Kandydatura Polaka miała wywołać poruszenie w UE. Istnieją obawy, że stworzy „bastion antyliberalizmu”

Politico napisało w poniedziałek, że "niektórzy urzędnicy Komisji i unijni dyplomaci twierdzą, że mianowanie Andrzeja Sadosia na stanowisko najwyższego urzędnika w departamencie Dyrekcja Generalna ds. Europejskiej Polityki Sąsiedztwa i Negocjacji w sprawie Rozszerzenia (DG NEAR), byłoby błędnym przesłaniem do krajów Bałkanów Zachodnich, które aspirują do członkostwa w Unii i którym Bruksela poleciła przyjąć wysokie standardy demokratyczne".
Zdaniem Politico, kandydatura Sadosia "wywołała reakcję dyplomatów i urzędników, którzy obawiają się, że departament zajmujący się sąsiadami bloku (UE - PAP) stanie się bastionem antyliberalizmu w Komisji Europejskiej". Politico nie podaje, o jakich urzędników i dyplomatów chodzi.
Komisja Europejska pytana o tę sprawę w poniedziałek przekazała, że nie ma żadnego komentarza w sprawie procesu rekrutacji na stanowiska. "Proces trwa" - zaznaczył rzecznik KE Balazs Ujvari.
Ambasador Sadoś - jak podaje Politico - odmówił potwierdzenia lub zaprzeczenia, że jest kandydatem na stanowisko. Jednak podkreślił, że ambasadorzy często znajdują pracę po upływie kadencji w Brukseli, a Polska jest niedoreprezentowana na wyższych stanowiskach w instytucjach europejskich.
"Nie widzę konfliktu interesów w obecności doświadczonych urzędników polskiej administracji w instytucjach europejskich" - powiedział polski ambasador, cytowany przez Politico.
"Polscy urzędnicy, spełniający określone kryteria, mają takie samo prawo do ubiegania się o urzędy w administracji UE, jak obywatele innych państw członkowskich" - oświadczył Sadoś dodając, że europejska polityka sąsiedztwa i proces rozszerzenia są "kluczowe" dla Polski.
Pod adresem polskiego ambasadora pada w artykule zarzut, że będąc wieloletnim urzędnikiem, który od lat 90. pracuje w polskim MSZ "jest powszechnie postrzegany jako lojalny sojusznik rządzącej w Polsce partii Prawo i Sprawiedliwość".
Sadoś odpiera te zarzuty. "Każdy ambasador w UE, tak jak każdy ambasador w każdym kraju, w każdej instytucji międzynarodowej, reprezentuje swój kraj, rząd i postępuje zgodnie z określonymi instrukcjami" - wskazał.
Pytany o sprawę przez PAP Sadoś powiedział, że trudno mu komentować anonimowe wypowiedzi z artykułu. "Mogę jedynie powtórzyć: Polska jest niedoreprezentowana na wszystkich szczeblach w Komisji, szczególnie najwyższych i nasi urzędnicy mają identyczne prawo do ubiegania się o nominacje, jak obywatele pozostałych państw członkowskich" - wskazał.
"Od 25 lat pracuję w polskiej dyplomacji, należę do grupy Stałych Przedstawicieli z najdłuższym stażem w służbie zagranicznej, nie dostrzegam, by moi odpowiednicy nie reprezentowali lojalnie interesów swoich stolic w ramach naszych prac w Brukseli. Polska należy do państw najbardziej zdecydowanie wspierających aspiracje państw Bałkanów Zachodnich, ale również Ukrainy, Gruzji i Mołdawii. Decyzje w procesie rozszerzenia i w negocjacjach akcesyjnych zapadają jednomyślnie i Polska, wspólnie z pozostałymi państwami członkowskimi określa wysokie standardy związane z praworządnością, demokratyzacją, zwalczaniem korupcji etc. Wszystkie państwa członkowskie i unijne instytucje mówią jednym głosem. Dyrektor Generalny każdej z dyrekcji realizuje swoje zadania w ramach określonych procedur, programu pracy Komisji, planów strategicznych, zarządzania etc." - przekazał PAP ambasador.
Jak dodał, Polska należy do największych państw członkowskich i mimo 18 letniej (za niespełna cztery miesiące) obecności w UE, jest najbardziej niedoreprezentowanym państwem na wszystkich szczeblach, a szczególnie na najwyższych, dyrektorów generalnych.
"Uważam, że polscy urzędnicy, którzy przeszli z naszej administracji rządowej do instytucji europejskich bardzo dobrze realizują zadania, w interesie UE, Polski i innych państw członkowskich. Nie widzę konfliktu interesów w obecności urzędników z doświadczeniem z administracji rządowej RP w instytucjach europejskich" - wskazał Sadoś.
Poprzedni dyrektor generalny DG NEAR, a obecnie szef delegacji Komisji Europejskiej w Szwecji, przed objęciem funkcji w KE był Stałym Przedstawicielem Szwecji przy UE.
DG NEAR odpowiada za unijną politykę sąsiedztwa i proces rozszerzenia, relacje m.in. z państwami Partnerstwa Wschodniego, Bałkanów Zachodnich, Turcją, państwami Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. (PAP)
Komentarze
Do ośmiu lat więzienia dla urzędników. Sejm debatował nad projektem Bąkiewicza

UE ogłasza przetarg na budowę gigafabryk AI. Polska wśród zainteresowanych państw

UE przedłuża ochronę Ukraińców do 2028 r. Nowe ograniczenia dla części mężczyzn

Francja i Hiszpania walczą z pożarami. Upały sprzyjają rozprzestrzenianiu się ognia

Sikorski o wniosku prezydenta: Świat eurofoba
