Grzegorz Gołębiewski: Opozycja traktuje PiS jak pochyłe drzewo
23.05.2017 14:53

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Prawica nie rządzi w Polsce w dialogu z opozycją tylko jest z nią w stanie medialnej wojny, na której to wojnie ma do swojej dyspozycji znacznie mniejsze siły i środki. Musi więc tym bardziej zadbać o to, by każdy przekaz był perfekcyjny, by reagowano natychmiast celnie na każdy "fake news" czy manipulację.
Tragiczna wiadomość z tej nocy o zamachu bombowym w Wielkiej Brytanii ponownie zapełniła serwisy stacji telewizyjnych i Internet, ale żyjemy tu i tutaj, mamy swoją - można powiedzieć - wewnętrzną "wojnę", która przybiera kolejne odsłony, a ostatnia to oczywiście Opole. Dla jednych banał i hej do przodu, na pohybel lewakom i ich gwiazdom, dla drugich narodziny nowego ruchu społecznego, za którym pójdzie wielka fala młodych wyborców - fanów zbuntowanych artystów, tak brutalnie odrzuconych przez Jacka Kurskiego. W przekazie społecznym dotyczącym bojkotu festiwalu nie liczą się żadne fakty ani argumenty oparte na faktach, sprawy nie ratuje też wczorajsze, telewizyjne wystąpienie prezesa TVP. Prawo i Sprawiedliwość i jego pisowska telewizja niszczą wspaniały festiwal, wprowadzają cenzurę, mamy znowu stan wojenny, więc Prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski, w obliczu kneblowania wolności artystycznej, zrywa umowę z TVP, żeby ratować polską piosenkę. W tle słychać o zakusach przejęcia festiwalu przez stacje komercyjne. No dobrze, oni odpalą swój festiwal jesienią, co już zapowiedział Arkadiusz Wiśniewski, my się nie damy i pokażemy polską piosenkę "pisowską" już niebawem w innym mieście. Świat się nie zawali, utrwali się jedynie obraz rządu, który wprowadza w Polsce zamordyzm w kolejnych dziedzinach życia społecznego, utrwali się nie tylko wśród zwolenników PO.
Kiedy tydzień temu pojawiła się w "GW" informacja, że Jacek Kurski zablokował występ Kayah, którą zaprosiła na swój jubileusz Maryla Rodowicz, nie było natychmiastowej oficjalnej reakcji TVP. A jak jej nie było, to temat rozkręcono do granic absurdu w kilkadziesiąt godzin, czyli słynne "po moim trupie" to najprawdziwsza prawda, mamy skandal. A wystarczyłby błyskawiczny komunikat rzecznika TVP, dementujący to kłamstwo, chyba, że było inaczej. Nie zatrzymałoby to zapewne przygotowanej już wcześniej akcji rozwalenia TVP festiwalu w Opolu, bo przecież "wykluczono" jeszcze zespół "Dr Misio". W teledysku tej kapeli bardzo sugestywnie pokazano odpychającego biskupa pakującego do walizek miliony złotych od wiernych, niczym gangstera mafii ściągającego haracze a nie duchownego. Telewizja publiczna ma obowiązek dbać o to, by nie obrażano w niej uczuć religijnych widzów, niezależnie od tego jaką wiarę wyznają, więc zaliczenie teledysku jako "nieemisyjnego" było jak najbardziej uprawnione. Gdyby w zbliżonej roli wystąpił Żyd, wredny lichwiarz, mielibyśmy na głowie pół świata. Ale to i tak próżne dywagacje, bo przecież naruszono wolność artystyczną, zakneblowano wyrazisty przekaz o pazerności księży. A poza tym, uczucia religijne katolików w Polsce można obrażać do woli.
W tej nadętej historii o Opolu niepokój budzi coś innego: PiS albo nie reaguje wcale na atak, albo reaguje za późno, albo reaguje chaotycznie. To PiS rządzi w Polsce, a opozycji jak to opozycji wolno wszystko. Wolno mówić co się chce, wolno drwić ze wszystkiego co robi rząd, wolno kłamać dzień w dzień. Dodatkowo PiS ma na karku Sorosa, liberalne elity Zachodu i jej media, jednym słowem, ma dookoła prawie samych wrogów i to się nie zmieni tak długo jak długo będzie rządził. Być może Prawo i Sprawiedliwość ma jakiś zespół ekspertów, który analizuje otaczającą nas rzeczywistość, ale nawet jeśli taki zespół istnieje to jest nieudolny. Wołanie o profesjonalny przekaz PiS-u wychodzi od wielu publicystów i blogerów identyfikujących się z tak zwaną prawą stroną. Prawica nie rządzi w Polsce w dialogu z opozycją tylko jest z nią w stanie medialnej wojny, na której to wojnie ma do swojej dyspozycji znacznie mniejsze siły i środki. Musi więc tym bardziej zadbać o to, by każdy przekaz był perfekcyjny, by reagowano natychmiast celnie na każdy "fake news" czy manipulację. Tak się niestety nie dzieje, a jedyną udaną ostatnio ofensywą rządu były cztery pytania do opozycji. Dziś walka z PiS toczy się przede wszystkim w sferze medialnej, bo chodzi o to, kto zapanuje nad emocjami Polaków, nad ich poglądami na rząd i na Prezydenta RP. Póki co, innej drogi jak wygranie wyborów parlamentarnych i prezydenckich do przejęcia władzy w Polsce przez tak zwane elity III RP nie ma. Dlatego powracam na koniec tego tekstu do idei zespołu analitycznego PiS, który będzie odpowiedzialny za monitoring działań opozycji, także tych potencjalnych i planowanych, za jednolity przekaz, za analizę politologiczną i socjologiczną sytuacji w Polsce. Nie po to, żeby ktoś słał SMS-y z przekazem dnia tylko po to, żeby zapobiegać wpadkom, błędom, a realne potknięcia szybko i profesjonalnie naprawiać. Nie ma tego, a przynajmniej takich działań nie widać, co może nie wróży jeszcze porażki Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych wyborach, ale irytuje i to bardzo wielu zwolenników PiS, którzy widzą, że opozycja coraz częściej traktuje rządzących jak pochyłe drzewo.
Kiedy tydzień temu pojawiła się w "GW" informacja, że Jacek Kurski zablokował występ Kayah, którą zaprosiła na swój jubileusz Maryla Rodowicz, nie było natychmiastowej oficjalnej reakcji TVP. A jak jej nie było, to temat rozkręcono do granic absurdu w kilkadziesiąt godzin, czyli słynne "po moim trupie" to najprawdziwsza prawda, mamy skandal. A wystarczyłby błyskawiczny komunikat rzecznika TVP, dementujący to kłamstwo, chyba, że było inaczej. Nie zatrzymałoby to zapewne przygotowanej już wcześniej akcji rozwalenia TVP festiwalu w Opolu, bo przecież "wykluczono" jeszcze zespół "Dr Misio". W teledysku tej kapeli bardzo sugestywnie pokazano odpychającego biskupa pakującego do walizek miliony złotych od wiernych, niczym gangstera mafii ściągającego haracze a nie duchownego. Telewizja publiczna ma obowiązek dbać o to, by nie obrażano w niej uczuć religijnych widzów, niezależnie od tego jaką wiarę wyznają, więc zaliczenie teledysku jako "nieemisyjnego" było jak najbardziej uprawnione. Gdyby w zbliżonej roli wystąpił Żyd, wredny lichwiarz, mielibyśmy na głowie pół świata. Ale to i tak próżne dywagacje, bo przecież naruszono wolność artystyczną, zakneblowano wyrazisty przekaz o pazerności księży. A poza tym, uczucia religijne katolików w Polsce można obrażać do woli.
W tej nadętej historii o Opolu niepokój budzi coś innego: PiS albo nie reaguje wcale na atak, albo reaguje za późno, albo reaguje chaotycznie. To PiS rządzi w Polsce, a opozycji jak to opozycji wolno wszystko. Wolno mówić co się chce, wolno drwić ze wszystkiego co robi rząd, wolno kłamać dzień w dzień. Dodatkowo PiS ma na karku Sorosa, liberalne elity Zachodu i jej media, jednym słowem, ma dookoła prawie samych wrogów i to się nie zmieni tak długo jak długo będzie rządził. Być może Prawo i Sprawiedliwość ma jakiś zespół ekspertów, który analizuje otaczającą nas rzeczywistość, ale nawet jeśli taki zespół istnieje to jest nieudolny. Wołanie o profesjonalny przekaz PiS-u wychodzi od wielu publicystów i blogerów identyfikujących się z tak zwaną prawą stroną. Prawica nie rządzi w Polsce w dialogu z opozycją tylko jest z nią w stanie medialnej wojny, na której to wojnie ma do swojej dyspozycji znacznie mniejsze siły i środki. Musi więc tym bardziej zadbać o to, by każdy przekaz był perfekcyjny, by reagowano natychmiast celnie na każdy "fake news" czy manipulację. Tak się niestety nie dzieje, a jedyną udaną ostatnio ofensywą rządu były cztery pytania do opozycji. Dziś walka z PiS toczy się przede wszystkim w sferze medialnej, bo chodzi o to, kto zapanuje nad emocjami Polaków, nad ich poglądami na rząd i na Prezydenta RP. Póki co, innej drogi jak wygranie wyborów parlamentarnych i prezydenckich do przejęcia władzy w Polsce przez tak zwane elity III RP nie ma. Dlatego powracam na koniec tego tekstu do idei zespołu analitycznego PiS, który będzie odpowiedzialny za monitoring działań opozycji, także tych potencjalnych i planowanych, za jednolity przekaz, za analizę politologiczną i socjologiczną sytuacji w Polsce. Nie po to, żeby ktoś słał SMS-y z przekazem dnia tylko po to, żeby zapobiegać wpadkom, błędom, a realne potknięcia szybko i profesjonalnie naprawiać. Nie ma tego, a przynajmniej takich działań nie widać, co może nie wróży jeszcze porażki Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych wyborach, ale irytuje i to bardzo wielu zwolenników PiS, którzy widzą, że opozycja coraz częściej traktuje rządzących jak pochyłe drzewo.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 23.05.2017 14:53
Grzegorz Braun w rządzie Czarnka? Kandydat PiS na premiera odpowiada
08.03.2026 11:28

