REKLAMA

"Tusk zignorował swoich doradców". Kulisy manifestacji na placu Zamkowym w Warszawie 

Zdaniem dziennikarzy "Gazety Wyborczej", doradcy Donalda Tuska w PO doradzali byłemu premierowi, by nie organizował demonstracji w niedzielny wieczór w Warszawie. Tusk miał jednak postąpić na przekór.
/ PAP/Albert Zawada

W samej PO przyznają, że nie spodziewali się tak pokaźnej frekwencji ani tego, że do akcji dołączą inne miasta. Tusk wezwał ludzi w czwartkowy wieczór. Wcześniej doradcy próbowali go przekonać, że jest za mało czasu, by zmobilizować ludzi. I że jeśli nie dopisze frekwencja, będzie katastrofa

- podaje "GW". Zdaniem redaktorów gazety, Tusk uznał, że teraz nadszedł najlepszy moment na zwarcie Platformy Obywatelskiej z Prawem i Sprawiedliwością w temacie Unii Europejskiej.

 

Orzeczenie Trybunału tylko uwiarygodniło jego diagnozy - to opinie, które dochodzą z Platformy po niedzielnych manifestacjach

- czytamy w publikacji. W odpowiedzi na sugestie doradców, którzy obawiali się niewielkiej frekwencji na placu Zamkowym, Tusk miał powiedzieć "Jedziemy, najwyżej będę stał sam".

"GW" podaje także, że PO nie zamierza odpuścić w sprawie zmiany konstytucji, którą na konferencji prasowej zaproponował Tusk kilka tygodni temu.

 

Jeśli do tego będzie potrzebna awantura, to PiS będzie miał awanturę 

- podsumował jeden z posłów KO. Miał wyrazić także zdziwienie, iż opozycja nie potrafiła zjednoczyć się na wspólną manifestację w obronie obecności Polski w UE.

 

Nie da się skutecznie konkurować z PiS, jeśli wspólne akcje mają poprzedzać tygodnie negocjacji na temat każdego kroku

- skrytykował polityków największych partii opozycyjnych parlamentarzysta.


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura