REKLAMA

"Kogo mają odstraszyć te Abramsy? Czyżby ktoś kwestionował naszą granicę na wschodzie?". Ochojska mocno zastanawiająco

Do tej pory wokół konieczności obrony przed rosyjskim ekspansjonizmem mieliśmy raczej polityczny konsensus. Jednak wydarzenia na granicy z Białorusią spowodowane operacją hybrydową skierowaną przeciwko Polsce, Litwie i Łotwie przez łukaszenkowski reżim (de facto zupełnie powolny Kremlowi) zdają się ten konsensus kwestionować.
Janina Ochojska
Janina Ochojska / Screen YouTube Jelenia.tv

- Wojsko Polskie pozyska 250 najnowocześniejszych i czołgów Abrams SEPv3, a oficerem, który przeprowadzi procedurę ich zakupu oraz wdroży je do służby będzie gen. dyw. Maciej Jabłoński. Czołgi trafią na wschód Polski i znacznie wzmocnią nasz potencjał odstraszania.

- napisał minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak

- Kogo mają odstraszyć te Abramsy? Czyżby ktoś kwestionował naszą granicę na wschodzie? Czy nie bardziej potrzebujemy dobrze opłacanych pielęgniarek w szpitalach?

- skomentowała... Janina Ochojska

- Pani uważa, że na wschodzie nie ma zagrożenia dla Polski, naprawdę? Pani wie, co to były ćwiczenia Zapad-2021? Jak i gdzie mordują w Europie kilerzy Putina? Pani chyba nawet nie wie, kim jest Putin, pisząc coś takiego. Ręce opadają...

-skomentował nasz ekspert ds. wschodnich Grzegorz Kuczyński

- Sąsiedzi są nam dani od Boga, jak i każdemu innemu państwu. W relacjach z nimi dążymy do pokoju i przyjaźni. Nigdy nie spoglądaliśmy na cudzy kołacz lub kawałek ziemi. Nam swojego wystarcza. Nawet nie przypominamy im dzisiaj, że Białystok i Białostocczyzna to ziemie białoruskie, a Wilno to też białoruskie miasto. I ziemie wokół

- mówił Łukaszenka z okazji ustanowionego 17 WRZEŚNIA, w rocznicę podstępnej napaści Związku Radzieckiego na II Rzeczpospolitą Dnia Jedności Narodowej, uderzając zarówno w integralność terytorialną Polski, jak i Ukrainy.

Czytaj również: "Białystok i Białostocczyzna to ziemie białoruskie". Do czego zmierza Łukaszenka?

 

 

Operacja hybrydowa przeciwko Polsce, Litwie i Łotwie

W Polsce rozpętano histerię. Politycy opozycji, celebryci i "obrońcy praw człowieka" robią wszystko by de facto udrożnić łukaszenkowski kanał przerzutu ludzi do Polski.

Białoruski opozycyjny dziennikarz Tadeusz Giczan opisuje proceder nazywany przez białoruskie służy "Operacją śluza", który to system powstał już lata temu i miał służyć wywieraniu przy pomocy imigrantów presji na UE, by wymusić na niej przekazania funduszy "na ochronę". Jednak po tym jak Białoruś porwała samolot Ryanair z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie i po fali krytyki z jaką miał się w związku z tym spotkać reżim, Łukaszenka powiedział:

- Zatrzymywaliśmy narkotyki i migrantów – teraz sami będziecie ich łapać

A od słów przeszedł do czynów

Ogromnie zwiększono ilość lotów z Iraku do Białorusi. Na liniach pomiędzy tymi krajami zaczęły też kursować większe samoloty, a zachęceni słowami Łukaszenki Irakijczycy zaczęli organizować się w mediach społecznościowych, by ruszać na Białoruś, a de facto w kierunku granic UE. 

Imigranci wykupują wycieczki turystyczne na Białoruś w cenie od 600 do 1000 dolarów. Na miejscu mają mieć przygotowanych specjalnie na ich użytek kilka hoteli i być pod opieką białoruskich służb, które dostarczają ich pod granicę.

Czytaj więcej: "Operacja śluza". Skąd się wzięli imigranci na granicy? Białoruski dziennikarz opisał proceder przemytu ludzi przez Łukaszenkę


Ankieta
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Tygodnik

Opinie

Popkultura