Putin na G-20 to nóż w plecy Ukrainy

Putin na G-20 to nóż w plecy Ukrainy

Zapraszam do lektury zapisu mojego telewizyjnego wywiadu dla W Polsce TV. Miał on miejsce w programie "Gorące pytania", a przeprowadził go Maciej Wolny.
Emisja odbyła się 27 czerwca 2022 roku.

Maciej Wolny, witam Państwa bardzo serdecznie na antenie telewizji w Polsce.pl, to jest nasza poranna rozmowa i serdecznie witam mojego i Państwa gościa, którym jest europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki, były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Panie Przewodniczący, kłaniam się pięknie, dzień dobry.

– Witam Pana, witam Państwa, ukłony z Grudziądza.

Zaczynamy Panie Przewodniczący od informacji, która w mediach nie się niedawno pojawiła, zapis rozmowy pomiędzy prezydentem Francji Emmanuelem Macronem a prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Rozmowy, do której doszło 20 lutego, czyli na cztery dni przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W tej rozmowie prezydent Francji Emmanuel Macron mówi do Władimira Putina między innymi: „chciałbym, żebyś wyjaśnił mi w momencie, gdy rozmawiamy jeden na jeden, czego oczekujesz, jakie są naprawdę twoje intencje”. Tak zaczął rozmowę prezydent Francji, natomiast prezydent Rosji w tej całej wymianie zdań zarzucił między innymi Macronowi i kanclerzowi Niemiec Olafowi Szolzowi chęć rewizji porozumień mińskich, kiedy Macron zaprzeczył, prezydent Rosji oświadczył, że: „separatyści zrobili wszystko, aby rozpocząć konstruktywny dialog z władzami Ukrainy”. Macron nie zgodził się z tym dodając, że separatyści nie mogą wystąpić z propozycją zmiany ukraińskiego prawa. I tutaj na początek takie ogólne pytanie, Panie Przewodniczący, czy ujawnienie treści tej rozmowy jakkolwiek rzuca nowe światło na postawę prezydenta Francji, który był wielokrotnie krytykowany za to, że tak często i chętnie wydawałoby się z Władimirem Putinem, przywódcą Rosji rozmawia?

– Tak, ewidentny przeciek z  kancelarii prezydenta Republiki Francuskiej. Z tej rozmowy wynika, że Macron atakuje, stawia pytania, jest krytyczny i widać wyraźnie, że tutaj jest momentami pewien taki antagonizm, natomiast ja wolałbym posłuchać nie jednej tylko z 45 rozmów prezydentów obu krajów, tyle było, według oficjalnych danych w latach 2019 – 2021, a więc jeszcze w czasie, kiedy nie było mowy o wojnie, wojnie frontalnej przynajmniej jak teraz. Zwracam uwagę na pewną zażyłość, która łączy obu panów i to „Emmanuelu” , co chwilę słyszymy ze strony Władimira Władimirowicza, te takie zwracanie się na końcu po francusku do Macrona przez Putina, taki gest. Nie ma co ukrywać, ci panowie mogli się  czasem różnić co do pewnych detali, szczegółów, natomiast, z całą pewnością polityka Paryża była korzystna dla Moskwy, a polityka Moskwy była korzystna dla Paryża. Podobnie jak polityka Berlina była korzystna dla Moskwy i odwrotnie.

A to się teraz zmieniło w tym momencie, jeśli spojrzeć z perspektywy właśnie kilku tygodni ostatnich, kilku ostatnich miesięcy, czy ta polityka Francji, czy ta polityka Niemiec, o której Pan wspomina, zmieniła się na niekorzyść dla Rosji?

