Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Bolszewicy w Ossowie

03.11.2021 22:50
[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Bolszewicy w Ossowie
Źródło: wikipedia/ Damian Kisielewski/ CC BY-SA 3.0
Komentarzy: 0
2 listopada 2010 r. bolszewicy wrócili do Ossowa. A dokładnie pomnik, który wystawił im prezydent Bonisław Komorowski (wcześniej popierał ideę jako marszałek Sejmu) i sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert. Na obelisku jest prawosławny krzyż (choć bolszewicka armia była ateistyczna) i tablica w językach polskim i rosyjskim: „Tu spoczywa 22 żołnierzy 235 i 236 Pułku Strzelców 79 Brygady Armii Czerwonej, którzy idąc na Warszawę, polegli w boju pod Ossowem 14 i 15 sierpnia 1920 r.”. Założenie uzupełniały 22 bagnety, ale zostały ostatecznie usunięte jako budzące kontrowersje. Tak jakby całość tych kontrowersji nie budziła… Początkowo nie było tam nawet słów: „idąc na Warszawę”.

Żeby było jeszcze ciekawiej, Bronisław Komorowski chciał odsłonić pomnik… 15 sierpnia 2010 r., w rocznicę Bitwy Warszawskiej, a zarazem Święto Wojska Polskiego, oraz zaprosić stronę rosyjską, aby "nadać obchodom rocznicowym nową wartość".
13 sierpnia 2010 r. moskiewski dziennik "Wriemia Nowostiej" pisał, że będzie to "ważne wydarzenie", uzasadniając: "Choć o tej wojnie napisano dziesiątki książek, pozostaje w niej wiele «białych plam». Śmiercią w polskiej niewoli z powodu brutalnego traktowania czerwonoarmistów niektórzy do dzisiaj tłumaczą nie mniej okrutne rozstrzelanie polskich oficerów w Katyniu i innych obozach NKWD w 1940 roku". Gazeta napisała również, że choć dla Polaków Bitwa Warszawska była "Cudem nad Wisłą", to dla wojsk bolszewickich "tragedią", gdyż "25 tys. czerwonoarmistów poległo, ponad 130 tys. dostało się do niewoli i prawie połowa z nich zmarła w polskich obozach". Polscy historycy zwrócili potem uwagę na skandaliczne porównanie warunków przetrzymywania bolszewickich jeńców - na tyfus i inne choroby zakaźne zmarło ich zresztą znacznie mniej, bo 16-18 tys. - do ludobójczej zbrodni katyńskiej.
Szczęśliwie - wobec wielu protestów środowisk prawicowych i kombatanckich - pomnika 15 sierpnia 2010 r. nie odsłonięto (samochód z ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Polsce zawrócono kilkaset metrów od pomnika). Wspomniane "Wriemia Nowostiej" żałowały, że nie doszło do polsko-rosyjskiego pojednania. Tymczasem Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie domagało się od premiera Tuska odwołania sekretarza Kunerta ze względu na ignorancję, złą wolę i kłamstwa, ale do dymisji nie doszło.
Tu przypomnę opinię sekretarza Kunerta o konieczności pozostawienia na warszawskiej Pradze pomnika "czterech śpiących": że "oddaje klimat tamtych czasów" (tymczasem Polacy ów "klimat" poznawali w okolicznych kazamatach NKWD i UB), i tę o zaproszeniach na obchody 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz: "To była decyzja Światowego Kongresu Żydów i nie byłoby właściwe, gdyby władze polskie miały jakieś uwagi". I w końcu drugi skandal pomnikowy, który po sobie zostawił: panteonik na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.11.2021 22:50
Źródło: Tygodnik Solidarność