SZ: Nowy kanclerz w pierwszą podróż "chociaż to boli" powinien jechać nie do Paryża, lecz do Warszawy, by... pomóc opozycji

- Polski rząd będzie musiał poczekać na swoją transzę tak długo, aż przestanie podporządkowywać sobie wymiar sprawiedliwości. Pieniądze za wartości to ostry miecz. Jednak samymi takimi metodami nie da się utrzymać jedności UE - zauważa łaskawie Josef Kelnberger w Sueddeustsche Zeitung.
Olaf Scholz SZ: Nowy kanclerz w pierwszą podróż
Olaf Scholz / EPA/CLEMENS BILAN Dostawca: PAP/EPA

W związku z czym publicysta proponuje, by z pierwszą wizytą nowy kanclerz Niemiec Olaf Scholz udał się nie do stalicy Francji, lecz do stolicy Polski - Dlatego dobrym pomysłem mogłaby być decyzja nowego kanclerza, aby zaraz po wyborze nie jechać do Paryża, tylko (chociaż to teraz boli) najpierw do Warszawy - pisze Kelnberger.

- Olaf Scholz mógłby w ten sposób zasygnalizować, że uznaje niemiecką odpowiedzialność za Europę Wschodnią. Przeciwdziałałby dzięki temu podsycanemu przez populistów wrażeniu, że Wschodni Europejczycy są Europejczykami drugiej kategorii, a tym samym pomógłby opozycji

- pisze dziennikarz nie wyjaśniając w jaki sposób aroganckie "poczucie niemieckiej odpowiedzialności za Europę Wschodnią" i rzekomego prawa do ingerencji w sprawy wewnętrzne, ma przekonać Polaków, że "nie są Europejczykami drugiej kategorii".

A żebyśmy nie mieli wątpliwości co do naszego miejsca w szeregu wg. Kelnbergera wizyta kanclerza miałaby być "okazją do napomnienia i zagrożenia karami w sprawach dotyczących praworządności", a także nacisków by Polska "obchodziła się porządnie" z uchodźcami na granicy z Białorusią.

 

 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe