Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Mateusz Kosiński: To dzień ostatecznej klęski pokolenia postmodernistycznych idiotów  

21.02.2022 22:08
[Tylko u nas] Mateusz Kosiński: To dzień ostatecznej klęski pokolenia postmodernistycznych idiotów  
Źródło: zrzut z ekranu
Komentarzy: 0
Dzisiejszy dzień z pewnością przejdzie do historii – uznanie niepodległości separatystycznych republik i ogólny wydźwięk przemówienia Putina, w którym otwarcie zostało zakwestionowane prawo do samostanowienia w kwestiach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej przez sąsiadów Rosji, jest ostatecznym gwoździem do trumny zwanej postmodernistyczną wizją „końca historii”.

Nie miały racji całe generacje polityków Europy Zachodniej, którzy głosili naturalne wyginięcie wojen, nacjonalizmów i imperializmów. Nie mieli rację ci, którzy głosili, że by zapewnić bezpieczeństwo wystarczy stworzyć sieć ryzykownych powiązań gospodarczych. Nie mieli racji "unijczycy", którzy głosili potrzebę rezygnacji z narodowego interesu, bo przecież będziemy teraz mówić wspólnym głosem europejskim - tu skrajnie nieodpowiedzialna polityka Berlina jest tej porażki najlepszym przykładem. Nie mieli racji ci, którzy mówili, że należy się rozbrajać, bo przyszłość to radosne "kumbaya" i taniec przy trzymaniu się za ręce, a konflikty zbrojne będziemy w naszym regionie znali jedynie z książek.


Okazało się, że rację miał rację Józef Piłsudski, który mówił, że Rosja nigdy nie zrezygnuje z imperializmu i tylko silna Polska współpracująca z państwami Europy Środkowo-Wschodniej może zapewnić nam bezpieczeństwo. Miał rację Lech Kaczyński, który wymieniał - najpierw Gruzja, później Ukraina, państwa bałtyckie i na końcu Polska. Miał rację Jan Olszewski, który jako pierwszy premier III RP podjął oficjalne działania by Polska wstąpiła do NATO, bo to jedyny gwarant bezpieczeństwa w relacjach z Moskwą. Mieli rację liczni ludzie mający "Solidarność" w sercu, którzy mówili, że nie można stawiać suwerenności nad integrację, bo poczucie tożsamości narodowej jest świętością.

Dzisiejszy dzień oznacza, że w zupełnie innych kategoriach musimy myśleć o kwestiach gospodarczych, o naszej suwerenności i bezpieczeństwie. Niestety można przywołać pamiętne słowa spikera radiowego z 1.09.1939 r. - "z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory". Niestety Europa jest na krawędzi wojny, a część jej liderów to ludzie formatu tych, którzy z Monachium w 1938 r. "przywieźli pokój na nasze czasy". Nie możemy na nich oglądać się już w żadnych poważnych dziedzinach życia społecznego. To polityczni bankruci.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.02.2022 22:08
Źródło: własne