Odwołać von der Leyen ?

Odwołać von der Leyen ?

Zapraszam do lektury zapisu mojego telewizyjnego wywiadu udzielonego Telewizji  "Republika". Miał on miejsce w programie „Mówi się”, a przeprowadził go red. Jacek Sobala.

Emisja:4 lipca 2022 roku.

 

Naszym gościem jest dzisiaj europoseł PiS, pan Ryszard Czarnecki Kłaniam się, dobry wieczór. Jest Pan w Strasburgu, nie w Strasbourgu, bo to Austria- tylko w Strasburgu. W Strasbourgu był Franek Dolas.

 

– Witam Pana, witam Państwa. Francuzi mówią Strasburg, Niemcy „Sztrasburg”, ja wolę używać nazwy Strasburg.

 

- Zanim przyjdziemy do tych międzynarodowych tematów, to kilka słów o polskiej polityce, bo ostatnią sobotę odbyła się konwencja Platformy Obywatelskiej, oni sami zapowiadali, że to będzie największe i najważniejsze wydarzenie dekady, ta konwencja, okazało się, że jakby to powiedzieć, że politycy Platformy tak gardzą Polakami, że są przekonani, że będą w stanie im wmówić, że drożyzna, że to wszystko to jest efekt rządów PiS-u. Oni to robią już od jakiegoś czasu, od jakiegoś czasu traktują tak Polaków, jak zgraję idiotów, której się da coś takiego wmówić. Czy Pana zdaniem taka taktyka może się okazać skuteczna?

 

– To było słabe, słabe w wymiarze zarówno merytorycznym, bardzo słabe, słabe w sensie nadmuchania takiego balona oczekiwań, potem łatwo go było nawet małą szpilką przekłuć, bo z dużej chmury nawet nie mżawka. To był taki „antyPISizm”, dwieście pięćdziesiąty ósmy odcinek „Isaury”, czyli powtarzanie PiS jest „be”, Kaczyński jest „be”. Można oczywiście tak karmić twardy elektorat „platformerski”,  pytanie, czy to wystarczy na przejęcie władzy? Myślę, że będzie trudno opozycji te władze przejąć. Oczywiście, my musimy być bardzo pokorni i nie pokładać nadziei tylko czy nawet nie głównie w słabości opozycji, opozycji zresztą podzielonej. Natomiast Pan  mówił o pogardzie dla Polaków -  myślę, że Donald Tusk też składa się z pogardy nawet dla innych partii opozycyjnych i ich liderów. Tak traktuje Czarzastego, Hołownię, jak takich chłopaczków w krótkich majtkach. To też pokazanie pewnej niesprawności, bo w jego interesie jest w scalanie opozycji. Tak, jak kiedyś traktował marszałka Komorowskiego, kiedy pół godziny kazał mu czekać w Kancelarii Premiera, aż go łaskawie jego wysokość premier Tusk przyjmie. Donald Tusk składa się z arogancji i bon motów. Bon motów, które że tak powiem często są nieświeże, a polityka nie składa się bon motów, proszę posłuchać Jarosława Kaczyńskiego. Można się zgadać z Jarosławem Kaczyńskim czy nie zgadzać, ale jest jakaś wizja, jakiś plan, on wie o czym mówi, on wie, czym jest państwo, co w tym państwie powinno być za 10 lat, za 20, za 50 wymiarze geopolitycznym na przyklad. Z jednej strony mamy konkrety po stronie rządu, oczywiście także błędy, mamy także pewną wizję rozwoju Polski w wymiarze międzynarodowym, wymiarze gospodarczym, społecznym, demograficznym, ale z drugiej strony można powiedzieć wielkie „nic”. Kiedyś,przed ponad 100 laty, krytyk literacki Olgierd Górka  krytykował Henryka Sienkiewicza i ktoś napisał wtedy: „Giewont talentu i Górka zawiści”...

 

Sprawdzę, czy Pan się zgadza z Leszkiem Millerem, jeżeli można, bo Leszek Miler powiedział dzisiaj w TVN, że jest tak bardzo niezadowolony z działań w Ursuli von der Leyen, że chciałby jej odwołania. „Jeżeli zostanie złożony wniosek o wotum nieufności w stosunku do całej Komisji, to ja go poprę, ja uważam, że nie można być tak naiwną i nie słuchać różnych ostrzeżeń”, tak powiedział Miller, dodając, że: „Polski rząd niczym jarmarczny cwaniaczek z bazaru Różyckiego kantuje unijną komisarz. Dziwię się, że pani von der Leyen daje się tak nabrać, to bardzo niedobrze wygląda”. Czy Pan poprze wniosek o odwołanie Ursuli von der Leyen?

