Ratownicy medyczni domagają się podwyżek. Dziś porozmawiają z przedstawicielami rządu
25.04.2017 12:29

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Ratownicy medyczni walczą o podwyżki płac. W tej sprawie będą dziś rozmawiać z przedstawicielami rządu. Resort zdrowia przygotował już propozycje wynagrodzeń ustalone z premier Beatą Szydło i resortem finansów. Ratownicy domagają się zwiększenia wynagrodzenia o co najmniej 800 zł. Taką stawkę 1,5 roku temu otrzymały położne i pielęgniarki.
Ratownicy chcą sełnienia trzech postulatów:
- podwyżek, bo od 2009 roku nie było żadnego wzrostu nakładów środków na ratownictwo, a tym samym żadnych podwyżek. W wyniku zmian umów o pracę były wręcz obniżki płac.
- upaństwowienie ratownictwa medycznego, czyli wyeliminowanie z rynku podmiotów prywatnych
- szybkie wejście w życie zmian zawartych w tzw. dużej noweli ustawy o państwowym ratownictwie medycznym.
Związkowcy zapowiadają, że jeżeli propozycje rządu nie będą satysfakcjonujące, w maju ratownicy rozpoczną protesty. Podwyżki wynagrodzeń miałyby objąć ok. 12 tys. ratowników.
Projekt resortu zdrowia zakłada, że ratownictwo medyczne będzie mogło być prowadzone wyłącznie albo przez podmioty publiczne, albo przez takie, w których udział państwa wynosi co najmniej 51 proc. Jednocześnie ministerstwo zaznacza, że nikt nie straci pracy, a jedynie będzie miał innego pracodawcę. Ma się natomiast poprawić jakość zatrudnienia: umowy o pracę zamiast kontraktów i wyższe wynagrodzenia, szczególnie stawek godzinowych.
Jak podkreślali przedstawiciele resortu, dziś zdarza się, że ratownicy pracują nawet za niecałe 7 zł za godzinę. Trzeba przy tym pamiętać, że od 2017 r. minimalna stawka godzinowa będzie wynosiła 13 zł, a minimalna pensja 2 tys. zł brutto.
Dlatego eksperci Solidarności pytali o zabezpieczenie finansowe podwyżek, zwłaszcza że w 2017 r. nie przewiduje się w budżecie państwa wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Ma to nastąpić dopiero w 2018 r.
Przedstawiciele ministerstwa zapewniali, że nie będzie problemu, bo ratownictwo medyczne jest działalnością dochodową, a przynajmniej może takie być. Mówili natomiast o zmianach związanych z obciążeniem pracowników.
Obecnie w karetkach mogą jeździć zespoły 2- i 3-osobowe. Często, ze względów oszczędnościowych, są to tylko 2 osoby. Powoduje to nadmierne obciążenia fizyczne (dźwiganie), a także uniemożliwia niektóre zabiegi ratujące życie, np. gdy resuscytację wykonuje tylko jedna osoba. Według resortu nie ma natomiast potrzeby, by w karetce zawsze jeździł lekarz i nie ma obaw, że gdy go zabraknie, to wszyscy pacjenci będą przywożeni do szpitala. Obecnie bowiem tylko 1 proc. wezwań pogotowia to wezwania specjalistyczne, wymagające obecności lekarza. Za szczególnie ważne ministerstwo uznaje kształcenie ratowników medycznych. Mają to być 3-letnie studia licencjackie, potem półroczna praktyka zakończona egzaminem specjalistycznym.
Zdaniem związków zawodowych warto też wprowadzić obligatoryjną naukę pierwszej pomocy w szkołach, gdyż obecnie większość obywateli nie zna podstawowych zasad pierwszej pomocy.
W opinii pracodawców upaństwowienie ratownictwa medycznego zmniejszy konkurencję, co negatywnie wpłynie na jego ceny. Skoro zaś ratownictwo ma być włączone do służb państwowych, to ratownicy powinni mieć takie same uprawnienia, jak np. policja czy straż pożarna. Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wyjaśniali, że takiego włączenia do służb się nie planuje i że ministerstwo będzie dążyć do bardziej konsekwentnego stosowania i egzekwowania kar w wypadkach ataków na ratowników.
- podwyżek, bo od 2009 roku nie było żadnego wzrostu nakładów środków na ratownictwo, a tym samym żadnych podwyżek. W wyniku zmian umów o pracę były wręcz obniżki płac.
- upaństwowienie ratownictwa medycznego, czyli wyeliminowanie z rynku podmiotów prywatnych
- szybkie wejście w życie zmian zawartych w tzw. dużej noweli ustawy o państwowym ratownictwie medycznym.
Związkowcy zapowiadają, że jeżeli propozycje rządu nie będą satysfakcjonujące, w maju ratownicy rozpoczną protesty. Podwyżki wynagrodzeń miałyby objąć ok. 12 tys. ratowników.
Projekt resortu zdrowia zakłada, że ratownictwo medyczne będzie mogło być prowadzone wyłącznie albo przez podmioty publiczne, albo przez takie, w których udział państwa wynosi co najmniej 51 proc. Jednocześnie ministerstwo zaznacza, że nikt nie straci pracy, a jedynie będzie miał innego pracodawcę. Ma się natomiast poprawić jakość zatrudnienia: umowy o pracę zamiast kontraktów i wyższe wynagrodzenia, szczególnie stawek godzinowych.
Jak podkreślali przedstawiciele resortu, dziś zdarza się, że ratownicy pracują nawet za niecałe 7 zł za godzinę. Trzeba przy tym pamiętać, że od 2017 r. minimalna stawka godzinowa będzie wynosiła 13 zł, a minimalna pensja 2 tys. zł brutto.
Dlatego eksperci Solidarności pytali o zabezpieczenie finansowe podwyżek, zwłaszcza że w 2017 r. nie przewiduje się w budżecie państwa wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Ma to nastąpić dopiero w 2018 r.
Przedstawiciele ministerstwa zapewniali, że nie będzie problemu, bo ratownictwo medyczne jest działalnością dochodową, a przynajmniej może takie być. Mówili natomiast o zmianach związanych z obciążeniem pracowników.
Obecnie w karetkach mogą jeździć zespoły 2- i 3-osobowe. Często, ze względów oszczędnościowych, są to tylko 2 osoby. Powoduje to nadmierne obciążenia fizyczne (dźwiganie), a także uniemożliwia niektóre zabiegi ratujące życie, np. gdy resuscytację wykonuje tylko jedna osoba. Według resortu nie ma natomiast potrzeby, by w karetce zawsze jeździł lekarz i nie ma obaw, że gdy go zabraknie, to wszyscy pacjenci będą przywożeni do szpitala. Obecnie bowiem tylko 1 proc. wezwań pogotowia to wezwania specjalistyczne, wymagające obecności lekarza. Za szczególnie ważne ministerstwo uznaje kształcenie ratowników medycznych. Mają to być 3-letnie studia licencjackie, potem półroczna praktyka zakończona egzaminem specjalistycznym.
Zdaniem związków zawodowych warto też wprowadzić obligatoryjną naukę pierwszej pomocy w szkołach, gdyż obecnie większość obywateli nie zna podstawowych zasad pierwszej pomocy.
W opinii pracodawców upaństwowienie ratownictwa medycznego zmniejszy konkurencję, co negatywnie wpłynie na jego ceny. Skoro zaś ratownictwo ma być włączone do służb państwowych, to ratownicy powinni mieć takie same uprawnienia, jak np. policja czy straż pożarna. Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wyjaśniali, że takiego włączenia do służb się nie planuje i że ministerstwo będzie dążyć do bardziej konsekwentnego stosowania i egzekwowania kar w wypadkach ataków na ratowników.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.04.2017 12:29
Związkowcy podpisali porozumienie płacowe we włocławskiej spółce Anwil
05.01.2026 08:05
Ceny w sklepach w górę. Koszyk z zakupami drożeje najszybciej od tygodni
08.12.2025 16:56

Komentarzy: 0
Efekt świątecznego sezonu w sklepach widać wyraźnie: ceny rosną szybciej niż jeszcze kilka dni temu. O ile tydzień temu koszyk podstawowych produktów zwiększył swoją wartość o 0,7 proc., to najnowsze dane z aplikacji PanParagon pokazują skok aż o 1,9 proc. W praktyce oznacza to, że przeciętne zakupy podrożały w ciągu siedmiu dni o 1 zł i 92 gr.
Czytaj więcej
Podwyżki dla wrocławskich urzędników. Solidarność zawarła porozumienie z prezydentem
27.11.2025 12:41
Poznański urzędnicy dostaną podwyżki. Solidarność podpisała porozumienie
17.11.2025 08:34
Dodatek świąteczny dla pracowników TVP. Solidarność: Od 2023 roku nie było podwyżek
06.11.2025 08:28



