Szukaj
Konto

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: „Kozy” (w tym „Sarenka”) od „Jelonka”

24.08.2022 22:00
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: „Kozy” (w tym „Sarenka”) od „Jelonka”
Źródło: Fundacja Łączka
Komentarzy: 0
Pamiętny wrzesień 1939 r. będzie dla 14-letniej Danuty Szyksznian początkiem walki o Polskę. W toku okupacji ta Wilnianka, córka żołnierza Legionów, zostanie zaprzysiężona w ZWZ/AK. Podlegała ppor. Stanisławowi Kiałce, ps. Jelonek – legendzie wileńskiej partyzantki.

A ponieważ "Jelonek" był prawą ręką "Wilka" - Aleksandra Krzyżanowskiego, komendanta Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej, młodziutka Danuta była też jego łączniczką. "Jelonek" zorganizował 12-osobową grupę łączniczek ‒ "kóz". ‒ Dlaczego "Kozy"? - pytam panią Danutę. ‒ Kiedy "Jelonek" zobaczył nas, powiedział: "Co ja z tymi kozami będę robił, takie młode". ‒ Ja dostałam pseudonim "Sarenka". Chyba dlatego, że miałam cienkie, długie nogi ‒ mówi mi w swoim mieszkaniu w Szczecinie. ‒ Ja byłam najmłodsza - 17 lat, najstarsze miały 22 lata. Wszystkie byłyśmy z Wilna. Przerzucałyśmy broń, amunicję. Pracowałyśmy też w legalizacji. Na fałszywe dokumenty kupowałyśmy i przenosiłyśmy żywność i ubrania.


Wzięła udział w powstaniu wileńskim (operacja Ostra Brama), którego celem było - w ramach akcji "Burza" ‒ wyzwolenie Wilna z rąk okupanta niemieckiego i wystąpienie wobec Sowietów w roli gospodarzy. Pod ratuszem została ranna w nogę. Odznaczono ją srebrnym krzyżem zasługi z mieczami. "Po powstaniu, gdy aresztowali «Wilka» i rozbrajali naszych chłopców, dostałam rozkaz zejścia do podziemia. Płakałam, bo chciałam zostać z nimi, chciałam iść do Miednik. Przydzielono mnie do specjalnej grupy do walki z Sowietami, my to nazywaliśmy mały Kedyw".


Aresztowano ją w Wigilię Bożego Narodzenia 1944 r., po ciężkim śledztwie na wileńskich Łukiszkach skazano na 10 lat łagrów i zesłano do Saratowa nad Wołgą. Chorowała na tyfus brzuszny, plamisty, w wieku 19 lat ważyła 29 kilogramów.
Zwolnili ją pod koniec września 1945 r. W Wilnie nie znalazła nikogo z rodziny, dlatego przedostała się do Krakowa, a następnie z cudem odnalezionym ojcem ‒ do Szczecina. UB szukał jej do 1956 r. Udało jej się w końcu znaleźć pracę w szkole, ale miała zakaz uczenia polskiego i historii, tylko plastyki. Dopiero gdy miała 45 lat, komuniści pozwolili jej studiować. Stworzony przez słynną cichociemną Elżbietę Zawacką "Zo" Instytut Pedagogiki i Psychologii w Toruniu skończyła z wyróżnieniem. W Szczecinie przyczyniła się m.in. do powstania ronda im. niezłomnego mjra Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" czy pomnika żołnierzy AK zamordowanych przez Niemców w podwileńskich Ponarach.
- Przyjmuję to jako zwycięstwo Armii Krajowej - tak Danuta Szyksznian skomentowała swoją wygraną w plebiscycie Kobieta Roku Pomorza Zachodniego rozpisanym przez "Głos Szczeciński" w 2011 r. - Ja przez komunistów dużo przecierpiałam. I to, że siedzę na wózku… bo to po jednym ze śledztw miałam złamany kręgosłup.

Wygrała z Danutą Leszczyńską, znaną w Szczecinie obrończynią praw "represjonowanych emerytowanych funkcjonariuszy służb mundurowych", czyli osób objętych tzw. ustawą dezubekizacyjną.

.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.08.2022 22:00
Źródło: „Tygodnik Solidarność”