Znany gej: Jestem w jednej ze "stref wolnych od LGBT". I nikt mi tu nic złego nie robi

W wyniku "performensu" aktywisty LGBT Barta Staszewskiego, pośród światowej opinii publicznej upowszechnił się mit "stref wolnych od LGBT". Opowiada się na ich temat najbardziej niestworzone rzeczy, a to, że "gej nie może tu wejść do sklepu czy restauracji" czy, że wręcz "osoby LGBT są stamtąd wysiedlane".
tabliczka Staszewskiego
tabliczka Staszewskiego "Strefa wolna od LGBT" / Screen YouTube The Guardian

W ten sposób zostały skrzywdzone liczne polskie samorządy, które albo sprzeciwiły się, w wyniku szoku po ujawnieniu propedofilskiej natury tzw. "standardów WHO" zawartych w "Karcie LGBT +" Rafała Trzaskowskiego, ideologii LGBT i podkreśliły wartość rodziny w pozbawionych skutków prawnych deklaracjach. Albo samorządy, które przyjęły Samorządowe Karty Praw Rodzin, w których nawet nie pada skrót "LGBT",  a które zostały ujęte na mapie tzw. "Atlasu nienawiści". 

Wokół nich rozpętano potworny hejt, spadły na nie gromy ze strony liberalnych i lewicowych polityków z całego świata, Parlament Europejski podejmował w ich sprawach rezolucje, a Komisja Europejska odbierała fundusze.

Bart Staszewski został stypendystą amerykańskiej Fundacji Obamy.

- Mit polskiej HOMOFOBII: Jestem u mnie na wsi, w 1 z rzekomych "Stref Wolnych od #LGBT 🏳️‍🌈". Każdy tutaj wie, że jestem gejem. I nikt mi tu nic złego nie robi. Jak wczoraj mijałem sąsiadki, to gratulowały mi wywiadu w TV, pytały, czy mam nowego chłopaka i kazały pozdrowić babcię.

- pisze zdeklarowany gej i jednocześnie krytyk ideologii LGBT Waldemar Krysiak, znany również jako "Myślozbir" i "Gej przeciwko światu". Felietonista Tysol.pl.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe