"Operacja śluza". Skąd się wzięli imigranci na granicy? Białoruski dziennikarz opisał proceder przemytu ludzi przez Łukaszenkę

- Dobra, słuchajcie. Od kilku dni patrzę, jak wygląda polska debata publiczna nt. "afgańskich uchodźców szturmujących granicę" i aż musiałem napisać krótkie sprostowanie, bo coś czuję, że za chwilę pewna partia znów będzie miała 45% w sondażach - pisze opozycyjny białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan, który nie ukrywa swojej niechęci do PiS.
Czytaj również: Białoruski dziennikarz: To są migranci ekonomiczni. Płacą gruby hajs. Przemyt organizują firmy związane z Łukaszenką
Teraz dziennikarz opisał dokładnie jak wygląda proceder przemytu ludzi pod polską granicę
- Napisałem bardzo ważny tekst o tym co naprawdę się dzieje na polsko-białoruskiej granicy, bo widzę że zdecydowana większość Polaków nie wie zupełnie o co chodzi. Bardzo proszę o przeczytanie i RT, mam nadzieję że pomoże to trochę uspokoić debatę publiczną
- pisze teraz Tadeusz Giczan
Giczan opisuje proceder nazywany przez białoruskie służy "Operacją śluza", który to system powstał już lata temu i miał służyć wywieraniu przy pomocy imigrantów presji na UE, by wymusić na niej przekazania funduszy "na ochronę". Jednak po tym jak Białoruś porwała samolot Ryanair z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie i po fali krytyki z jaką miał się w ziązku z tym spotkać reżim, Łukaszenka powiedział:
- Zatrzymywaliśmy narkotyki i migrantów - teraz sami będziecie ich łapać
A od słów przeszedł do czynów
Ogromnie zwiększono ilość lotów z Iraku do Białorusi. Na liniach pomiędzy tymi krajami zaczęły też kursować większe samoloty, a zachęceni słowami Łukaszenki Irakijczycy zaczęli organizować się w mediach społecznościowych, by ruszać na Białoruś, a de facto w kierunku granic UE.
Imigranci wykupują wycieczki turystyczne na Białoruś w cenie od 600 do 1000 dolarów. Na miejscu mają mieć przygotowanych specjalnie na ich użytek kilka hoteli i być pod opieką białoruskich służb, które dostarczają ich pod granicę.
Początkowo Białorusini kierowali imigrantów na granicę z Litwą, która jednak po przyjęciu pewnej ilości imigrantów zamknęła granice, w związku z czym główne uderzenie skierowano przeciwko Polsce i Łotwie. W Polsce proceder padł na podatny grunt w postaci rozhisteryzowanej opozycji, mediów, celebrytów i "obrońców praw człowieka".
- Zresztą białoruscy urzędnicy sami mówią o tym bardzo otwarcie. Na początku lipca reżimowy sojusz dziennikarzy wydał takie oświadczenie: "Liczba uchodźców pochodzenia afrykańskiego i azjatyckiego, którzy przedostali się na Litwę i Łotwę przez Białoruś, przekroczyła już tysiąc osób. Do końca miesiąca liczba ta przekroczy 5 tysięcy. Jeśli otworzy się jeszcze tzw. “polski korytarz", liczbę uchodźców będzie można śmiało pomnożyć przez 3".
Białoruska telewizja państwowa otwarcie grozi Zachodowi nie tylko uchodźcami, ale też przemytem narkotyków: "Niedługo nasi litewscy i polscy bracia będą mieli ciężko. Oni nie dali radę zwalczyć kontrabandę papierosów, a już nadchodzi przemyt heroiny na skalę przemysłową".
- pisze Giczan
W związku z problemami na granicy białoruscy pogranicznicy zaczęli przeganiać imigrantów przez granicę, wysłali dodatkowe jednostki które mają zabezpieczyć przez zawróceniem imigrantów na Białoruś, oraz budować propagandową narrację w ramach której np. litewskie służby nazywano "nazistami". Dochodzi do prowokacji.
- Jednak prowokacje nie zadziałały - Litwa nie zmieniła taktyki i tylko przez pierwszy tydzień zawróciła prawie 1500 migrantów. 13 sierpnia litewskie MSW wydało oświadczenie, że sytuacja na granicy się ustabilizowała. A więc białoruskim władzom nie pozostało innej opcji niż zacząć wysyłać tych ludzi do Łotwy i Polski, bo zdesperowani migranci już zaczęli zajmować opuszczone domy w przygranicznych białoruskich wsiach. W tym miejscu warto zaznaczyć, że celem ataku pierwotnie była wyłącznie Litwa, bo jej działania są dla białoruskiego reżimu o wiele bardziej niebezpieczne, niż to co robi Polska czy Łotwa. Natomiast to co się teraz dzieje na polsko-białoruskiej i białorusko-łotewskiej granicach nie jest tak do końca celowym atakiem, tylko bardziej próbą poradzenia sobie z resztą migrantów, która została w kraju po zamknięciu granicy przez Litwę.
- pisze Giczan
A Łukaszenka zapowiada dalsze sprowadzanie imigrantów, w tym z Afganistanu.
Komentarze
Inwazja imigrantów na Ceutę. Wysyłają tysiące szczepionek przeciw chorobom zakaźnym
Łukaszenka chce zniszczyć ślady polskości na Białorusi?

"Gość Niedzielny" uznany za "ekstremistyczny". Białoruski sąd zdecydował

Dania chce odsyłać nielegalnych imigrantów do ośrodków poza UE. Ważne spotkanie w Kopenhadze

Włoskie służby ostrzegają przed nowym modelem zagrożenia dżihadystycznego

