REKLAMA

[Tylko u nas] Konrad Wernicki: Sól w oku liberałów

Solidarność od samego początku miała wrogów i to nie zmieniło się mimo upływu ponad 40 lat. Stając po stronie zwykłych ludzi, ciężko pracujących, słabszych a nawet bezsilnych, wobec panujących układów. Tak było w czasach Polski „Ludowej”, tak też jest w czasach III RP, w której wyrosły liberalne elity. Konflikt z władzami Gdańska jest tylko szczytem góry lodowej.
Piotr Duda pokazuje zdjęcia banerów Solidarności na budynku Komisji Krajowej [Tylko u nas] Konrad Wernicki: Sól w oku liberałów
Piotr Duda pokazuje zdjęcia banerów Solidarności na budynku Komisji Krajowej
(kf) PAP/Adam Warżawa

Oficjalnie jesteśmy świadkami tarcia na tle prawnym pomiędzy NSZZ „Solidarność” a władzami miasta Gdańsk. By zrozumieć, co się dzieje, trzeba sięgnąć do historii, a wtedy zrozumiemy, że nie jest to zwykłe nieporozumienie. Chodzi o banery promujące 40-lecie istnienia „Solidarności”, które zawisły na budynku należącym do Komisji Krajowej „S” w centrum Gdańska, tuż przy historycznej bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej. Nieopodal miejsca, w którym rozegrały się wydarzenia zmieniające historię Gdańska, Polski, Europy i całego świata. Tutaj skruszono Żelazną Kurtynę, to tu zadano pierwszy cios Związkowi Radzieckiemu. Nie byłoby wolnej Polski, wolnej Europy, a na świat zapewne cały czas padałby cień rzucany przez czerwonego molocha z sierpem i młotem w rękach, gdyby nie Nasza Solidarność. I pisząc „Nasza” mam na myśli nas wszystkich: Polaków, czy szerzej: wolnych obywateli demokratycznego świata i wszystkich innych, którzy pragną wolności. Bo jak głosił tekst na jednym z banerów „Człowiek rodzi się i żyje wolnym”.

Znamy tę piękną historię i nie może dziwić wola władz najważniejszego związku zawodowego w dziejach świata, że chciały uczcić 40. urodziny jego powstania.
Czy może dziwić wola władz miasta, że za owe banery postanowiły ten związek ukarać? Odpowiedź wydaje się oczywista. Zatem dlaczego to robią?

W Gdańsku obowiązuje uchwała krajobrazowa, w myśl której w mieście nie mogą być montowane reklamy niespełniające zapisów uchwały, czyli duże nośniki reklamowe, które są stawiane z pobudek komercyjnych. Tylko czy logo Solidarności z pięknym cytatem, który niegdyś był wypisany na murach podczas walki z komuną, jest w ogóle reklamą? Jeśli miejscowe prawo nie dopuszcza do promowania takich haseł, promujących naszą wspólną historię, promujących samo miasto i najważniejszą wartość przypisaną każdemu człowiekowi, czyli wolność, to jest to prawo zwyczajnie głupie, ułomne.

Doskonale rozumiem intencje samej uchwały. Polskie miasta są zawalone wielkimi reklamami szpecącymi przestrzeń miejską, szczególnie jeśli mówimy centrach miast i miejscach historycznie ważnych. I powinno się chronić takie tereny jak okolice Placu Solidarności przed wielkoformatowymi reklamami banków, piwa czy ofert sieci komórkowych. Ale żeby chronić to miejsce przed logiem „Solidarności” to trzeba upaść na głowę albo… chcieć ją wymazać z przestrzeni publicznej. Innej opcji nie widać, a to każe się zastanowić, dlaczego tak się dzieje?

Kiedyś Solidarność przeszkadzała komunistom. Dziś zdaje się być solą w oku liberałów, którzy mają swoje interesy, a Związek Zawodowy upominający się o los zwykłych ludzi, jest pewną przeszkodą w ich realizacji.

Prześledźmy działania NSZZ Solidarność z ostatnich lat i co osiągnęła:
• Przywrócenie wieku emerytalnego, który został podniesiony przez liberalne rządy w celu przerzucenia kosztów funkcjonowania państwa na obywateli.
• Wprowadzenie wolnych niedziel dla pracowników handlu. Ta zmiana jest jednoznacznie dobrze odbierana przez ludzi pracujących w dyskontach i sklepach wielkopowierzchniowych, a krytykowana przez wielkie koncerny, najczęściej zagranicznego kapitału
• Ustanowienie godzinowej stawki minimalnej na umowach cywilnoprawnych. Dziś już nie spotykamy się z płacami rzędu 3 zł netto za godzinę pracy np. dla pracowników ochrony czy kina. Każdy powinien zarabiać godnie i dopiero zmiany instytucjonalne, o które apelowała „S”, pozwoliły na ukrócenie takiego wyzysku.

Do tego dochodzą zmiany w ustawie o związkach zawodowych, wyłączenie z płacy minimalnej dodatku za pracę w porze nocnej, minimalne wynagrodzenie dla pracowników medycznych i wiele więcej.

Jasnym jest, że takie działania przeszkadzają liberałom, którzy swoje zyski chcą opierać na wyzysku słabszych, czyli zwykłych pracowników. Idąc dalej, jeśli ktoś atakuje Solidarność, to atakuje ją po coś, za coś.

I Solidarność przez ostatnie lata była atakowana wielokrotnie przez środowisko związane z liberałami i zagranicznymi interesami. Władze Gdańska powinny dobrze przemyśleć i zastanowić się, tak po ludzku, czy ich stanowisko i decyzja jest odpowiednia wobec organizacji, która rozsławiła miasto na cały świat.

Wiecie, jak to powinno wyglądać? Mam małą podpowiedź dla włodarzy Gdańska:

„Kurczę, Wiemy, że mamy tę całą uchwałę krajobrazową, ale nie przewidzieliśmy takiej sytuacji. Solidarność to wielki dorobek wszystkich Polaków, nie będziemy Was nękać o te banery, to jest sprawa ponad wszelkimi podziałami”.

Jeśli nie zmienią zdania, to postawią się w opozycji do Solidarności. Nie pierwsi i zapewne nie ostatni.
 


Ankieta
Czy to już koniec Platformy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy to już koniec Platformy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura