O. prof. Witold Kawecki dla "TS": Wielkie korporacje czerpią ogromne zyski zmuszajac do pracy w niedzielę

- Społeczeństwa, myśląc o swoim dobru i dobru swoich rodzin, nie wyrażają zgody na zmuszanie do pracy w niedzielę – podkreśla o. prof. Witold Kawecki CSsR, teolog kultury z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w rozmowie z Izabelą Kozłowską.
/ Youtube.com
– Ponad 518 tys. podpisów udało się zebrać pod obywatelskim projektem ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Kwestia ta wywołała jednak burzliwą dyskusję. Ten temat może podzielić Polaków?
– Nie mam wątpliwości, że Polacy w znacznej mierze, choć nie w całości, popierają pomysł wprowadzenia w Polsce wolnych od handlu niedziel. Publikowane są teraz różne sondaże, które utrzymują, że społeczeństwo podzielone jest w tej kwestii po połowie. Należy Polaków uświadamiać. Chodzi o coś znacznie więcej, niż przeciwnicy tej ustawy próbują wnieść. Sposób argumentacji podejmowany przez nich, a który jest celowy, świadomy i momentami bezczelny, to czysta ideologia. Dyskusja wokół tego problemu przybiera często nieuczciwą formę. Społeczeństwu naświetla się kwestię tak, by uwierzyło, że poprzez ustawę ludziom odebrana zostanie bardzo ważna wartość życiowa: wolność, możliwość zrobienia zakupów w dzień wolny od pracy, a także rozrywka związana ze spędzaniem czasu w galeriach handlowych. Pewną nieuczciwością jest także stawianie alternatywy, że z powodu wolnych od handlu niedziel sklepy będą bankrutowały, a w konsekwencji ludzie tracili pracę. O każdej innej instytucji, firmie i zakładzie pracy można mówić w ten sam sposób. Zdecydowana większość z nich przewiduje pięciodniowy czas pracy i w tym czasie wypracowują swój zysk. Dlatego argument o likwidacji sklepów wielkopowierzchniowych po wprowadzeniu wolnych niedziel jest nonsensem. Dobrze wiemy, że w polskich rękach nie ma ani jednej wielkiej sieci marketowej. Sieci zagraniczne do niedawna miały tak otwartą przestrzeń, że albo nie płaciły podatków w Polsce, albo były one znikome. Wypracowany w trudzie przez polskich pracowników kapitał wyprowadzany był poza Polskę. Dlaczego straszy się społeczeństwo utratą miejsc pracy i obowiązkiem utrzymania – dla rzekomego dobra – zagranicznych podmiotów? Dyskurs jest stawiany nie tam, gdzie rzeczywiście leży sedno problemu.

– Skąd te manipulacje?
– Po pierwsze różnego rodzaju siły ekonomiczne, biznesowe, globalne czerpią ogromne zyski z tego, że w niedziele otwierają swoje sklepy. Te wielkie korporacje są w stanie przekonać media, dziennikarzy, by lansować ten styl życia i pracy. Przy okazji dyskusji nad ustawą odnoszę wrażenie, że niektórzy dziennikarze doskonale wiedzą, że bronią racji wielkich korporacji. Po drugie zeświecczenie lansuje nową kulturę. Nie ma w niej miejsca dla Boga i rodziny. Niektóre światowe firmy wprost działają na zasadzie sekt, które zespalają pracowników. Nazywa się to pięknym słowem „integracja”. Sponsorując weekendowe wyjazdy, szkolenia dla zatrudnionych, celowo odciąga się ich od rodziny, a skupia na interesie firmy. Chodzi o wyrwanie pracowników z ich prywatności i stworzenie nowego rodzaju niewolników. Korporacje – ma się czasem takie wrażenie – chciałyby wejść do serca, sumienia i duszy pracowników, a poprzez to dominować nad nimi. Kościoły, związki wyznaniowe stoją na przeszkodzie takim tendencjom. Jest to walka o rząd dusz, zapanowanie nad człowiekiem, narzucenie mu konsumpcyjnego stylu życia. „Żyję, żeby konsumować” – ta kulturowa dewiza świetnie wpisuje się w obronę handlu w niedziele i jest ona częścią konsumerycznego świata. Taka kultura pozbawia człowieka autentycznego szczęścia.

– Wbrew temu, co mówią oponenci, ustawa o wolnych niedzielach nie zakazuje handlu, lecz go ogranicza. Przeciwnicy przyjęli taktykę zastraszania?
– W znacznym stopniu tak. Nie mówi się o tym, że po wprowadzeniu ustawy otwarte będą małe sklepiki, w których będą obsługiwali właściciele. Ta ustawa nie jest tak restrykcyjna, jak się ją przedstawia. Są inne sposoby, by zapewnić ludziom w dobrej obsłudze możliwość zrobienia zakupów. W projekcie przewidziano także kilka niedziel handlowych, które tak ustawiono, by wyjść naprzeciw wielu ludzkim potrzebom.

– Przeciwnicy wolnych niedziel powtarzają, że ustawa dzieli polskich pracowników na uprzywilejowanych i nie.
– Niezaprzeczalnie, by jedni mogli w weekend odpoczywać, ogromna grupa ludzi musi pracować. Jest to ważny problem, o którym należy mówić. Zanika przemysł ciężki, a rozwija się tzw. biały przemysł, czyli cała gama usług. Chodzi o takie dziedziny jak: turystyka, sport, rekreacja, hotelarstwo, gastronomia, transport, łączność czy instytucje kultury. Z roku na rok branż pracujących siedem dni w tygodniu przybywa. Współczesne, nowoczesne społeczeństwo zmieniło styl życia i coraz więcej osób chętnie wyjeżdża na krótki odpoczynek, spędza weekend aktywnie. Dlaczego chcemy dokładać do tej poszerzającej się przestrzeni przemysłu usługowego pracującego w niedzielę handel, który nie jest konieczny? Mamy sześć dni w tygodniu na zrobienie zakupów i odwiedzenie galerii handlowych. Nie ma potrzeby, aby jeszcze w niedzielę czas spędzać na zakupach.

– Kto decyduje, że dana branża może pracować w niedzielę, a inna nie?
– Świadoma społeczność i wypracowane relacje społeczne. Społeczeństwa, myśląc o swoim dobru i dobru swoich rodzin, nie wyrażają zgody na zmuszanie do pracy w niedzielę. Ten dzień jest wolny od handlu w całym zachodnim świecie.

– W większości europejskich krajów handel w niedziele jest całkowicie zakazany lub ograniczony.
– Polska stanowi negatywny wyjątek. W naszym kraju nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o niedzielny handel. W niektórych państwach europejskich, jak pani wspomniała, można handlować w niedziele, ale z ograniczeniami. Wiele wzorców chcemy czerpać ze Stanów Zjednoczonych. Tam także nie wszystkie sieci handlowe pracują w niedzielę. W niektórych bogatych krajach, np. w Szwajcarii, już w piątek po południu trudno coś załatwić, bo urzędy, sklepy, usługi zamierają. Rozważne społeczeństwa dochodzą do tego, że najważniejsze są relacje międzyludzkie i czas odpoczynku. Życie ludzkie w naszej cywilizacji jest ułożone na zasadzie tygodnia pracy i wolnego weekendu. Niezależne jest to od kontynentu, rasy, religii. Naturalną potrzebą człowieka jest to, by móc pod koniec tygodnia odpocząć, spotkać się z rodziną, z samym sobą, jeśli ktoś jest wierzącym, to mieć czas na modlitwę.

– Twórcy projektu ustawy podkreślają, że pozwoli ona odzyskać niedziele dla pracowników handlu.
– Jeden problem stanowi kilkaset tysięcy pracowników handlu zmuszanych do pracy w niedzielę i święta, którzy zostawiają swoje rodziny, bo nie mają innego wyboru. Do tej grupy należy doliczyć członków ich rodzin, którzy nie mogą spędzać dnia wolnego z rodzicami, dziadkami. Otwartość handlu w niedziele jest destrukcyjna dla innej części społeczeństwa. Tej, która korzysta z otwartych sklepów. Te rodziny, które co prawda nie pracują w supermarketach, ale idą tam jako klienci, mogą źle przeżywać swój wolny czas, przeznaczając go na komercję, konsumpcję i tanią rozrywkę. Chodzi o to, by ludzi nie uczyć konsumpcyjnego stylu życia. By poprzez odpowiednią regulację prawną kształtować pewną kulturę społeczeństwa. Solidarność 36 lat temu w pierwszych swoich postulatach domagała się soboty wolnej od pracy. Dziś o sobocie nikt już nie pamięta. Walczymy o wolną niedzielę. W białych rękawiczkach zabiera się nam ten niedzielny czas i na to przyzwalamy. 36 lat temu byliśmy w błędzie? Walczyliśmy nie o takie ideały, jakich chcieliśmy? Nie możemy dać się zmanipulować tym, że poprzez ustawę, o której mówimy, zabiera się Polakom jakąś wartość.

– W jaki sposób prawo może wpływać na kulturę społeczeństwa?
– Prawo ma charakter edukacyjny. Nie zapominajmy, poza regulowaniem pewnego ładu, ma także charakter wychowawczy. Zakaz handlu w niedzielę daje jasny sygnał społeczeństwu, że ten dzień jest wyjątkowy i należy go przeżywać w sposób wyjątkowy. Jeśli ludzie będą mieć w świadomości, że państwo nie pozwala na szeroki handel w niedzielę, to dziecko od małego będzie się uczyło, że duże sklepy w niedziele są zamknięte i ten czas można spożytkować inaczej. To ważny argument za tym, by stanowić takie prawo, które będzie miało także charakter wychowawczy.

– Polskie społeczeństwo deklaruje się jako katolickie…
– Żyjemy w społeczeństwie, które deklaruje się w 94 proc. jako katolickie, czyli ochrzczone i wierzące. Niesie to ze sobą pewne zobowiązania. Przykazanie boskie i kościelne mówi „Pamiętaj, aby dzień święty święcić”. Oznacza ono, aby oddać cześć i chwałę Bogu w akcie liturgicznym nabożeństwa i mszy św. To także obowiązek, aby dobrze przeżyć ten dzień: odpocząć, spotkać się z rodziną, mieć czas na pogłębioną analizę życia, sport i rozrywkę. „Pamiętaj, aby dzień święty święcić” w kategorii moralnej, a nie tylko humanistycznej, oznacza, żeby nie pracować ciężko bez potrzeby w niedziele i święta. Interpretacja tego przykazania oznacza, że nie można pracować w niedzielę i święta ciężko, zarówno fizycznie jak i umysłowo, gdy nie zachodzi taka bezwzględna potrzeba, a robi się to np. dla większego zysku. Wspomniałem o wielkiej grupie pracowników, którzy muszą pracować. Ci, którzy nie muszą, a są pracoholikami, zabijają w ten sposób swoją witalność, przemęczając się ponad miarę. Jeżeli prawo reguluje pewne kwestie społeczne, w tym prawa pracy, wolność od pracy w niedziele i dni świąteczne wspiera związki wyznaniowe i Kościoły w ich duchowej służbie człowiekowi. Wolność religijna, którą deklaruje nam państwo demokratyczne, zawiera także wolność do kultu i możliwości uczestniczenia w akcie kultu. Nie zapominajmy, że jesteśmy narodem chrześcijańskim, katolickim i zobowiązują nas etycznie regulacje, które nie utrudniają ludziom spełniania swoich powinności wynikających z wiary.

 

POLECANE
Zmarła znana hollywoodzka aktorka z ostatniej chwili
Zmarła znana hollywoodzka aktorka

Aktorka Catherine O'Hara zmarła w piątek w swoim domu w Los Angeles - poinformowała agencja reprezentująca artystkę. Urodzona w Kanadzie O'Hara miała 71 lat. Była znana m.in. z roli w filmie „Kevin sam w domu”, gdzie wcieliła się w matkę tytułowego chłopca czy kreacji w „Soku z żuka”.

Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic tylko u nas
Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

Rada Europy nie uderza w terapie konwersyjne tylko w wolność tylko u nas
Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.

Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji tylko u nas
Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji

Czy obywatel ma obowiązek podać swoje dane osobowe zawsze, gdy funkcjonariusz tego zażąda? Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 2025 r. (II KK 473/25) odpowiada jednoznacznie: nie.

Byłem na obchodach wyzwolenia Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania tylko u nas
Byłem na obchodach "wyzwolenia" Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania

Jak co roku 27 stycznia, pragniemy uczcić pamięć naszych Przodków w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jak co roku, towarzyszą nam te same procedury. Nikt bez zgody muzeum nie zostaje wpuszczony, by oddać hołd wszystkim ofiarom niemieckich zbrodni, w tym także Polakom. Świadczy temu szereg procedur, które działają tam od dłuższego już czasu. Procedur, które w żadnym innym byłym obozie czy to w Polsce czy na zachodzie, nie są praktykowane.

Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą tylko u nas
Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą

„Jeśli podążał za ROE (zasady użycia siły), to potknięcie się nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli takie ściganie zostanie dopuszczone, podważy to morale żołnierzy i poczucie obowiązku” - skomentował mjr Rocco Spencer, były oficer US Army, zarzuty wobec broniącego granicy żołnierza, który od prokuratury Waldemara Żurka usłyszał zarzuty.

Opóźnienie startu telewizji Kanału Zero na ostatniej prostej. Jest komunikat Krzysztofa Stanowskiego Wiadomości
Opóźnienie startu telewizji Kanału Zero na ostatniej prostej. Jest komunikat Krzysztofa Stanowskiego

Zaplanowany na 1 lutego start telewizji Kanału Zero nie dojdzie do skutku. O opóźnieniu projektu poinformował Krzysztof Stanowski, zaznaczając, że decyzja wynika z powodów niezależnych od zespołu redakcyjnego.

Ukrainka ukradła z Kościoła Ewangeliarz i go spaliła z ostatniej chwili
Ukrainka ukradła z Kościoła Ewangeliarz i go spaliła

Jak poinformował portal epoznan.pl w połowie stycznia z Kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Tomyślu skradziono Ewangeliarz. Po przeanalizowaniu nagrań z monitoringu okazało się, że sprawcą była kobieta.

Awaria w policyjnej sieci. Jest oficjalny komunikat Wiadomości
Awaria w policyjnej sieci. Jest oficjalny komunikat

Doszło do awarii urządzeń policyjnej sieci transmisji danych – poinformowała w piątek policja. Dodała, że serwery, na których działają systemy policyjne, funkcjonują normalnie, a komunikacja między jednostkami a KGP odbywa się na bieżąco. Wstępnie wykluczono zewnętrzną ingerencję.

Znany dziennikarz Gazety Wyborczej dołącza do Kanału Zero Wiadomości
Znany dziennikarz Gazety Wyborczej dołącza do Kanału Zero

Grzegorz Sroczyński zdecydował się na istotną zmianę w swojej karierze medialnej. Po kilku latach współpracy żegna się z portalem Gazeta.pl oraz radiem Tok FM i dołącza do grupy Zero, projektu stworzonego przez Krzysztofa Stanowskiego. Jednocześnie nie znika z anteny RMF FM, z którym nadal pozostaje związany.

REKLAMA

O. prof. Witold Kawecki dla "TS": Wielkie korporacje czerpią ogromne zyski zmuszajac do pracy w niedzielę

- Społeczeństwa, myśląc o swoim dobru i dobru swoich rodzin, nie wyrażają zgody na zmuszanie do pracy w niedzielę – podkreśla o. prof. Witold Kawecki CSsR, teolog kultury z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w rozmowie z Izabelą Kozłowską.
/ Youtube.com
– Ponad 518 tys. podpisów udało się zebrać pod obywatelskim projektem ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Kwestia ta wywołała jednak burzliwą dyskusję. Ten temat może podzielić Polaków?
– Nie mam wątpliwości, że Polacy w znacznej mierze, choć nie w całości, popierają pomysł wprowadzenia w Polsce wolnych od handlu niedziel. Publikowane są teraz różne sondaże, które utrzymują, że społeczeństwo podzielone jest w tej kwestii po połowie. Należy Polaków uświadamiać. Chodzi o coś znacznie więcej, niż przeciwnicy tej ustawy próbują wnieść. Sposób argumentacji podejmowany przez nich, a który jest celowy, świadomy i momentami bezczelny, to czysta ideologia. Dyskusja wokół tego problemu przybiera często nieuczciwą formę. Społeczeństwu naświetla się kwestię tak, by uwierzyło, że poprzez ustawę ludziom odebrana zostanie bardzo ważna wartość życiowa: wolność, możliwość zrobienia zakupów w dzień wolny od pracy, a także rozrywka związana ze spędzaniem czasu w galeriach handlowych. Pewną nieuczciwością jest także stawianie alternatywy, że z powodu wolnych od handlu niedziel sklepy będą bankrutowały, a w konsekwencji ludzie tracili pracę. O każdej innej instytucji, firmie i zakładzie pracy można mówić w ten sam sposób. Zdecydowana większość z nich przewiduje pięciodniowy czas pracy i w tym czasie wypracowują swój zysk. Dlatego argument o likwidacji sklepów wielkopowierzchniowych po wprowadzeniu wolnych niedziel jest nonsensem. Dobrze wiemy, że w polskich rękach nie ma ani jednej wielkiej sieci marketowej. Sieci zagraniczne do niedawna miały tak otwartą przestrzeń, że albo nie płaciły podatków w Polsce, albo były one znikome. Wypracowany w trudzie przez polskich pracowników kapitał wyprowadzany był poza Polskę. Dlaczego straszy się społeczeństwo utratą miejsc pracy i obowiązkiem utrzymania – dla rzekomego dobra – zagranicznych podmiotów? Dyskurs jest stawiany nie tam, gdzie rzeczywiście leży sedno problemu.

– Skąd te manipulacje?
– Po pierwsze różnego rodzaju siły ekonomiczne, biznesowe, globalne czerpią ogromne zyski z tego, że w niedziele otwierają swoje sklepy. Te wielkie korporacje są w stanie przekonać media, dziennikarzy, by lansować ten styl życia i pracy. Przy okazji dyskusji nad ustawą odnoszę wrażenie, że niektórzy dziennikarze doskonale wiedzą, że bronią racji wielkich korporacji. Po drugie zeświecczenie lansuje nową kulturę. Nie ma w niej miejsca dla Boga i rodziny. Niektóre światowe firmy wprost działają na zasadzie sekt, które zespalają pracowników. Nazywa się to pięknym słowem „integracja”. Sponsorując weekendowe wyjazdy, szkolenia dla zatrudnionych, celowo odciąga się ich od rodziny, a skupia na interesie firmy. Chodzi o wyrwanie pracowników z ich prywatności i stworzenie nowego rodzaju niewolników. Korporacje – ma się czasem takie wrażenie – chciałyby wejść do serca, sumienia i duszy pracowników, a poprzez to dominować nad nimi. Kościoły, związki wyznaniowe stoją na przeszkodzie takim tendencjom. Jest to walka o rząd dusz, zapanowanie nad człowiekiem, narzucenie mu konsumpcyjnego stylu życia. „Żyję, żeby konsumować” – ta kulturowa dewiza świetnie wpisuje się w obronę handlu w niedziele i jest ona częścią konsumerycznego świata. Taka kultura pozbawia człowieka autentycznego szczęścia.

– Wbrew temu, co mówią oponenci, ustawa o wolnych niedzielach nie zakazuje handlu, lecz go ogranicza. Przeciwnicy przyjęli taktykę zastraszania?
– W znacznym stopniu tak. Nie mówi się o tym, że po wprowadzeniu ustawy otwarte będą małe sklepiki, w których będą obsługiwali właściciele. Ta ustawa nie jest tak restrykcyjna, jak się ją przedstawia. Są inne sposoby, by zapewnić ludziom w dobrej obsłudze możliwość zrobienia zakupów. W projekcie przewidziano także kilka niedziel handlowych, które tak ustawiono, by wyjść naprzeciw wielu ludzkim potrzebom.

– Przeciwnicy wolnych niedziel powtarzają, że ustawa dzieli polskich pracowników na uprzywilejowanych i nie.
– Niezaprzeczalnie, by jedni mogli w weekend odpoczywać, ogromna grupa ludzi musi pracować. Jest to ważny problem, o którym należy mówić. Zanika przemysł ciężki, a rozwija się tzw. biały przemysł, czyli cała gama usług. Chodzi o takie dziedziny jak: turystyka, sport, rekreacja, hotelarstwo, gastronomia, transport, łączność czy instytucje kultury. Z roku na rok branż pracujących siedem dni w tygodniu przybywa. Współczesne, nowoczesne społeczeństwo zmieniło styl życia i coraz więcej osób chętnie wyjeżdża na krótki odpoczynek, spędza weekend aktywnie. Dlaczego chcemy dokładać do tej poszerzającej się przestrzeni przemysłu usługowego pracującego w niedzielę handel, który nie jest konieczny? Mamy sześć dni w tygodniu na zrobienie zakupów i odwiedzenie galerii handlowych. Nie ma potrzeby, aby jeszcze w niedzielę czas spędzać na zakupach.

– Kto decyduje, że dana branża może pracować w niedzielę, a inna nie?
– Świadoma społeczność i wypracowane relacje społeczne. Społeczeństwa, myśląc o swoim dobru i dobru swoich rodzin, nie wyrażają zgody na zmuszanie do pracy w niedzielę. Ten dzień jest wolny od handlu w całym zachodnim świecie.

– W większości europejskich krajów handel w niedziele jest całkowicie zakazany lub ograniczony.
– Polska stanowi negatywny wyjątek. W naszym kraju nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o niedzielny handel. W niektórych państwach europejskich, jak pani wspomniała, można handlować w niedziele, ale z ograniczeniami. Wiele wzorców chcemy czerpać ze Stanów Zjednoczonych. Tam także nie wszystkie sieci handlowe pracują w niedzielę. W niektórych bogatych krajach, np. w Szwajcarii, już w piątek po południu trudno coś załatwić, bo urzędy, sklepy, usługi zamierają. Rozważne społeczeństwa dochodzą do tego, że najważniejsze są relacje międzyludzkie i czas odpoczynku. Życie ludzkie w naszej cywilizacji jest ułożone na zasadzie tygodnia pracy i wolnego weekendu. Niezależne jest to od kontynentu, rasy, religii. Naturalną potrzebą człowieka jest to, by móc pod koniec tygodnia odpocząć, spotkać się z rodziną, z samym sobą, jeśli ktoś jest wierzącym, to mieć czas na modlitwę.

– Twórcy projektu ustawy podkreślają, że pozwoli ona odzyskać niedziele dla pracowników handlu.
– Jeden problem stanowi kilkaset tysięcy pracowników handlu zmuszanych do pracy w niedzielę i święta, którzy zostawiają swoje rodziny, bo nie mają innego wyboru. Do tej grupy należy doliczyć członków ich rodzin, którzy nie mogą spędzać dnia wolnego z rodzicami, dziadkami. Otwartość handlu w niedziele jest destrukcyjna dla innej części społeczeństwa. Tej, która korzysta z otwartych sklepów. Te rodziny, które co prawda nie pracują w supermarketach, ale idą tam jako klienci, mogą źle przeżywać swój wolny czas, przeznaczając go na komercję, konsumpcję i tanią rozrywkę. Chodzi o to, by ludzi nie uczyć konsumpcyjnego stylu życia. By poprzez odpowiednią regulację prawną kształtować pewną kulturę społeczeństwa. Solidarność 36 lat temu w pierwszych swoich postulatach domagała się soboty wolnej od pracy. Dziś o sobocie nikt już nie pamięta. Walczymy o wolną niedzielę. W białych rękawiczkach zabiera się nam ten niedzielny czas i na to przyzwalamy. 36 lat temu byliśmy w błędzie? Walczyliśmy nie o takie ideały, jakich chcieliśmy? Nie możemy dać się zmanipulować tym, że poprzez ustawę, o której mówimy, zabiera się Polakom jakąś wartość.

– W jaki sposób prawo może wpływać na kulturę społeczeństwa?
– Prawo ma charakter edukacyjny. Nie zapominajmy, poza regulowaniem pewnego ładu, ma także charakter wychowawczy. Zakaz handlu w niedzielę daje jasny sygnał społeczeństwu, że ten dzień jest wyjątkowy i należy go przeżywać w sposób wyjątkowy. Jeśli ludzie będą mieć w świadomości, że państwo nie pozwala na szeroki handel w niedzielę, to dziecko od małego będzie się uczyło, że duże sklepy w niedziele są zamknięte i ten czas można spożytkować inaczej. To ważny argument za tym, by stanowić takie prawo, które będzie miało także charakter wychowawczy.

– Polskie społeczeństwo deklaruje się jako katolickie…
– Żyjemy w społeczeństwie, które deklaruje się w 94 proc. jako katolickie, czyli ochrzczone i wierzące. Niesie to ze sobą pewne zobowiązania. Przykazanie boskie i kościelne mówi „Pamiętaj, aby dzień święty święcić”. Oznacza ono, aby oddać cześć i chwałę Bogu w akcie liturgicznym nabożeństwa i mszy św. To także obowiązek, aby dobrze przeżyć ten dzień: odpocząć, spotkać się z rodziną, mieć czas na pogłębioną analizę życia, sport i rozrywkę. „Pamiętaj, aby dzień święty święcić” w kategorii moralnej, a nie tylko humanistycznej, oznacza, żeby nie pracować ciężko bez potrzeby w niedziele i święta. Interpretacja tego przykazania oznacza, że nie można pracować w niedzielę i święta ciężko, zarówno fizycznie jak i umysłowo, gdy nie zachodzi taka bezwzględna potrzeba, a robi się to np. dla większego zysku. Wspomniałem o wielkiej grupie pracowników, którzy muszą pracować. Ci, którzy nie muszą, a są pracoholikami, zabijają w ten sposób swoją witalność, przemęczając się ponad miarę. Jeżeli prawo reguluje pewne kwestie społeczne, w tym prawa pracy, wolność od pracy w niedziele i dni świąteczne wspiera związki wyznaniowe i Kościoły w ich duchowej służbie człowiekowi. Wolność religijna, którą deklaruje nam państwo demokratyczne, zawiera także wolność do kultu i możliwości uczestniczenia w akcie kultu. Nie zapominajmy, że jesteśmy narodem chrześcijańskim, katolickim i zobowiązują nas etycznie regulacje, które nie utrudniają ludziom spełniania swoich powinności wynikających z wiary.


 

Polecane