Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Mordercy Pileckiego na Powązkach

28.05.2021 22:45
[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Mordercy Pileckiego na Powązkach
Źródło: domena publiczna
Komentarzy: 0
25 maja 1948 r. strzałem w tył głowy został zamordowany w katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej w Warszawie rtm. Witold Pilecki. Wymienię tych jego oprawców, którzy spoczęli następnie na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Czołówka morderców to Bolesław Bierut, tzw. prezydent, i Józef Cyrankiewicz, tzw. premier. Ten drugi wspomnianą funkcję objął - na długie lata - na trzy miesiące przed aresztowaniem rotmistrza. Przez cały PRL to Cyrankiewicz miał być organizatorem konspiracji w KL Auschwitz.
Dalej mamy Stanisława Radkiewicza - formalnego szefa bezpieki i faktycznego: Romana Romkowskiego (właściwie Menasze Grinszpan-Kikiel). Ten drugi w czasie wojny był komisarzem politycznym i szefem wywiadu sowieckiej "Brygady im. Stalina" na Białorusi. Na odprawie funkcjonariuszy w marcu 1950 r. mówił: "Tortury i bezmyślne środki stosuje się, by złamać aresztowanego". Na protokołach przesłuchań Pileckiego znajdują się odręczne notatki Romkowskiego. W 1957 r. skazany na 15 lat więzienia za nadzorowanie i stosowanie niedozwolonych metod śledczych. Niedaleko spoczywa jego podwładny - "oficer" śledczy grupy Pileckiego - Stanisław Łyszkowski, który bezpieczniacką karierę zakończył w stopniu generała brygady.
Z "sędziów" Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie na wyjątkowej polskiej nekropolii spoczywa Józef Badecki. Na grobie na Powązkach rodzina wyryła: "prawnik", bo faktycznie skończył przed wojną prawo na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie. Ale potem został mordercą - skazał na śmierć co najmniej 29 "wrogów ludu". Podsądny Władysław Siła-Nowicki napisał o Badeckim: "znany jest z bardzo uprzejmego prowadzenia rozpraw i bardzo surowych wyroków".
15 marca 1948 r. podpisał się pod opinią "w sprawie ewentualnego ułaskawienia skazanych": "Z uwagi na popełnienie przez Pileckiego i Płużańskiego [mojego ojca] najcięższych zbrodni zdrady stanu i Narodu, pełną świadomość działania na szkodę Państwa i w interesie obcego imperializmu, któremu całkowicie się zaprzedali, przejawioną przez nich na przestrzeni dłuższego okresu czasu wyjątkową aktywność w pracy szpiegowskiej, wielką szkodę, jaką wyrządzili Państwu w okresie jego odbudowy (...) - skład sądzący uważa, że ci obaj na ułaskawienie nie zasługują".
3 maja 1948 r. "sędziowie" Najwyższego Sądu Wojskowego - Kazimierz Drohomirecki, Roman Kryże i Leo Hochberg napisali: "Wymierzone kary są współmierne i [sąd] całkowicie podziela wnikliwe i szczegółowe motywy Sądu I Instancji". Wszyscy trzej także spoczywają na Powązkach.
Oskarżający "prokurator" Czesław Łapiński żonie Pileckiego powiedział: "Pani mąż to wrzód, który trzeba wyciąć". Zmarł w 2004 r. w szpitalu przy ul. Pileckiego w Warszawie. Kolejny "prokurator", Mieczysław Dytry, stwierdził, że akt oskarżenia ma oparcie w "ustaleniach" śledztwa, a kwalifikacja "przestępstw" jest zgodna z prawem. Po śmierci obaj mordercy też trafili na Powązki.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.05.2021 22:45
Źródło: Tygodnik Solidarność