Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Karol Gac: Leworucja

26.03.2021 22:50
[Felieton "TS"] Karol Gac: Leworucja
Źródło: Flickr/CC BY 2.0
Komentarzy: 0
Na lewicy zawrzało. Oto Urszula Kuczyńska, eks-asystentka społeczna posła Macieja Koniecznego, odważyła się przyznać, że nie podoba jej się próba zastąpienia słowa „kobieta” „osobą z macicą” lub „osobą menstruującą”. Za swoją śmiałość i prawicowe odchylenie funkcję straciła. I śmieszno, i straszno.

Kuczyńska na łamach "Wysokich Obcasów", czyli feministycznego organu "Gazety Wyborczej", przyznała, że niepokoją ją niektóre zmiany językowe. "Tak samo koleżanki sinolożki, w bardzo różnym wieku, wszystkie lewicujące (...). Źle im się to kojarzyło, bo jak się jest sinolożką, to widzi się na co dzień, jak propaganda tworzy językiem nową rzeczywistość, a język przestaje rzeczywistość opisywać" - mówiła. Cóż, trudno się właściwie z tym opisem nie zgodzić. Zwłaszcza jeśli przyjrzymy się, co robi na tym obszarze lewica.

Słowa Kuczyńskiej wywołały jednak burzę wśród aktywistów LGBT. Ci stwierdzili, że Kuczyńska to osoba transfobiczna, a w dodatku "używa oraz promuje język wykluczający" (?!). Wywiad potępiła też młodzieżówka Razem. Przy okazji w mediach społecznościowych zaczęto wzywać do przemocy (ot, szubienica czy doły z wapnem) wobec tzw. terfów, czyli feministek opowiadających się za poglądami uważanymi przez większość nurtów feministycznych za transfobiczne.

Choć początkowo Adrian Zandberg i Maciej Konieczny próbowali uspokoić sytuację, to ostatecznie skapitulowali. Kuczyńska straciła stanowisko, a Partia Razem przeprosiła "osoby trans, niebinarne, queer" oraz czołobitnie poinformowała o... warsztatach antydyskryminacyjnych. Sama Kuczyńska twierdzi, że padła ofiarą "nagonki, jaką rozpętało środowisko związane z seksbiznesem, wspomagane sojusznikami z anarchizujących kolektywów", a sam wywiad to tylko pretekst. Niezależnie jednak od prawdziwych powodów awantura ta dość dobrze ukazuje kilka rzeczy.

Po pierwsze to, że skrajnie zideologizowani młodzi działacze lewicowych partii i organizacji z powodzeniem nawiązują do spuścizny swoich ideowych dziadków. Pod maską otwartości i tolerancji coraz wyraźniej widać cenzurę, totalitaryzm i zamordyzm, które zwalczają wszelkie "wypaczenia". Po drugie, że lewicowa/lewacka (niepotrzebne skreślić) rewolucja coraz wyraźniej zjada własny ogon.

Choć opisana powyżej sytuacja toczyła się gdzieś na marginesie i ma znaczenie dla wąskiej grupki aktywistów, to przestrzegam przed jej bagatelizowaniem. Schematy myślowe lewicy są bardzo podobne. Może i język zbyt młodzieżowy, ale czyż nie tak samo zachowuje się Lewica w parlamencie? "Mowa nienawiści", "dyskryminacja" - brzmi znajomo, prawda? A przecież trzeba założyć, choć dziś wydaje się to daleką perspektywą, że lewica kiedyś zdobędzie władzę. I wtedy nie będzie przebacz. Wystarczy rozejrzeć się wokół.

Autor jest dziennikarzem portalu DoRzeczy.pl.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.03.2021 22:50
Źródło: Tygodnik Solidarność