Prof. Ryszard Legutko: Trzeba uszczuplić władzę UE

Monstrualna twarz Unii - tak skomentował w rozmowie z PAP dążenie niektórych instytucji i krajów UE do zniesienia zasady jednomyślności w Radzie UE europoseł PiS Ryszard Legutko. Zwolennicy tego rozwiązania powołują się na wnioski serii debat pt. Konferencja w sprawie przyszłości Europy
/ / prof. Ryszard Legutko / Wikipedia CC BY 2,0 European Parliament

"Reakcja około połowy państw członkowskich jest raczej chłodna na te propozycje, ale to mnie wcale nie uspokaja. Jak znam życie i Unię Europejską, to plan dalszej centralizacji Unii chwilę się odleży, ale w stosownym czasie do niego się wróci, a presja nie będzie ustawać. Słyszałem różnych polityków, którzy mówili, że na podobny krok jest za wcześnie, że należy się dłużej do tego przygotowywać. Natomiast nie słyszałem żadnego ważnego polityka z głównego nurtu, który by powiedział, że są to pomysły chore, niebezpieczne i w żadnym razie nie mogą być wprowadzone" - mówi profesor filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

"Postępująca centralizacja to proces ubezwłasnowolniania niektórych państw narodowych. Na przykład krajów wschodniej Europy. Jeżeli zniesie się zasadę jednomyślności w Radzie – która i tak jest dzisiaj mocno ograniczona, a do tego jeszcze stosowana arbitralnie – to wzrośnie siła państw dużych, natomiast zmniejszy się wpływ państw słabszych. Powstanie coś w rodzaju oligarchii unijnej, gdzie takie kraje jak Niemcy czy Francja będą miały zagwarantowaną władzę nieograniczoną. Natomiast takie kraje jak Polska stracą możliwość decydowania o sobie. Wszystkie decyzje będą zapadały poza Polską. Ponad 30 lat po odzyskaniu niepodległości, tę niepodległość znowu stracimy. To będzie finis Poloniae" - ostrzega.

"Uszczuplić władzę UE"

Jego zdaniem, jeśli Unia Europejska nie ma się jeszcze bardziej wynaturzyć i zdegenerować, to reformy powinny iść w odwrotnym kierunku.

"Uszczuplić władzę UE, uczynić reguły bardziej czytelnymi i twardszymi, tak aby nie mogły być bezkarnie nadużywane przez instytucje europejskie i duże państwa" - postuluje.

"Konferencja o przyszłości Europy została wymyślona w Parlamencie Europejskim, instytucji fanatycznie dążącej do centralizacji Unii. Potem plan zorganizowania konferencji poparła Komisja. Całe przedsięwzięcie zostało tak zaprojektowane, żeby przyniosło oczekiwane konkluzje. Dlatego konferencja nie ma żadnej legitymizacji demokratycznej. Filtry, które wprowadzono faworyzowały euroentuzjastów i wykluczały krytyków. Wnioski konferencji w żadnym razie nie odzwierciedlają poglądów społeczeństw europejskich" - zaznacza eurodeputowany.

"Niedawno mieliśmy przecież wybory prezydenckie we Francji. Na kandydatkę opozycji głosowało 42 proc. Francuzów. To jest spora liczba. A to jest ta kandydatka, która bardzo wyraźnie domagała się ograniczenia instytucji europejskich. A poza tymi, którzy ją popierali są też inni Francuzi, którym rozrastająca Unia się nie podoba. To samo można powiedzieć o innych krajach. Zamiast wsłuchać się w głosy krytyczne, organizuje się – na zasadzie zabiegu socjotechnicznego – imprezę, gdzie głosów krytycznych w ogóle nie ma. Wszystko to fatalnie rokuje, bo pokazuje, że zwolennicy centralizmu grają niezwykle brutalnie" - podkreśla.

"Bruksela robi krok naprzód" 

Legutko zwraca uwagę, że od pewnego czasu UE włącza się w nurt tradycji wielkiej inżynierii społecznej.

"Unia Europejska stała się narzędziem wielkiej inżynierii społecznej, która wszelkimi środkami – prawymi i lewymi – nie bacząc na skutki realizuje wymyśloną i ignorującą doświadczenie koncepcję jednolitego, centralnie zarządzanego państwa europejskiego. Jak zwykle w takich przypadkach, zwalcza się opornych w przekonaniu, że w przyszłości gdy ów system zostanie zrealizowany, powstanie nowy wspaniały świat, a to usprawiedliwia dzisiaj stosowanie wątpliwych środków. Teraz wprawdzie skutki są marne, na przykład przy przeprowadzaniu zielonej rewolucji, ale to nic, bo czeka nas świetlana przyszłość. Unii nieobca jest też tradycja leninowska. Lenin był oportunistą rewolucyjnym, w tym znaczeniu, że za nic miał reguły i bezwzględnie korzystał z okoliczności dla osiągania celów. Podobnie UE, identyfikując kryzys – a w kryzysy popada nieustannie – nie szuka sposobów, by je rozwiązać, lecz przede wszystkim wykorzystuje je, również te, które sama tworzy, do poszerzania zakresu swojej władzy. Tak było w przypadku kryzysu emigracyjnego (choć tutaj, na szczęście, jej się nie udało), a później Covidu i planów odbudowy. Teraz mamy wojnę na Ukrainie, więc Bruksela znów robi skok naprzód, żeby zwiększyć władztwo" - wylicza Ryszard Legutko.

Dodaje, że Unia stworzyła świat, gdzie nie ma reguł na których można się oprzeć, nie ma granic uznanych za nieprzekraczalne.

"Rzeczywistość można naginać, można łamać przepisy, bo cel jest najważniejszy. Kto myślał, że wychodząc z komunizmu wchodzi w świat, gdzie prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość - sprawiedliwość, ten się srogo pomylił. Komuniści tworzyli system, w który prawo się nie liczyło, bo partia miała siłę by je obchodzić i dowolnie interpretować. Dzisiaj wkraczamy w świat, który jest swoistą transformacją tego samego sposobu myślenia" - ubolewa profesor.

Jak zaznacza, nie ma twardych i nieprzekraczalnych granic wyznaczających kompetencje UE i krajów członkowskich. Wszystko, co wyznaczają traktaty daje się obejść.

"Ten podział zawsze fatalnie się dla nas kończył"

"Organizacja systemu wymiaru sprawiedliwości należy do państw członkowskich? Tylko teoretycznie, bo zawsze można takie ograniczenia unieważnić lub zignorować. Ostatnio, KE żąda od nas zmiany prawa dotyczącego sądów, tak aby sędziowie kwestionujący status innych sędziów nie byli ścigani dyscyplinarnie. Jeżeli wolno im wysuwać takie szczegółowe żądania, to władztwo państw narodowych nad systemem sprawiedliwości jest iluzją, a zapisy traktatowe bezcelową pisaniną" - mówi.

"Regulacje dotyczące rodziny nie należą do kompetencji Unii Europejskiej? Ale przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powiedziała, że kto jest rodzicem w jednym kraju może być rodzicem w drugim. Że to gwałci artykuł 9 Karty Praw Podstawowych, który oddaje sprawy rodziny państwom członkowskim – kogo to dzisiaj obchodzi? A ostatnie szaleństwa Parlamentu Europejskiego po orzeczeniu amerykańskiego Sądu Najwyższego w sprawie Roe v. Wade? Kto większości parlamentarnej zabroni takich harców? Z pewnością nie traktaty. Ktoś mógłby pomyśleć, że Trybunał Sprawiedliwości UE stoi na straży prawa. Ale nie stoi. Trybunał jest instytucją, która walcząc o zwiększenie swoich kompetencji sam jest zainteresowany gwałceniem traktatów i robi to dość konsekwentnie. UE przedstawia się dziś groźnie. Doktor Frankenstein miał intencje stworzenia pięknej szlachetnej istoty, ale wyszedł mu potwór. Tak samo z Unią. Ta monstrualna twarz Unii nam się właśnie ujawnia. Fatalnie rokuje to na przyszłość" - ocenia europoseł.

Zdaniem Ryszarda Legutki, Europa po II wojnie światowej nie poszła w kierunku stabilizacji i umiaru, ale w kierunku radykalizmu.

"Mamy w tej chwili w Europie lewicowy monopol polityczno-ideologiczny. Myślenie lewicowe zawsze wiąże się z wielką inżynierią społeczną. Lewica nieustannie rewolucjonizuje i modernizuje, i nie pozwala ludziom po prostu żyć. Ten triumf lewicy w Europie stanowi konsekwencję zwycięstwa rewolucji 1968 roku. Ta rewolucja zmiotła europejską prawicę, a tym samym unicestwiła istniejący przez długi czas podział na lewicę i prawicę, na partię ciągłości i partię zmiany. Partia zmiany wygrała. Nawet te ugrupowania, które nominalnie są konserwatywne jak niemieckie CDU i CSU, czy hiszpańska Partia Ludowa (PP) - wszystkie przyjęły agendę lewicową" - zaznacza. "Dzisiaj honoru prawicy bronią PiS, Vox, Fratelli d’Italia, Fidesz i jeszcze kilka innych. Ale to ciągle mniejszość".

"Aby polityka się nie degenerowała, musi być realna alternatywa. Natomiast teraz obowiązuje zasada, że żadnej alternatywy dla głównego nurtu nie ma. Nie ma alternatywy dla zielonej rewolucji i dla centralizacji Unii, nie ma alternatywy dla likwidacji podziału ludzi na kobiety i mężczyzn. To ostatnie, czyli rewolucja genderowa, pokazuje, w jakie szaleństwo popada myślenie bezalternatywne. Nawet komunistom nie przychodziło do głowy, by obalić podział na dwie płcie. Natomiast teraz nowa ideologia stała się bezwzględnie obowiązująca. Kto to kwestionuje spotyka się z ostracyzmem, karą, z represjami. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i społeczności, czy nawet państw. Nie dopuszcza się żadnej dyskusji na ten temat. Jest jedno stanowisko, nie ma alternatywy. Najbardziej groteskowe, a jednocześnie groźne jest to, że zorganizowane w ten sposób społeczeństwo określane jest jako społeczeństwo wolne" - zwraca uwagę Legutko.

Przejęcie przez lewicę Unii i poddanie europejskich narodów wielkiej inżynierii społecznej stawia Polskę i inne kraje regionu w trudnej sytuacji, zuważa.

"Wobec faktu, że Unią od początku rządziła Europa Zachodnia, a ta przesunęła się mocno na lewo, byłoby wskazane, by Europa wschodnia wreszcie zaistniała i wkroczyła do gry jako samodzielny partner. Do tej pory wschodni Europejczycy nie mieli nic do gadania. Oczywiście czasami dostawaliśmy różne funkcje jako paciorki, ale władza pozostaje w rękach silnych. Niestety, w Europie Wschodniej jest dużo grup i partii charakteryzujących się niewolniczym sposobem myślenia. Dotyczy to również Polski. Z jednej strony mamy gorący patriotyzm - niekiedy lekkomyślny i sentymentalny. Z drugiej - Targowicę. Czasami zbrodniczą, czasami głupawą, dążąca do imitatorstwa, upodobnienia się. +Bo Paryż często mody odmianą się chlubi. A co Francuz wymyśli, to Polak polubi+. Ten podział zawsze fatalnie się dla nas kończył. Wobec potężnych zagrożeń z Zachodu i Wschodu, istnienie silnej Targowicy sprawia, że dzisiaj, tak jak w przyszłości, żyjemy nad przepaścią" - konkluduje Ryszard Legutko.


 

POLECANE
26 państw UE wydało wspólne oświadczenie ws. Wenezueli z ostatniej chwili
26 państw UE wydało wspólne oświadczenie ws. Wenezueli

Poszanowanie woli narodu wenezuelskiego pozostaje jedynym sposobem na rozwiązanie kryzysu w Wenezueli - podkreślono w wydanym w niedzielę oświadczeniu, które poparło 26 państw członkowskich Unii Europejskiej, bez Węgier. UE wezwała w nim do przestrzegania prawa międzynarodowego.

Jak wypadli Polacy w Innsbrucku? Tomasiak znów w czołówce Wiadomości
Jak wypadli Polacy w Innsbrucku? Tomasiak znów w czołówce

Kacper Tomasiak był ósmy, Dawid Kubacki - 30., Maciej Kot - 38., a Kamil Stoch - 41. w trzecim konkursie narciarskiego Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. Wygrał Japończyk Ren Nikaido. Drugie miejsce zajął prowadzący w imprezie i Pucharze Świata Słoweniec Domen Prevc.

Znana wokalistka przekazała niepokojące wieści. Fani nie będą zachwyceni Wiadomości
Znana wokalistka przekazała niepokojące wieści. Fani nie będą zachwyceni

Polska wokalistka rockowa Urszula musiała w ostatniej chwili odwołać zaplanowany na 5 stycznia 2026 koncert kolędowy we Wrzesińskim Ośrodku Kultury. Powodem okazały się problemy zdrowotne po intensywnym sylwestrze. Artystka, która niedawno wystąpiła w Sylwestrowej Mocy Przebojów w Polsacie, poinformowała o tym fanów na swoim profilu na Facebooku.

Rekordowo niska punktualność. Deutsche Bahn w kryzysie Wiadomości
Rekordowo niska punktualność. Deutsche Bahn w kryzysie

Niemieckie koleje Deutsche Bahn zakończyły 2025 rok kolejnym pogorszeniem punktualności w segmencie dalekobieżnym, osiągając historycznie niski poziom.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie Wiadomości
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, niemal cała Europa będzie w zasięgu niżów znad Morza Północnego i Tyrreńskiego. Wyże będą kształtować pogodę nad Skandynawią i w Europie Wschodniej. Północna Polska będzie pod wpływem rozległego układu niżowego znad Morza Północnego, zaś pogodę nad południową częścią kraju będzie kształtować klin wyżu znad Ukrainy. Będzie napływać powietrze pochodzenia arktycznego.

Joan Garcia bohaterem Barcelony. Szczęsny nie krył uznania Wiadomości
Joan Garcia bohaterem Barcelony. Szczęsny nie krył uznania

Barcelona wygrała sobotni mecz z Espanyolem, a jednym z bohaterów spotkania był Joan Garcia. 24-letni bramkarz kilkukrotnie uratował swój zespół przed stratą gola i miał ogromny udział w zwycięstwie.

Zderzenie z policyjnym radiowozem w Kaliszu. Pięć osób rannych Wiadomości
Zderzenie z policyjnym radiowozem w Kaliszu. Pięć osób rannych

W sobotni wieczór, 3 stycznia, po godzinie 20.00 na ulicy Wrocławskiej w Kaliszu doszło do groźnego wypadku drogowego. W zdarzeniu rannych zostało pięć osób, w tym dwóch funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego. Zniszczony policyjny samochód to nowa Cupra warta blisko 400 tys. zł.

MSZ Francji: Maduro był dyktatorem bez skrupułów i uzurpatorem pilne
MSZ Francji: Maduro był dyktatorem bez skrupułów i uzurpatorem

Francja przygotowuje się na coraz bardziej brutalny porządek międzynarodowy – zapowiedział szef MSZ Jean-Noel Barrot. Odnosząc się do sytuacji w Wenezueli, jednoznacznie ocenił Nicolasa Maduro jako dyktatora, którego odejście jest dobrą wiadomością dla obywateli tego kraju.

Bulwersujące sceny w podstawówce. Nauczycielka miała wyrzucić krzyż do kosza pilne
Bulwersujące sceny w podstawówce. Nauczycielka miała wyrzucić krzyż do kosza

W jednej z pomorskich szkół podstawowych miało dojść do zdarzenia, które wywołało falę oburzenia wśród rodziców i mieszkańców. Według relacji świadków nauczycielka miała demonstracyjnie zdjąć krzyż z sali lekcyjnej i wyrzucić go do kosza. Sprawą zajęła się poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Duch Akcji T4 nad Niemcami. Lekarz nawołuje do debaty nt. wręcz przymusowej eutanazji Wiadomości
Duch Akcji T4 nad Niemcami. Lekarz nawołuje do debaty nt. wręcz przymusowej eutanazji

Coraz głośniej w Niemczech wybrzmiewa pytanie o "granice medycyny". Szef zrzeszenia lekarzy kas chorych Andreas Gassen ostrzega przed "bezrefleksyjnym sięganiem po wszystkie dostępne procedury" u pacjentów terminalnie chorych i apeluje o "uczciwą, wrażliwą debatę".

REKLAMA

Prof. Ryszard Legutko: Trzeba uszczuplić władzę UE

Monstrualna twarz Unii - tak skomentował w rozmowie z PAP dążenie niektórych instytucji i krajów UE do zniesienia zasady jednomyślności w Radzie UE europoseł PiS Ryszard Legutko. Zwolennicy tego rozwiązania powołują się na wnioski serii debat pt. Konferencja w sprawie przyszłości Europy
/ / prof. Ryszard Legutko / Wikipedia CC BY 2,0 European Parliament

"Reakcja około połowy państw członkowskich jest raczej chłodna na te propozycje, ale to mnie wcale nie uspokaja. Jak znam życie i Unię Europejską, to plan dalszej centralizacji Unii chwilę się odleży, ale w stosownym czasie do niego się wróci, a presja nie będzie ustawać. Słyszałem różnych polityków, którzy mówili, że na podobny krok jest za wcześnie, że należy się dłużej do tego przygotowywać. Natomiast nie słyszałem żadnego ważnego polityka z głównego nurtu, który by powiedział, że są to pomysły chore, niebezpieczne i w żadnym razie nie mogą być wprowadzone" - mówi profesor filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

"Postępująca centralizacja to proces ubezwłasnowolniania niektórych państw narodowych. Na przykład krajów wschodniej Europy. Jeżeli zniesie się zasadę jednomyślności w Radzie – która i tak jest dzisiaj mocno ograniczona, a do tego jeszcze stosowana arbitralnie – to wzrośnie siła państw dużych, natomiast zmniejszy się wpływ państw słabszych. Powstanie coś w rodzaju oligarchii unijnej, gdzie takie kraje jak Niemcy czy Francja będą miały zagwarantowaną władzę nieograniczoną. Natomiast takie kraje jak Polska stracą możliwość decydowania o sobie. Wszystkie decyzje będą zapadały poza Polską. Ponad 30 lat po odzyskaniu niepodległości, tę niepodległość znowu stracimy. To będzie finis Poloniae" - ostrzega.

"Uszczuplić władzę UE"

Jego zdaniem, jeśli Unia Europejska nie ma się jeszcze bardziej wynaturzyć i zdegenerować, to reformy powinny iść w odwrotnym kierunku.

"Uszczuplić władzę UE, uczynić reguły bardziej czytelnymi i twardszymi, tak aby nie mogły być bezkarnie nadużywane przez instytucje europejskie i duże państwa" - postuluje.

"Konferencja o przyszłości Europy została wymyślona w Parlamencie Europejskim, instytucji fanatycznie dążącej do centralizacji Unii. Potem plan zorganizowania konferencji poparła Komisja. Całe przedsięwzięcie zostało tak zaprojektowane, żeby przyniosło oczekiwane konkluzje. Dlatego konferencja nie ma żadnej legitymizacji demokratycznej. Filtry, które wprowadzono faworyzowały euroentuzjastów i wykluczały krytyków. Wnioski konferencji w żadnym razie nie odzwierciedlają poglądów społeczeństw europejskich" - zaznacza eurodeputowany.

"Niedawno mieliśmy przecież wybory prezydenckie we Francji. Na kandydatkę opozycji głosowało 42 proc. Francuzów. To jest spora liczba. A to jest ta kandydatka, która bardzo wyraźnie domagała się ograniczenia instytucji europejskich. A poza tymi, którzy ją popierali są też inni Francuzi, którym rozrastająca Unia się nie podoba. To samo można powiedzieć o innych krajach. Zamiast wsłuchać się w głosy krytyczne, organizuje się – na zasadzie zabiegu socjotechnicznego – imprezę, gdzie głosów krytycznych w ogóle nie ma. Wszystko to fatalnie rokuje, bo pokazuje, że zwolennicy centralizmu grają niezwykle brutalnie" - podkreśla.

"Bruksela robi krok naprzód" 

Legutko zwraca uwagę, że od pewnego czasu UE włącza się w nurt tradycji wielkiej inżynierii społecznej.

"Unia Europejska stała się narzędziem wielkiej inżynierii społecznej, która wszelkimi środkami – prawymi i lewymi – nie bacząc na skutki realizuje wymyśloną i ignorującą doświadczenie koncepcję jednolitego, centralnie zarządzanego państwa europejskiego. Jak zwykle w takich przypadkach, zwalcza się opornych w przekonaniu, że w przyszłości gdy ów system zostanie zrealizowany, powstanie nowy wspaniały świat, a to usprawiedliwia dzisiaj stosowanie wątpliwych środków. Teraz wprawdzie skutki są marne, na przykład przy przeprowadzaniu zielonej rewolucji, ale to nic, bo czeka nas świetlana przyszłość. Unii nieobca jest też tradycja leninowska. Lenin był oportunistą rewolucyjnym, w tym znaczeniu, że za nic miał reguły i bezwzględnie korzystał z okoliczności dla osiągania celów. Podobnie UE, identyfikując kryzys – a w kryzysy popada nieustannie – nie szuka sposobów, by je rozwiązać, lecz przede wszystkim wykorzystuje je, również te, które sama tworzy, do poszerzania zakresu swojej władzy. Tak było w przypadku kryzysu emigracyjnego (choć tutaj, na szczęście, jej się nie udało), a później Covidu i planów odbudowy. Teraz mamy wojnę na Ukrainie, więc Bruksela znów robi skok naprzód, żeby zwiększyć władztwo" - wylicza Ryszard Legutko.

Dodaje, że Unia stworzyła świat, gdzie nie ma reguł na których można się oprzeć, nie ma granic uznanych za nieprzekraczalne.

"Rzeczywistość można naginać, można łamać przepisy, bo cel jest najważniejszy. Kto myślał, że wychodząc z komunizmu wchodzi w świat, gdzie prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość - sprawiedliwość, ten się srogo pomylił. Komuniści tworzyli system, w który prawo się nie liczyło, bo partia miała siłę by je obchodzić i dowolnie interpretować. Dzisiaj wkraczamy w świat, który jest swoistą transformacją tego samego sposobu myślenia" - ubolewa profesor.

Jak zaznacza, nie ma twardych i nieprzekraczalnych granic wyznaczających kompetencje UE i krajów członkowskich. Wszystko, co wyznaczają traktaty daje się obejść.

"Ten podział zawsze fatalnie się dla nas kończył"

"Organizacja systemu wymiaru sprawiedliwości należy do państw członkowskich? Tylko teoretycznie, bo zawsze można takie ograniczenia unieważnić lub zignorować. Ostatnio, KE żąda od nas zmiany prawa dotyczącego sądów, tak aby sędziowie kwestionujący status innych sędziów nie byli ścigani dyscyplinarnie. Jeżeli wolno im wysuwać takie szczegółowe żądania, to władztwo państw narodowych nad systemem sprawiedliwości jest iluzją, a zapisy traktatowe bezcelową pisaniną" - mówi.

"Regulacje dotyczące rodziny nie należą do kompetencji Unii Europejskiej? Ale przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powiedziała, że kto jest rodzicem w jednym kraju może być rodzicem w drugim. Że to gwałci artykuł 9 Karty Praw Podstawowych, który oddaje sprawy rodziny państwom członkowskim – kogo to dzisiaj obchodzi? A ostatnie szaleństwa Parlamentu Europejskiego po orzeczeniu amerykańskiego Sądu Najwyższego w sprawie Roe v. Wade? Kto większości parlamentarnej zabroni takich harców? Z pewnością nie traktaty. Ktoś mógłby pomyśleć, że Trybunał Sprawiedliwości UE stoi na straży prawa. Ale nie stoi. Trybunał jest instytucją, która walcząc o zwiększenie swoich kompetencji sam jest zainteresowany gwałceniem traktatów i robi to dość konsekwentnie. UE przedstawia się dziś groźnie. Doktor Frankenstein miał intencje stworzenia pięknej szlachetnej istoty, ale wyszedł mu potwór. Tak samo z Unią. Ta monstrualna twarz Unii nam się właśnie ujawnia. Fatalnie rokuje to na przyszłość" - ocenia europoseł.

Zdaniem Ryszarda Legutki, Europa po II wojnie światowej nie poszła w kierunku stabilizacji i umiaru, ale w kierunku radykalizmu.

"Mamy w tej chwili w Europie lewicowy monopol polityczno-ideologiczny. Myślenie lewicowe zawsze wiąże się z wielką inżynierią społeczną. Lewica nieustannie rewolucjonizuje i modernizuje, i nie pozwala ludziom po prostu żyć. Ten triumf lewicy w Europie stanowi konsekwencję zwycięstwa rewolucji 1968 roku. Ta rewolucja zmiotła europejską prawicę, a tym samym unicestwiła istniejący przez długi czas podział na lewicę i prawicę, na partię ciągłości i partię zmiany. Partia zmiany wygrała. Nawet te ugrupowania, które nominalnie są konserwatywne jak niemieckie CDU i CSU, czy hiszpańska Partia Ludowa (PP) - wszystkie przyjęły agendę lewicową" - zaznacza. "Dzisiaj honoru prawicy bronią PiS, Vox, Fratelli d’Italia, Fidesz i jeszcze kilka innych. Ale to ciągle mniejszość".

"Aby polityka się nie degenerowała, musi być realna alternatywa. Natomiast teraz obowiązuje zasada, że żadnej alternatywy dla głównego nurtu nie ma. Nie ma alternatywy dla zielonej rewolucji i dla centralizacji Unii, nie ma alternatywy dla likwidacji podziału ludzi na kobiety i mężczyzn. To ostatnie, czyli rewolucja genderowa, pokazuje, w jakie szaleństwo popada myślenie bezalternatywne. Nawet komunistom nie przychodziło do głowy, by obalić podział na dwie płcie. Natomiast teraz nowa ideologia stała się bezwzględnie obowiązująca. Kto to kwestionuje spotyka się z ostracyzmem, karą, z represjami. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i społeczności, czy nawet państw. Nie dopuszcza się żadnej dyskusji na ten temat. Jest jedno stanowisko, nie ma alternatywy. Najbardziej groteskowe, a jednocześnie groźne jest to, że zorganizowane w ten sposób społeczeństwo określane jest jako społeczeństwo wolne" - zwraca uwagę Legutko.

Przejęcie przez lewicę Unii i poddanie europejskich narodów wielkiej inżynierii społecznej stawia Polskę i inne kraje regionu w trudnej sytuacji, zuważa.

"Wobec faktu, że Unią od początku rządziła Europa Zachodnia, a ta przesunęła się mocno na lewo, byłoby wskazane, by Europa wschodnia wreszcie zaistniała i wkroczyła do gry jako samodzielny partner. Do tej pory wschodni Europejczycy nie mieli nic do gadania. Oczywiście czasami dostawaliśmy różne funkcje jako paciorki, ale władza pozostaje w rękach silnych. Niestety, w Europie Wschodniej jest dużo grup i partii charakteryzujących się niewolniczym sposobem myślenia. Dotyczy to również Polski. Z jednej strony mamy gorący patriotyzm - niekiedy lekkomyślny i sentymentalny. Z drugiej - Targowicę. Czasami zbrodniczą, czasami głupawą, dążąca do imitatorstwa, upodobnienia się. +Bo Paryż często mody odmianą się chlubi. A co Francuz wymyśli, to Polak polubi+. Ten podział zawsze fatalnie się dla nas kończył. Wobec potężnych zagrożeń z Zachodu i Wschodu, istnienie silnej Targowicy sprawia, że dzisiaj, tak jak w przyszłości, żyjemy nad przepaścią" - konkluduje Ryszard Legutko.



 

Polecane