Myślała, że oczarowała gwiazdę azjatyckiego kina. Potem uwierzyła w agenta FBI i oficera SWAT. Straciła 90 tys. zł

34-letnia zabrzanka uwierzyła, że nawiązał z nią kontakt poprzez internet i wręcz zakochał się w niej znany aktor z Korei Południowej. Rzekomy celebryta zapowiadał nawet osobisty przyjazd do Polski na urodziny kobiety, jednakże pod warunkiem opłacenia przez nią kosztów podróży i zatrudnienia dwóch ochroniarzy. Zachwycona perspektywą związku z tak światowym człowiekiem zaciągnęła kredyt w wysokości 80 tysięcy złotych, który wpłaciła w podany przez oszustów sposób z wykorzystaniem zdalnych narzędzi finansowych. Gdy w końcu zabrzanka otrzeźwiała i zerwała kontakt z „aktorem”, nagle przez internet skontaktował się z nią człowiek podający się za agenta amerykańskiego FBI, który zaoferował pomoc w namierzeniu oszustwa. Oczywiście i on wyciągnął od kobiety kolejne 10 tysięcy złotych. Niestety i ta historia niczego nie nauczyła 34-latki, bo za chwilę uwierzyła, że na trop fałszywego aktora oraz nieprawdziwego agenta FBI wpadła… antyterrorystyczna grupa SWAT. I znów kobieta zapłaciła oszustom kolejne tysiąc złotych. Dopiero wówczas – kompletnie zrozpaczona i załamana – zgłosiła się do komendy zabrzańskiej policji. Niestety, szanse na odzyskanie jej majątku są znikome. Do nieujawnionych dotąd szczegółów tej sprawy dotarł lokalny „Głos Zabrza i Rudy Śląskiej” oraz TS.
 Myślała, że oczarowała gwiazdę azjatyckiego kina. Potem uwierzyła w agenta FBI i oficera SWAT. Straciła 90 tys. zł
/ foto: fb/LeeMinHo FanCLub

– Oszuści działający metodą „oszustwa nigeryjskiego” tworzą fikcyjne opowieści tak, aby ofiara myślała, że spełniają się jej życiowe marzenia. Perspektywa związania się ze światowym człowiekiem i wyrwania się z szarej rzeczywistości, jak widać na tym przypadku, bywa bardzo kusząca i ogranicza w pewnym stopniu racjonalne myślenie. A przy tym oszust stara się zbudować bliską relację ze swoją ofiarą i często są to relacje intymne, przy wykorzystaniu bardzo konkretnych technik psychomanipulacji – mówi Sebastian Bijok, rzecznik prasowy zabrzańskiej policji.

Jak precyzuje, w pierwszej fazie oszustwa przestępca stara się zbudować jak największą więź emocjonalną ze swoją ofiarą i wzbudzić w niej nadzieje, iż ta relacja może rozwinąć się w coś poważnego. 
– Kiedy oszust wyczuje, że udało mu się zbudować relację opartą na emocjach, wtedy zaczyna sprawdzać, czy uda mu się wyciągnąć od ofiary pieniądze. Na początku są to małe kwoty, jednak z czasem robią się coraz większe – dodaje Bijok.

Oczarowana gwiazda?

Podobnie było w przypadku 34-letniej zabrzanki, która od blisko pół roku korespondowała w internecie z mężczyzną podającym się za południowokoreańskiego aktora Lee Min-ho. Zaczęło się niewinnie, ot, zwykłe rozmowy towarzyskie na odległość: najpierw za pośrednictwem Twittera, a z czasem przeniosły się na inne komunikatory. Po uświadomieniu kobiety, jak popularnym i światowym jest celebrytą, „aktor” wyraźnie dawał do zrozumienia, że zauroczyła go zabrzanka. Dlatego też i ona z czasem zaczęła się zakochiwać w niezwykle przystojnym rówieśniku. Była tak bardzo zauroczona swym partnerem, iż – niestety – według naszych nieoficjalnych ustaleń na jego prośbę zaczęła mu wysyłać swe intymne zdjęcia. 

