[Tylko u nas] Michał Bruszewski: Taliban 2.0 ma obecnie silniejszą armię niż Tadżykistan i Turkmenistan

Łatwa kampania przeciwko siłom pro-amerykańskiego rządu w Kabulu i przejmowanie magazynów nowoczesnej broni sprawiło, że talibowie z podrzędnej watahy lekko uzbrojonych (w kałasznikowy i granatniki RPG) dżihadystów wskoczyli do rankingu liczących się w Azji armii.
 [Tylko u nas] Michał Bruszewski: Taliban 2.0 ma obecnie silniejszą armię niż Tadżykistan i Turkmenistan
/ PAP/EPA/STRINGER

Lord Disraeli mawiał, że są trzy rodzaje kłamstwa – „kłamstwo, bezczelne kłamstwo i statystyki”. Wszelako gdy spojrzymy na dane, które spływają z Afganistanu przyszłość prezentuje się w mrocznych barwach. Na papierze wygląda to jak przyszły kryzys humanitarny. Afganistan przeżywa boom demograficzny – w latach 1950-1955 rocznie notowano 403 tys. narodzin i 295 tys. zgonów. W roku 2021, pomimo wieloletniej wojny, notuje się ponad milion narodzin oraz 240 tys. zgonów. Społeczeństwo Afganistanu jest bardzo młode – prawie 50 proc. stanowią osoby poniżej 15 roku życia. Ponad 70 proc. mieszkańców Afganistanu mieszka na prowincji. ONZ raportuje, iż Afganistan może czekać klęska głodu. Warto tylko przypomnieć, że rządy króla Mohammada Zaher Szaha, który panował w latach 1933–1973, uczynił z kraju monarchię konstytucyjną i był nawet pomysł w 2001 roku by ją restaurować (ale postawiono na liberalną demokrację) - upadły właśnie z powodu klęski głodu, co skończyło się następującymi po sobie wojnami – z różnymi aktorami ale podobnym scenariuszem, trwającymi cały czas. Do rządu po dwudziestu latach wracają talibowie, ale w teorii o wiele silniejsi niż za czasów mułły Omara, w czasach Talibanu 1.0.

Talibowie powiększyli swoje domeny o kontrolę nad tadżycko-uzbecką północą, która w czasie pierwszego Islamskiego Emiratu Afganistanu była dla nich ciernią, jako bastion antytalibskiego Sojuszu Północnego. W teorii odcięli zatem Dolinę Pandższiru, która nadal się broni (choć talibowie twierdzą, że ją przejęli) ale otoczona przez islamistów jest w dramatycznym położeniu. Oczywiście władza talibów nad krajem może być w pewnym sensie iluzoryczna, ponieważ bezsprzecznie ich piorunująca ofensywa z lipca 2021 roku bazowała na lokalnych układach i doraźnych sojuszach z klanami, które przyłączyły się do pasztuńsko-islamistycznej rebelii dostrzegając w niej większe frukty niż wiszenie u kabulskiej klamki. Powiedzieć, iż taki układ może być tylko tymczasowy byłoby truizmem. Talibowie, choć w warstwie narracyjnej, zapowiadają szeroką amnestię i swobody, w praktyce już wprowadzają islamistyczny zamordyzm – kobiety zamknięto w domach, dochodzi do brutalnych egzekucji, zakazano muzyki. Afganistan jest mozaiką etniczno-klanową. Informacja o zbrodniach skierowanych przeciwko mniejszości hazarskiej ze strony nowego-starego reżimu wskazuje, że pęknięcie nowej władzy po szwach plemiennych jest bardzo prawdopodobne.

To co jednak wyjątkowo odróżnia dyktaturę mułły Omara od sierpniowych władz w Kabulu jest potencjał militarny. Media prześcigają się w artykułach ile to magazynów przejęły oddziały talibów. Nawet jeżeli część tych sensacyjnych doniesień jest przesadzona, to nie zmienia faktu, iż talibowie – podobnie jak dżihadyści ISIS – militarnie utuczyli się na sprzęcie porzuconym przez wspieraną przez USA armię. Problem w tym, iż tzw. Państwo Islamskie miało ograniczony zasięg terytorialny a Kurdowie, Irakijczycy oraz Syryjczycy przeprowadzili przeciwko niemu ofensywę by odbić te tereny niszcząc przy okazji dżihadystyczny arsenał. Talibowie nie rządzą w enklawie wykrojonej w innym państwie, ale przejęli cały w zasadzie kraj – z amerykańskiego sprzętu więc będą mogli robić wieloletni użytek. Na papierze armia Islamskiego Emiratu Afganistanu dysponuje większym potencjałem ludnościowym od swoich sąsiadów, oraz odziedziczyła uzbrojenie Afgańskiej Armii Narodowej, policji, NDS (kontrwywiadu) a także sprzęt zachodnich kontyngentów, którego nie zdążono ewakuować.

W rankingu Global Firepower – Islamska Republika Afganistanu (którą tak łatwo talibowie obalili) była sklasyfikowana na 30 miejscu w Azji. Wyprzedzała armie swoich północnych sąsiadów: Turkmenistanu oraz Tadżykistanu. O ile Uzbekistan był klasyfikowany wyżej to pamiętajmy, że jest państwem mniejszym ludnościowo (Uzbekistan ok. 30 mln populacji, Afganistan ok. 36-39 mln). Turkmenistan z 6 mln populacji, oraz prawie 9 mln populacji Tadżykistanu nie dają się porównać. Z uzbrojonego po zęby rządu talibów z pewnością cieszyć się jego północni sąsiedzi nie będą. Zwłaszcza że zagrożenie od strony Afganistanu będzie niechybnie argumentem Moskwy by wzmacniać w tych państwach swoje wpływy, strasząc wojną na ich południowej granicy.

W Polsce pojawiły się nawet głosy, że porzucanie nowoczesnego sprzętu nie jest niczym nadzwyczajnym, a ciemni talibowie nie będą w stanie z niego zrobić użytku. Dżihadyści ISIS to zrobili, ale nawet zakładając naiwnie, iż talibowie nie postawią na eksport dżihadu mogą albo zatrudnić doradców wojskowych, najemników którymi XXI w. obrodził nad wyraz obficie – by nauczyli ich obsługiwać np. śmigłowce lub samoloty, albo sprzedadzą to obcym służbom wywiadowczym lub handlarzom bronią. W każdym z tych układów bezpieczeństwo międzynarodowe maleje, a nie wzrasta. Co przejęli talibowie? Opublikowane statystyki są zatrważające. Część ekspertów twierdzi, że sumowanie dotychczasowego wyposażenia ANA nie da się przełożyć na talibów, jakoby sprzętu było mniej. Oczywiście może tak być, ale jest też gorszy scenariusz, że pośpieszna ewakuacja sprawiła, że talibowie przejęli nie tylko arsenał dotychczasowego rządu, ale także pozostałości zachodnich garnizonów. Na papierze przedstawia się to następująco: w ręce talibów mogło wpaść - ponad 22 tysiące Humvee, 42 tys. wojskowych pick-upów, 8 tys. ciężarówek, kilkaset pojazdów opancerzonych w tym – M113, M1117 czy MRAP-ów. Ponadto 358 tys. sztuk broni palnej, 176 sztuk artylerii polowej, ponad 100 tys. radiostacji, 16 tys. noktowizorów. To co wszelako wzburzyło najbardziej opinię publiczną – podkreślmy, całkowicie słusznie – to przejęcie wojskowego lotnictwa, które w przypadku jego użycia daje talibom możliwości o których kiedyś mogli pomarzyć. W ich ręce wpaść miały: 33 Mi-17, 33 UH-60 Blackhawk, 43 lekkich MD530, 4 transportowe C-130, 23 Embraery EMB Supertucano (przygotowane do działań antypartyzanckich), 28 Cessna 208, 10 bojowych Cessna AC. Jeżeli prawdą się okaże, iż talibowie „odziedziczyli” wywiadowcze dane biometryczne zbierane za pomocą systemu HIIDE to islamistyczny reżim na starcie dostał know-how do niewolenia ludzi. Poza kompromitującymi zafoliowanymi paletami dolarów, które przejęli talibowi cieniem na ostatnich wydarzeniach kładzie się lista obywateli amerykańskich, którą przekazano islamistom lekką ręką. W teorii starano się w chaosie ewakuacji odnaleźć swoich rodaków z pomocą talibów, szkopuł w tym iż nie udało się ewakuować wszystkich amerykańskich obywateli, więc nowa władza ma ich w garści i może traktować jako element cynicznej gry z Zachodem. Joe Biden nazwał ostatni akord misji afgańskiej „nadzwyczajnym sukcesem”. Jeżeli tak wygląda sukces to jak wyglądałaby porażka?

Michał Bruszewski


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe