Szukaj
Konto

M. Ossowski, red. nacz. "TS": Prymas Tysiąclecia przez kilkadziesiąt lat komunistycznej nocy był opoką

M. Ossowski, red. nacz. "TS": Prymas Tysiąclecia przez kilkadziesiąt lat komunistycznej nocy był opoką
Źródło: foto. M Żegliński
Komentarzy: 0
Jako chłopiec Stefan Wyszyński nie był ani grzeczny, ani święty. Nie przykładał się również specjalnie do nauki, razem z kolegami wylewali atrament z kałamarzy i zapychali je bibułą. Psocił również w domu. Kiedyś, kiedy zniszczył siostrom lalki, te uratowały go przed burą ze strony ojca: „On się poprawi, nawróci” – prosiły. Jak się okazało, były to słowa prorocze. Mały psotnik został bowiem Prymasem Tysiąclecia.

Jego idea prowadzenia rozmów z komunistami nie u wszystkich spotykała się z pełnym zrozumieniem. Nie ma w tym niczego dziwnego, w tym samym czasie antykomunistyczne podziemie wykrwawiało się w walce z czerwoną hydrą. Sami komuniści "podziękowali" Prymasowi, umieszczając go w miejscu odosobnienia. Jednak to właśnie dzięki Stefanowi Wyszyńskiemu Kościół w Polsce stał się redutą obrony polskości, patriotyzmu, a przede wszystkim wiary, która dawała oparcie wszystkim zrywom w ciemnych latach komunizmu, a w efekcie zaowocowała Solidarnością i ostatecznie upadkiem komunistów i ich dominacji na całym świecie.

Prymas Tysiąclecia przez kilkadziesiąt lat komunistycznej nocy był opoką, na której mogły wesprzeć się nie tylko rzesze polskich katolików, ale wszyscy, dla których słowo "Polska" nie stanowiło już tylko reliktu przeszłości. Jego wyjątkowe stosunki z Karolem Wojtyłą, późniejszym papieżem i świętym, stały się punktem mocnego oparcia dla przetrwania rdzenia wiary i polskiego patriotyzmu.

Dziś kardynał Stefan Wyszyński, a być może szczególnie w czasach dominującego modernizmu i zwycięskiego relatywizmu, jest dla nas, ze swoim niewzruszonym systemem wartości, latarnią w czasach chaosu i ciemności.

Chwała Panu za jego beatyfikację!

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.09.2021 21:55
Źródło: Tygodnik Solidarność