– Pozyskanie przez oszustów takich intymnych zdjęć ma kluczowe znaczenie w psychologicznym rozpracowywaniu ofiar. Uruchamia się bowiem w tych ostatnich pewien mechanizm samoobrony: skoro już się zdecydowałam na tak poważny i intymny krok, to nie chciałabym, by się okazało, że mnie oszukano. I kurczowo taka kobieta trzyma się nadziei, iż to wszystko jest prawdziwe. No bo przecież kocham tego człowieka, grają we mnie emocje i nie mogę sobie pozwolić nawet na myśl o tym, że to iluzja wykreowana przez złodziei. A poza tym towarzyszy temu strach, że w przypadku oszustwa mogę być skompromitowana w oczach znajomych i rodziny, a nadto, że intymne zdjęcie może zostać gdzieś opublikowane lub posłużyć do szantażu. Więc taka ofiara kurczowo trzyma się swej nadziei na szczęśliwe zakończenie i nieracjonalnie odrzuca wszelkie przesłanki mogące wskazywać na oszustwo – opisuje psychologiczne uwarunkowania oszustw nigeryjskich osoba znająca kulisy śledztw i takich przestępstw.

Drogocenna karta, kosztowna podróż

Wróćmy jednak do najnowszej historii. Pierwszą próbą mającą wysondować podatność zabrzanki na wydawanie swoich pieniędzy była niepozorna kwestia zakupu tzw. karty fana owego aktora. Według naszych ustaleń oszust zapewniał, iż taki „gadżet” jest dostępny wyłącznie dla wybranych, ale by wejść do elitarnego klubu, trzeba zapłacić 1000 dolarów. 

– Kobieta uiściła sumę, ale jednak obudził się w niej gen wątpliwości. Poszperała w internecie i odkryła, że taką kartę może nabyć każdy i to za jedyne 20 dolarów. Podzieliła się tą wątpliwością z „aktorem”, ale ten grając na jej uczuciach i emocjach, zrobił małą awanturę i stwierdził, że skoro ona mu nie ufa, to on zrywa z nią znajomość – relacjonuje osoba znająca kulisy śledztwa. 

Niestety, to wystarczyło, by zabrzanka porzuciła drogę krytycznej weryfikacji i powróciła do dawnej narracji. By nie miała zbyt dużo czasu na rozmyślania, „aktor” rzucił propozycję, że dla rozwiania wszelkich wątpliwości i w dowód szczerości uczuć do zabrzanki osobiście przyleci z Korei Południowej na jej urodziny do Polski. Niewiarygodne? Nie dla zakochanej po uszy, samotnej kobiety marzącej o księciu z bajki i wyrwaniu się w świat z szarego, poprzemysłowego miasta… I nie zdziwiło jej nawet to, że zakochana rzekomo gwiazda pławiąca się w luksusach zażyczyła sobie za przylot sponsoringu kobiety w wysokości 80 tys. złotych. Miała to być suma za przelot, hotel i wynajęcie dwóch ochroniarzy, dla zapewnienia pełnego bezpieczeństwa światowej gwieździe. Ponieważ jednak zabrzanka nie miała takich oszczędności, zaciągnęła kredyt w banku.

– Pieniędzy tych nie wpłacała jednak na jakieś konkretne konto bankowe, tylko „aktor” polecił jej wykonywać pewne operacje finansowe przy wykorzystaniu nie takich prostych w obsłudze narzędzi finansowych w internecie. Wielu ludzi miałoby kłopot z obsłużeniem tego typu płatności i operacji, ale zabrzanka – na swoje nieszczęście – doskonale sobie z tym radziła – mówi nasz rozmówca.

Jednak nie od razu wpłaciła całą sumę. Niestety, w tym przypadku, analogicznie jak w innych odmianach oszustwa nigeryjskiego, prowadzona była gra na czas, która miała na celu jak najdłuższe zwodzenie ofiary i wyłudzenie jak największej kwoty pieniędzy. Pojawił się bowiem pomysł nawet dwóch wizyt aktora w Polsce, co w oczywisty sposób windowało rzekome koszty w górę. Natomiast w dowód uznania i miłości „aktor” wysłał na zabrzański adres kobiety pięknie zapakowany pierścionek.

– Kobieta sama zorientowała się po stemplach i wydrukach, iż przesyłka została wysłana z USA, a nie z Korei. Dopiero wówczas nieco ochłonęła, przemyślała sprawę i zdecydowała o zerwaniu kontaktu z celebrytą. Ale policji o niczym nie poinformowała, co doprowadziło ją do kolejnych strat finansowych – mówi nasz rozmówca.

Agent FBI za 10 tys. zł?

Nie minęło bowiem wiele czasu, gdy nieoczekiwanie skontaktował się z tą samą zabrzanką przez internet człowiek podający się za oficera Federalnego Biura Śledczego w Stanach Zjednoczonych. Twierdził, iż jego instytucja jest na tropie międzynarodowej grupy przestępczej i wiedzą, iż kobieta padła ich ofiarą. Zaproponował więc jej pomoc w odzyskaniu utraconych pieniędzy. Zastrzegł przy tym, iż dla zabezpieczenia gotówki należnej zabrzance niezbędne jest wpłacenie przez nią równowartości 10 tys. złotych. Całość miała do niej wrócić po sfinalizowaniu transakcji…

– Niestety i tym raz kobieta dała się nabrać, przekazując kolejne pieniądze oszustowi. Nie był to jednak koniec tej historii, ponieważ na kolejnym portalu społecznościowym do 34-latki zgłosił się tym razem „przedstawiciel jednostki SWAT z Wielkiej Brytanii”, który zaoferował swoją pomoc w zamian za przekazanie „drobnej” kwoty pieniędzy, dokładnie tysiąca złotych. Łącznie więc w wyniku działania oszustów kobieta straciła 91 tysięcy złotych. Kiedy wreszcie zorientowała się, że wszystko to było oszustwem, zgłosiła się do policjantów z zabrzańskiej komendy – wyjaśnia rzecznik miejscowej policji.

Jak precyzuje, SWAT nie działa w ogóle w Wielkiej Brytanii, lecz w USA i jest to typowa grupa taktyczno-szturmowa do realizowania akcji na wzór naszych antyterrorystów. Nie zajmuje się ona tropieniem internetowych oszustów.

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, iż stróże prawa mieli poważny problem, by w rozmowie z ofiarą dokładnie ustalić pełne okoliczności przestępstwa. Załamana i upokorzona nie chciała nawet przed policjantami zdradzać wszystkich, zwłaszcza intymnych okoliczności przestępstwa, i wstyd oraz skrępowanie brało górę. Dzięki jednak jej zeznaniom policja może nie tylko wzbogacać wiedzę śledczych od cyberprzestępczości, ale także próbować namierzać takich oszustów, pozorując np. domniemane ofiary. Wszystko to jednak jest bardzo skomplikowane i nie tak oczywiste, jak w przypadku tropienia sprawców bardziej klasycznych przestępstw. Co jednak równie istotne, ujawnianie opinii publicznej mechanizmów wykorzystywanych przez internetowych złodziei może uchronić innych mieszkańców miasta.

Kolejna ofiara

Niestety, 34-letnia kobieta nie jest pierwszą ofiarą oszustwa nigeryjskiego w Zabrzu. Zaledwie w maju policja opisała historię 66-letniej zabrzanki, która również przez pół roku korespondowała przez internet z mężczyzną podającym się z kolei za agenta CIA, czyli Centralnej Agencji Wywiadowczej w USA. Choć nigdy się nie widzieli, to zbudowana relacja pozwoliła oszustowi na przekonanie zabrzanki, aby ta zajęła się rzekomym bardzo wartościowym depozytem przesyłanym potajemnie z Hiszpanii do Polski. 66-latka używając do tego własnych pieniędzy, płaciła za koszty transportu, opłaty celne i inne pojawiające się wydatki związane z odzyskaniem depozytu. Jej „przyjaciel” cały czas zapewniał ją, że wszystkie poniesione koszty zostaną zwrócone. W tym przypadku analogicznie jak w innych odmianach oszustwa nigeryjskiego prowadzona była gra na czas, która miała na celu jak najdłuższe zwodzenie ofiary i wyłudzenie jak największej kwoty pieniędzy. W tamtej historii zabrzanka straciła aż 140 tys. złotych.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe