Fronczewski wspomina, że SB przedstawiła mu „propozycję nie do odrzucenia”. „Nie wyobrażałem sobie mojej reakcji”

Jak wspomina aktor, na początku 1983 roku dostał od Służby Bezpieczeństwa "propozycję nie do odrzucenia".
Artysta usiadł za kierownicą swojego poloneza po alkoholu. Jak sam mówi, nie był pijany, wypił odrobinę. Pod jego domem czekał na niego partol policji, który w końcu mu odpuścił, lecz incydent dotarł do majora Witolda Górskiego - ówczesnego naczelnika Wydziału III-1 Stołecznego USW. Piotrowi Fronczewskiemu zaproponowano oddanie prawa jazdy w zamian za współpracę.
- Wiedziałem, czym pachną zaproszenia na takie rozmowy. Nie myliłem się - wspomina aktor i dodaje, że mimo obaw i świadomości, co może go za to spotkać odmówił.
- Nie byłem jedynym, któremu się przyglądano. Miałem świadomość, że jeżeli odmówię SB, może wydarzyć się coś, co pozbawi mnie pracy, środków na utrzymanie rodziny. Ale nie wyobrażałem sobie innej mojej reakcji - wyznał.

Najnowszy sondaż. KO prowadzi, ale traci przewagę nad PiS

Doradca prezydenta: Stawka wyborów na Węgrzech dla Polski jest ogromna
Zełenski: Rozmawiając z USA mam wrażenie, że jesteśmy mediatorami, a nie stroną konfliktu

Bochenek: Rząd Tuska i Jego ludzie w spółkach zachowują się jak kieszonkowcy


