Gdynia – miasto symboliczne, kluczowe dla polskiej wolności i niepodległości, często niezauważone

W opisie historii Solidarności Gdynia – od czasów II RP miasto symboliczne, ale też realnie kluczowe dla polskiej wolności i niepodległości – najczęściej pozostaje niezauważona, jak młodsza siostra większego Gdańska. Niesłusznie.
Pierwszym politykiem z najwyższej półki, który dostrzegł rolę Gdyni, był prezydent RP Andrzej Duda. W lutym 2016 r., podczas uroczystości 90-lecia miasta, określił Gdynię mianem "kolebki Solidarności". I rzeczywiście, chociaż polityczny i społeczny ciężar wydarzeń z sierpnia 1980 roku zogniskował się w największym stopniu w Stoczni Gdańskiej, to w gdyńskiej Stoczni im. Komuny Paryskiej po raz pierwszy padł postulat utworzenia niezależnych związków zawodowych.
Gdyńscy komunardzi
Początki gdyńskiej Solidarności są wyjątkowe. O ile w Gdańsku zarówno Anna Walentynowicz, jak i Lech Wałęsa byli doskonale znani stoczniowcom, o tyle w Stoczni im. Komuny Paryskiej liderem i trybunem strajku został zaledwie 21-letni chłopak, który pracował w niej… dopiero drugi dzień. Mowa o Andrzeju Kołodzieju, który na Pomorze przyjechał zaledwie kilka lat wcześniej z Bieszczadów. Pracował w Stoczni Gdańskiej, skąd został zwolniony za działalność w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża. Jego zatrudnienie w stoczni w Gdyni było częścią planu WZZ rozszerzenia wpływów w trójmiejskim środowisku robotniczym. Gdy 14 sierpnia 1980 r. wybuchł strajk w gdańskim "Leninie", Kołodziej w sąsiedniej Gdyni akurat załatwiał formalności związane z przyjęciem do pracy. Po południu pojechał do gdańskiej stoczni. Po rozmowach z liderami strajku rankiem 15 sierpnia pojechał do Stoczni im. Komuny Paryskiej. Już nie do pracy, a po to, by wywołać strajk solidarnościowy. Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, młody i nieznany gdyńskim stoczniowcom Kołodziej podołał zadaniu. Przekonał także protestujących, aby nie wychodzić na ulice. Sam zamykał stoczniowe bramy.
Kołodziej pracował na wydziale K-3. Drugie, niezależne ognisko protestu znajdowało się na największym stoczniowym wydziale K-2, a jednym z jego liderów był Roman Stegart. Ta grupa rankiem 15 sierpnia także wiedziała już o rozpoczęciu protestu przez gdańskich stoczniowców.
Już pierwszego dnia strajku, kilkanaście godzin szybciej niż MKS w Gdańsku, komitet strajkowy w gdyńskiej stoczni opublikował listę 17 postulatów. Pierwszy z nich dotyczył rozwiązania istniejących związków zawodowych i powołania nowych, "niezależnych i wolnych", jak mówił postulat. Charakterystyczne, że słowo "niezależne" zostało później włączonej do pełnej nazwy Solidarności.
Oczywiście strajkujący w obu trójmiejskich stoczniach współpracowali, a gdyński komitet strajkowy, mimo rozważań o pewnej samodzielności, podporządkował się Międzyzakładowemu Komitetowi Strajkowemu w Stoczni Gdańskiej. Gdynianie mają prawo być dumni, bo większość z 17 żądań "komunardów" znalazła się na liście 21 postulatów sformułowanych przez MKS. Andrzej Kołodziej został wiceprzewodniczący komitetu, a kilkanaście dni później, 31 sierpnia 1980 r., został jednym z sygnatariuszy Porozumień Gdańskich.
Ważną postacią, która jest kolejnym dowodem na tezę o dużych wpływach gdyńskich komunardów w rodzącym się nowym niezależnym związku zawodowym, był nieżyjący już Andrzej Butkiewicz. Chociaż wcześniej zawodowo związany był z Gdańskiem, w sierpniu 1980 roku znalazł się w Stoczni im. Komuny Paryskiej i tam zorganizował Wolną Drukarnię Stoczni Gdyni. Było to unikalne w tym czasie przedsięwzięcie poligraficzne, zorganizowane w oparciu o przejętą siłą drukarnię stoczni. Andrzej Butkiewicz został później organizatorem drukarni całego Regionu Gdańskiego NSZZ Solidarność.
Kluczowy moment
O tym, że Solidarność przybierze taki kształt, jaki znamy dzisiaj (jednego ogólnopolskiego niezależnego związku zawodowego), zadecydował 17 września 1980 roku. Tego dnia w siedzibie gdańskiego Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego w hotelu Morskim przy ul. Grunwaldzkiej zebrali się przedstawiciele niezależnego ruchu związkowego z całego kraju. Tematem obrad było powołanie jednej organizacji związkowej obejmującej cały kraj, statutu i programu działania do I Kongresu NSZZ. Kluczowym momentem obrad było złożenie wniosku przez radcę prawnego MKZ NSZZ Mazowsza Jana Olszewskiego, aby MKZ w Gdańsku przygotował projekt statutu dla całego NSZZ, na podstawie którego wszystkie komitety założycielskie zarejestrowałyby jeden związek zawodowy. Gdyby zwyciężyły inne koncepcje, powstałyby związki regionalne lub nowe rady zakładowe, które szybko zostałyby spacyfikowane przez komunistyczne władze. Na spotkaniu w Gdańsku 17 września 1980 r. zaakceptowano także nazwę "Solidarność" dla nowego związku, którą zaproponował Karol Modzelewski.
Gdyńskie centrum
W sierpniu 1980 roku Gdynia stała się centrum protestów w zachodniej i południowej części Pomorza Gdańskiego. W pierwszych dniach strajków komitety strajkowe z zakładów pracy z Sopotu, Rumi, Wejherowa i dalszych regionów Kaszub zgłaszali swoje postulatu nie do Stoczni Gdańskiej, tylko do Stoczni im. Komuny Paryskiej. Było to naturalne nie tylko ze względów geograficznych, ale także demograficznych i społecznych. Gdyńskie stocznie i porty od lat były naturalnym rynkiem pracy dla Kaszub. To z Gdyni, "miasta z morza i marzeń", na ten region promieniowała najpierw prawda i pamięć o masakrze robotniczej w grudniu 1970 roku (która właśnie tam miała najbardziej krwawy przebieg), a od 1980 roku idee solidarności i wolności. Symbolem tych silnych więzi społecznych może być postać księdza prałata Hilarego Jastaka, opiekuna rodzin ofiar Grudnia ’70, a później opiekuna strajkujących stoczniowców, nazywanego "Królem Kaszubów". Ale o nim w kolejnej części opowieści o solidarnej Gdyni.
Adam Chmielecki
Gdyńscy komunardzi
Początki gdyńskiej Solidarności są wyjątkowe. O ile w Gdańsku zarówno Anna Walentynowicz, jak i Lech Wałęsa byli doskonale znani stoczniowcom, o tyle w Stoczni im. Komuny Paryskiej liderem i trybunem strajku został zaledwie 21-letni chłopak, który pracował w niej… dopiero drugi dzień. Mowa o Andrzeju Kołodzieju, który na Pomorze przyjechał zaledwie kilka lat wcześniej z Bieszczadów. Pracował w Stoczni Gdańskiej, skąd został zwolniony za działalność w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża. Jego zatrudnienie w stoczni w Gdyni było częścią planu WZZ rozszerzenia wpływów w trójmiejskim środowisku robotniczym. Gdy 14 sierpnia 1980 r. wybuchł strajk w gdańskim "Leninie", Kołodziej w sąsiedniej Gdyni akurat załatwiał formalności związane z przyjęciem do pracy. Po południu pojechał do gdańskiej stoczni. Po rozmowach z liderami strajku rankiem 15 sierpnia pojechał do Stoczni im. Komuny Paryskiej. Już nie do pracy, a po to, by wywołać strajk solidarnościowy. Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, młody i nieznany gdyńskim stoczniowcom Kołodziej podołał zadaniu. Przekonał także protestujących, aby nie wychodzić na ulice. Sam zamykał stoczniowe bramy.
Kołodziej pracował na wydziale K-3. Drugie, niezależne ognisko protestu znajdowało się na największym stoczniowym wydziale K-2, a jednym z jego liderów był Roman Stegart. Ta grupa rankiem 15 sierpnia także wiedziała już o rozpoczęciu protestu przez gdańskich stoczniowców.
Już pierwszego dnia strajku, kilkanaście godzin szybciej niż MKS w Gdańsku, komitet strajkowy w gdyńskiej stoczni opublikował listę 17 postulatów. Pierwszy z nich dotyczył rozwiązania istniejących związków zawodowych i powołania nowych, "niezależnych i wolnych", jak mówił postulat. Charakterystyczne, że słowo "niezależne" zostało później włączonej do pełnej nazwy Solidarności.
Oczywiście strajkujący w obu trójmiejskich stoczniach współpracowali, a gdyński komitet strajkowy, mimo rozważań o pewnej samodzielności, podporządkował się Międzyzakładowemu Komitetowi Strajkowemu w Stoczni Gdańskiej. Gdynianie mają prawo być dumni, bo większość z 17 żądań "komunardów" znalazła się na liście 21 postulatów sformułowanych przez MKS. Andrzej Kołodziej został wiceprzewodniczący komitetu, a kilkanaście dni później, 31 sierpnia 1980 r., został jednym z sygnatariuszy Porozumień Gdańskich.
Ważną postacią, która jest kolejnym dowodem na tezę o dużych wpływach gdyńskich komunardów w rodzącym się nowym niezależnym związku zawodowym, był nieżyjący już Andrzej Butkiewicz. Chociaż wcześniej zawodowo związany był z Gdańskiem, w sierpniu 1980 roku znalazł się w Stoczni im. Komuny Paryskiej i tam zorganizował Wolną Drukarnię Stoczni Gdyni. Było to unikalne w tym czasie przedsięwzięcie poligraficzne, zorganizowane w oparciu o przejętą siłą drukarnię stoczni. Andrzej Butkiewicz został później organizatorem drukarni całego Regionu Gdańskiego NSZZ Solidarność.
Kluczowy moment
O tym, że Solidarność przybierze taki kształt, jaki znamy dzisiaj (jednego ogólnopolskiego niezależnego związku zawodowego), zadecydował 17 września 1980 roku. Tego dnia w siedzibie gdańskiego Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego w hotelu Morskim przy ul. Grunwaldzkiej zebrali się przedstawiciele niezależnego ruchu związkowego z całego kraju. Tematem obrad było powołanie jednej organizacji związkowej obejmującej cały kraj, statutu i programu działania do I Kongresu NSZZ. Kluczowym momentem obrad było złożenie wniosku przez radcę prawnego MKZ NSZZ Mazowsza Jana Olszewskiego, aby MKZ w Gdańsku przygotował projekt statutu dla całego NSZZ, na podstawie którego wszystkie komitety założycielskie zarejestrowałyby jeden związek zawodowy. Gdyby zwyciężyły inne koncepcje, powstałyby związki regionalne lub nowe rady zakładowe, które szybko zostałyby spacyfikowane przez komunistyczne władze. Na spotkaniu w Gdańsku 17 września 1980 r. zaakceptowano także nazwę "Solidarność" dla nowego związku, którą zaproponował Karol Modzelewski.
Gdyńskie centrum
W sierpniu 1980 roku Gdynia stała się centrum protestów w zachodniej i południowej części Pomorza Gdańskiego. W pierwszych dniach strajków komitety strajkowe z zakładów pracy z Sopotu, Rumi, Wejherowa i dalszych regionów Kaszub zgłaszali swoje postulatu nie do Stoczni Gdańskiej, tylko do Stoczni im. Komuny Paryskiej. Było to naturalne nie tylko ze względów geograficznych, ale także demograficznych i społecznych. Gdyńskie stocznie i porty od lat były naturalnym rynkiem pracy dla Kaszub. To z Gdyni, "miasta z morza i marzeń", na ten region promieniowała najpierw prawda i pamięć o masakrze robotniczej w grudniu 1970 roku (która właśnie tam miała najbardziej krwawy przebieg), a od 1980 roku idee solidarności i wolności. Symbolem tych silnych więzi społecznych może być postać księdza prałata Hilarego Jastaka, opiekuna rodzin ofiar Grudnia ’70, a później opiekuna strajkujących stoczniowców, nazywanego "Królem Kaszubów". Ale o nim w kolejnej części opowieści o solidarnej Gdyni.
Adam Chmielecki

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 23.09.2016 15:37
Komentarze
Dzięki związkom udało się ograniczyć skalę zwolnień w Walcowni Metali Dziedzice
21.07.2026 21:35

Komentarzy: 1
Zarząd Walcowni Metali Dziedzice i działające w spółce związki zawodowe, w tym NSZZ "Solidarność", zawarły porozumienie w sprawie zasad zwolnień grupowych w zakładzie. Skalę redukcji zatrudnienia udało się ograniczyć o 25 proc.
Czytaj więcej
"Koniec pozorowanego dialogu w Grupie Azoty". Ważny komunikat
07.07.2026 08:50

Komentarzy: 0
W środę, 1 lipca, odbyło się spotkanie przedstawicieli NSZZ „Solidarność” działających w kluczowych spółkach Grupy Azoty: Kędzierzyn, Police, Puławy, Siarkopol, Tarnów. Związkowcy alarmują, że w Grupie Azoty systematycznie ograniczana jest możliwość prowadzenia normalnej działalności związkowej. Przedstawiciele załogi są marginalizowani, a zamiast partnerskich relacji zarząd stosuje politykę faktów dokonanych.
Czytaj więcej
Jak Sala BHP ocaliła tożsamość Stoczni Gdańskiej
02.07.2026 11:02

Komentarzy: 1
Przez dekady była świadkiem ciężkiej, stoczniowej pracy, by w sierpniu 1980 roku stać się areną wydarzeń, które zmieniły bieg historii Polski, a może nawet całej Europy. Choć krajobraz wokół Młodego Miasta dynamicznie się zmienia, historyczna Sala BHP Stoczni Gdańskiej niezmiennie trwa jako depozytariusz naszej narodowej pamięci. Jak dawny magazyn torped stał się żywym muzeum i dlaczego to właśnie tutaj bije serce Solidarności?
Czytaj więcej
46 lat temu w WSK PZL Mielec wybuchł strajk, który zmienił historię
02.07.2026 10:10

Komentarzy: 0
1 lipca 1980 roku w zakładach WSK PZL Mielec wybuchł strajk, który zapoczątkował lawinę protestów przeciwko władzy komunistycznej w Polsce. Mielecka Solidarność upamiętniła tamten zryw.
Czytaj więcej
Dziennikarze Tysol.pl laureatami nagród SDP
23.06.2026 21:58

Komentarzy: 0
Dziennikarze portalu Tysol.pl Aleksanda Fedorska i Piotr Tomczyk zostali wyróżnieni przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich - Oddział Wielkopolski i Lubuski za teksty, które ukazały się na naszym portalu. Podczas uroczystej gali przyznana została również Nagroda dla Młodych Dziennikarzy im. Wojciecha Cieślewicza ufundowana przez Zarząd Regionu Wielkopolska NSZZ „Solidarność".
Czytaj więcej