Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Tomasz Terlikowski: Nie odrzucać. Rozróżniać i akceptować!

05.12.2021 20:16
Prawosławny arcybiskup Aten Ieronymos i Papież Franiszek
Źródło: EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT HANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALES Dostawca: PAP/EPA
Komentarzy: 0
Wizyta Franciszka w Grecji to nie tylko okazja, by budować i umacniać relacje z prawosławnymi, nie tylko szansa, by jeszcze raz wypowiedzieć niezwykle mocne słowa dotyczące migrantów, ale także, by przypomnieć, na czym polega prawdziwa ewangelizacja.

Ostatnie dni w życiu Kościoła były niezwykle dynamiczne. Papież nie tylko spotykał się z prawosławnymi hierarchami z Cypru i Grecji, nie tylko wspierał migrantów i uchodźców, ale także - co nie bez znaczenia - przypominał, na czym polega prawdziwa ewangelizacja. Ta ostatnia nie jest i nie może być odrzuceniem wszystkiego, co zastajemy w kulturze, nie jest i nie może być wyłącznie potępianiem i krytykowaniem inności (w tym także innej religijności). Taka droga nie służy głoszeniu Ewangelii, nie przyczynia się do jej przyjmowania.

A żeby to lepiej pokazać, Franciszek odwołuje się do przykładu św. Pawła na Areopagu. Apostoł pogan odwołuje się w czasie głoszenia w Atenach do religijności naturalnej ludzi, do których się zwraca. I właśnie takiej postawy potrzebujemy - zdaniem Franciszka - my współcześni chrześcijanie. "Jest to wewnętrzna dyspozycja niezbędna do ewangelizacji: nie chcieć zajmować przestrzeni i życia drugiego człowieka, ale zasiać dobrą nowinę w glebie jego życia, ucząc się przede wszystkim akceptowania i rozpoznawania ziarna, które Bóg zasiał w jego sercu jeszcze przed naszym przybyciem. Pamiętajmy: Bóg zawsze poprzedza nasz zasiew. Ewangelizować nie znaczy napełniać pusty zbiornik, lecz przede wszystkim wydobywać na światło dzienne to, co Bóg już zaczął realizować. I to jest właśnie ta niezwykła pedagogia, jaką Apostoł wykazał się przed ateńczykami. Nie mówi im: "wszystko robicie źle" lub "teraz nauczę was prawdy", lecz zaczyna od akceptacji ich ducha religijnego: "Mężowie ateńscy… widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: «Nieznanemu Bogu»" (Dz 17, 22-23). Apostoł uznaje godność swoich rozmówców i akceptuje ich wrażliwość religijną" - mówił Ojciec święty.

Jak te słowa mają się do naszej współczesności? Odpowiedź jest, jak sądzę, dość oczywista. Wcale nie chodzi tylko o akceptowanie i szukanie fundamentów do głoszenia w innych religiach, ale także w życiu ludzi świeckich i niewierzących. Wsłuchanie się w ich życie, dostrzeżenie tego, co dobre w radykalnej laicyzacji, w sekularyzacji, w życiu ludzi dalekich od Kościoła, i odwołanie się do tego w ewangelizacji jest jedyną drogą. Odrzucenie wszystkiego, potępienie i brak jakiegokolwiek rozróżniania nie jest - co trzeba mocno podkreślić - drogą głoszenia Ewangelii, która nie jest nowiną potępienia, ale Dobrą Nowiną, a do tego jest otwarta na wszelkie ziarna prawdy rozsiane także w innych systemach religijnych czy świeckich.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.12.2021 20:16
Źródło: Tysol.pl