45 lat temu zamordowano Stanisława Pyjasa

45 lat temu, 7 maja 1977 r., w Krakowie zginął Stanisław Pyjas, student Uniwersytetu Jagiellońskiego, współpracownik Komitetu Obrony Robotników. Okoliczności zdarzenia wskazują, że był ofiarą działań bezpieki. Jego śmierć była impulsem dla opozycji w środowiskach akademickich.
Stanisław Pyjas
Stanisław Pyjas / fot. Instytut Pamięci Narodowej

Stanisław Pyjas był studentem polonistyki oraz filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wraz z grupą przyjaciół w 1976 r. nawiązał współpracę z Komitetem Obrony Robotników. Angażował się również w zbieranie podpisów po listem w obronie jego przyjaciela, Bronisława Wildsteina, który miał zostać relegowany ze studiów. Odpowiedzią władz były represje wymierzone w studentów. 5 maja 1977 r., kilkadziesiąt godzin przed śmiercią, Pyjas zgłosił w krakowskiej prokuraturze, że otrzymuje listownie liczne groźby.

Rano 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej 7 w Krakowie znalezione zostały jego zwłoki. Na trzecim piętrze domu mieszkała jego koleżanka. W zeznaniach składanych w kolejnych dniach kategorycznie twierdziła, że Pyjas nie pojawił się w jej mieszkaniu. Inni lokatorzy kamienicy mówili, że nie słyszeli jakichkolwiek odgłosów upadku ze schodów.

Po kilku godzinach od śmierci Pyjasa Bronisław Wildstein przekupiwszy strażnika, dostał się do kostnicy i zobaczył zmasakrowane zwłoki kolegi. Początkowo śledztwo prowadziła sekcja zabójstw Milicji Obywatelskiej w Krakowie, jednak bardzo szybko przejęła je Służba Bezpieczeństwa. Już kilka godzin po śmierci studenta odbyła się w MSW specjalna narada, na której wstępnie ustalono strategię prowadzenia dochodzenia. Nazajutrz po zdarzeniu prokuratura przedstawiła w lokalnej prasie opinię, iż Pyjas będąc pod wpływem alkoholu, spadł ze schodów i na skutek doznanych obrażeń głowy zmarł, zadusiwszy się własną krwią.

Od samego początku oficjalna wersja okoliczności śmierci Pyjasa dla jego przyjaciół i znajomych była niewiarygodna. Niemal natychmiast na murach gmachów krakowskich uczelni pojawiły się klepsydry informujące o zdarzeniu. Wielu księży związanych z duszpasterstwem akademickim odprawiało msze w intencji studenta. Uroczystości żałobne zorganizowane 15 maja stały się wielotysięczną manifestacją. Wieczorem, po mszy świętej w dominikańskim duszpasterstwie akademickim, w stronę Wawelu ruszył wielotysięczny pochód niosący w milczeniu czarne flagi i płonące znicze.

Pod Wawelem odczytano deklarację o utworzeniu Studenckiego Komitetu Solidarności (SKS). Stwierdzano w niej m.in.: „W odpowiedzi na wstrząsający fakt zabójstwa zrodziła się wśród studentów krakowskich spontaniczna inicjatywa zbojkotowania imprez juwenaliowych. Żałoba studentów i mieszkańców Krakowa była wielokrotnie naruszana przez funkcjonariuszy SB i SZSP [Socjalistyczny Związek Studentów Polskich – przyp. red.]. Między innymi zatrzymano i aresztowano wielu naszych kolegów biorących udział w żałobie, a nawet wielokrotnie dopuszczano się profanacji miejsc żałoby. Tym samym SZSP straciło ostatecznie moralne prawo do reprezentowania środowiska studenckiego. Dlatego z dniem 15 maja br. powołaliśmy Studencki Komitet Solidarności dla zainicjowania prac nad utworzeniem autentycznej i niezależnej organizacji studenckiej”. Pod deklaracją podpisało się dziesięciu studentów: Andrzej Balcerek, Joanna Barczyk, Liliana Batko, Wiesław Bek, Małgorzata Gątkiewicz, Elżbieta Majewska, Lesław Maleszka (tajny współpracownik SB „Ketman”), Józef Ruszar, Bogusław Sonik i Bronisław Wildstein.

Zdaniem Bronisława Wildsteina celem studentów w Krakowie i innych miastach nie było jedynie zamanifestowanie solidarności z zamordowanym kolegą, ale wyrażenie sprzeciwu wobec całego systemu komunistycznego. – Wiedzieliśmy, że ten system jest zły i opresyjny, odbiera nam podmiotowość i podporządkowuje nasze państwo ZSRS. Uważaliśmy, że jako obywatele mamy prawo występować na rzecz spraw naszego środowiska, ale nie wyłącznie. Wysunięty przez nas postulat zbudowania niezależnej organizacji studenckiej był uderzeniem w fundamenty tamtego ustroju. W 1980 r. powstanie NZS było spełnieniem naszego postulatu, który rozsadzał tamten system – wyjaśnił w rozmowie z PAP Wildstein.

Inicjatywę i postulaty krakowskiego SKS przejęli także studenci z innych miast: Warszawy, Wrocławia, Gdańska i Poznania. W ten sposób powstawał, poza oficjalnymi strukturami, niezależny ruch akademicki. Związane były z nim ukazujące się nielegalnie pisma – „Indeks”, „Sygnał” i „Bratniak”. Poparcie dla studentów potajemnie wyrażali również niektórzy wykładowcy krakowskich uczelni. W rozmowie z PAP Bronisław Wildstein podkreślił ich ostrożność, wynikającą z doświadczeń biograficznych, m.in. stosunkowo świeżej pamięci o terrorze okresu stalinowskiego.

Inicjatywy studenckie wspierali najbardziej doświadczeni działacze opozycji demokratycznej. Przywódca KOR Jacek Kuroń był przekonany, że sprzeciw studentów wzmocni organizacje antyreżimowe, a władze nie będą w stanie zareagować wzmożeniem terroru. – Oni nie mogą nam przeszkodzić, nie mogą nas zamknąć, bo jeśli zamkną siedem osób, to zrobi się wielki krzyk, dwa razy tyle osób będzie działało, wtedy musieliby wprowadzić duży terror – mówił w rozmowie z innymi członkami KOR.

W rozmowie z PAP Wildstein zwrócił uwagę, że po śmierci Pyjasa środowisko studentów-opozycjonistów zdało sobie sprawę z inwigilacji podjętej wobec nich przez Służbę Bezpieczeństwa, której świadectwem były anonimowe listy, które otrzymywali. Ich treść świadczyła o dużej wiedzy SB o działalności studentów. Wildstein i jego przyjaciele nie zakładali jednak, że agentem bezpieki jest Lesław Maleszka. Był to człowiek z najściślejszego kręgu tego środowiska. Może to dobrze, że byliśmy łatwowierni, bo gdybyśmy podejrzewali się nawzajem, to niemożliwe byłoby stworzenie środowiska, które odegrało dużą rolę w opozycji przedsierpniowej – zaznaczył Wildstein.

Maleszka nie był jedynym tajnym współpracownikiem SB, który miał kontakt ze Stanisławem Pyjasem. Z zachowanych dokumentów SB wynika, że w jego inwigilację zaangażowano 8-12 donosicieli. Był to jeden z efektów instrukcji MSW, która wskazywała Pyjasa jako jednego z najważniejszych działaczy opozycji w kręgach akademickich. Zalecano również zastraszanie jego oraz jego przyjaciół poprzez częste zatrzymania.

Sprawa śmierci Pyjasa do dziś nie została w pełni wyjaśniona. Podjęte w 1977 r. śledztwo zostało umorzone. Według oficjalnej wersji, którą potwierdził wówczas Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie, przyczyną zgonu miały być obrażenia wywołane upadkiem ze schodów.

W wyjaśnieniu przyczyn zdarzenia mógł pomóc kolega Pyjasa, Stanisław Pietraszko, członek SZSP. Ostatni raz widział go dzień przed jego śmiercią. Według zeznań złożonych w prokuraturze wiele wskazywało na to, że Pyjas był konwojowany przez nieznajomego mężczyznę. Niestety Stanisław Pietraszko nie doczekał zakończenia dochodzenia, 1 lipca 1977 r. jego ciało znaleziono w Zalewie Solińskim. Oficjalną przyczyną śmierci, budzącą wiele wątpliwości, było utopienie.

W październiku 1977 r. zginął również Marian Węclewicz, były bokser, współpracownik milicji i drobny przestępca. Tuż przed śmiercią pijany przechwalał się, że zlecono mu pobicie Pyjasa. Miał za to otrzymać 100 dolarów. Oficjalną przyczyną jego zgonu był upadek ze schodów. Śmierć Węclewicza była jedną z przesłanek na poparcie hipotezy o „wypadku przy pracy”, czyli pobiciu, które miało zastraszyć Pyjasa, ale zakończyło się tragicznie. – Ta wersja, dzisiaj podważana, wydawała się wcześniej wiarygodna, ponieważ SB wielokrotnie wynajmowała kryminalistów do działań, tzw. nieznanych sprawców. Wiele karier ludzi świata przestępczego już po 1989 r. jest dowodem na znaczenie powiązań z bezpieką – podkreślił w rozmowie z PAP badacz dziejów Studenckich Komitetów Solidarności, historyk prof. Henryk Głębocki.

W czerwcu 1991 r. wznowiono śledztwo i ustalono, że przyczyną śmierci Pyjasa było śmiertelne pobicie. Minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski nie zgodził się jednak na ujawnienie danych o tajnych współpracownikach SB i w październiku 1992 r. śledztwo zostało umorzone z powodu niemożności wykrycia sprawców. Podejmowane w następnych latach dochodzenia nie przynosiły przełomu w sprawie i były umarzane przede wszystkim z przyczyn formalno-prawnych.

Zdaniem prof. Henryka Głębockiego wciąż podnoszone tezy o przypadkowej śmierci Pyjasa należy uznać za całkowicie nieuzasadnione. Przypomniał, że student był inwigilowany przez SB, której współpracownicy śledzili każdy jego krok. – Dlaczego więc Służba Bezpieczeństwa nie udokumentowała, że śmierć Pyjasa była losowym przypadkiem, a tak dokładnie zniszczyła dokumenty dotyczące tej sprawy? – zwrócił uwagę historyk w rozmowie z PAP. Jego zdaniem o tym, że nie był to przypadkowy zgon, świadczy również wewnętrzne śledztwo prowadzone w MSW w latach siedemdziesiątych. – Badano wówczas, czy śmierć Pyjasa nie była prowokacją. Tak na pewno myślał sam Edward Gierek. Pisze o tym wszak w swoich wspomnieniach. Jeśli byłaby to przypadkowa śmierć, to po co władze, sama SB, podejmowałaby tak wiele działań służących zacieraniu śladów i niszczeniu wszelkiej dokumentacji? – dodaje prof. Głębocki.

W 2001 r. sąd w Krakowie skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu dwóch byłych funkcjonariuszy MO i SB, oskarżonych o utrudnianie w 1977 r. śledztwa w sprawie śmierci studenta. Chodziło o ukrywanie przed prokuraturą informacji dotyczących zaangażowania SB w sprawę. Żadnych rezultatów nie przyniosła też podjęta w 2010 r. ekshumacja zwłok Pyjasa.

W opinii prof. Głębockiego znaczenie wydarzeń sprzed 45 lat jest dziś niedoceniane. Jego zdaniem były one swoistym wstępem do zaangażowania środowisk studenckich w działalność solidarnościową po sierpniu 1980 r. – Wybuch niezadowolenia studentów w maju 1977 r. był dla władz potwierdzeniem ich obaw przed powtórzeniem się buntu młodzieży z marca 1968 r. Młodzież, szczególnie studencka, była traktowana jako potencjalny czynnik rozsadzający system. Maj 1977 r. ujawnił ten potencjał – powiedział. Dodał, że postać Stanisława Pyjasa była także inspiracją dla najmłodszego pokolenia opozycji, które pod koniec lat osiemdziesiątych było przekonane o konieczności radykalnego zerwania z dziedzictwem komunizmu.

23 września 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Stanisława Pyjasa Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2019 r. w Krakowie odsłonięto pomnik upamiętniający zamordowanego studenta.


 

POLECANE
Trump o porozumieniu ws. Grenlandii: „Będziemy mieć całkowity dostęp” z ostatniej chwili
Trump o porozumieniu ws. Grenlandii: „Będziemy mieć całkowity dostęp”

Negocjowane porozumienie w sprawie Grenlandii da nam całkowity dostęp do Grenlandii, bez limitu czasowego - powiedział prezydent USA Donald Trump w wywiadzie dla telewizji Fox Business, przeprowadzonym w Davos. Trump zapewnił, że nie będzie musiał za nic płacić.

„Próba puczu” w Polsce 2050. Hołownia: Opamiętajcie się z ostatniej chwili
„Próba puczu” w Polsce 2050. Hołownia: Opamiętajcie się

„Założyłem tę partię, każdego i każdą z Was osobiście wskazałem na wyborcze listy i rządowe stanowiska. Dziś mam do Was proste przesłanie. Opamiętajcie się” – pisze do walczących o przywództwo w Polsce 2050 polityków założyciel partii Szymon Hołownia.

Von der Leyen pozostaje na stanowisku. PE odrzucił wotum nieufności z ostatniej chwili
Von der Leyen pozostaje na stanowisku. PE odrzucił wotum nieufności

Parlament Europejski odrzucił w czwartek w głosowaniu wniosek o wotum nieufności wobec Komisji Europejskiej. Został on złożony z inicjatywy prawicowej frakcji Patrioci dla Europy w związku z podpisaniem przez szefową KE Ursulę von der Leyen umowy handlowej z Mercosurem.

Davos: Podpisano dokument założycielski Rady Pokoju Donalda Trumpa z ostatniej chwili
Davos: Podpisano dokument założycielski Rady Pokoju Donalda Trumpa

Prezydent USA Donald Trump i przedstawiciele 19 innych państw podpisali w czwartek w Davos dokument założycielski Rady Pokoju, na czele której stoi Donald Trump. Wśród członków założycieli nie ma Rosji ani większości państw europejskich.

Ważny komunikat dla mieszkańców Poznania z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Poznania

Ważny komunikat dla kierowców z Poznania. W najbliższych dniach na kilku kluczowych ulicach miasta pojawią się chwilowe utrudnienia w ruchu. Powodem są prace związane z wymianą elektronicznych tablic informacyjnych nad jezdniami.

„Potrzebujemy więcej czasu i analiz, aby podjąć dobrą decyzję ws. Rady Pokoju” z ostatniej chwili
„Potrzebujemy więcej czasu i analiz, aby podjąć dobrą decyzję ws. Rady Pokoju”

– Potrzebujemy więcej czasu, informacji i analiz, aby podjąć finalnie dobrą decyzję w sprawie Rady Pokoju w zgodzie z polską konstytucją i polskim ustawodawstwem – poinformował w czwartek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

Gen. Kellogg: Jeśli Ukraina przetrwa zimę, przewaga będzie po jej stronie z ostatniej chwili
Gen. Kellogg: Jeśli Ukraina przetrwa zimę, przewaga będzie po jej stronie

Były specjalny przedstawiciel prezydenta USA ds. Ukrainy gen. Keith Kellogg powiedział podczas dyskusji na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, że jeśli Ukraina przetrwa obecną zimę, przewaga będzie po jej stronie – poinformowała agencja Interfax-Ukraina.

Mercosur ma ruszyć mimo TSUE. Wojciechowski: Decyzja Rady UE już zapadła z ostatniej chwili
Mercosur ma ruszyć mimo TSUE. Wojciechowski: Decyzja Rady UE już zapadła

Były unijny komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski informuje w mediach społecznościowych, że decyzja Parlamentu Europejskiego o skierowaniu umowy UE–Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE nie zatrzyma wejścia w życie tego porozumienia, gdyż decyzją Rady UE umowa będzie stosowana tymczasowo.

Nieoficjalnie: Umowa ws. Grenlandii może obejmować suwerenność USA nad niewielkimi obszarami z ostatniej chwili
Nieoficjalnie: Umowa ws. Grenlandii może obejmować suwerenność USA nad niewielkimi obszarami

Zapowiedziana przez prezydenta USA Donalda Trumpa umowa dotycząca Grenlandii może obejmować amerykańską suwerenność nad niewielkimi częściami terytorium Grenlandii, na których mogłyby powstać bazy wojskowe – napisał w środę dziennik „The New York Times”.

„To wygląda bardzo źle”. Lewica rozważa zawieszenie Andrzeja Szejny z ostatniej chwili
„To wygląda bardzo źle”. Lewica rozważa zawieszenie Andrzeja Szejny

W Lewicy narasta napięcie wokół majątku jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków formacji, Andrzeja Szejny. Sprawa dotyczy luksusowego zegarka i możliwych konsekwencji, włącznie z zawieszeniem w prawach członka klubu.

REKLAMA

45 lat temu zamordowano Stanisława Pyjasa

45 lat temu, 7 maja 1977 r., w Krakowie zginął Stanisław Pyjas, student Uniwersytetu Jagiellońskiego, współpracownik Komitetu Obrony Robotników. Okoliczności zdarzenia wskazują, że był ofiarą działań bezpieki. Jego śmierć była impulsem dla opozycji w środowiskach akademickich.
Stanisław Pyjas
Stanisław Pyjas / fot. Instytut Pamięci Narodowej

Stanisław Pyjas był studentem polonistyki oraz filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wraz z grupą przyjaciół w 1976 r. nawiązał współpracę z Komitetem Obrony Robotników. Angażował się również w zbieranie podpisów po listem w obronie jego przyjaciela, Bronisława Wildsteina, który miał zostać relegowany ze studiów. Odpowiedzią władz były represje wymierzone w studentów. 5 maja 1977 r., kilkadziesiąt godzin przed śmiercią, Pyjas zgłosił w krakowskiej prokuraturze, że otrzymuje listownie liczne groźby.

Rano 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej 7 w Krakowie znalezione zostały jego zwłoki. Na trzecim piętrze domu mieszkała jego koleżanka. W zeznaniach składanych w kolejnych dniach kategorycznie twierdziła, że Pyjas nie pojawił się w jej mieszkaniu. Inni lokatorzy kamienicy mówili, że nie słyszeli jakichkolwiek odgłosów upadku ze schodów.

Po kilku godzinach od śmierci Pyjasa Bronisław Wildstein przekupiwszy strażnika, dostał się do kostnicy i zobaczył zmasakrowane zwłoki kolegi. Początkowo śledztwo prowadziła sekcja zabójstw Milicji Obywatelskiej w Krakowie, jednak bardzo szybko przejęła je Służba Bezpieczeństwa. Już kilka godzin po śmierci studenta odbyła się w MSW specjalna narada, na której wstępnie ustalono strategię prowadzenia dochodzenia. Nazajutrz po zdarzeniu prokuratura przedstawiła w lokalnej prasie opinię, iż Pyjas będąc pod wpływem alkoholu, spadł ze schodów i na skutek doznanych obrażeń głowy zmarł, zadusiwszy się własną krwią.

Od samego początku oficjalna wersja okoliczności śmierci Pyjasa dla jego przyjaciół i znajomych była niewiarygodna. Niemal natychmiast na murach gmachów krakowskich uczelni pojawiły się klepsydry informujące o zdarzeniu. Wielu księży związanych z duszpasterstwem akademickim odprawiało msze w intencji studenta. Uroczystości żałobne zorganizowane 15 maja stały się wielotysięczną manifestacją. Wieczorem, po mszy świętej w dominikańskim duszpasterstwie akademickim, w stronę Wawelu ruszył wielotysięczny pochód niosący w milczeniu czarne flagi i płonące znicze.

Pod Wawelem odczytano deklarację o utworzeniu Studenckiego Komitetu Solidarności (SKS). Stwierdzano w niej m.in.: „W odpowiedzi na wstrząsający fakt zabójstwa zrodziła się wśród studentów krakowskich spontaniczna inicjatywa zbojkotowania imprez juwenaliowych. Żałoba studentów i mieszkańców Krakowa była wielokrotnie naruszana przez funkcjonariuszy SB i SZSP [Socjalistyczny Związek Studentów Polskich – przyp. red.]. Między innymi zatrzymano i aresztowano wielu naszych kolegów biorących udział w żałobie, a nawet wielokrotnie dopuszczano się profanacji miejsc żałoby. Tym samym SZSP straciło ostatecznie moralne prawo do reprezentowania środowiska studenckiego. Dlatego z dniem 15 maja br. powołaliśmy Studencki Komitet Solidarności dla zainicjowania prac nad utworzeniem autentycznej i niezależnej organizacji studenckiej”. Pod deklaracją podpisało się dziesięciu studentów: Andrzej Balcerek, Joanna Barczyk, Liliana Batko, Wiesław Bek, Małgorzata Gątkiewicz, Elżbieta Majewska, Lesław Maleszka (tajny współpracownik SB „Ketman”), Józef Ruszar, Bogusław Sonik i Bronisław Wildstein.

Zdaniem Bronisława Wildsteina celem studentów w Krakowie i innych miastach nie było jedynie zamanifestowanie solidarności z zamordowanym kolegą, ale wyrażenie sprzeciwu wobec całego systemu komunistycznego. – Wiedzieliśmy, że ten system jest zły i opresyjny, odbiera nam podmiotowość i podporządkowuje nasze państwo ZSRS. Uważaliśmy, że jako obywatele mamy prawo występować na rzecz spraw naszego środowiska, ale nie wyłącznie. Wysunięty przez nas postulat zbudowania niezależnej organizacji studenckiej był uderzeniem w fundamenty tamtego ustroju. W 1980 r. powstanie NZS było spełnieniem naszego postulatu, który rozsadzał tamten system – wyjaśnił w rozmowie z PAP Wildstein.

Inicjatywę i postulaty krakowskiego SKS przejęli także studenci z innych miast: Warszawy, Wrocławia, Gdańska i Poznania. W ten sposób powstawał, poza oficjalnymi strukturami, niezależny ruch akademicki. Związane były z nim ukazujące się nielegalnie pisma – „Indeks”, „Sygnał” i „Bratniak”. Poparcie dla studentów potajemnie wyrażali również niektórzy wykładowcy krakowskich uczelni. W rozmowie z PAP Bronisław Wildstein podkreślił ich ostrożność, wynikającą z doświadczeń biograficznych, m.in. stosunkowo świeżej pamięci o terrorze okresu stalinowskiego.

Inicjatywy studenckie wspierali najbardziej doświadczeni działacze opozycji demokratycznej. Przywódca KOR Jacek Kuroń był przekonany, że sprzeciw studentów wzmocni organizacje antyreżimowe, a władze nie będą w stanie zareagować wzmożeniem terroru. – Oni nie mogą nam przeszkodzić, nie mogą nas zamknąć, bo jeśli zamkną siedem osób, to zrobi się wielki krzyk, dwa razy tyle osób będzie działało, wtedy musieliby wprowadzić duży terror – mówił w rozmowie z innymi członkami KOR.

W rozmowie z PAP Wildstein zwrócił uwagę, że po śmierci Pyjasa środowisko studentów-opozycjonistów zdało sobie sprawę z inwigilacji podjętej wobec nich przez Służbę Bezpieczeństwa, której świadectwem były anonimowe listy, które otrzymywali. Ich treść świadczyła o dużej wiedzy SB o działalności studentów. Wildstein i jego przyjaciele nie zakładali jednak, że agentem bezpieki jest Lesław Maleszka. Był to człowiek z najściślejszego kręgu tego środowiska. Może to dobrze, że byliśmy łatwowierni, bo gdybyśmy podejrzewali się nawzajem, to niemożliwe byłoby stworzenie środowiska, które odegrało dużą rolę w opozycji przedsierpniowej – zaznaczył Wildstein.

Maleszka nie był jedynym tajnym współpracownikiem SB, który miał kontakt ze Stanisławem Pyjasem. Z zachowanych dokumentów SB wynika, że w jego inwigilację zaangażowano 8-12 donosicieli. Był to jeden z efektów instrukcji MSW, która wskazywała Pyjasa jako jednego z najważniejszych działaczy opozycji w kręgach akademickich. Zalecano również zastraszanie jego oraz jego przyjaciół poprzez częste zatrzymania.

Sprawa śmierci Pyjasa do dziś nie została w pełni wyjaśniona. Podjęte w 1977 r. śledztwo zostało umorzone. Według oficjalnej wersji, którą potwierdził wówczas Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie, przyczyną zgonu miały być obrażenia wywołane upadkiem ze schodów.

W wyjaśnieniu przyczyn zdarzenia mógł pomóc kolega Pyjasa, Stanisław Pietraszko, członek SZSP. Ostatni raz widział go dzień przed jego śmiercią. Według zeznań złożonych w prokuraturze wiele wskazywało na to, że Pyjas był konwojowany przez nieznajomego mężczyznę. Niestety Stanisław Pietraszko nie doczekał zakończenia dochodzenia, 1 lipca 1977 r. jego ciało znaleziono w Zalewie Solińskim. Oficjalną przyczyną śmierci, budzącą wiele wątpliwości, było utopienie.

W październiku 1977 r. zginął również Marian Węclewicz, były bokser, współpracownik milicji i drobny przestępca. Tuż przed śmiercią pijany przechwalał się, że zlecono mu pobicie Pyjasa. Miał za to otrzymać 100 dolarów. Oficjalną przyczyną jego zgonu był upadek ze schodów. Śmierć Węclewicza była jedną z przesłanek na poparcie hipotezy o „wypadku przy pracy”, czyli pobiciu, które miało zastraszyć Pyjasa, ale zakończyło się tragicznie. – Ta wersja, dzisiaj podważana, wydawała się wcześniej wiarygodna, ponieważ SB wielokrotnie wynajmowała kryminalistów do działań, tzw. nieznanych sprawców. Wiele karier ludzi świata przestępczego już po 1989 r. jest dowodem na znaczenie powiązań z bezpieką – podkreślił w rozmowie z PAP badacz dziejów Studenckich Komitetów Solidarności, historyk prof. Henryk Głębocki.

W czerwcu 1991 r. wznowiono śledztwo i ustalono, że przyczyną śmierci Pyjasa było śmiertelne pobicie. Minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski nie zgodził się jednak na ujawnienie danych o tajnych współpracownikach SB i w październiku 1992 r. śledztwo zostało umorzone z powodu niemożności wykrycia sprawców. Podejmowane w następnych latach dochodzenia nie przynosiły przełomu w sprawie i były umarzane przede wszystkim z przyczyn formalno-prawnych.

Zdaniem prof. Henryka Głębockiego wciąż podnoszone tezy o przypadkowej śmierci Pyjasa należy uznać za całkowicie nieuzasadnione. Przypomniał, że student był inwigilowany przez SB, której współpracownicy śledzili każdy jego krok. – Dlaczego więc Służba Bezpieczeństwa nie udokumentowała, że śmierć Pyjasa była losowym przypadkiem, a tak dokładnie zniszczyła dokumenty dotyczące tej sprawy? – zwrócił uwagę historyk w rozmowie z PAP. Jego zdaniem o tym, że nie był to przypadkowy zgon, świadczy również wewnętrzne śledztwo prowadzone w MSW w latach siedemdziesiątych. – Badano wówczas, czy śmierć Pyjasa nie była prowokacją. Tak na pewno myślał sam Edward Gierek. Pisze o tym wszak w swoich wspomnieniach. Jeśli byłaby to przypadkowa śmierć, to po co władze, sama SB, podejmowałaby tak wiele działań służących zacieraniu śladów i niszczeniu wszelkiej dokumentacji? – dodaje prof. Głębocki.

W 2001 r. sąd w Krakowie skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu dwóch byłych funkcjonariuszy MO i SB, oskarżonych o utrudnianie w 1977 r. śledztwa w sprawie śmierci studenta. Chodziło o ukrywanie przed prokuraturą informacji dotyczących zaangażowania SB w sprawę. Żadnych rezultatów nie przyniosła też podjęta w 2010 r. ekshumacja zwłok Pyjasa.

W opinii prof. Głębockiego znaczenie wydarzeń sprzed 45 lat jest dziś niedoceniane. Jego zdaniem były one swoistym wstępem do zaangażowania środowisk studenckich w działalność solidarnościową po sierpniu 1980 r. – Wybuch niezadowolenia studentów w maju 1977 r. był dla władz potwierdzeniem ich obaw przed powtórzeniem się buntu młodzieży z marca 1968 r. Młodzież, szczególnie studencka, była traktowana jako potencjalny czynnik rozsadzający system. Maj 1977 r. ujawnił ten potencjał – powiedział. Dodał, że postać Stanisława Pyjasa była także inspiracją dla najmłodszego pokolenia opozycji, które pod koniec lat osiemdziesiątych było przekonane o konieczności radykalnego zerwania z dziedzictwem komunizmu.

23 września 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Stanisława Pyjasa Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2019 r. w Krakowie odsłonięto pomnik upamiętniający zamordowanego studenta.



 

Polecane