Szukaj
Konto

Rośnie napięcie na Ukrainie. Wall Street Journal przypomina prorocze słowa Lecha Kaczyńskiego

12.02.2022 10:37
Lech Kaczyński
Źródło: fot. Tomasz Gutry / Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
– Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę – mówił w 2008 roku tragicznie zmarły prezydent Lech Kaczyński. Dziś jego słowa przypomina amerykański „Wall Street Journal”.

13 sierpnia 2008 roku w stolicy Gruzji Tbilisi, prezydent Polski Lech Kaczyński wygłosił pamiętne przemówienie, w którym podkreślił, że Gruzini mogą liczyć na pełną solidarność Polski.

- Jesteśmy tutaj, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także sąsiedzi ze wschodu, pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy: nie! Ten kraj to Rosja. (...) Gdy zainicjowałem ten przyjazd, niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo środkowa Europa ma odważnych przywódców. (...) I też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę - mówił wówczas Lech Kaczyński.

WSJ przypomina

Słowa tragicznie zmarłego prezydenta są cytowane przez dzisiejszy "Wall Street Journal", który podkreśla, że przemówienie Lecha Kaczyńskiego "wróciło" już w 2014 r., kiedy to Władimir Putin ruszył na Ukrainę. "Tamta wojna, w której dotąd zginęło kilkanaście tysięcy osób, nigdy się nie zakończyła" - zauważono. Europejski korespondent WSJ podkreśla, że ostrzeżenie polskiego prezydenta z Tbilisi pozostaje aktualne. Krytykuje także niektóre zachodnie kraje, które apel Warszawy o solidarność z Ukrainą, postrzegają jako panikę.

"Nierówna reakcja Niemiec okazała się szczególną przeszkodą. Choć niemieccy urzędnicy często wypowiadają właściwe słowa, ich działania budzą niepokój u wschodnich sojuszników" - pisze "Wall Street Journal" i przypomina niedawną decyzję niemieckiego rządu o odmowie eksportu broni na Ukrainę oraz zaoferowanie "marnych 5 tys. hełmów".

Zwrócono także uwagę na słowa Joe Bidena o "niewielkim wtargnięciu Rosji na Ukrainę": "Sugestia Bidena, że »niewielkie wtargnięcie« może nie doprowadzić do poważnych konsekwencji, zszokowała sojuszników z Europy Środkowej i Wschodniej".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.02.2022 10:37
Źródło: WSJ / tvp.info