[Wywiad] Ksiądz z Winnicy: Słyszałem ryk nadlatujących rakiet, gdy odprawiałem Mszę św.

- Poszliśmy się modlić. Słyszałem ryk nadlatujących rakiet, gdy odprawiałem Mszę św. Ludzie prosili o schronienie, bo w kościele czuli się bezpiecznie. Przychodzili. Nocowali. Całe rodziny. Pojawiły się informacje, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliwała rosyjskie samoloty. Miasto zaczęło przygotowywać się do obrony – mówi w wywiadzie dla KAI ks. Witalij Kaszczuk, proboszcz parafii w ukraińskiej Winnicy.
/ pixabay.com/Norbert47

 

Michał Bruszewski: Jak pomagacie ofiarom wojny? 

Ks. Witalij Kaszczuk: W Winnicy od pierwszego dnia wojny włączamy się w różne formy pomocy. Jaka jest potrzeba, tak pomagamy. Jak tylko jest okazja przekazać pomoc do miast, które potrzebują pomocy to organizujemy i wysyłamy taką pomoc. Na początku był to Kijów. Potem pojawiły się możliwość przekazania rzeczy do Charkowa. Przekazaliśmy do katedry dwa generatory. W Charkowie nie ma prądu, więc ważne, aby był dostępny. Potem przekazywaliśmy pomoc humanitarną na Czernihów. Chcielibyśmy przekazywać pomoc dalej, ale nie wszędzie jest możliwość dojazdu. Choćby w przypadku Mariupola. 

- A z Mariupola udało się komuś uciec do Winnicy? 

- Tak, po pierwszym tygodniu oblężenia. Mieszka u nas rodzina z Mariupola. 

- Co mówią o sytuacji w mieście?

- Miasto jest oblężone, więc trudno wyjechać. Ale pamiętajmy, że w ogóle mogli wyjechać tylko ci, którzy mieli samochody i tylko ci, którzy w ogóle gdzieś się dowiedzieli którędy można wyjechać. O korytarzach humanitarnych nikt nie wie w Mariupolu, bo nie wiesz nawet, co dzieje się na sąsiedniej ulicy. A te rosyjskie tzw. korytarze humanitarne są ostrzeliwane przez Rosjan. Prądu nie ma. Nie działają telefony. Woda jest brana z każdego możliwego źródła. Jedzenie gotuje się na małych ogniskach, pod blokami, na ulicy, gdy chwilowo nie ma ostrzału. Grzebią zabitych w ogródkach jak najbliżej się da. Bo w czasie pochówku jest ryzyko ostrzału, więc nie można wyjść dalej. 

- Jaka jest sytuacja pod Kijowem i pod Charkowem? 

- Kto może wyjeżdża. W Winnicy były bombardowane różne miejsca, ale to nie jest to samo co żyć ciągle pod ostrzałem. W miejscach, o które pytasz liczy się każdy dzień. Aby przetrwać do wieczora, a od wieczora do rana. Egzystencja kurczy się do małych kawałków życia. Rosyjscy okupanci zachowują się jak bestie. Chodzą i mordują ludność cywilną. I nie mówię o ofiarach bombardowań czy ostrzałów artyleryjskich ale o systematycznych egzekucjach. Rosyjscy żołnierze chodzą od domu do domu ze wsparciem kadyrowców, rozstrzeliwują mężczyzn i gwałcą kobiety. W domu wyżerają wszystko co znajdą i idą do kolejnego domu. Rabują. Strzelają do dzieci. Przedsionek piekła. 

- Winnica jest ostrzeliwana. Nie jest miastem frontowym, ale rakiety spadają. Jak wyglądała sytuacja w Winnicy od początku wojny?

- Wspomnę jeszcze o sytuacji sprzed wojny. Pamiętam dni, które poprzedzały wybuch wojny. Jestem wicedyrektorem seminarium i były zaplanowane lekcje poza Winnicą. Seminarium było więc puste na tydzień przed wojną. Zostałem tylko ja i jedna rodzina. Wikariusze wyjechali wcześniej. Umówiliśmy się, więc w małym gronie, na modlitwę poranną. Wydawało się, że ta wojna jest wbrew logice, człowiek zdroworozsądkowy nie wierzył w gruncie rzeczy, że wybuchnie. Zadzwoniono do mnie. Odbieram telefon. „Ja widzę eksplozje!” – słyszę w słuchawce. W czasie pierwszych godzin wojny bombardowano winnickie jednostki wojskowe, ale żołnierze byli przygotowani. Poszliśmy się modlić. Słyszałem ryk nadlatujących rakiet gdy odprawiałem Mszę św. Ludzie prosili o schronienie, bo w kościele czuli się bezpiecznie. Przychodzili. Nocowali. Całe rodziny. Pojawiły się informacje, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliwała rosyjskie samoloty. Miasto zaczęło przygotowywać się do obrony. Ja zostałem oczywiście w Winnicy. Przychodzili ludzie, prosili o spowiedź. Co ciekawe, pojechaliśmy do Obrony Terytorialnej, by zadeklarować, że jeżeli jest potrzebna pomoc duszpasterska to jej udzielimy. Nie udało nam się na początku dostać, bo kolejka ochotników do obrony Winnicy była tak długa! Rzeka ludzi. Bardzo dobrze współpracuje nam się z władzą lokalną. Pamiętajmy, że Kościół katolicki na Ukrainie to „kropla w morzu”, jest np. Prawosławny Kościół Ukrainy, ale współpraca jest bardzo dobra. Obrona Terytorialna zaczęła tropić rosyjskich dywersantów. Było słychać serie z karabinów maszynowych, rosyjscy sabotażyści ostrzeliwali się w różnych miejscach Winnicy. Jakiś rosyjski agitator chodził i nawoływał do przeprowadzenia „referendum” oraz rozdawał rosyjskie ulotki. Od razu zaaresztowała go policja. Potem znowu były bombardowania. Nasi parafianie widzieli lecącą rakietę wielkości samochodu. Był też atak lotniczy. Zobaczyłem wielki błysk. Pomyślałem, że to może włączyła się fotokomórka na garażu i błysnęła. Potem był bardzo długi huk. Kolejny błysk i ten długi huk. Poczułem falę uderzeniową. Są syreny lotnicze, więc daje to ludziom szansę, by ukryć się przed atakami. Rosjanie wprowadzają terror bombardowaniami. Cały świat już widzi, że to Rosja jest największym zagrożeniem dla świata. 

- Fundamentem Kościoła jest ratować ofiary wojny? 

- Dokładnie tak. Są ludzie, którzy przychodzą do Kościoła nocować bo tylko tutaj mogą zasnąć. Tylko tutaj mogą spokojnie odetchnąć. Ogrom cierpienia, które dzieje się na Ukrainie sprawia, że mamy obowiązki. Pomoc. Rany krwawią, a naszym obowiązkiem jest pomagać. Od wybuchu wojny widzę, że przychodzi dużo osób, które do Kościoła nie chodziły. Proszą o przygotowanie do spowiedzi. Pan Bóg pozwala mi ze spokojem przechodzić przez wojenne czasy, skupiamy się na wspieraniu potrzebujących. 

- W pomoc Winnicy zaangażowali się Polacy, kierowcy i organizatorzy konwojów humanitarnych.

- Chciałbym bardzo podziękować za pomoc z Polski. Nigdy tych słów podziękowania nie będzie za dużo. Modlimy się za Polaków, dziękujemy jak przyjęliście ukraińskich uchodźców wojennych i jak pomagacie na samej Ukrainie. W trudnych czasach poznajemy kto jest kim, kto odwraca się a kto pomaga. Pomoc, która trafia do Winnicy jest – jak wspominałem – wysyłana do miejsc najbardziej potrzebujących wsparcia. W Winnicy, z jednej strony zaopatrujemy uchodźców wojennych, którzy jadą na zachód, z drugiej wspieramy najbardziej zagrożone miejsca na Ukrainie. 

- Dziękuję za rozmowę.

 

Michał Bruszewski (KAI) / Winnica


 

POLECANE
Prezydent pominięty przez TVP. KRRiT wszczyna postępowanie z ostatniej chwili
Prezydent pominięty przez TVP. KRRiT wszczyna postępowanie

Przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dr Agnieszka Glapiak uruchomiła postępowanie wyjaśniające wobec Telewizji Polskiej w likwidacji w związku z przebiegiem transmisji ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. W tej sprawie KRRiT otrzymała skargi od widzów, którzy zwrócili uwagę na rażące pominięcie w przekazie informacji o obecności Prezydenta RP Karola Nawrockiego, na inauguracji igrzysk.

NATO planuje uruchomić wojskową misję w Arktyce z ostatniej chwili
NATO planuje uruchomić wojskową misję w Arktyce

NATO planuje w najbliższych dniach uruchomić wojskową misję pod nazwą Arktyczna Straż (Arctic Sentry), której celem ma być wzmocnienie obecności Sojuszu w Arktyce - wynika z nieoficjalnych informacji PAP.

Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Będzie pogrzeb państwowy? z ostatniej chwili
Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Będzie pogrzeb państwowy?

W niedzielny wieczór Polskę obiegła smutna informacja o śmierci legendarnego polskiego aktora Edwarda Linde-Lubaszenko. Jak informuje "Super Express", do resortu kultury wpłynęła prośba o organizację pogrzebu państwowego.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS wdrożył automatyczną aktywację i dezaktywację ePłatnika w eZUS. System weryfikuje płatnika przy pierwszym logowaniu – informuje w poniedziałek w komunikacie ZUS.

Szefowa MSZ: Łotwa nie przyjmie migrantów, ani nie będzie za nich płacić gorące
Szefowa MSZ: Łotwa nie przyjmie migrantów, ani nie będzie za nich płacić

Przemawiając podczas dorocznej debaty na temat polityki zagranicznej w łotewskim parlamencie 29 stycznia, minister spraw zagranicznych Baiba Braže złożyła jasne oświadczenie dotyczące polityki imigracyjnej Łotwy, mówiąc, że kraj „nie przyjmie nowych migrantów”.

Euractiv: Dyrektor PGZ nie wie, co jest w polskim planie SAFE z ostatniej chwili
Euractiv: Dyrektor PGZ nie wie, co jest w polskim planie SAFE

Europejscy producenci broni twierdzą, że nadal czekają, aż rządy powiedzą im dokładnie, w jaki sposób planują wykorzystać unijny program pożyczek €150 miliardów na wspólne zamówienia w dziedzinie obronności – alarmuje portal Euractiv.com.

Poseł Śliwka: Wniosek ws. SAFE został złożony bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych pilne
Poseł Śliwka: Wniosek ws. SAFE został złożony bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych

„Wniosek ws. SAFE został złożony bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych oraz sejmowej Komisji Obrony Narodowej” – alarmuje na platformie X poseł Andrzej Śliwka.

Trump zamieścił zaskakującą mapę. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Trump zamieścił zaskakującą mapę. W sieci zawrzało

Prezydent USA Donald Trump zamieścił w nocy z niedzieli na poniedziałek na swojej platformie społecznościowej Truth Social zdjęcie z mapą, na której terytorium USA obejmuje Grenlandię, Kanadę, Kubę i Wenezuelę. To kolejny raz, kiedy prezydent publikuje tę grafikę.

Gwiazda Kanału Zero odchodzi. Mówi wprost z ostatniej chwili
Gwiazda Kanału Zero odchodzi. Mówi wprost

Gwiazda porannego pasma "7:00" Piotr Połać odchodzi z Kanału Zero. Powodem decyzji jest reportaż Marii Wiernikowskiej z Rosji, który wywołał ostrą dyskusję w sieci.

KP PiS złożył wniosek o posiedzenie Sejmu w trybie tajnym. Chodzi o powiązania Czarzastego z ostatniej chwili
KP PiS złożył wniosek o posiedzenie Sejmu w trybie tajnym. Chodzi o powiązania Czarzastego

„KP PiS złożył dziś wniosek o nadzwyczajne posiedzenie Sejmu w trybie tajnym” – poinformował na platformie X Paweł Sałek po specjalnie zwołanej w tej sprawie konferencji prasowej w Sejmie.

REKLAMA

[Wywiad] Ksiądz z Winnicy: Słyszałem ryk nadlatujących rakiet, gdy odprawiałem Mszę św.

- Poszliśmy się modlić. Słyszałem ryk nadlatujących rakiet, gdy odprawiałem Mszę św. Ludzie prosili o schronienie, bo w kościele czuli się bezpiecznie. Przychodzili. Nocowali. Całe rodziny. Pojawiły się informacje, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliwała rosyjskie samoloty. Miasto zaczęło przygotowywać się do obrony – mówi w wywiadzie dla KAI ks. Witalij Kaszczuk, proboszcz parafii w ukraińskiej Winnicy.
/ pixabay.com/Norbert47

 

Michał Bruszewski: Jak pomagacie ofiarom wojny? 

Ks. Witalij Kaszczuk: W Winnicy od pierwszego dnia wojny włączamy się w różne formy pomocy. Jaka jest potrzeba, tak pomagamy. Jak tylko jest okazja przekazać pomoc do miast, które potrzebują pomocy to organizujemy i wysyłamy taką pomoc. Na początku był to Kijów. Potem pojawiły się możliwość przekazania rzeczy do Charkowa. Przekazaliśmy do katedry dwa generatory. W Charkowie nie ma prądu, więc ważne, aby był dostępny. Potem przekazywaliśmy pomoc humanitarną na Czernihów. Chcielibyśmy przekazywać pomoc dalej, ale nie wszędzie jest możliwość dojazdu. Choćby w przypadku Mariupola. 

- A z Mariupola udało się komuś uciec do Winnicy? 

- Tak, po pierwszym tygodniu oblężenia. Mieszka u nas rodzina z Mariupola. 

- Co mówią o sytuacji w mieście?

- Miasto jest oblężone, więc trudno wyjechać. Ale pamiętajmy, że w ogóle mogli wyjechać tylko ci, którzy mieli samochody i tylko ci, którzy w ogóle gdzieś się dowiedzieli którędy można wyjechać. O korytarzach humanitarnych nikt nie wie w Mariupolu, bo nie wiesz nawet, co dzieje się na sąsiedniej ulicy. A te rosyjskie tzw. korytarze humanitarne są ostrzeliwane przez Rosjan. Prądu nie ma. Nie działają telefony. Woda jest brana z każdego możliwego źródła. Jedzenie gotuje się na małych ogniskach, pod blokami, na ulicy, gdy chwilowo nie ma ostrzału. Grzebią zabitych w ogródkach jak najbliżej się da. Bo w czasie pochówku jest ryzyko ostrzału, więc nie można wyjść dalej. 

- Jaka jest sytuacja pod Kijowem i pod Charkowem? 

- Kto może wyjeżdża. W Winnicy były bombardowane różne miejsca, ale to nie jest to samo co żyć ciągle pod ostrzałem. W miejscach, o które pytasz liczy się każdy dzień. Aby przetrwać do wieczora, a od wieczora do rana. Egzystencja kurczy się do małych kawałków życia. Rosyjscy okupanci zachowują się jak bestie. Chodzą i mordują ludność cywilną. I nie mówię o ofiarach bombardowań czy ostrzałów artyleryjskich ale o systematycznych egzekucjach. Rosyjscy żołnierze chodzą od domu do domu ze wsparciem kadyrowców, rozstrzeliwują mężczyzn i gwałcą kobiety. W domu wyżerają wszystko co znajdą i idą do kolejnego domu. Rabują. Strzelają do dzieci. Przedsionek piekła. 

- Winnica jest ostrzeliwana. Nie jest miastem frontowym, ale rakiety spadają. Jak wyglądała sytuacja w Winnicy od początku wojny?

- Wspomnę jeszcze o sytuacji sprzed wojny. Pamiętam dni, które poprzedzały wybuch wojny. Jestem wicedyrektorem seminarium i były zaplanowane lekcje poza Winnicą. Seminarium było więc puste na tydzień przed wojną. Zostałem tylko ja i jedna rodzina. Wikariusze wyjechali wcześniej. Umówiliśmy się, więc w małym gronie, na modlitwę poranną. Wydawało się, że ta wojna jest wbrew logice, człowiek zdroworozsądkowy nie wierzył w gruncie rzeczy, że wybuchnie. Zadzwoniono do mnie. Odbieram telefon. „Ja widzę eksplozje!” – słyszę w słuchawce. W czasie pierwszych godzin wojny bombardowano winnickie jednostki wojskowe, ale żołnierze byli przygotowani. Poszliśmy się modlić. Słyszałem ryk nadlatujących rakiet gdy odprawiałem Mszę św. Ludzie prosili o schronienie, bo w kościele czuli się bezpiecznie. Przychodzili. Nocowali. Całe rodziny. Pojawiły się informacje, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliwała rosyjskie samoloty. Miasto zaczęło przygotowywać się do obrony. Ja zostałem oczywiście w Winnicy. Przychodzili ludzie, prosili o spowiedź. Co ciekawe, pojechaliśmy do Obrony Terytorialnej, by zadeklarować, że jeżeli jest potrzebna pomoc duszpasterska to jej udzielimy. Nie udało nam się na początku dostać, bo kolejka ochotników do obrony Winnicy była tak długa! Rzeka ludzi. Bardzo dobrze współpracuje nam się z władzą lokalną. Pamiętajmy, że Kościół katolicki na Ukrainie to „kropla w morzu”, jest np. Prawosławny Kościół Ukrainy, ale współpraca jest bardzo dobra. Obrona Terytorialna zaczęła tropić rosyjskich dywersantów. Było słychać serie z karabinów maszynowych, rosyjscy sabotażyści ostrzeliwali się w różnych miejscach Winnicy. Jakiś rosyjski agitator chodził i nawoływał do przeprowadzenia „referendum” oraz rozdawał rosyjskie ulotki. Od razu zaaresztowała go policja. Potem znowu były bombardowania. Nasi parafianie widzieli lecącą rakietę wielkości samochodu. Był też atak lotniczy. Zobaczyłem wielki błysk. Pomyślałem, że to może włączyła się fotokomórka na garażu i błysnęła. Potem był bardzo długi huk. Kolejny błysk i ten długi huk. Poczułem falę uderzeniową. Są syreny lotnicze, więc daje to ludziom szansę, by ukryć się przed atakami. Rosjanie wprowadzają terror bombardowaniami. Cały świat już widzi, że to Rosja jest największym zagrożeniem dla świata. 

- Fundamentem Kościoła jest ratować ofiary wojny? 

- Dokładnie tak. Są ludzie, którzy przychodzą do Kościoła nocować bo tylko tutaj mogą zasnąć. Tylko tutaj mogą spokojnie odetchnąć. Ogrom cierpienia, które dzieje się na Ukrainie sprawia, że mamy obowiązki. Pomoc. Rany krwawią, a naszym obowiązkiem jest pomagać. Od wybuchu wojny widzę, że przychodzi dużo osób, które do Kościoła nie chodziły. Proszą o przygotowanie do spowiedzi. Pan Bóg pozwala mi ze spokojem przechodzić przez wojenne czasy, skupiamy się na wspieraniu potrzebujących. 

- W pomoc Winnicy zaangażowali się Polacy, kierowcy i organizatorzy konwojów humanitarnych.

- Chciałbym bardzo podziękować za pomoc z Polski. Nigdy tych słów podziękowania nie będzie za dużo. Modlimy się za Polaków, dziękujemy jak przyjęliście ukraińskich uchodźców wojennych i jak pomagacie na samej Ukrainie. W trudnych czasach poznajemy kto jest kim, kto odwraca się a kto pomaga. Pomoc, która trafia do Winnicy jest – jak wspominałem – wysyłana do miejsc najbardziej potrzebujących wsparcia. W Winnicy, z jednej strony zaopatrujemy uchodźców wojennych, którzy jadą na zachód, z drugiej wspieramy najbardziej zagrożone miejsca na Ukrainie. 

- Dziękuję za rozmowę.

 

Michał Bruszewski (KAI) / Winnica



 

Polecane