[video] Prof. Romuald Szeremietiew dla Tysol.pl: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej

- Geopolityczny pomysł polegający na tym, że Polska wróci to pewnej pozycji mocarstwowej jaką miała przed wiekami jest oparty o racjonalne przesłanki, ale to nie oznacza, że tak musi być - mówi komentując tezy George'a Friedmana w drugiej części wywiadu udzielonego Cezaremu Krysztopie prof. Romuald Szeremietiew. Mówi również o tym, że nasze położenie polityczne może być dla nas wielką szansą oraz odpowiada na pytanie czy powinniśmy dysponować bronią masowego rażenia.
 [video] Prof. Romuald Szeremietiew dla Tysol.pl: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
screen YouTube
Obejrzyj również pierwszą część rozmowy z prof. Romualdem Szeremitiewem "A co jeśli sojusznicy nam nie pomogą?"




[Tekst jest stenogramem rozmowy redagowanym jedynie w minimalnym stopniu]

Cezary Krysztopa Nasunął mi Pan jeszcze jedno pytanie, bo być może zwiększając koszt ew inwazji Polska powinna się zastanowić nad pozyskaniem broni masowego rażenia, to nie jest technologia nieosiągalna?

Prof. Romuald Szeremietiew: Nie, nie należy ryzykować aż tak. Dlatego, że posiadanie broni masowego rażenia, która będzie zawsze w pewnym sensie ograniczona może być świetnym pretekstem i rozgrzeszeniem dla przeciwnika, który tę broń ma i zresztą podobnie ja krytykuję te pomysły, które ujawniły się w formie tzw programu Polski „Kły”. Pojawiła się taka koncepcja, że ograniczoną ilością środków operacyjnych, rakiet itd. będziemy grozili potencjalnemu potężnemu przeciwnikowi mówiąc że jeżeli on będzie nam zagrażał to my go w kostkę uderzymy czy coś tam, zrobimy mu uszczerbek w ciele. Otóż mówię, że jest to bardzo niebezpieczna koncepcja, ponieważ ona może skłonić tego, którego chcemy ukąsić gdyby nam chciał zagrozić do uderzenia prewencyjnego. Po prostu wystarczy wcześniej uderzyć w miejsca w których mamy zgromadzone środki ofensywne i już nam te „Kły” wybije.

Ale my już mamy te Kły np. w postaci rakiet JASSM.

No mamy, wobec tego mam pytanie, czy mamy już środki do naprowadzania rakiet na cele. Druga kwestia, co zrobimy jeżeli w miejsce gdzie stacjonują samoloty z rakietami przyleci Iskander...

Tu potrzebna nam obrona przeciwrakietowa i przeciwlotnicza.

A gdzie mamy środki żeby się bronić? To są kwestie, które mają strategię. Ale jeżeli tej strategii nie ma to są takie chaotyczne działania, raz to, raz tamto raz owo. Ja się tego obawiam. Kwestia bezpieczeństwa narodowego, obronności to jest sprawa bardzo poważna, musi być oparta o bardzo twardy mocny fundament, oparty o realia a nie o wizje czy obietnice czy jakieś fantasmagorie. A już w szczególności, słyszę taką opinię, jest taki pogląd, że obrona terytorialna to oznacza, że będziemy prowadzić wojnę na swoim terytorium, tego nie wolno dopuścić, trzeba prowadzić wojnę na terytorium wroga.

Czyli trzeba atakować...

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

Świetny pomysł. Tylko jak to zrobić? Żeby wykonać taką doktrynę trzeba mieć potencjał, którym dysponuje Rosja. Jeżeli nie masz takiego potencjału, to co z tego że będziesz się porywał na... Przecież w okresie międzywojennym zdecydowano, że będziemy rozwijali bombowce. To jest środek ofensywny służący do wykonania ciężkich uderzeń na terytorium wroga no i co z tych ciężkich uderzeń?

Do obrony się nie przydadzą.

Nie przydadzą, zamiast jednego Łosia, wspaniały samolot, ale gdyby zamiast niego były 3-4 myśliwce, to powiedzmy zakładając, że było Łosi sto dwanaście to mielibyśmy 400 myśliwców, nowoczesnych myśliwców w 39 roku to nie muszę mówić, jaki byłby los wypraw bombowych niemieckich i tego, co w powietrzu się działo. A my mieliśmy nowoczesne bombowce w ograniczonej liczbie, które nie odegrały żadnej roli i słabe myśliwce, na których piloci dokonywali cudów, ale jeśli niemiecki messerschmitt 200 km szybszy był od naszego myśliwca to to, że piloci odnosili zwycięstwo to naprawdę cud.

Skoro już teoretyzujemy to zadam pytanie wagi ciężkiej. Od czasu kiedy wybuchła wojna na Ukrainie to trudno nie brać pod uwagę wojny, którą musiałaby ew podjąć Polska. Jak Pan ocenia prawdopodobieństwo wybuchu wojny?

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

To musi być zbieg różnego rodzaju czynników, które umożliwią ew uderzenie na Polskę. Dopóki istnieje układ międzynarodowy i sojusz północnoatlantycki taki, jaki obecnie jest to moim zdaniem taka wojna nam nie grozi. Dlatego, że Rosjanie czy prezydent Putin nie jest szaleńcem wbrew pozorom, on bardzo dokładnie kalkuluje co i na ile...

...Przepraszam, że wejdę w słowo, ale koncepcja Putina jako szaleńca pojawiła się, wtedy kiedy elity zachodnioeuropejskie, które bardzo się, można powiedzieć kolokwialnie, podlizywały Putinowi, w pewnym momencie doznały dysonansu poznawczego, że oto Putin jest zły i musiały to jakoś wytłumaczyć przypisując mu szaleństwo.

Kwestia jest taka, że mamy skłonność traktować pewne sytuacje biorąc pod uwagę pewien porządek logiczny, który mamy w głowie. Oceniamy sytuacje, klasyfikujemy zjawiska, zdarzenia i w momencie, kiedy pojawia się coś, co nam ten porządek burzy to jesteśmy zdziwieni, a czasami nawet przestraszeni. Tak to było w przypadku Putina. Natomiast moja żona, która jest mądrym człowiekiem mówi „pamiętaj, jeżeli uważasz, że ktoś działa sprzecznie z twoją logiką to robi to dlatego, że ma inną logikę niż ty”. I teraz, żeby dobrze rozpoznać zachowanie tego po drugiej stronie trzeba by wejść w jego buty i jakoś spróbować z punktu widzenia jego logiki spojrzeć na to, co zrobić można.

Mnie się wydaje, że ta logika skłania do takiego wniosku, że on może być do tego skłonny. Właściwie tak, nie może zaproponować chleba, tylko Rosjanom ostatnio, tak też podpowiadają mi moi rosyjscy przyjaciele, bardziej proponuje igrzyska pokazując wojny w różnych częściach świata. To może skłania...

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#

Tzn. kwestia chleba w Rosji, czyli dobrobytu, nigdy nie była istotna z punktu widzenia społeczeństwa. Oglądałem kiedyś telewizję rosyjską, widziałem taką rozmowę z Rosjanką, która powiedziała, że ona może jeść cebulę, chodzić w gumiakach, ale dopóki „nas wsie bajatsa” ,i  mamy takiego wielkiego przywódcę jakim jest prezydent Putin, to ona czuje się jako Rosjanka spełniona.

Być może więc Polskę potraktuje jako kolejny przykład udowodnienia tego, że „wsie bajatsa”

No nie tylko, to chodzi o coś więcej. Bo to „wsie bajatsa” czy „wsie smiejatsa” bo to są dwa warianty postawy rosyjskiej. Ta pierwsza budzi dumę, tylko mocarstwo i władza w Rosji może być pewna, ta druga to jest moment „wsie smiejatsa” kiedy pojawia się kryzys, w tzw Smucie, kiedy rozpadają się struktury państwa i wszyscy walczą z wszystkimi. Tak było w okresie rządów Jelcyna, kiedy to się wszystko rozsypało. To jest jakby kondycja rosyjskiego społeczeństwa i spojrzenie Rosjan na świat, natomiast to, co chce uzyskać rosyjska władza.. Przecież bardzo wyraźnie mówi prezydent Putin, że rozpad Związku Radzieckiego był największym dramatem XX wieku, to wszyscy cytują, ale nie cytują tego co powiedział dalej. Powiedział, że władza, która utraciła wielkie państwo ma obowiązek to wielkie państwo obywatelom przywrócić. To wielkie państwo, jeżeli ktoś nie wie jak wygląda, to niech sobie obejrzy dawne atlasy ze Związkiem Radzieckim.

Pytanie, czy w zakres tego wielkiego państwa nie wchodzą terytoria Polski?

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#

Wszystko można. Zwłaszcza, że celem Rosji niewątpliwie jest odzyskanie statusu supermocarstwa, czyli co najmniej równorzędnego partnera dla USA w układaniu relacji międzynarodowych. Aby to uzyskać, nie wystarczy same terytorium rosyjskie, dlatego pojawiła się koncepcja geopolityczna wspólnoty euro-azjatyckiej, o którym mówi Dugin, ale nie tylko, wielu rosyjskich strategów i geopolityków, polegającej na tym że powstanie wieli obszar geopolityczny, mówią, że od Władywostoku do Lizbony. Chodzi o to, żeby do tych źródeł zasobów surowcowych, które ma Rosja dołączyć rozwiązanie techniczne i zdobycze nauki, które ma zachód. Gdyby się udało.. Stąd cały czas to pragnienie rosyjskie, żeby jakoś ten potencjał niemiecki mieć w swoim panowaniu, zasięgu, oddziaływaniu.

To w drugą stronę też działa, Niemcy chcą...

To zaczęło się od Piotra I, bo wiadomo, że modernizacja Rosji odbywała się właśnie w ten sposób, że Piotr I czerpał wzorce wprost z Niemiec, z zachodu. To kontynuowali na pewno bolszewicy, przecież Lenin i Stalin chcieli koniecznie Niemcy sobie podporządkować, sądząc, że bez oparcia w potencjale niemieckim socjalizm nie zwycięży. To się przejawia obecnie w polityce którą uprawia Kreml i prezydent Putin, o to chodzi. Żeby mieć ten wpływ na tę Europę Zachodnią, żeby ona była tym partnerem, no ktoś tu w środku Europy przeszkadza. Tak jak Piotrowi I przeszkadzała Rzeczpospolita i układał się nawet z królem Polski Augustem II Sasem jak podzielić Polskę, tak caryca Katarzyna to zrealizowała, miała tę wymarzoną granicę z Prusami, wreszcie tej Polski nie było. 

Dlaczego dziwią się wszyscy jak doszło, że Stalin taki głupi, że podpisał pakt Ribbentrop- Mołotow i następnie Hitler na niego napadł. Tymczasem w interesie Stalina było zawrzeć ten pakt. Dlaczego? Dlatego, że on musiał mieć wspólną granicę z Niemcami, żeby wypuścić ofensywę na Niemcy, Polska mu w tym przeszkadzała. Okazało się, że Hitler miał ten sam pomysł tylko, że w drugą stronę. I tu była zbieżność interesów, jeden i drugi uważał, że trzeba Polskę zniszczyć bo jeden i drugi uważał, że chcą mieć wspólną granicę, żeby na drugiego napaść. Dopóki istniała Polska to uniemożliwiała to. 

Teraz jest w pewnym sensie podobnie. Cały czas, to co zauważył brytyjski geopolityk Mackinder który mówił, że każdy, kto chce stać się mocarstwem światowym musi opanować albo Heartland, czyli obszar euro-azjatycki w którym są Rosjanie, albo musi resztę świata opanować. Za każdym razem droga, do Heartlandu albo z Heartlandu do budowania światowej potęgi biegnie przez Europę środkową, środkowo-wschodnią, przez Polskę. Dlatego jesteśmy narażeni na to położenie między Niemcami a Rosją. Tego niestety niektórzy nadal nie rozumieją. Nie wynika to z tego, że potrząsamy jakąś szabelką, tylko wynika z tego, że jesteśmy zbędni z punktu widzenia budowania, osiągania imperialnych celów przez Rosję.

I to takie geopolityczne położenie jest naszym przekleństwem, nawiasem mówiąc..

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#

Nie, jest zawsze wielką szansą.

No więc właśnie. Ale to też zależy w którym okresie, bo to samo geopolityczne polityczne położenie zdecydowało, że Polska była też wielkim mocarstwem.

Jest naszym przekleństwem w sytuacji, kiedy jesteśmy słabi, skłóceni, kiedy nie potrafimy ze sobą współdziałać. I jest naszą ogromną szansą, kiedy stanowimy siłę, kiedy jesteśmy atrakcyjnym partnerem dla naszych sąsiadów, bo nie tylko my jesteśmy zagrożeni działaniami rosyjsko- niemieckimi, tak najogólniej, ale nasi sąsiedzi też. I dlatego moim zdaniem tak długo nam się nie powiedzie program, o którym mówi m.in. prezydent Duda obecnie, a więc budowanie wspólnoty między morzami. Widać, że Grupa Wyszehradzka tak kulawo funkcjonuje. Bracia Litwini nie powiem, żeby pałali wielką sympatią do Polaków, mówią, że owszem pomoc przyjmą, ale..

Bracia Węgrzy pałają, ale...

To jest kwestia taka, że Polska, biorąc pod uwagę obecny potencjał, stan publicznego zorganizowania a w szczególności, jeżeli chodzi o nasz system militarny, nie jest atrakcyjnym partnerem, nie stanowi oparcia. Takie oparcie Polska stworzyła za czasów Kazimierza Wielkiego, kiedy zanim doszło do Unii i do zwycięstwa pod Grunwaldem to wcześniej była wielka praca budowania państwa i systemu militarnego przez Kazimierza Wielkiego. Słusznie tego króla nazywa się Wielkim, chociaż zdaje się, że ludzie nie rozumieją, dlaczego tak go nazwaliśmy, ale ci, którzy znają ten okres to wiedzą. Otóż pod panowaniem Kazimierza Wielkiego zdołano stworzyć taki potencjał, który był z punktu widzenia sąsiadów bardzo atrakcyjny jako partner. To dlatego Litwini, Rusini, bo Litwa wtedy to nie klasyczna Litwa, tylko raczej Ruś, czy Białoruś, Żmudzią była. Szukali partnera z nami przeciwko krzyżakom. Dlatego okazało się, że Polska rzeczywiście jest potencjałem, który może stanowić oparcie. Jakie oparcie dzisiaj może stanowić dla krajów nad Bałtykiem Polska? Przecież wiadomo, że bez obecności Amerykanów jesteśmy betka. Co więcej, obawiamy się, że gdyby doszło do tego, że NATO będzie się wycofywać to wtedy pojawia się problem, co najmniej obrony korytarza suwalskiego. I tak to wszystko wygląda.

W tym kontekście mam jeszcze do Pana jedno pytanie, bo wiadomo, że różne elementy wpływają na naszą pozycję, w tym elementy tworzenia sojuszy. Czy taka dywersyfikacja sojuszy, sprawia wrażenie głównie gospodarczej, ale nie oszukujmy się wpływa również na sytuację geopolityczną czy militarną. Czy taka dywersyfikacja sojuszy, jak sojusz z Chinami ma sens?

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#​​​​​​​

Nie wiem, czy jakiś sojusz z Chinami w ogóle jest. To są niestety opowieści. Pytanie jest o tyle trudne, bo niewątpliwie Chiny są postrzegane przez Stany Zjednoczone jako poważne wyzwanie. My w tej chwili wiążemy swoje bezpieczeństwo ze Stanami Zjednoczonymi. Powstaje pytanie, jeżeli zaczniemy kolaborować z Chinami to czy Amerykanie będą gotowi utrzymywać swoją obecność...

W przypadku Korei Północnej sami zdają się figlować z Chinami...

To jest powiedziałbym inny trochę układ. Chodzi o pewien układ geopolityczny. Ja nie wykluczam tego typu rozwiązań oczywiście, bo nigdy nie wiadomo jak się losy potoczą. Budowałbym związki gospodarcze i budował Szal Jedwabny, który kończył by się w Polsce, moim zdaniem to jest bardzo dobre rozwiązanie. Niestety ośrodki, które zezują ku Amerykanom nie bardzo temu sprzyjają, więc wiem, że istnieje kontrowersja w tym zakresie, ale jednocześnie to, na co chciałbym wskazać za najsilniejszą rzecz i na czym chciałbym skończyć, to zbudować sprawny system militarny naszego kraju, który będzie pokazywał takiemu przeciwnikowi jakim może być Rosja, że jesteśmy krajem trudnym do podboju, a ten argument będzie istotny bardzo jeśli chodzi o nawiązanie współpracy z naszymi sąsiadami. A wtedy możemy myśleć też o szerszej współpracy również tym, co nazywamy koncepcją między morzem.

Na koniec krótko Panie Profesorze, stworzył tezę George Friedman ze Stratforu, że w obliczu pewnego kryzysu Rosji i Niemiec, Polska może stać się rozsadnikiem siły w regionie. Wydaje się to Panu prawdopodobne?

Friedman przy różnych swoich dziwnych pomysłach, które, rozumiem, że wspomina pan o książce „Następne sto lat”, książka jest ciekawa i są tam różne dziwne pomysły, ale ten geopolityczny pomysł polegający na tym, że Polska wróci to pewnej pozycji mocarstwowej jaką miała przed wiekami jest oparty o racjonalne przesłanki, ale to nie oznacza, że tak musi być.

Dziękuję za rozmowę
 

Ankieta
Czy weto ws. budżetu UE jest...

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy weto ws. budżetu UE jest...
Tygodnik

Opinie

Popkultura