[Felieton "TS"] Karol Gac: Teatr w Strasburgu
![[Felieton "TS"] Karol Gac: Teatr w Strasburgu](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/5657ada0-270e-4806-a1fc-051025f6db46/16353355413df9c5c3e0362bc0432aceb51aa1ccf444c909e1041bcdc2033400a258a09db7.jpg?p=article_hero_mobile)
Wystąpienie szefa polskiego rządu było nie tylko dobre na kilku poziomach, ale - co ważne - utrzymane w duchu troski o Unię Europejską, która z uporem maniaka stara się nie dostrzegać nadchodzących problemów. Morawiecki dość sprawnie i trafnie odniósł się też do sedna problemu - orzeczenia polskiego Trybunału Konstytucyjnego, ale i nieustannego poszerzania kompetencji TSUE w oparciu o ogólne zapisy traktatowe i bez wyraźnej podstawy prawnej.
Tyle tylko że w Strasburgu odegrano starannie wyreżyserowane przedstawienie. Nikt tam nikogo nie przekonał ani przekonać nie mógł, bo nie taki był jego cel. Premier mógł więc przedstawić swoje stanowisko, które - nieco bardziej niż zwykle - miało szansę przebić się na zewnątrz. Z kolei większość z eurodeputowanych skorzystała z okazji, by - cóż za zaskoczenie! - uderzyć w Polskę i polski rząd. Nic nowego.
Problem w tym, że za kulisami tego teatru toczy się fundamentalny spór, który może mieć długofalowe konsekwencje. Rzecz dotyczy koncepcji budowy superpaństwa europejskiego, która nigdy nie została porzucona, choć w przeszłości odrzucili ją Europejczycy. Instytucje unijne dążą do tego, by zagarnąć dla siebie - i to jest normalne w takich organizacjach - jak najwięcej kompetencji. A skoro ktoś zyskuje, to ktoś musi tracić. I tu objawia się rola TSUE, który konsekwentnie stara się wywodzić coraz to nowe (kosztem państw członkowskich) kompetencje z bardzo ogólnikowych zapisów traktatowych.
Jeżeli dodamy do tego sposób zarządzania Unią Europejską oraz coraz częstszą praktykę siłowego narzucania swojej woli, przy jednoczesnej próbie pacyfikacji części państw, to wyjdzie nam z tego nieciekawa mieszanka. Wydaje się, że procesy, które obecnie widzimy, mogą wręcz w przyszłości doprowadzić do rozpadu obecnego kształtu UE. Nie jest zresztą political fiction scenariusz, w którym część państw zostanie de facto z UE wypchniętych.
Niestety, większość zdaje się skupiać na samym teatrze politycznym, który momentami może i jest ciekawy, ale w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia. Nie da się też odpowiedzieć, na ile toczący się obecnie spór jest w swej istocie rozumiany, a także, w jakim stopniu jest przedmiotem realnych działań za kulisami. Niedługo się jednak przekonamy.
Autor jest dziennikarzem portalu DoRzeczy.pl.

Komentarze
[Felieton „TS”] Karol Gac: „Tak” dla gotówki
[Felieton „TS”] Karol Gac: Dla naszego dobra
[Felieton "TS"] Karol Gac: Wyborcza magia




