ROSJA DOKONYWAŁA ROZBIORÓW POLSKI POD PRETEKSTEM... OCHRONY MNIEJSZOŚCI!

ROSJA DOKONYWAŁA ROZBIORÓW POLSKI POD PRETEKSTEM... OCHRONY MNIEJSZOŚCI!

Zapraszam na zapis mojego wywiadu dla Telewizji "Republika". Był on częścią programu „Polska na dzień dobry” - „Potrójne espresso”
Przeprowadził go Aleksander Wierzejski.
Emisja miała miejsce 8 czerwca 2022 roku.

W „Potrójnym espresso” witamy europosłów Marka Balta eurodeputowanego Nowej Lewicy, dzień dobry Panu i Ryszarda Czerneckiego z Prawa i Sprawiedliwości, witam Pana Posła.

– Witam Panie Redaktorze, witam Pana przewodniczącego, pana europosła, witam Państwa.

Wypowiedź Marka Balta(...)


Aleksander Wierzejski : Te nie tyle, że oryginalne fejki, ale konfabulacje jakieś kompletne kursują przynajmniej od 2016 roku ,kiedy to słyszeliśmy, że pod naciskiem europosłów mamy tutaj zarządzać Puszczą Białowieską w taki sposób, by pozwolić kornikowi zjeść wszystkie drzewa, co się zresztą stało, niestety. Opierał się temu świętej pamięci prof. Szyszko, bardzo ciężko to przeżył. I to co było wczoraj, to kontynuacja tego trendu, czy jakieś ostatnie takie podrygi, bo mamy przecież porozumienie z Komisją Europejską?

Ryszard Czarnecki :  Po pierwsze „nihil novi sub sole” -"nic nowego pod słońcem". Jako historyk przypomnę to, co działo się w XVIII wieku, kiedy Rosja podejmowała kolejne interwencje, łącznie z rozbiorami w Polsce razem z Prusami i Austrią, uwaga, pod jakim hasłem? Obrony prześladowanych mniejszości religijnych. Teraz to wraca, tyle że w nieco innym wydaniu, już nie mniejszości religijne, tyle mniejszości seksualne.

Targowica weszła w obronie praworządności przecież, jeżeli przeczytamy ten list, to chodziło o obronę praw i wprowadzenie tutaj porządku naruszonego przez złych rewolucjonistów.

– Dokładnie tak. Mamy tutaj właśnie „nową Rosję” z jej pseudo- argumentami i mamy nową Targowicę. Zwracam uwagę, o czym się w Polsce może mniej mówi, a to pewnie potwierdzi Pan europoseł Marek Balt, mamy tutaj jakby podwójny kontekst:  jest to z jednej strony oczywiście  walka z Polską i polskimi władzami, ale z drugiej strony jest o tym, o czym się w Polsce raczej nie mówi, walka między instytucjami Unii Europejskiej, gdzie Polska jest taką piłeczkę w grze, takim pewnym pretekstem,  żeby można było powalczyć o poszerzenie swoich kompetencji. Parlament Europejski ewidentnie chce poszerzyć swoje prerogatywy kosztem Komisji Europejskiej i via facti spowodować, aby Komisja Europejska śpiewała tak, jak.ch e europarlament. i z takich nut, jakie napisze europarlament. Komisja Europejska z kolei walczy o kompetencje z Radą Europejską, oczywiście, dlatego że Traktat Lizboński bardzo mało precyzyjnie tak naprawdę te kompetencje zakreślił poszczególnych organów Unii Europejskiej i dlatego właśnie ta walka jest tak ostra. Ale oczywiście jest też tak, że w tej chwili niektóre ruchy polityczne  chcą odwołania, - -co nie nastąpi, bo nigdy nie zbiorą poparcia 2/3 parlamentu, to jest niemożliwe - odwołania pani von der Leyen, nie dlatego, że wierzą w to, że ją odwołają, tylko dlatego, żeby wymusić na niej  w ten sposób właśnie takie działania, jakie chcą, czyli na przykład, żeby Polsce tych pieniędzy nie dać albo dać je jednak w mniejszej ilości  albo plan minimum :  żeby dać jej jak najpóźniej. Stąd też jak polski rząd mówił o wrześniu, bo ja myślę -albo jestem pesymistą, albo realistą - myślę, że to raczej na przełomie tego i następnego roku. Natomiast na pewno ta walka się toczy, myśmy wygrali pierwszą połowę meczu, mamy to porozumienie odnośnie środków z Recovery Fund, z KPO jak to się określa, natomiast ten mecz się nie skończył, on będzie jeszcze trwał i to, co robi ten unijny mainstream w europarlamencie, jest absolutnie szokujące, a także obrzydliwe, bo stosuje podwójne standardy. Jeżeli Bułgaria dwa miesiące temu, przed Świętami Wielkanocnymi, kraj o największej korupcji w Unii Europejskiej, także korupcji środków unijnych - a to miał być powód, dla którego przecież te środki miały być zamrażane -  dostaje KPO, dostaje zaliczkę, Dostaje pieniądze, a my dopiero po dwóch miesiącach. Pan tu wspomniał o Puszczy Białowieskiej, przypomnę, że Niemcy miały prawo w Bawarii, mówię konkretnie, z tym komornikiem drukarzem walczyć i walczyły, Polska tego prawa nie miała, niestety. Podkreślam to po raz kolejny :.głównym standardem Unii Europejskiej jest brak standardów albo podwójne standardy.


Wypowiedź europosła Marka Balta (,,,)


Aleksannder Wierzejski : Jak Pan widzi, czy rzeczywiście kraje Unii Europejskiej, kraje członkowskie patrzą na ten ping-ponga, który Pan tak  opisał spokojnie, czy spokojnie czekamy na reformy i centralizację Unii Europejskiej, gdy wreszcie będziemy mogli zdjąć z siebie odpowiedzialność za to.. Nie wiem, kto jest zawiadowcą na stacji w Zwardoniu i będzie to załatwiał odpowiedni urzędnik Unii Europejskiej?

– Niestety to nie jest tak, że czekamy  na jakieś zmiany traktatów - proces przesuwania kompetencji do Brukseli następuje, przed przy czym to jest pozornie "do Brukseli", bo tak naprawdę opisując to językiem spółek giełdowych, w tej firmie, korporacji o nazwie Unia Europejska pakiet kontrolny mają dwa państwa: Niemcy i Francja. Oczywiście ich rola bardzo, ale to bardzo spadła w ostatnich trzech miesiącach po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą, po napaści Rosji na Ukrainę, ponieważ i Berlin i Paryż straciły pewne takie moralne przywództwo, zorientowały się dość późno, że większość Unii Europejskiej, jednak chce stawiać zdecydowany opór Moskwie. Te kraje były przez lata, przez dekady uwikłane w bardzo dobre relacje ekonomiczne i polityczne z Kremlem. Mówiąc językiem polityczny, to jest tak, jak kiedyś była partia komunistyczna, to Komitet Centralny dzisiaj jest stworzony przez państwa członkowskie, ale Biuro Polityczne przez Berlin i Paryż. Natomiast jest tak, że Polska realizując swoją własną politykę, jest pod ostrzałem , jest „under fire”, że tak powiem, ale jest na tyle silna, że nie dała sobie, że tak powiem zmienić rządu. Ja przypomnę, że Komisja Europejska, a de facto dwóch przywódców : Angela Merkel i ówczesny prezydent Francji Nicolas Sarkozy, zmienili szefów dwóch rządów, przyzna pan europoseł Marek Balt, jeden to był rząd socjalistyczny Jeorjosa Papandreou, zresztą człowieka mającego polskie pochodzenie, bo pradziadek Mineyko, zapoczątkował- powstaniec listopadowy zresztą - ród trzech premierów  i rząd we Włoszech Silvio Berlusconiego. Te rządy chciały prowadzić niezależną politykę ekonomiczną  inną od tego, co chciały Niemcy i Francja. Polacy sobie rządu nie dali zmienić, chociaż już takie zakusy oczywiście były. Wracam do tego, co Pan powiedział o tych urzędnikach polskich, których nie ma. Chciałbym powiedzieć, że jako rapporteur– sprawozdawca raportu dotyczącego European Union External Action, czyli Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, czyli unijnej dyplomacji stwierdzam, że nawet nie tyle, że Polacy są upośledzeni w relacji do krajów Europy Zachodniej, bo to oczywiście jest pełna zgoda, tu się zgadzamy z panem europosłem, ale uwaga, na tle krajów „nowej Unii” dwa kraje są najgorzej reprezentowane, jest  Polska i Węgry. Przypomnę, uwaga, to są dane szacunkowe sprzed kilku lat jeszcze i to jest ewidentnie okres, następowały te zaniedbania w okresie, kiedy relacje Polski i Unii  były świetne, to znaczy za rządów Platformy i PSL tylko z tego, to się w ogóle nie przekładało, nic z tego nie wynikało.

Pan Poseł Marek Balt powiedział, że to jest niejako wina Polski, że polskie władze w niewystarczający sposób starały o umieszczenie swoich urzędników w tych miejscach. To jest racjonalne argumenty?

– Absolutnie tak, ja tylko przypomnę też walki wewnątrz Platformy, kiedy Radosław Sikorski starał się o funkcję szefa unijnej dyplomacji, a Donald Tusk starał się o funkcję szefa Rady Europejskiej i następowała wycinanka, ale Radosław Sikorski na przykład nie popierał w ogóle Polaków na ambasadorów, myśmy mieli maksymalnie czterech – pięciu ambasadorów, gdy nam się powinno należeć, mówię o ambasadorach unijnych, nam się powinno należeć około  11, ze względu na naszą populację, na wielkość naszego kraju i narodu. Pan Radosław Sikorski utrącał kandydatury Polaków na ambasadorów, ponieważ obawiał się, że to może mu zaszkodzić w jego walce o szefa unijnej dyplomacji. Jeszcze jedna ciekawa rzecz, mianowicie te statystyki też trochę kłamią, ponieważ trzeba patrzeć nie tylko na liczby, ale także jakie są stanowiska, bo gdy chodzi o liczby, to się okazuje, że Niemcy mają więcej od nas, a to nie jest jakaś gigantyczna przewaga, ale jeżeli popatrzymy bliżej, to Niemcy mają przede wszystkim ludzi wyższej kadry kierowniczej poszczególnych dyrekcji generalnych, natomiast Polacy pracują na bardzo często jako sekretarki, czy osoby, które są jednak dużo niżej w tej hierarchii urzędniczej i to jest realny problem.

Zawsze można powiedzieć, że jesteśmy w Unii krócej niż Niemcy, wobec tego nasze prawa jakby są mniejsze, chociaż szczerze mówiąc ja tego argumentu nie rozumiem.


Wypowiedz Marka Balta (...)

Marek Balt- eurodeputowany Nowej Lewicy i Ryszard Czarnecki -Prawo i Sprawiedliwość, dziękujemy Panom za udział w naszym programie.

- Dziękuję.
 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe