Gdzie się podziali marynarze z "Moskwy"? Matka jednego z nich przekazała zastanawiające informacje

Irina, matka rosyjskiego marynarza Yegora Shkrebetsa, który służył na zatopionym przez Ukraińców krążowniku "Moskwa", twierdzi, że w szpitalu na Krymie, gdzie zostali przetransportowani uratowani ranni Rosjanie, doliczyła się jedynie 200 marynarzy z ponad 500-osobowej załogi. Co stało się z resztą rosyjskich żołnierzy?
- Było tam tylko 200 osób, a na krążowniku było ponad 500. Gdzie reszta? - zapytała w rozmowie z rosyjskim "The Insider" kobieta. Dodała również, że próbowała uzyskać informacje od dowództwa wojskowego na temat swojego syna, lecz niczego się nie dowiedziała.
Rosjanka podkreśliła także, że jej syn skontaktował się z nią ostatni raz 9 kwietnia ostrzegając przy tym, że nie będzie z nim kontaktu przez dłuższy czas.
Zatopiony krążownik "Moskwa"
Przypomnijmy, że w czwartek rosyjskiego ministerstwo obrony przekazało, że krążownik rakietowy Moskwa zatonął podczas holowania w sztormie. Powodem holowania miał być pożar, który wybuchł na okręcie. Ukraińskie siły twierdzą, że krążownik został trafiony dwiema rakietami Neptun.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tak tonęła "Moskwa"? Popularny kanał zajmujący się bezpieczeństwem opublikował film
Padło pytanie o tragedię w Przewodowie. Odpowiedź wiceministra szokuje

"Szczerze przepraszamy". Ukraińcy przyznają się do błędu
KE przeznaczy 1,5 miliarda euro na pobudzenie przemysłu obronnego UE i Ukrainy

Ukraińskie MON: Na nagraniach z frontu widać, jak ranni Rosjanie są dobijani przez kolegów


