HiT czy KiT? Nowy przedmiot i podręcznik pod falą krytyki

Aby zrozumieć teraźniejszość i przewidzieć przyszłość, trzeba znać przeszłość. Takie zdanie często przewija się w książkach historycznych i jest w nim sporo racji. Nie da się zrozumieć w pełni mechanizmów rządzących dzisiejszym światem bez zagłębienia się w jego historię. Szczególnie tę najnowszą z ostatnich dekad. W kontekście Polski był to czas szczególnie burzliwy, decydujący o kształcie naszej rzeczywistości: czasy PRL-u, bunt społeczny wobec władz, powstanie Solidarności, przemiany ustrojowe, budowa III RP, wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej. Te wszystkie wydarzenia wywarły niesamowity wpływ na to, w jakim świecie dziś żyjemy. Pokolenie urodzone po 2000 r. nie może pamiętać tych wydarzeń, dlatego tę wiedzę trzeba im przekazać.
W tym celu powstał przedmiot o nazwie "historia i teraźniejszość", jako uzupełnienie standardowej "historii". W teorii to podstawowa "historia" powinna przekazywać te informacje, ale w praktyce z uwagi na natłok materiałów i niewystarczający czas nauczycielom nie udaje się przerobić całego podręcznika w ostatnich klasach szkół średnich. Przez to XX w. jest opowiedziany bardzo pobieżnie, nauka najczęściej kończy się na zakończeniu II wojny światowej. A co z wydarzeniami po II wojnie światowej, które ukształtowały współczesny świat? W praktyce wygląda to tak, że maturzysta trzy razy uczył się historii starożytnego Egiptu czy Mezopotamii, a o życiu w PRL-u słyszał tylko z opowieści dziadków.
Właśnie po to wprowadzony jest przedmiot historia i teraźniejszość wraz z dedykowanym podręcznikiem wydawnictwa Biały Kruk, który został skrytykowany w mainstreamowych mediach. Czy zasłużenie? Przyjrzyjmy się mu.
XX wiek bez upiększania
W oczy od razu rzuca się okładka. Pokazane są na niej osoby i kadry z wydarzeń XX w., które każdy z nas powinien rozpoznać. Wybuch bomby atomowej, komunistyczny pochód z portretami Stalina, zdjęcie Margaret Thatcher, wojna w Wietnamie. Są też polskie akcenty: Zbigniew Herbert czy Papież Jan Paweł II w towarzystwie Prymasa Tysiąclecia - Stefana Wyszyńskiego. Wybór na pewno subiektywny, ale ciężko polemizować z tym, by te osoby i wydarzenia nie były istotne w najnowszej historii świata i Polski.
Główną obawą krytykujących nowy przedmiot jest wyrzucenie z programu nauczania wiedzy o społeczeństwie. Jest to obawa uzasadniona, bo WOS przekazywał ważną wiedzę na temat funkcjonowania państwa i społeczeństwa, jednak HiT nie jest tych treści pozbawiony. Z lekcji WOS-u uczniowie mogli dowiedzieć się, czym jest liberalizm, socjalizm, poznać ideologie polityczne itp. Podręcznik także porusza te tematy, dodając do nich kontekst historyczny, który jest niezwykle istotny, choćby w kontekście komunizmu, który na papierze jest przecież świetnym, utopijnym ustrojem. Jak jednak pokazała nam historia, tam gdzie był komunizm, tam zawsze działo się źle, szczególnie zwykłym obywatelom. Można tu wrócić do hasła przewodniego: "By zrozumieć teraźniejszość, trzeba poznać przeszłość".
Dlatego też podręcznik porusza wiele kwestii i momentów współczesnej historii, których nie sposób byłoby pomieścić w programie nauczania standardowej "historii". Książka opowiada o terrorze i propagandzie panującej w Polsce po II wojnie światowej, o podzieleniu świata na dwa bieguny: demokratyczny Zachód i komunistyczny Wschód, sowietyzację naszej części Europy i rozwój państw zachodnich.
Przedstawione są wszystkie najważniejsze perturbacje XX w. jak proces dekolonizacji Afryki, powstanie Wspólnoty Europejskiej, rozwój Chin, kryzys kubański, rewolucja na Węgrzech i wiele innych.
Odkrywanie PRL-u
Warto podkreślić, że podręcznik duży nacisk kładzie na czasy PRL-u w Polsce, które nie są już owiane mgłą tajemnicy, jak to najczęściej bywało w podręcznikach do historii. Opowiedziane są wszystkie najważniejsze zrywy robotnicze i społeczne w powojennej Polsce, opisane są problemy gospodarcze państwa zależnego od sowietów i wszelkie zawiłości dotyczące władz PRL-u. To należy docenić, bo ten etap historii Polski jest kompletnie niezagospodarowany w ramach programu nauczania.
Podręcznik kończy się na roku 1979 r., więc możemy się spodziewać, że wydanie do II klasy w dużej mierze będzie poświęcone historii Solidarności i przemianom ustrojowym w Polsce. To niezwykle ważne, bo to historia Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" i jego nierównej walki z aparatem państwowym, transformacja ustrojowa, wywarły największy wpływ na dalsze losy Polski.
Podręcznik na celowniku
Skąd zatem krytyka podręcznika? Głównie dla samej zasady, że wszystko, co przygotowane przez nowe kierownictwo MEiN, jest złe. Minister Przemysław Czarnek jest na cenzurowanym, więc logiczne jest, że promowany przez niego podręcznik również będzie krytykowany.
Dodatkowo niektórych musiało zaboleć, że w podręczniku są umieszczone zdjęcia prezydenta RP Andrzeja Dudy czy Jarosława Kaczyńskiego, w podrozdziale dotyczącym demokracji, wyborów i mechanizmów z tym związanych. Cóż, nie winą autora podręcznika jest to, że to Andrzej Duda wygrał wybory na Prezydenta RP dwa razy z rzędu, a partia Jarosława Kaczyńskiego tworzy polski rząd od 2015 r.
Kontrowersje wywołało też przywołanie feminizmu czy ideologii gender w kontekście innych ideologii, w tym nazizmu czy liberalizmu. Może to budzić niepokój, bo kładzenie obok siebie dzisiejszych przemian kulturowych związanych z tęczową flagą czy zwykłego liberalizmu obok zbrodniczego nazizmu albo demonizuje to pierwsze, albo dewaluuje nazizm. Tęcza, symbol społeczności LGBT, i stojący za nią zbiór wartości co jakiś czas rozgrzewa opinię publiczną w Polsce. Jest to na pewno zjawisko nowe, więc sam sposób nazywania tego zjawiska budzi różnice zdań. Wspominając o tej tematyce, nie dało się uniknąć kontrowersji. Trzeba sobie jedynie zadać pytanie, czy ten wywód nie ma zbyt dużego charakteru publicystycznego, którego powinno się unikać w podręcznikach edukacyjnych.
Tagi
Polacy ocenili stan oświaty. Te problemy wskazywano najczęściej
Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu
Sąd rozstrzygnął spór o podręcznik HiT. Minister ma opublikować przeprosiny
Nowacka zapowiada „rzeczy prawdziwe, a nie udawane”. Będzie edukacja z wojskiem
Nie żyje jeden z najwybitniejszych polskich fizyków