Komentarzy: 0
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek powiedział w niedzielę, że nie ma możliwości, by w jego rządzie znalazł się Grzegorz Braun (Konfederacja Korony Polskiej). Ocenił, że Braun nie nadaje się do jakiegokolwiek rządu. W deklaracje te nie wierzą politycy rządzącej koalicji.
Czytaj więcej
Tagesschau: „Narracja Czarnka jest antyniemiecka”. Zaskakująca reakcja niemieckiego internauty
08.03.2026 11:11

Komentarzy: 0
Portal Tagesschau odnotował sobotnią konwencję Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, podczas której prezes PiS Jarosław Kaczyński przedstawił prof. Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. Reakcja niemieckiego internauty może zaskakiwać władze w Berlinie.
Czytaj więcej
Ostre starcie Beaty Kempy z Radosławem Sikorskim. „Zrobiliście kobietom Afganistan”
08.03.2026 10:16

Komentarzy: 0
Do ostrej wymiany zdań doszło na platformie X między ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim (KO) a europoseł Beatą Kempą (PiS). Wszystko zaczęło się od wpisu szefa MSZ na temat prof. Przemysława Czarnka.
Czytaj więcej
Przemysław Czarnek kandydatem na premiera. Jest decyzja Komitetu Politycznego PiS
07.03.2026 17:15
Przemysław Czarnek: Mam być maszynistą, a prezes Kaczyński kierownikiem pociągu
07.03.2026 15:31

Komentarzy: 0
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek podkreślił w sobotę w Krakowie, że partia wsiada do znakomicie naoliwionego pociągu szybkich prędkości, po to, żeby wybrać dla Polski. Dodał, że ma być maszynistą tego pociągu, a prezes Jarosław Kaczyński kierownikiem.
Czytaj więcej
