[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Opluć „Lalusia”
![[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Opluć „Lalusia”](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/b52d8f2d-4dca-4131-b266-4da9520feab7/pluzanski.jpg?p=article_hero_mobile)
Dwa miesiące później poznałem Marka, syna "Lalusia". Lecieliśmy razem na spotkanie z Polakami w Hamburgu. Na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie wpadliśmy sobie w ramiona. Marek skomentował to krótko, w swoim stylu: "Przecież my z jednej gliny ulepieni". W jednej chwili zostaliśmy przyjaciółmi.
W powietrzu uświadomiłem sobie, że komuna miała dla rodziny Franczaków całkiem inny plan. "Kadrowy bandyta" zamordowany, a "bandycka rodzina" na zawsze wyklęta. A tu proszę - syn "Lalusia" leci samolotem do Niemiec, a ja z nim. I pomyślałem, że jest sprawiedliwość na tym świecie.
Przez całą podróż rozmawialiśmy, tzn. ja pytałem Marka o szczegóły życiorysu jego ojca, także o to, kto go zakapował i jak wyglądały ostatnie chwile życia "Lalusia". Marek obszernie odpowiadał.
Ja z kolei opowiedziałem Markowi, że poznałem jego mamę, kiedy chyba jako pierwszy dziennikarz dotarłem do niej jeszcze w latach 90. Nie było to trudne. W dokumentach z esbeckiej obławy była mowa o Majdanie Kozic Górnych na Lubelszczyźnie jako o miejscu śmierci. Wiadomo było również, że przez te wszystkie powojenne lata "Laluś" ukrywał się w okolicy - dzięki wielu gospodarzom - bo to były jego rodzinne strony.
Wtedy Danuta Mazur - konspiracyjna narzeczona Franczaka - nie była zbyt rozmowna. Trudno się dziwić, przez te lata upokorzeń - najpierw za życia "Lalusia", kiedy mogli się spotykać potajemnie, a Marka pokazała jego ojcu tylko raz, wynosząc berbecia w zboże. Ale lepiej nie było po śmierci ukochanego, gdy musiała kłamać, że nie wie, z kim ma to dziecko.
Bardziej wylewna była siostra "Lalusia" - Czesława Kasprzak, która opowiadała mi, kto zadenuncjował Józka (wtedy jeszcze w okolicy obowiązywała esbecka wersja, że Franczaka wydał gospodarz Józef Beć; dopiero po latach okazało się, że to Kazimierz Mazur - TW "Michał"). Jednak najbardziej wstrząsnęła mną relacja pani Czesławy o tym, co stało się po śmierci Józka 21 października 1963 r. Jak to niektórzy sąsiedzi kopali zamordowanego, śmiejąc się, czy nie chce papierosa, czy jabłka. I jak rodzina, po informacji od grabarzy, pojechała na cmentarz unicki w Lublinie, gdzie rozkopano dół i przerażonym oczom ukazało się ciało Józka bez głowy. Bo prokurator nakazał "zdjęcie głowy ze zwłok".
Dalszy ciąg znieważania "Lalusia" to ostatnie lata. W lipcu 2020 r. w Majdanie Kozic Górnych "nieznani sprawcy" zniszczyli metalowy krzyż upamiętniający miejsce śmierci partyzanta. A 1 marca 2021 r., w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, student UJ Franciszek Vetulani napluł na pomnik Józefa Franczaka i Zygmunta Szendzielarza w krakowskim Parku Jordana. Teraz usłyszał zarzuty.
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Schnepf w obławie augustowskiej

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Zbrodnie znane, nieosądzone

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Legalni prezydenci Rzeczypospolitej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Niewinni Ciastoń i Płatek

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Największe zwycięstwo Żołnierzy Wyklętych