 

– Nie, nie poprę tego wniosku dlatego, że jego prawdopodobieństwo zrealizowania jest bliskie zeru, bo nie wystarczy zwykłej większości posłów, tyle nie uzbiera Leszek Miller z towarzyszami komunistami, socjalistami, zielonymi. Natomiast ja uważam, że trzeba panią von der Leyen punktować : dobrze, że podpisała porozumienie z polskim rządem, bardzo źle, że broni obecności Putina i Rosji na szczycie G-20, który odbędzie się za cztery miesiące w Indonezji, na Bali konkretnie. Bo to jednak ona jest wizytówką Unii Europejskiej, jeżeli taka ma być ta wizytówka to szczerze mówiąc mnie to martwi. Natomiast uważam, że straszenie odwołaniem von der  Leyen ,zwłaszcza przez liberałów i lewicę jest po to, żeby ona zaostrzyła kurs wobec Polski. W związku z tym nie powinniśmy się na to nabierać.

 

 

 

– Wiceminister Sebastian Kaleta przestrzegał dzisiaj, że: „Pod płaszczykiem walki z przemocą wobec kobiet lewicy europejska chce stworzyć ramy penalizacji krytyków swojej ideologii. Unia Europejska chce zakazać krytyki genderyzmu, czyli zakazać twierdzenia, że mamy dwie, a nie kilkadziesiąt płci. Wbrew traktatom chce większością kwalifikowaną zdefiniować mowę nienawiści w dyrektywie antyprzemocowej, pomimo że taka decyzja może zapaść tylko jednomyślnie”. Jaka kara ma być za krytykę LGBT? „Maksymalna przewidziana kara ma wynosić minimum dwa lata pozbawienia wolności”- tak napisał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Zapytam delikatnie bardzo, czy ta Unia Europejska jest zezowata umysłowo?

 

– No cóż, ja już wolę „Zezowate szczęście”- ten film Andrzeja Munka od takich odlotów. Niestety , to nie pierwsza próba kneblowanie debaty, kneblowania dyskusji, stąd np. kary w Parlamencie Europejskim dla różnych posłów, którzy wypowiadają się czasem ostro lub po prostu w kontrze do mainstream’u. Można powiedzieć, że parlament II Rzeczpospolitej był oazą wolności, bo tam rzeczywiście panowie posłowie jechali po bandzie z różnych stron i jakoś to Polska wytrzymywała, a Bruksela widać wolnością słowa się trochę dławi. To bardzo niedobra praktyka przypominająca hasło „nie ma wolności dla wrogów wolności”. To jednak się ociera o taki swoisty totalitaryzm. Kto ma mówić, kto ma zatwierdzać, co będzie „political correct”, co będzie "poprawnością polityczną", a co nie. Tutaj naprawdę jesteśmy bliscy paranoi, jeżeli jeszcze nie przekroczyliśmy tej cienkiej granicy.

 

Może ja się mylę, ale zdaje się, że na tym posiedzeniu Parlamentu Europejskiego, właśnie w Strasburgu, parlament ma się zajmować kwestia aborcji w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem kierujący resortem niemieckiej gospodarki wicekanclerz Niemiec Robert Habeck, który informował w kwietniu, że Niemcy sprowadzają z Rosji tylko 12%  importowanej przez siebie ropy naftowej -  okazuje się, że nie mówił prawdy, bo rzeczywistości ten wskaźnik ostatnio wynosił prawie 28%, a jak zwraca uwagę dziennik „Die Welt”, to nie jest 12 ,a 28%. To jest ogromna różnica. Czy są jakieś szanse na to, żeby Parlament Europejski zajął się tym, jak Niemcy i Francja obchodzą te sankcje nałożone na Rosję, czy nie ma w ogóle takiej możliwości i ten parlament musi się zajmować aborcją w Stanach?

 

– Od tego dzisiaj zaczął, po ustaleniu porządku obrad. Pierwszym punktem była debata na temat decyzji Sądu Najwyższego USA, co ciekawe, po tej debacie, której takim przeciwnikiem były dzieci nienarodzone, odbyła się inna debata, gdzie czasami ci sami posłowie, a na pewno te same ugrupowania i frakcje bardzo broniły życia ludzkiego- imigrantów, którzy giną na granicy hiszpańsko-marokańskiej. No, więc tak wynikało z tego, że życie dzieci nienarodzonych jest nieważne, a życie imigrantów jest ważne. Tak jakby po prostu nie było ważne i jedno i drugie. Natomiast rzeczywiście, ja myślę, że są takie tematy, które są ucieczką. Kolejna debata, która będzie w środę, to jest debata, uwaga, o współpracy z Rosją Putina partii populistycznych, tych prawicowych i tych lewicowych - czyli już cisza, cicho- sza, nie mówimy o tym, że Macron 45 razy rozmawiał czy spotykał się w ciągu dwóch lat od roku 2019  po rok 2021,a  kanclerz Angela Merkel - 34 razy się spotykała lub rozmawiała z Putinem. Takich rekordów, nawet 10% tego, czy 5% nie ma tego pani Le Pen, czy pan Melenchon, skrajna lewica we Francji, to jest zawracanie Sekwany, czy Renu kijem, bo tak naprawdę formacje, które odpowiadają za kooperację, bardzo bliską i konkretną, polityczną -  nie że tam były wicepremier Włoch Salvini się ubrał w t-shirt z Putinem co było bardzo głupie, idiotyczne, godne potępienia - natomiast myślę, że z punktu widzenia interesów Rosji znacznie ważniejsze jest to, że politycy ważniejsi od Salviniego, we Francji i w Niemczech, po prostu kolaborowali z Kremlem i dawali mu zarobić gigantyczne pieniądze, które teraz posłużyły na wojnę z naszym wschodnim sąsiadem. To są winni, o tym warto mówić, właśnie dlatego są inne debaty w Parlamencie Europejskim, żeby za wszelką cenę uciec do przodu i nie mówić o tym, co jest ważne.

 

Jak już mówimy o pieniądzach, niedawno dziennik „Le Figaro” mówił, że Unia Europejska przekazała pieniądze państwom członkowskim 3,5 miliarda euro za przyjęcie uchodźców uciekających przed wojną na Ukrainie, największa kwota 560 milionów euro z tych funduszy europejskich miała trafić do Polski. Pana kolega z Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski powiedział, że Unia: „nie przekazała Polsce takich pieniędzy, a jedynie pozwoliła je przekierować i to nie z funduszy europejskich, tylko z pożyczonych na rzecz państw członkowskich, do spłaty pożyczonych”. Jak by Pan określił te środki, które Bruksela zakontraktowała wcześniej na odbudowę gospodarki po epidemii koronawirusa? Tzn. to się odbyło takim kosztem, już pomijając to, że pieniądze się Polsce należą, są bezprawnie w dalszym ciągu blokowane, czyli nie samochody, tylko rowery, nie pożyczają, tylko kradną. W co z nami gra ta Unia tak naprawdę?

 

– Gra zupełnie co innego niż z Turcją, której dała te 6 miliardów euro w dwóch ratach, ponadto bardzo precyzując na co te pieniądze mają iść i bardzo to było precyzyjnie policzone. Dawano Turcji, uważam, że słusznie, żeby było jasne, bo lepiej, żeby ci Irakijczycy, czy Syryjczycy zatrzymali się gdzieś pod Ankarą, czy w jakimś innym Konstantynopolu, a nie w Europie, natomiast pieniądze dla olbrzymiej części muzułmanów z Iraku i Syrii były, pieniędzy na chrześcijan z Ukrainy jakoś nie ma...

 

Ja przepraszam najmocniej, ale wpadnę słowo, Panie Pośle, bo to jest tak. Jacek Saryusz-Wolski powiedział więcej:  „To jest kurs na zmianę rządu w Polsce, w sposób niedemokratyczny, poprzez to, co pani Barley nazwała głodzeniem finansowym. Polityka prowadzona z zimną krwią i pogwałceniem prawa unijnego, choć tyle o praworządności oni mówią. Jeśli się pozbędziemy tych złudzeń, wtedy będziemy mogli zastosować odpowiednie narzędzia. To jest wet za wet, a tak naprawdę weto za weto. Nie chodzi o wymiar sprawiedliwości, tylko o nękanie Polski po to, żeby dla celów ustrojowych zmusić Polskę do rozstrzygnięć, które stworzą precedens ustrojowy, póki traktaty nie zostały jeszcze zmienione. To rokuje bardzo źle na przyszłość, to świadczy o tym, że to jest plan ustrojowy, żeby kraje wybrane, wyizolować i stworzyć z nich drugą kategorię członków, drugą prędkość poddaną dyktatowi hegemonistycznego tandemu niemiecko-francuskiemu po to, żeby móc swobodnie dalej popełniać te same błędy w polityce imigracyjnej, energetyczno-gazowej i tym ukrytym czy skrywanym sojuszu z Moskwą”,  to powiedział w rozmowie z portalem wpolityce pl. Jacek Saryusz-Wolski. Czy Jacek Saryusz-Wolski przesadza, czy ma rację?

 

– Nie uważam, że przesadzał, myślę, że raczej była to pewna fotografia rzeczywistości. Unia Europejska, w moim przekonaniu,stosuje skorygowaną zasadę byłego prokuratora generalnego Związku Sowieckiego Andrieja Wyszynskiego, który mówił: „Dajcie mi człowieka, a ja paragraf znajdę”-teraz " dajcie mi kraj, to jest Polska, a my znajdziemy pretekst, bo przecież nie powód, żeby w Polskę uderzyć". Ewidentnie to, co robi się wobec naszego kraju, także wobec Węgier, to jest działanie pozatraktatowe, omija się Traktat Lizboński, który przecież nie pozwala ingerować w wymiar sprawiedliwości, traktując to jako sprawę suwerenną poszczególnych krajów członkowskich. Jest to, że tak powiem coś, co w języku przestępców nazywa się „pójściem na rympał”. W moim przekonaniu, tak naprawdę nie udało się w Brukseli, a takie były tendencje w Brukseli, czy też może mówiąc wprost:  największym krajom Unii - zrobić to, co zrobiono kiedyś w Atenach i Rzymie, czyli obalenie rządów w trakcie trwania ich kadencji, rządu zresztą lewicowego Jeorjosa Papandreou w Grecji i rządu centroprawicowego Silvio Berlusconiego w Rzymie. W tym momencie chcą go obalić poprzez kartkę wyborczą, czyli na przykład nie dać Polsce pieniędzy czy mniej dać Polsce pieniędzy i żeby to się wydarzyło w roku wyborczym, aby dać do zrozumienia Polakom, na kogo mają głosować : oczywiście na taką formację, która będzie potem w Berlinie czy w Paryżu czy w Brukseli z ręki jadła.

 

Ale to nie tylko Polska i Węgry, bo co spotkało Litwę, w ubiegły czwartek Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał krytyczną wobec Litwy opinię w sprawie przepisów regulujących sytuację nielegalnych imigrantów, chodzi tutaj o zatrzymywanie osób, które bezprawnie przekraczają granice i pozbawienie ich możliwości starania się o azyl. TSUE zdecydował, że takie rozwiązanie prawne narusza prawo Unii Europejskiej, w tym Kartę Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Litewska minister spraw wewnętrznych Agne Bilotaite, odnosząc się do decyzji Trybunału z UE, stwierdziła, że: „Litwa musi się bronić i nie zmieni swojej polityki wobec migrantów, która chroni państwo i wschodnią granicę Unii Europejskiej. Podjęliśmy ważne decyzje w celu ochrony swojego bezpieczeństwa narodowego i zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. W tej chwili nie widzimy, aby sytuacja zmieniła się znacząco, na tyle, żebyśmy się mogli wycofać z naszych decyzji. Litwa z pewnością będzie się bronić, jeśli takie zagrożenia będą się utrzymywać ". Skoro według Unii Litwa nie może, to pewnie Polska też nie będzie mogła”. Czyli nam TSUE zabroni powstrzymywać na naszej granicy imigrantów ?

 

– Tutaj Litwa zrobiła błąd, to trzeba powiedzieć wprost, w zeszłym roku ugięła się pod sugestiami i zaprosiła Frontex, zaprosiła agencję, która zajmuje się obroną granic zewnętrznych Unii Europejskiej. We Frontexie jest sporo ekspertów , którzy tak naprawdę nie tyle zajmują się ochroną granic, co ochroną osób, które przekraczają te granice w sposób nielegalny i potem właśnie są takie sytuacje. Litwa inaczej niż Polska i Węgry zobowiązała się w przeszłości przyjąć uchodźców, w praktyce wyglądało to tak, w ten sposób, że ci uchodźcy jakoś dziwnie znikali i się rozpłynęli z tych obozów dla uchodźców na terenie Litwy. Litwa starała się być takim prymusem w Unii Europejskiej, przypomnę, mało kto o tym pamięta w Polsce, że była pierwszym krajem, którego Sejmas (Sejm) przez aklamację przyjął Konstytucję Europejską, która potem została odrzucona w referendum we Francji oraz Holandii i przestała funkcjonować, nie weszła w życie w ogóle. Myślę, że tutaj jest dla naszych sąsiadów z  północnego wschodu bardzo bolesna nauczka, że jednak nawet bycie takim bardziej europejskim od Europy kończy się tak, jak to Luksemburg postanowił czyli TSUE postanowiło.

 

Pięknie dziękuję za spotkanie, za rozmowę i pozdrawiam serdecznie. Owocnych obrad życzę w tym Strasburgu. Proszę się trzymać.

 

– Lekką ironię wyczuwam, walczymy, chociaż walka z mainstreamem łatwa nie jest.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe