Waldemar Krenc: „Jedziemy dalej”
- Wczoraj o wpół do drugiej przed hotelem przebiegł nam przez drogę czarny kot. To chyba oznacza, że problemy, które zdarzały się podczas pierwszego, drugiego i trzeciego etapu minęły i jedziemy dalej - powiedział Waldemar Krenc. I dodał: - Myślę, że dziś będzie spokojnie.
Dyrektor Solidarki przekonywał, że to, co wyróżnia ten wyścig, to nieprawdopodobny upał, który panuje na trasie. - Nigdy nie było tak wysokiej temperatury. Startowało 149 zawodników, zostało 109, jak mi powiedzieli sędziowie. Ja dzisiaj mam tylko jedno życzenie, nie wiem, czy będzie taka możliwość. Ale chcę podziękować wszystkim ekipom, które się ścigają, sędziom i sędziemu głównemu za wyrozumiałość i że po wczorajszym etapie, kiedy na chwilę zatrzymano wyścig, siadły nasze radia, to jest ewidentnie moją winą, dziękuję, że przyjechała nowa ekipa i wszystko zostało doprowadzone do porządku.
Tymczasem za chwilę kolarze dojadą na premię lotną do Kolbuszowej. Obecnie ucieczka, która wcześniej oderwała się od peletonu, ma aż ok. 4 minuty przewagi nad resztą zawodników. Na mecie zawodnicy są spodziewani ok. 16:20.
Komentarze
Waldemar Krenc: Zielony Ład to ideologia, która nie ma nic wspólnego z ekologią

Sukces „S”. III Forum Uczelni i Instytutów Polskich. Akademicy o wyzwaniach szkolnictwa wyższego