– Jest takie znane powiedzenie, że "czasem trzeba wiele zmienić, żeby nic nie zmienić". Myślę, że to przyświeca w tej chwili i Niemcom i Francji. Zwracam uwagę, że to, że Ukraina i Mołdawia otrzymały status krajów kandydujących do Unii, to żadna łaska, to było wymuszone przez Polskę, kraje skandynawskie i kraje bałtyckie, przez opinię publiczną w Europie Zachodniej, także przez państwa dziennikarzy i tutaj Paryż i Berlin zrobiły to niechętnie. Przypomnę wypowiedzi i prezydenta Macrona i jeszcze wcześniej kanclerza Scholza o tym, że są przeciwni szybkiemu wejściu Ukrainy do Unii Europejskiej. Natomiast spektakularnym pokazaniem ich intencji jest to, że przeforsowali zarówno w Parlamencie Europejskim, w czwartek, jak i parę godzin później w Radzie Europejskiej, że w tym gronie nie znalazła się Gruzja, na której Rosji szczególnie zależało. To jest ewidentny gest, ukłon i prezent dla Putina i Federacji Rosyjskiej. Gruzja okupowania w tej chwili po części przez Rosję, mówię o Osetii Południowej i Abchazji, Gruzja, która jest ważnym elementem pewnych takich geopolitycznych puzzli, zostaje niejako oddana w rosyjską strefę wpływów pod pozorem i pretekstem tak naprawdę tego, że są tam problemy z wolnością mediów, z praworządnością, z demokracją, więźniami itd.  Prawdę mówiąc, jest to bardzo znaczący ruch, który mi przypomina, Panie Redaktorze, 2008 rok i Bukareszt, szczyt NATO, kiedy ze strony Polski i USA, Polski reprezentowanej przez świętej pamięci prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego i USA, wtedy jeszcze był prezydentem George Walker Bush, Bush junior, wtedy było dążenie polsko-amerykańskie, aby przedstawić Gruzji „road map”, taką mapę drogową ich wchodzenia do Paktu Północnoatlantyckiego. Zablokowały to trzy państwa: Niemcy, Francja i Włochy. Te same państwa właśnie teraz, niedawno zorganizowały sobie podróż do Kijowa swoich przywódców, wtedy już, gdy wszyscy w tym Kijowie już ważni wcześniej byli. Myślę, że to jakby pokazuje:   Bukareszt 2008 – Bruksela 2022 : nie ma Gruzji w tych planach Berlina i Paryża, a także Rzymu i to jest naprawdę punkt w tej grze dla Rosji.

No ,właśnie tutaj lata mijają, a pewne rzeczy się nie zmieniają i to pewne rzeczy w takim ujęciu pesymistycznym można powiedzieć, patrząc z perspektywy tego, co dzieje się obecnie, na co pozwala sobie Rosja. Wracając do tej rozmowy, ujawnionej rozmowy między prezydentem Francji a prezydentem Rosji, tutaj pada właśnie takie stwierdzenie też zaczynające się od tego, na co zwrócił Pan Przewodniczący uwagę, czyli do tego, jak zwraca się prezydent Rosji do prezydenta Francji: „Słuchaj mnie uważnie Emmanuel, czy ty w ogóle słyszysz, co do ciebie mówię, separatyści jak ich nazywacie, zwrócili się do ukraińskiego rządu z propozycją dialogu i nie otrzymali ze strony Kijowa żadnej odpowiedzi”,  mówi prezydent Rosji a w odpowiedzi prezydent Francji stwierdza, że: „zażąda od prezydenta Ukrainy zabrania stanowiska w tej sprawie” i to oczywiście cała ta rozmowa, można odnieść wrażenie, że stawia w pozytywnym świetle prezydenta Francji, że właśnie tutaj mocno negocjował, że wyrażał zdanie sprzeciwu wobec prezydenta Rosji, ale z drugiej strony tego typu wątki pokazują trochę taką układankę, że te najważniejsze państwa typu Francja, Niemcy, właśnie gdzieś jeszcze Stany Zjednoczone plus Rosja w tym wszystkim jako ta druga strona, to one miedzy sobą się układają, a wszyscy inni, czyli teoretycznie te państwa mniejsze i mniej silne, mniej wpływowe mają się pod tę układankę tych najważniejszych państw podporządkować.

– Bardzo się cieszę, że Pan na to zwrócił uwagę. Ten fragment jest może najważniejszy w tej rozmowie, pewno taka kordialność w tej rozmowie, poufałość obu panów plus ten tekst „zażądam”, „zażądam od prezydenta Ukrainy”, tekst, który nie powinien paść. Zwracam też uwagę, na coś, o czym się w Polsce nie mówi i chyba niesłusznie :  kompletna katastrofa tego tak zwanego Formatu Normandzkiego, tak zwanego, stworzonego przez Niemcy, Francję właśnie, Ukrainę i Rosję, bez Polski, sąsiada i Ukrainy i Rosji i jedynego takiego w NATO i w Unii Europejskiej. Format, który tak naprawdę był w dużo większym stopniu instrumentem polityki rosyjskiej niż obroną interesów Ukrainy i to trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć. To pokazuje kompletne fiasko tej inicjatywy, patrząc z punktu widzenia Ukrainy i stabilizacji w tym regionie Europy, bo z punktu widzenia interesów Francji i Niemiec to było dobre, bo dogadywały się  z Putinem dość skutecznie, ale to pokazuje, że ta obecna sytuacja, kiedy Ukraina dostała zielone światło, Mołdawia też, Gruzja bardzo żałuję ,ale niestety nie, do Unii -  to może zmienić sytuację geopolityczną w Europie. Dlatego Pan wspomni moje słowa, rozmawiamy pod koniec czerwca 2022 roku. Pan wspomni moje słowa, droga Ukrainy do Unii Europejskiej będzie bardzo długa i będzie specjalnie wydłużana przez te największe kraje członkowskie Unii Europejskiej, które powodowane własnymi interesami politycznymi, czyli „nie wolno upokarzać Rosji”, jak mówi prezydent Macron, czy też interesami ekonomicznymi i chęcią utrzymania wpływów na ten olbrzymi 150-milionowy rynek zbytu rosyjski będą chciały jednak Ukrainę trzymać na dystans, z dala od Unii Europejskiej, póki się da i nie tracić nadziei na powrót normalności w relacjach bilateralnych z Moskwą. Wspomni Pan moje słowa, te kraje  niekoniecznie oficjalnie, ale będą grały na opóźnienie akcesu Kijowa do Unii.

Chciałbym, żeby te słowa się nie ziściły, ale z drugiej strony patrząc na te obecne działania liderów Niemiec czy Francji, to można jednak od nas odnieść wrażenie, że robione jest wszystko, żeby właśnie tego typu scenariusz się realizował. Przejdźmy do kolejnych słów, też w kontekście rozmów z prezydentem Rosji, do słów przewodniczącej Komisji Europejskiej, pani Ursuli von der Leyen, która w wywiadzie udzielonym w niedzielę wieczorem w programie „Heute Journal” dla niemieckiej telewizji ZDF opowiedziała się przeciwko bojkotowi jesiennego szczytu G – 20, nawet jeżeli w spotkaniu miałby wziąć udział prezydent Rosji Władimir Putin. Można by powiedzieć, że to jest taka postawa kontrowersyjna, ale tutaj pani przewodnicząca mówi o tym, że: „ważne jest, aby powiedzieć mu prosto w twarz, co o nim myślimy i co sądzimy o tego rodzaju działaniach”, tak mówi szefowa Komisji Europejskiej i dodaje, że G-20 jest zbyt ważnym gremium, także dla krajów rozwijających się, by pozwolić Putinowi na zepsucie go. Jak Pan ocenia tego typu wypowiedź i tego typu postawę?

– To jest jednoznaczne, ten szczyt mógłby się odbyć z korzyścią dla krajów rozwijających się, jak to kiedyś mówiono, teraz to się już trochę inaczej określa, bez Rosji, natomiast, o co chodzi Moskwie i Putinowi? Nie o to, żeby nie był krytykowany tylko o to, żeby być zaproszonym. Obecność Putina na szczycie G–20 będzie powrotem do tego, co było, będzie przyznaniem, że tak naprawdę wojna lepiej, żeby jej nie było, ale jest to trudno, dopust Boży i jednak Putin jest partnerem, Rosja jest niezbędnym partnerem, skoro się ją zaprasza. To jest naprawdę nóż w plecy wbity Ukrainie, to jest myślę, że też nóż w plecy wbity wartościom europejskim, o których tyle politycy unijnego mainstream’u mówią. W gruncie rzeczy, jeżeli tak się stanie, a pewnie tak się stanie, to będzie to wielkie zwycięstwo na niwie dyplomatyczno–politycznej Rosji, Putin będzie mógł pokazać „Urbi et Orbi” swoim obywatelom, a także w wymiarze międzynarodowym :  "Proszę bardzo, musicie się z nami liczyć, niezależnie od tego ilu ludzi polegnie w Europie Wschodniej". Pan o to pytał parę minut temu i słusznie, czy coś się zmieni. Ja właśnie mówię : trzeba wiele zmienić, żeby nic się nie zmieniło i tak naprawdę to zaproszenie i obrona zaproszenia Rosji i Putina na G–20 pokazuje, że polityka unijnego establishmentu, a także Berlina, czy Paryża, w gruncie rzeczy poza deklaracjami werbalnymi, gdy chodzi o praktykę polityczną się nie zmienia.

Panie Przewodniczący, tutaj musimy postawić kropkę. Pięknie dziękuje za rozmowę, udanego, spokojnego dnia życzę.

– Dziękuję bardzo.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe