Organizator pielgrzymki do Medjugorie przerywa milczenie. Autokar miał jechać bez postoju na nocleg

To dla mnie bardzo bolesna sprawa. Tym bardziej że dzisiaj właśnie pochowałem swoją mamę. Wracam teraz z pogrzebu i jadę na policję. Jest to naprawdę dla mnie trudne, ale nieznane są wyroki pana Boga, których doświadczamy
- powiedział dziennikowi "Fakt" pan Jarosław.
- Część osób dojechała do Częstochowy we własnym zakresie. Podwiozłem część grupy z Warszawy do Częstochowy, ale ze względu na pogrzeb mamy nie pojechałem z pielgrzymami. Miałem do nich dołączyć potem, miałem wykupiony bilet lotniczy - dodał.
"Rzetelna firma"
Zapytany o firmę przewozową z Płońska odparł, że od lat z nią współpracował i nie ma żadnych zastrzeżeń. - Rzetelna firma - stwierdził. W piątek jeden kierowca prowadził autokar z Częstochowy do granic Polski, a na granicy z Czechami, w Mszanie, zastąpiło go dwóch innych kierowców. Autokar miał jechać bez postoju na nocleg.
- W sobotę o szóstej rano otrzymałem informację o wypadku.... Teraz jadę na policję na przesłuchania. Proszę o modlitwę za uczestników pielgrzymki - powiedział organizator pielgrzymki.
Dramatyczny wypadek w Pruszczu Gdańskim. Samochód dachował i potrącił pieszą
Wypadek z udziałem minister kultury. Prokuratura chce umorzyć sprawę

Groźny wypadek pod Warszawą. Są ranni
Samochód z pięcioma osobami wjechał pod pociąg towarowy. Trwa akcja służb

Kolejni funkcjonariusze BOR podejrzani w śledztwie dotyczącym wypadku premier Szydło


