[Tylko u nas] Dr Brzeski: Kompromitacja „rosyjskiego Davos”

„Nowe Możliwości w Nowym Świecie” – szumne hasło jubileuszowego 25. Forum Gospodarczego w Sankt Petersburgu było świetnym świadectwem wyżyn zakłamania, na jakie potrafi wzbić się rosyjska propaganda. Brzmi tak potężnie, że zdaje się tłumić logiczne pytania: dlaczego ten świat jest „nowy” oraz skąd się wzięły te „nowe możliwości”? Czyżby przypadkiem nie z powodu zaatakowania Ukrainy?
Władimir Putin [Tylko u nas] Dr Brzeski: Kompromitacja „rosyjskiego Davos”
Władimir Putin / EPA/MIKHAIL METZEL / KREMLIN POOL / SPUTNIK MANDATORY CREDIT Dostawca: PAP/EPA

Hasło Forum nie było jedynym przejawem ekwilibrystyki językowej towarzyszącej petersburskiemu spotkaniu zwanemu jeszcze przed rokiem „rosyjskim Davos”, na które zlatywali się (kto by tam jeździł) ważni, bogaci i znani z całego świata, aby otrzeć się o superbogatych oligarchów z pierwszej setki listy miliarderów agencji Bloomberg. Teraz Bloomberg podawał, że petersburska impreza stała się „radioaktywna” dla zachodnich liderów biznesu. „Nikt nie wspominał o wojnie, ale każdy o niej myślał” – skwitował prywatnie jeden z organizatorów. W materiałach informacyjnych nie pisano o wojnie, ale o „nowych warunkach” albo o „nowym środowisku”, w jakim pracuje rosyjski sektor finansowy. Wspominano o „antyrosyjskich sankcjach”, ale nie tłumaczono, dlaczego je wprowadzono. Narzekano, że „poddały twardej próbie” rosyjski system finansowy, który wykazuje dużą „odporność i elastyczność”. O Ukrainie wspomniano natomiast przy okazji „alarmujących” ataków hakerskich prowadzonych rzekomo z jej terytorium, a kierowanych przez Cyber Command, amerykańską jednostkę ofensywnej cyberwalki podległą Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Zdaniem autorów materiałów informacyjnych Forum hakerskie ataki wykazały słabości i niedomogi rosyjskiej cyberobrony, co spowodowało „szybką ucieczkę firm z Rosji”, w domyśle to nie wojna płoszy inwestorów i rujnuje handel, tylko agresywni hakerzy szczuci przez USA. Swoją drogą hakerzy dali o sobie znać tuż przed przemówieniem Władimira Putina zapowiadanym jako „niezwykle ważne”. Kiedy delegaci zmierzali ku sali obrad plenarnych ich elektroniczne przepustki przestały działać, tłum się skłębił i zrobił się bałagan. Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow uspokajał – „naprawimy, ale zajmie to trochę czasu” – i w końcu Putin wystąpił, ale godzinę później, niż planowano.

 

Car „ruskiego miru”

Przemówienie niekoronowanego (jeszcze) cara „ruskiego miru” było pełne antyzachodnich sloganów. Wszelkie nieszczęścia świata są spowodowane fatalną polityką Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Rusofobiczny Zachód nakręca spiralę „szalonych sankcji”, Ukraina dopuszcza się ludobójstwa w Donbasie, wojna to obrona Rosji, „kijowski reżim” będzie winien światowej klęski głodu, bo zaminował porty, „większość ludzi na świecie chce współpracować z Rosją” itp., itd. W podobnym duchu wypowiedział się też Igor Sieczyn, oligarcha, szef petrochemicznego giganta Rosnieft i prawa ręka Putina. W odpowiedzi na „bachanalia sankcji” Zachodu Rosja przygotuje program „Arka Noego” dla ubogich krajów świata, czyli niskie ceny węglowodorów dla przyjaciół, a wysokie dla wrogów. Sankcje należy według Sieczyna spokojnie „przeczekać”, i niestety oligarcha ma rację. Na razie „przeczekiwanie” idzie Rosji wcale nieźle. Na eksporcie surowców energetycznych Kreml zarabia średnio 800 milionów dolarów dziennie, a ich roczny eksport, przy obecnych cenach, szacuje się na 285 miliardów dolarów.

Jeśli nie liczyć nagranego wcześniej i odtworzonego wystąpienia chińskiego prezydenta Xi Jinpinga, petersburskie Forum nie oślepiało jarzącymi się postaciami. Rolę tuzów polityki międzynarodowej pełnili bat’ka Łukaszenka, delegacja Talibów reprezentująca Afganistan oraz prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew, który błysnął, mówiąc Putinowi w oczy, że jego kraj nie dopuszcza możliwości uznania Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Gościem honorowym Forum była delegacja egipska, a gwiazdą caryca rosyjskiej propagandy, szefowa propagandowej telewizji RT Margarita Simonian, której imperium kurczy się z dnia na dzień wskutek uchylania licencji na nadawanie w kolejnych państwach. Oprawa imprezy też nie oszałamiała, co agencja Associated Press uszczypliwie skomentowała, że była podobna do galerii handlowej w dużym rosyjskim mieście, z tą różnicą, że stoiska były otwarte, a nie zabite deskami z wywieszką „w likwidacji”. I tylko jedna rzecz się nie zmieniła, czyli kłopoty na lotnisku; podczas minionych edycji było zakorkowane przez prywatne odrzutowce gości, a teraz nie było łatwo przylecieć lub odlecieć z uwagi na zamknięcie przez liczne państwa ruchu lotniczego do i z Rosji.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe