenecka w sprawie tzw. sanacji budzi poważne wątpliwości konstytucyjne. Krytycy ostrzegają: to może być precedens, który zmieni zasady stabilności sądów w Polsce.

Loty nad Bliskim Wschodem mogą być zakłócone. Jest komunikat MSZ z ostatniej chwili
Loty nad Bliskim Wschodem mogą być zakłócone. Jest komunikat MSZ

W związku z trwającą zakrojoną na szeroką skalę operacją militarną na Bliskim Wschodzie prawdopodobne są dalsze zamknięcia przestrzeni lub znaczne utrudnienia w ruchu lotniczym; także nad Jordanią, Arabią Saudyjską, Libanem i Syrią - ostrzegło w sobotę MSZ na platformie X, na profilu „Polak za granicą”.

REKLAMA

[Tylko u nas] Prof. David Engels: Agonia wolności. Wkraczamy w erę posthumanizmu

Kiedy na początku kryzysu koronowego pisałem o tym, że lockdown i jego konsekwencje będą stanowić największy wstrząs w historii Europy Zachodniej od zakończenia II wojny światowej, wielu czytelników i komentatorów uznało tę opinię za zbyt pesymistyczną. Dziś, gdy po prawie roku sytuacja bynajmniej nie uległa poprawie, a nawet pod wieloma względami się pogorszyła, mamy do czynienia z owocami naszych błędnych decyzji. Ponieważ to nie pandemia niszczy europejskie społeczeństwo, ale sposób, w jaki reagują na nią rządy i instytucje międzynarodowe.
apokalipsa
apokalipsa / Pixabay.com

W rzeczywistości lockdown nie jest prawdziwym problemem; działa raczej jako katalizator wielu dążeń i tendencji, które dały o sobie znać  już przed pandemią; a prawdziwa tragedia polityczna polega na tym, że obecnie, pod pretekstem jak najszybszego powrotu do (rzekomej) „normalności” i ku wielkiej  uciesze tych, którzy najbardziej korzystają z takiego rozwoju sytuacji, żąda się tego desperacko od tych obywateli i władz państwowych, które dotychczas podchodziły do tego z pewnym sceptycyzmem. Gdyż ta „nowa normalność”, nawet jeśli z początku przypominałaby tę „starą”, oparta będzie na jednoznacznej kondycjonalności, która da jej zupełnie inną podstawę i szybko stanie się dźwignią daleko idących, długofalowych przemian: ludzka wolność  stanie się już na zawsze jedynie ustępstwem, nie zaś prawem podstawowym człowieka. I jeśli nawet owa „nowa normalność” dla powierzchownego obserwatora będzie się pozytywnie wyróżniać na tle tych ogromnych ograniczeń wolności z czasów pandemii, to z trudem da się ukryć fundamentalną zmianę paradygmatów, więcej nawet: całkowite zerwanie, które obecnie dokonuje się na naszych oczach i które niejako jednym kopnięciem katapultuje nas w posthumanizm.

Klasa średnia - prawdziwa ostoja klasycznej demokracji obywatelskiej okresu powojennego - już od w wielu lat borykała się z coraz większymi problemami ekonomicznymi; dziś jednak została już całkowicie zmiażdżona w uścisku dwóch skrajności: niewielkiej warstwy niewiarygodnie bogatych oligarchów, sprawujących kontrolę nad tzw. big tech, big data, deep state, ale także nad polityką i mediami – z jednej strony, i wielkiej masy zatomizowanych i zubożałych jednostek - z drugiej, a poprzez wzajemne oddziaływanie skrajnie wysokich podatków i warunkowych dotacji stała się ona całkowicie zależna od państwa.
Podobnie wygląda sytuacja z międzynarodowym systemem finansowym: jeszcze przed pandemią wiele osób obawiało się, że jej implozja jest tylko kwestią czasu; teraz stało się już jasne, że ogromne zadłużenie, jakie obecnie wciąż narasta, nigdy nie zostanie opanowane bez fundamentalnej reorganizacji całego systemu monetarnego, np. poprzez zniesienie gotówki, ujemne stopy procentowe, gospodarkę planową, redukcję długów, „zombifikację” handlu detalicznego i ukrytą dewaluację walut. W tym przypadku zarządzanie finansami z czasów pandemii koronawirusa można by nawet postrzegać jako „kontrolowane wyburzanie” systemu finansowego, uczynionego wcześniej celowo niewydolnym - z katastrofalnymi tego skutkami dla obywateli i państw narodowych.

Również nasze dotychczasowe pojęcie godnego życia ulegnie zasadniczej zmianie. Jeszcze przed kryzysem, na przykładzie Japonii czy Korei Południowej, można było zobaczyć, jak wygląda zrobotyzowane, skomputeryzowane, odhumanizowane społeczeństwo samotnych jednostek, które stały się już niczym więcej, jak tylko organicznym przedłużeniem ich cyfrowego miejsca pracy a jednocześnie instrumentem dostarczania przyjemności. Teraz, gdy na masową skalę wykorzystuje się wirtualne sale szkolne, biura domowe oraz systemy zamówień i dostaw on line, gdy milionom Europejczyków dało to możliwość nie opuszczania domów przez całe tygodnie, a nawet miesiące, ów nowy styl życia stanie się czymś powszechnym i wkrótce przekształci się w stan trwały i ostateczny, tym bardziej, że lockdown będzie miał trudne do przewidzenia konsekwencje również dla równowagi psychicznej młodzieży europejskiej, która cierpi z powodu zamknięcia od prawie roku.
Również batalia o monopol  interpretacyjny w odniesieniu do samej pandemii zmienia szybko krajobraz medialny. Tendencja do cenzurowania nieprzyjemnych treści ze strony tzw „mediów jakościowych” była już  wyraźnie widoczna przed rokiem 2020, jednak obecny, przyspieszony upadek finansowy klasycznych mediów drukowanych, ich pośrednie przejęcie przez państwo za pomocą dotacji, upowszechnianie się walki z rzekomymi „fake newsami” oraz publicznie domaganie się ograniczania wolności wypowiedzi dla ludzi „niepokornych” lub „zaprzeczających pandemii” radykalnie zmieniają świat mediów i pomijając kilka ostałych się jeszcze wyjątków degradują go do zwykłej tuby rezonansowej systemu rządów.

W wyniku pandemii ogromnie wzrosła również polityczna polaryzacja społeczeństwa, która stała się już widoczna od czasu pojawienia się na scenie tak zwanego „populizmu”, wkrótce jednak doprowadzi do zupełnie nowego ustanowienia frontów. W większości krajów zachodnich walka polityczna nie jest już bowiem prowadzona jako klasyczna wymiana ciosów przy użyciu argumentów, nie jest ścieraniem się stanowisk postępowych i konserwatywnych, prospołecznych i liberalnych, nacjonalistycznych i internacjonalistycznych, lecz mamy raczej do czynienia z sytuacją, gdzie po jednej stronie uformowała się zdominowana przez poglądy lewicowo-liberalne i internacjonalistyczne elita polityczna, kontrolująca publiczne media i instytucje edukacyjne i idąca ręka w rękę z nową oligarchią gospodarczą, zaś po drugiej mamy gwałtownie rosnącą liczbę tych, którzy stali się głęboko nieufni wobec „systemu” i domagają się zmian. Coraz częściej znajduje to odzwierciedlenie w ocenie samej pandemii i lockdownu oraz prowadzi do powstawania zadziwiających "querfrontów", różnych "trzecich dróg",  które wcześniej byłyby nie do pomyślenia.  Coraz bardziej widoczna skłonność elit politycznych i medialnych do wygłaszania oczywistych kłamstw na temat sposobu planowania, wdrażania i zakresu lockdownu, obowiązkowości szczepień, ograniczania ludzkiej mobilności czy odnośnie pomocy finansowej ze strony państwa sprawiła, że wiele osób straciło zaufanie do istniejących instytucji i zapewne jeszcze przez długi czas stanowić to będzie trudną hipotekę obciążająca jakikolwiek stabilny porządek polityczny – a także nieprzewidywalnie silną pulę głosów dla alternatywnych ruchów charyzmatycznych.
Ściśle z tym związany jest upadek wartości demokratycznych. Było to przygotowywane już na początku XXI wieku poprzez ideologiczną radykalizację i instytucjonalne wzmocnienie urzędów europejskich oraz coraz większe upolitycznienie edukacji i mediów. Jednak walka z pandemią doprowadziła obecnie do powszechnej akceptacji społecznej nie tylko dla niedemokratycznych, ale  często wręcz dla antydemokratycznych metod osiągania i wzmacniania własnych pozycji, co było nie do pomyślenia jeszcze dwie lub trzy dekady temu. W imię „dobra wspólnego”, w oparciu o nadzwyczajne ustawodawstwo i często ryzykowną interpretację konstytucji, ogranicza się dziś podstawowe prawa, pozbawia uprawnień parlamenty, siły policyjne wykorzystywane są przeciwko własnemu społeczeństwu, pozbawia się praw całe przyszłe pokolenia, a media zostają całkowicie zglajchszaltowane, i to najczęściej za zgodą samych obywateli, tak więc pozostaje rzeczą bardziej niż wątpliwą, czy i w jakim stopniu te zdewastowane instytucje i systemy wartości będą mogły być kiedykolwiek ponownie uzdrowione.

Nawet najbardziej absurdalne, w żaden sposób nie związane z kryzysem covidowym postulaty polityczne mają być zatem realizowane pod przykrywką walki z pandemią, czego „domaga się” nie tylko wiele rządów krajowych, ale także instytucje europejskie i co wymuszane jest poprzez sprytny rozdział dotacji lub ich odmawianie. Tymczysem na stole leżą już konkretne plany, których zakres i radykalizm jeszcze kilka lat temu byłby nie do przyjęcia dla  wszystkich zdrowo myślących ludzi i odrzucony  jako coś zupełnie absurdalnego: genderowe równouprawnienie, walka z prawicą, „pogłębianie” integracji europejskiej, „kontrola praworządności” i tzw. „zielony ład” aż po rozważaną na poważnie „dyktaturę klimatyczną”.
Na koniec nie zapominajmy o jednej z najgorszych konsekwencji obecnej sytuacji, a mianowicie o ingerencji w integralność cielesną człowieka: początkowo powszechnie odrzucany przez instytucje polityczne, obecnie zaś coraz bardziej forsowany obowiązek zaszczepienia się biopreparatami, których długotrwałe działanie (np. w zakresie chorób autoimunologicznym  i genetycznych) jest całkowicie nieznane - w celu zwalczenia pandemii, która tak naprawdę dotyka jedynie niewielki procent populacji, w większości ludzi starych z wcześniejszymi chorobami - musi jawić się wielu obywatelom jako dowód na wątpliwe poczucie odpowiedzialności polityków. A co gorsze: mając przed oczami widmo transhumanistycznego przewrotu, do którego nawołuje wielu wybitnych polityków, takich jak prezydent Macron, owo stosowanie na masową skalę genetycznie modyfikowanych, naszpikowanych nanocząsteczkami szczepionek, wymagających być może  regularnego „odświeżania” lub „aktualizacji” pod groźbą pozbawienia niezbędnych wolności, jawi się jako celowe przerwanie ostatniej tamy na drodze do stworzenia „nowego”, w pełni zmedykalizowanego, sztucznego człowieczeństwa.

Kto dziś nie ma odwagi nazywać rzeczy po imieniu, podczas gdy opisana powyżej „nowa rzeczywistość”, ów „wielki reset”, przestał być już jedynie teorią spiskową nawiedzonych dziwaków, lecz deklaruje go dziś w świetle kamer wielu politycznych i ekonomicznych decydentów jako ostateczny cel ich utopii, ten nie ma prawa później narzekać, że „niczego nie widział”.



 

Polecane