Najnowszy numer „Tygodnika Solidarność”: Kombi. Sławomir Łosowski: „Nie dam się zabetonować”

– Każdy w mojej twórczości może znaleźć coś dla siebie. To najważniejszy przekaz słuchany przez miliony osób. Są w nim zawarte wszelkie ważne dla mnie tematy i spostrzeżenia, jest to, co mi gra w sercu. Nasza muzyka jest też różnorodna, ma różne barwy i odcienie. Robimy osobistą i prawdziwą muzykę – mówi Sławomir Łosowski, muzyk, kompozytor, lider zespołu KOMBI, w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem. Ta właśnie rozmowa jest tematem okładkowym najnowszego numeru „Tygodnika Solidarność”.
 Najnowszy numer „Tygodnika Solidarność”: Kombi. Sławomir Łosowski: „Nie dam się zabetonować”
/ foto. TS

A co jeszcze w rozmowie ze Sławomirem Łosowskim? 

To płyta zespołu o długiej historii, który ceniony jest za to, że gra zawsze co i jak chce, nie ulegając komercyjnym kalkulacjom, dzięki czemu ma rzesze fanów, wpisał się do historii polskiej kultury, a jego muzyka jest nadal słuchana. Dlatego każdy utwór ma odpowiedni dla siebie czas. Dzisiaj „Słodkiego, miłego życia” nie miałoby szans, żeby zostać hitem radiowym, bo to piosenka o długości ponad 5 minut. Skracamy więc nieco tylko single. W piosenkach mamy sola i bardzo ważne fragmenty instrumentalne, dlatego na płycie są zawsze pełne wersje. KOMBI jest zespołem instrumentalno-wokalnym, w programie ma przecież utwory instrumentalne. Nie spełniamy więc wielu warunków, które sztuczna inteligencja, jakieś algorytmy lub niektóre radia wymuszają na zespołach. Według nich muzyka nie powinna powodować zbyt mocnych emocji, aby być tłem jak muzyka w windzie. Ma się łagodnie sączyć, żebyś mógł spokojnie stać w kuchni i smażyć jajecznicę. Natomiast nam zależy na tym, aby przeszkadzała w smażeniu, pobudzała emocje, a przede wszystkim dawała radość

– słyszymy.

Z dr. Tomaszem Pawłuszko, ekspertem Instytutu Sobieskiego ds. polityki zagranicznej i obronności, rozmawia Jakub Pacan. 

– Rosjanie sami zaczynają zadawać pytania, kiedy to mówienie o wielkiej rosyjskiej armii się skończy. Po najeździe na Krym Rosja straciła jedną trzecią swojej gospodarki. Obywatele bardzo zubożeli. Wraz z porażką Janukowycza doszło do upadku frakcji prorosyjskiej na Ukrainie. Dlatego dzisiaj Putin nie jest w stanie wyegzekwować porozumień mińskich. (…) Mieszkańcy Donbasu i Ługańska nie mieli za bardzo wyboru. Zbudowano im nowe państwa, które nigdzie nie są uznawane, poza Rosją. Tożsamość białoruska nie miała okazji się wykształcić, ponieważ rządy Łukaszenki trwają już bardzo długo i są zdecydowanie prorosyjskie. Na Ukrainie mieliśmy kilka przypadków konfliktów po 1990 roku, kiedy zagadnienia etniczne były wyraźnie podniesione przeciw Rosji. Na Białorusi tego nie było. Kiedy czytałem prace ukraińskie powstałe jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych, np. Mykołę Riabczuka, to pisali oni, że są dwie Ukrainy, ta zachodnia, z dziedzictwem Rzeczpospolitej i Austro-Węgier, oraz wschodnia, czyli dziedzictwo caratu. Na Białorusi tego nie ma, nawet kiedy w XVII wieku pojawiła się idea Rzeczpospolitej Trojga Narodów, to miał być podział na Polskę, Litwę i Ukrainę, osobnej Białorusi tutaj nie było. Uważano, że to teren skolonizowany przez Litwę. Ukraina miała już wtedy pewną specyfikę niezależną od Rosji i od Polski. Dzisiaj Rosjanie swoją agresywnością przyczynili się do wzrostu świadomości narodowej Ukraińców w czasach współczesnych. 

Czy czeka nas rewolucja w umowach terminowych? Odpowiada Barbara Michałowska.


Do konsultacji społecznych trafił przygotowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej projekt nowelizacji Kodeksu pracy i niektórych innych ustaw. Okazuje się, że zmiany dla pracowników ujęte w projekcie będą większe, niż się spodziewano. Do sierpnia tego roku Polska musi wdrożyć dwie unijne dyrektywy – w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej oraz w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Dlatego Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej przygotowało nowelizację Kodeksu pracy i niektórych innych ustaw. Jej projekt w ubiegłym tygodniu został skierowany do konsultacji społecznych. Jak wcześniej pisano w założeniach projektu, pierwsza z wyżej wymienionych dyrektyw ustanawia minimalne prawa mające zastosowanie do każdego pracownika w Unii Europejskiej. „Celem dyrektywy jest poprawa warunków pracy poprzez popieranie bardziej przejrzystego i przewidywalnego zatrudnienia, zapewniając równocześnie zdolność adaptacyjną rynku pracy” – napisano w założeniach. 

Teresa Wójcik analizuje możliwość przystąpienia państw skandynawskich do NATO.

Władimir Putin agresywnymi planami, nawet nie chcąc, dopinguje Szwecję i Finlandię, aby pewnego dnia zdecydowały się przystąpić do NATO. Putin chce groźbą wojny zatrzymać poszerzenie Sojuszu na razie na południu. Ale może doczekać się przesunięcia wschodniej flanki NATO na północ. To będzie około 1400 km wspólnej granicy Rosji z Paktem. A zarazem zmiana planu politycznego dla Europy Północnej i Skandynawii. Na szwedzkiej wyspie Gotlandii w połowie stycznia w miasteczku Visby, w porcie i w okolicach lotniska pojawiły się liczne czołgi i uzbrojeni szwedzcy żołnierze. Gotlandia to strategiczny bastion na Morzu Bałtyckim i wrota do Szwecji. Zdaniem ekspertów ze szwedzkiego Instytutu Spraw Zagranicznych, wyspa może się okazać celem rosyjskiej inwazji militarnej. Szwedzki resort obrony zapowiedział w styczniu kilkakrotnie dalszą współpracę i zbliżenie z NATO.
W grudniu prezydent Finlandii Sauli Niinistö powtórzył kilka razy, że jego kraj ma prawo aplikować do NATO, chociaż na razie tego nie planuje. Z drugiej strony Finlandia dotychczas nigdy tak bardzo nie dbała o swoje siły militarne. Wystarczy przypomnieć zamówienie 65 F-35, prawdziwa potęga lotnicza nie tylko w fińskiej, także (a raczej zwłaszcza) rosyjskiej perspektywie. Trzeba dostrzec twardy fakt. Szwecja oraz Finlandia, dotychczas neutralne państwa, stanęły wobec rosyjskiego wojennego zagrożenia. Rosnące napięcie przywołuje dawniej porzucony w tej części Skandynawii temat „otwartych drzwi Sojuszu Północnoatlantyckiego”. 


O sytuacji w oświacie pisze Agata Adamek, sekretarz KSOiW NSZZ „Solidarność”.

Problem poziomu oświaty dotyczy całego społeczeństwa, gdyż jego jakość przekłada się na to, w jakiej kondycji jest i będzie nasza Ojczyzna. Niestety, poziom dialogu Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” z resortowym ministerstwem oraz poziom zrozumienia potrzeb oświaty przez polski rząd pozostawia wiele do życzenia. Dialog ze związkami zawodowymi traktowany jest przez decydentów branży edukacyjnej jako realizacja jednej z wielu formalności stanowienia prawa.
Zamiast rzetelnej debaty na temat statusu zawodowego nauczyciela oraz jego atrakcyjności są powoływane ad hoc zespoły tematyczne w zależności od stopnia niezadowolenia środowiska kolejną zmianą prawa.
Permanentne zmiany przepisów w przedmiocie m.in. uprawień emerytalnych, awansu zawodowego, czasu pracy, ustroju szkolnego, odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej, a nawet przepisów podatkowych sprawia, że nauczyciele funkcjonują w niekończącym się stanie zagrożenia. Na poziomie lokalnym dochodzą do tego problemy związane z umowami terminowymi i łączeniem pensum, często w oderwaniu od aspiracji i kwalifikacji danego pedagoga. 

A co jeszcze w numerze? 

– „W jednym stali domu” Jakub Pacan o rywalizacji między Donaldem Tuskiem a Rafałem Trzaskowskim 
– „Jak David z Goliatem - wielka wojna o handel” Wojciech Kulecki o konflikcie między Litwą a Chinami 
– „Gorzki smak euro” Wojciech Kulecki o krytyce decyzji wejścia do strefy euro przez Litwinów 
– „Deficyt gazu coraz groźniejszy” Teresa Wójcik o gazowej sytuacji w Europie 
– Paweł Gabryś-Kurowski recenzuje film „Oskarżony”
– Prof. Marek Jan Chodakiewicz „Mikrostudium u szejka”
– „Czy słońce wyłączy nam prąd?” Wojciech Kulecki o 25 cyklu aktywności słonecznej 
– „Historia (nie)zawodnych sojuszy” Agnieszka Żurek o historii relacji polsko-brytyjskich 
– „Wolne niedziele dla pracowników handlu. Solidarność bije na alarm” z Alfredem Bujarą, przewodniczącym Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”, rozmawia Marcin Krzeszowiec 
– SPORT: Łukasz Bobruk wspomina Stefana Żywotko, Barbara Michałowska pisze o polskim saneczkarstwie 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe